Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

  • Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: akademii zakończenia roku szkolnego
  • Gdzie na studiach?

    Temat obok zrobił się bardziej dyskusyjny, więc niech ten będzie czysto informacyjny - co się stało z ludźmi 'Sobieskiego'. Jak już będziecie mieli zakończoną rekrutację (lub jak jesteście już starymi studentami ;-) ), to piszcie gdzie wylądowaliście, tak jak na starym forum - klasa, rok matury, numer w dzienniku i studia (uczelnia, wydział / kierunek). Pytania, wątpliwości, whatever dawajcie do tematu Po szkole...

    * * *

    klasa C, matura 2007, nr 17

    Akademia Ekonomiczna w Poznaniu
    Wydział Informatyki i Gospodarki Elektronicznej
    Informatyka i ekonometria (specjalność: Elektroniczny Biznes)

    Akademia Ekonomiczna w Poznaniu
    Wydział Ekonomii
    Ekonomia (planowana specjalność: Publicystyka Ekonomiczna i Public Relations)

     

    Cytaty z matur:)

    dzisiaj było zakonczenie roku szkolnego i poszlismy na akademie na sale. najpierw były jakies wystepy, pozniej przewodniczacy szkoły poprosił dyrektora o przemowe. musze zaznaczyc, ze jest to nowy dyrektor i bylismy pierwszym rocznikiem maturalnym jaki pozegnal na początku kadencji.
    i po wystepach dyrektor na mownicy stoi i przemawia, przemawia, przemawia... chyba z 15 minut i wymienia te wszystkie zasługi wszystkich uczniow, po jakims czasie przestal mowic... milczy, milczy i po chwili taki tekst: "no emocje w takich chwilach goruja nad porządkiem... yyy chyba zapomnielismy o sztandarze..." smiech byl niesamowity

    Niedługo zacznie się kolejny rok szkolny...

    Jak Wasze odczucia związane z tym?
    Jak dla mnie przynajmniej na razie wakacje upłynęły (upływają) nadal zbyt szybko. Wydaje mi się jakbym dopiero wczoraj popłakała się na akademii z okazji zakończenia roku szkolnego i dopiero co wychodziła ze szkoły ze świadectwem

    Cieszycie się, a może wolelibyście dłuższe wakacje?
    Wiadomo, każdy lubi wypoczywać Ale po części chciałabym zobaczyć już niektórych znajomych których nie widziałam całe wakacje.
    A może odczuwacie lęk?
    U mnie jest to raczej lęk przed tym jak się "przestawię" na szkołę. Ze wstawania o 11 rano na wstawanie o 5.30...
    I bedzie to raczej dla mnie rok trochę cięższej pracy niż 2 poprzednie w gimnazjum. Przede mną egzamin gimnazjalny i wybór szkoły średniej. Dlatego musze się troszeczkę przyłożyć do tego.
    Przygotowaliście już wszystko, co do szkoły potrzebne? (wiecie, książki, zeszyty itd.)
    Częściowo. Wszystko powinnam skompletować na początku przyszłego tygodnia

    Wakacje

    Cytat:Pięć milionów uczniów zaczyna wakacje.

    Akademie, biało-granatowe stroje, kwiaty dla nauczycieli. Potem ostatni dzwonek i... wielka radość ponad pięciu milionów uczniów w całej Polsce. Dziś kończą rok szkolny i rozpoczynają wakacje. Do szkół wrócą 3 września.

    Zanim wyjadą nad morze czy w góry, uczniowie odbiorą jeszcze świadectwa. I nawet jeśli nie będą mieli powodów do zadowolenia ze swoich ocen, to z pewnością pocieszy ich fakt, że od nauki będą mogli odpocząć przez dwa miesiące.

    Centralne uroczystości zakończenia roku szkolnego odbędą się w Zespole Szkół Morskich w Kołobrzegu. Pojawią się tam wicepremier i minister edukacji Roman Giertych oraz minister gospodarki morskiej Rafał Wiechecki.

    Zakończenie roku w Kołobrzegu będzie szczególną uroczystością, bo ZSM obchodzi swoje 40-lecie. I przy tej okazji otrzyma patrona, a w zasadzie patronów - polskich rybaków i marynarzy.

    Źródło: dziennik.pl



    Udanych a jednocześnie spokojnych wakacji spędzonych z dala od szkoły, życzy Administracja Wieluńskiego Forum Dyskusyjnego - www.wielun.biz

    Nie zapominajcie o nas

     

    Wychowanie dziecka: chora ambicja czy pozytywny wpływ

    Cytat:ja może opowiem swoją historię... zacząłem kontakt z muzyką w wieku bodajże 5-6 lat (sąsiadka uczyła muzyki i przy okazji mnie) potem rodzice wysłali mnie do szkoły muzycznej na fortepian dostałem się 6lat spędziłem w klasie fortepianu Ist, państwowej szkoły muzycznej na jednym z popisów nauczyciel od perkusji mnie zauważył i po zakończeniu zaprosił mnie na lekcje zacząłem chodzić czasami do niego na lekcje... po zakończeniu 6 klasy nie dostałem się do IIst. miałem rok przerwy przy czym ciągle chodziłem na lekcje jako "wolny słuchacz" (nie mogłem bez tego żyć) teraz jestem w 3klasie II stopnia PSM w kielcach. i bez muzyki żyć nie mogę... co dało mi to że od małego już w tym siedziałem...? nie mam pojęcia... w sumie miałem żal do rodziców bo jak chciałem iść na dwór w piłkę pokopać to musiałem do muzyka jechać i tak w kółko.... w tym momencie muzyka jest dla mnie wszystkim... nie mógł bym bez tego żyć... czasem bywa ciężko ledwo wyrabiam ale daje sobie rade...
    a co do tego czy to złe czy dobre... sądzę że tak diabli wiedzą kim bym był i gdzie jakbym nie miał co robić popołudniami może bym stał pod sklepem i kradł kable z lasu... bo takie przypadki u mnie się zdarzają... coś w tym jest jakaś pozytywna siła magia...? nie wiem jak z innymi rodzicami ale moi chcieli żebym coś robił padło na muzykę i bardzo dobrze padło... jestem z tego zadowolony



    cholernie zazdroszcze ludziom, ktorzy edukacje zaczynaja od mlodych lat, i idą taka klasyczna sciezka nauczania ( Szkola Muz. I st, II st, a potem moze i Akademia Muzyczna)
    tym bardziej ze ja tez mialem taka okazje po podstawowce, ale niestety zmarnowalem przez wlasna glupote.

    Co ostatnio widzialem

    Dziś moje oczy zobaczyły coś, czego na pewno długo nie zapomnę Tym CZYMŚ jest film reżysera znanego z The Eye - Oxide Pang Chuna, czyli AB-NORMAL BEAUTY (Sei mong se jun) - z zeszłego roku. Film jest thrillerem, opowiada historię dziewczyny, studentki jakiegoś odpowiednika Akademii Sztuk Pięknych , specjalizującej się w fotografii. Jest ona wiecznie niezadowolona z efektów swojej pracy, choć jej zdjęcia zdobywają szkolne nagrody. Pewnego dnia przypadkowo jest ona świadkiem wypadku samochodowego, przy czym w jakiś niewytłumaczalny sposób czuje się zmuszona do zrobienia zdjęcia śmiertelnym ofiarom wypadku. Po tej sprawie zaczyna się w chorobliwy sposób fascynowac śmiercią i aranżować zdjęcia dokumentujące np. śmierć kur i innych zwierząt...
    Wiem, że brzmi to dość banalnie i początkowo film może na taki się zapowiadać. Ale nie wierzmy pierwszemu wejrzeniu!!!! Potem jest już tylko lepiej
    Niewątpliwym atutem filmu są niesamowicie piękne, aż do granic wytrzymałości, zdjęcia. Kolorystyka, kompozycja, scenografia - wszystko to jest na 6 z plusem, podobnie, jak montaż. Ale, na szczęście, nie jest to rzecz decydująca o POTĘDZE tego filmu. Bo nie ma tu, jak ostatnio nader często to ma miejsce w przypadku tego typu filmów, przerostu formy nad treścią. Ten film jest GĘSTY od treści. I jest to treść o wielopoziomowej strukturze, doskonale rozłożonych akcentach, świetnym zakończeniu, zaskakującej puencie. Dawno nie widziałam czegoś tak dobrego. Reżyser, a zarazem scenarzysta, musiał sam dopilnować każdej klatki, każdego detalu - mówię tu też o np. dziełach sztuki pojawiających się w tle akcji.
    Polecam gorąco, bo jeszcze sama nie mogę ochłonac od zachwytu nad tym filmem .

    Tu się podziel swoim codziennym szczęściem!

    Taaaak!!! Wolne A w przyszłą niedzielę wycieczka do Wilna I kolejne dwa dni szkoły z głowy Ale fajnie

    A na dodatek, kiedy dzisiaj wychodziłam z akademii na zakończenie roku dla maturzystów (na której razem z resztą naszego szkolnego "zespołu" Agrafon śpiewałam trzy piosenki i robiłam chórek jednej solistce) znalazłam się obok polonistki (a nie byłam dzisiaj na żadnej lekcji, nawet na dwóch polskich), więc powiedziałam jej "dzień dobry", a ona mi na to: "Dzień dobry. Pięknie spiewałaś, podziwiałam cię...
    " I nieważne, że i tak nie mogła słyszeć mojego śpiewu, bo byłyśmy tak ustawione, że żaden głos się nie wybijał, to miło mi było usłyszeć coś takiego Szczególnie od polonistki, bo ją lubię i to jednak coś znaczy Ona mnie lubi Czyli na koniec roku będzie dobrze

    Marcin Daniec



    Marcin Daniec (ur. 1 października 1957 w Wielopolu Skrzyńskim) - polski satyryk, artysta kabaretowy.
    W Wielopolu ukończył Szkołę Podstawową nr 1, a następnie Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Kościuszki w Ropczycach. Rok po zakończeniu liceum został absolwentem Studium Teatralnego we Wzdowie. W 1981 ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Krakowie i rozpoczął tam pracę jako pełnomocnik do spraw kulturalnych AWF.
    W 1984 wraz z Krzysztofem Januszem założył kabaret "Takich Dwóch". Od 1986 pracował w Krakowie w Akademickim Centrum Kultury "Alma-Art", a następnie współpracował z kabaretami "Wały Jagiellońskie" i "Pod Egidą". Od 1994 występuje samodzielnie. Dużą popularność zapewniły mu regularne występy w 2. programie TVP.
    Spośród wielu, najbardziej znane są jego cztery estradowe wcielenia:
    Pan Ignacy - w płaszczyku z darów, okularach z ubezpieczalni, sympatyczny, zagubiony szary obywatel z własną filozofią życiową.
    Waldemar K. - rokujący nadzieję na resocjalizację cwaniaczek po "ośrodku rehabilitacji".
    Marcinek - duże dziecko.
    Góral - z charakterystyczną swadą, z lekką nutą refleksji punktujący rzeczywistość gazda.

    Jak sie ubieracie?

    Cytat:a moze chodzi o nogi ? niezgrabne ? nieogolone ? krótkie ? tylko pytam


    Nie Tobie to oceniać :-)

    Jedyną okazją na jaką ubieram spódnicę jest zakończenie|rozpoczęcie roku szkolnego :-o
    I powiem, że czuję się tak źle, że prosto po akademi idę na chatę, żeby się przebrać (i jeszcze ta biała, obcisła bluzka :-( )

    18 LISTOPADA

    18 listopada o godzinie 11.00
    w brzozowickim parku oraz w Miejskiej Szkole Podstawowej nr 12 odbędą się uroczystości związane z 65 rocznicą śmierci patronów
    Hufca ZHP w Piekarach Śląskich Hatki, Hadasia i Tomy.
    Obchody rozpoczną się apelem poległych w miejscu stracenia harcerzy.
    O 11.45 rozpocznie się spotkanie w szkole- podczas akademii harcerze i zuchy będą składać ślubowanie. Na zakończenie goście będą mieli okazję zwiedzić szkolna Izbę Tradycji i Pamięci oraz poczęstować się harcerską grochówką.

    To informacje oficjalne dla każdego zainteresowanego. Za chwil parę i w miarę wzbogacenia sie w informacje napisze wiecej w tym temacie.

    Drużyny mają być w komplecie wszyscy możliwie w mundurach maxymalna mobilizacja sił i środków,
    Kobiety jako ze 18 jest raz w roku w kieckach i odgórnie czarnych rajstopach. Berety to juz nie musze wspominać.
    O 10:40 macie juz być w Parku.
    Uwaga Dla drużynowych, pamiętajcie o zgodach rodziców na wyjazd dzieci!!

    Szkoła

    A ja w tym roku osiągnęłam zaszczytną średnią 4,0, co w mojej szkole wymaga niemałego wysiłku. Witaj, klaso maturalna! Żegnaj, fizyko i chemio! Witajcie, 6 godzin historii tygodniowo! Yay! Tylko szkoda, że już koniec wiecznej zabawy i zbijania bąków na lekcjach niemieckiego z naszą wychowawczynią, ach, i ta geografia z nauczycielem-legendą naszej szkoły... Ale nie rozczulajmy się, na to czas będzie za rok.
    Po zakończeniu gimnazjum nie wpadłam w jakąś potworną melancholię, ale poryczałam się przy żegnaniu kochanej historyczki. Ona ryczała, ja ryczałam, kumpela takoż. Za to pożegnanie z wychowawczynią było trochę oschle, trochę jakby odegrane. Ale na pewno nie żałowałam, że odchodzę. W LO o wiele fajniej jest, mówię Wam. ;]
    A njus na dziś brzmi: Cel jutro idzie w butach na obcasie na akademię. Bez kultowej skórzanej spódnicy i glanów. Nie wiem, jak ludzie postronni na to zareagują, ja w każdym razie już mam obolałe stopy, bo łaziłam sobie tak po domu. No ale kupiłam, to muszę się pokazać, nye? ;>

    chwalenie

    chwalę br Sebastiana:) i fakt, że posprzątałam pokój czyli że mam to z głowy, wakacje, chociaż jakoś niezbyt podniosłe to wydarzenie dla mnie w tym roku - jakoś tak normalnie, może dlatego, że już jakiś czas temu był luz w szkole:) moją klasę chwalę, bo to bardzo fajni ludzie, nasze zakończenie roku, bo wyszło fajnie:), studenta akademii muzycznej z wydziału gitary, bo jak zagrał to mi szczęka opadła totalnie (przy tej okazji chwalę także i pozdrawiam Olę O. z Krakowa:) ), i Zdoma, bo ma już wakacje i jest zdolny i zdał ładnie sesję, Iwasiutę chwalę, Bezdoma za statystyki lodowe;), Naleśnika też chwalę, Małą Anię za jazdę w Żabce lol:) hmm... to już.

    Błędy w podręcnikach.

    Pdręczniki szkolne.

    W podręcznikach dla uczniów roi się od błędów - alarmują członkowie
     Polskiej Akademii Umiejętności. List naukowców w tej sprawie
     dotarł do Ministerstwa Edukacji i Nauki. - Niektóre z podręczników
    szkolnych do szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych
     nie powinny się w ogóle znaleźć na rynku - uważa prof. Andrzej Kastory,
     przewodniczący Komisji do Oceny Podręczników Szkolnych Polskiej
    Akademii Umiejętności.
    Od błędów, których polskie dzieci uczą się ze szkolnych książek, włos się
     jeży na głowie. Nic dziwnego, że uczniowie słabo wypadają w testach,
    a ich rodzice muszą wydawać fortuny na korepetycje.
    Oto przykłady błędów ujawnionych przez PAU w tegorocznym raporcie
     z prac komisji badającej podręczniki.

    Z książki do historii B. Burdy, B. Halczaka, R.M. Józefiaka, M. Szymczak
    "Od dziejów najdawniejszych do schyłku starożytności cz. II" licealista
    dowie się, że za pierwszych Jagiellonów Polska sąsiadowała nie z państwem
     zakonu krzyżackiego, ale z Prusami. Zdaniem autorów już w XV w. istniały
     także Białoruś i Ukraina.

    "Mapa z takimi błędami może poczynić ogromne szkody w procesi
     nauczania historii" - alarmuje w raporcie PAU Lidia Korczak.

    Z kolei w książce dla drugich klas szkół ponadgimnazjalnych "Historia.
     Ludzie i epoki" Bożena Popiołek utrzymuje, że zwycięską bitwę pod
     Wagram Napoleon stoczył w Polsce. W rzeczywistości Wagram leży
    w Austrii.
     A zamiast Towarzystwa Filomatów w książce pojawia się Towarzystwo
    Filomatyczne.

    W podręczniku z tej samej serii "Historia. Ludzie i epoki" dla klas trzecich
     szkół ponadgimnazjalnych Grzegorz Szymanowski i Piotr Trojański podają
     m. in.fałszywą datę zakończenia procesu norymberskiego - 31 sierpnia
    1946 r. Naprawdę wyrok w Norymberdze ogłoszono 30 września i
    1 października 1946 r.

    W książce dla uczniów liceum i technikum "Odnaleźć przeszłość. Historia od
     starożytności do 1815 r." Jan Wróbla występuje rok 0, który - jak wiadomo
    - nie istnieje.

    Natomiast z podręcznika "Historia 1939-2001. Polska i świat" Andrzeja
     Garlickiego uczeń dowie się, że Lech Wałęsa był "znakomity w intrygach i
    destrukcji", a "Jaruzelski był więźniem armii i milicji, które tak sprawnie
    wprowadziły stan wojenny, i musiał za to zapłacić".

    Konkurs filmowy "Matematyka nie kończy się w szkole" - na półmetku

    To już półmetek konkursu filmowego „Matematyka nie kończy się w szkole”. Na stronie www.kalkulatory.pl pojawiły się najlepsze filmy z zagranicznych edycji konkursu. Wszyscy chętni mogą umieszczać swoje projekty do końca października. Zwycięzca otrzyma nagrodę w wysokości 10 tys. zł.

    Początek roku szkolnego to najlepszy czas by zawalczyć o wspaniałe nagrody. Po wakacyjnym wypoczynku i pierwszych dniach w szkolnych ławach, do głowy mogą przyjść najciekawsze pomysły na filmy pokazujące, że matematyka nie jest nudna i przydaje się w codziennym życiu, a nie tylko podczas nauki. Na autora najlepszego projektu czeka nagroda w wysokości aż 10 tysięcy złotych. Prace konkursowe można przesyłać do końca października.

    Filmy nadsyłane przez uczestników oceni jury w składzie: dr Agnieszka Herma - nauczycielka, metodyk, wykładowca Kolegium Nauczycielskiego w Bielsku, dr Krzysztof
    Nowakowski - nauczyciel, prowadził seminaria dotyczące nowych technologii w nauczaniu matematyki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, mgr Aleksandra
    Wróblewska - nauczycielka z Radomia, absolwentka Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach oraz przedstawiciele Patronów Medialnych projektu: Grzegorz Trojan z Planety FM i Paweł Gąsiorowski z cinema.com.pl.

    Film konkursowy nie może być krótszy niż minuta, a dłuższy niż trzy. Praca może zostać przygotowana w dowolnej technologii. Uczestnicy muszą zarejestrować się na stronie kalkulatory.pl, a potem, korzystając z tej witryny, umieścić swój projekt w Internecie. Te z kolei zostaną opublikowane w serwisie Youtube. W konkursie mogą wziąć udział także uczniowie niepełnoletni, za zgodą swoich rodziców lub opiekunów. Po zakończeniu konkursu jury składające się z przedstawicieli organizatora oraz Patronów Medialnych i Honorowych wybierze najlepsze prace i wyłoni zwycięzców, na których czekają atrakcyjne nagrody.

    Celem konkursu jest zainteresowanie, głównie młodych ludzi królową nauk. Chcemy zachęcić ich do poszukiwania zastosowań z tej dziedziny nauki poza szkolnymi murami. Nietypowa formuła projektu ma pokazać, że matematyka nie musi być nudna.” – mówi Piotr Tomczak, pomysłodawca konkursu i ekspert ds. kalkulatorów firmy Zibi S.A.

    Patronat nad konkursem objęło Stowarzyszenie Nauczycieli Matematyki, radio „Planeta FM”, portal cinema.com.pl oraz czasopismo „Matematyka w szkole”.

    Wiec czarownic {temat organizacyjny}

    Tak... Nie wiem czy sesja ruszy, więc nie robiłem żadnych większych palnów co do Wiecu...

    Ale do rzeczy: miejsc jest tylko 6 (ew. 7-8 jeśli będą konstruktywne propozycje). Nie wiem jeszcze czy będę grać jakąś konkretną postacią. To zależy od tego ilu będzie chętnych. Miejsca są dla wszystkich, jednak mogą nie wszystkim odpowiadać, albowiem grać można tylko postaciami kobiecymi :D . To są postacie główne. Jak wspomniałem wcześlniej jak będą konstruktywne propozycje to mogą pojawić się postacie poboczne.
    Postaci główne to czarownice. Wszystkie macie 17 lat i wszystkie urodziłyście się w tym samym czasie. Każda z was panuje nad jednym żywiołem (wodą, ogniem, ziemią, powietrzem, umysłem, śmiercią lub życiem). Spotykacie się co 8 dni na wiecach. Podczas niego przygotowywane są czary, uchwalane nowe zasady, omawiane kontrowersyjne sprawy... Odprawiacie też rytuał podczas tego spotkania. Rytuał zależy od medium. Może to być seans spirytystyczny, śpiewy rytualne, klątwy... To zależy do inwencji twórczej waszej medium.

    Życie czarownycy:
    Uczęszczacie do tego samego liceum. Klasy mogą być różne. Same wybieracie profil. Poza tym chodzicie także do akademii czarownic. Lekcje w szkole macie normalnie, zaś plan akademii wygląda następująco: chodzicie tam we wtorki, piątki i soboty. Poza tym użądzacie wiece.

    Skąd czarownice:
    Co pięć lat na świat przychodzą czarownice. Jest ich zawsze siedem. Życie każdej z nich jest nierozerwanlnie połączone z życiem drugiej i tak dalej. Kiedy jedna z nich umrze, każda kolejna zakończy swój żywot w ciągu 1 roku i 6 dni. Jeśli umrą 2 każda kolejna zginie w przeciągu 1 roku i 5 dni. I tak dalej.

    Skąd pomysł:
    Dziś, podczas tego jak czekałem na wróbla (tak to z tobą związne wróbel... :D :D ) dziewczyny z 2 humanistycznej wygłupisały się na korytarzu. Było ich 6. Siadły na środku korytarza w krągu i zaczęły mruczeć. Po chwili zamknęły oczy i kręciły się w kółko. Wyglądało to fenomenalnie. Już wtedy zaczął mi świtać pomysł. Następnie zaczęły się obejmować, skakać sobie na szyję, ale nie puszczałey się. Kinga była w środku. W takiej połączonej pozycji zaczęły się poruszać po szkole. O dziwo udało im się w jednym kawałku zejść ze schodzów... Wtedy akt twórczy w mojej głowie dobiegł końca... :D :D

    No to ilu chętnych?

    --
    Śmiej sie najgłośniej jak możesz, aż do utraty głosu. Wtedy będziesz mógł milczeć, myśleć i radować się z tego, że inni też śmieją sie w niebogłosy...

    Przygody Session Mana

    Session Man: The Beginning
    2004.10.01
    (prequel)
    Zaczęło się całkiem niedaleko stąd, w czasach gdy minister edukacji nie miał nic przeciwko teorii ewolucji i twórczości Gombrowicza, a zwrot „bezpłatne studia” oznaczał studia za które się nie płaci. Młody adept informatyki (nieświadom jeszcze znaczenia słowa ekonometria) przekroczył po raz pierwszy progi akademii. Mając jeszcze w pamięci słowa swego mistrza z liceum: „Pamiętaj... studia to nie je-bajka” z pewną taką nieśmiałością otwierał nowy etap swojej edukacji. Już w pierwszych dniach przygotowano dla niego szereg testów cierpliwości mających przyzwyczaić go do wszechobecnej biurokracji. Kolejki ciągnęły się po horyzont i zdawały tkwić w miejscu godzinami. Jego nowe lokum również okazało się szkołą życia. Socjalistyczni architekci projektując koszary milicji obywatelskiej postanowili pozbawić mieszkańców indywidualnych łazienek zmuszając ich do dzielenia jednego przybytku z połową populacji piętra. Powstało w ten sposób drugie (po kuchni) centrum kulturalne, w którym można było zawierać nowe znajomości i wymieniać poglądy jednocześnie myjąc zęby. Za pożywienie miały mu od tej pory służyć zupki instant i pizza na telefon. Dotychczasowy roczny cykl wegetacyjny uległ drastycznej przemianie. Od teraz luty, czerwiec i wrzesień stały się najbardziej znienawidzonymi miesiącami w roku. To właśnie im nasz bohater miał zawdzięczać swój nowy przydomek: Session Man.

    Session Man: Czerwcowa rozgrzewka
    Mistrzostwa rozpoczęły się o godzinie 9:00 we wtorek 19 czerwca i potrwają wraz z dogrywką prawdopodobnie do listopada bieżącego roku. Mecz inauguracyjny rozpoczął napastnik Robert Włodarczyk potrójnym atakiem na bramkę M. Sumy. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2.0.Wydawać by się mogło że zmiana boiska da naszemu zawodnikowi pewną przewagę jednak po wyrównanej walce na stadionie UOO w Krakowie około godziny 13:10 nie udało się niestety odrobić straty – rozstrzygnięcie drugiej połowy dzisiejszego meczu nastąpi prawdopodobnie w godzinach popołudniowych. Rezultat będzie uzależniony od limitu punktów ustalonego przez arbitra J. Madeja. Jeśli wynik pierwszej połowy okaże się dla naszego zawodnika niepomyślny to jutrzejsze starcie z drużyną dr Zyguły będzie trzeba odłożyć na wrzesień podobnie jak rozgrywki ligi Stat-Mat, Eko-Mat oraz niemieckiej Bundesligi. Przypomnijmy wielomiesięczną batalię stoczoną ramię w ramię z Michałem T. Przeciwko zawodniczce niemieckiej. Początkiem czerwca G. Pietruszewska musiała ulec i pierwszy sezon Bundesligi zakończył się dla M. Sumy wynikiem 3.0 Natomiast dla Michała T. rozgrywki pozostały nierozstrzygnięte. Z niecierpliwością oczekujemy na dalszy przebieg mistrzostw AE w robieniu tak żeby się nie narobić a (ocenę) zarobić.

    ZIMOWE MAMUŚKI 05/06 VOL. 3 :)

    cześć Dziewuszki
    NA POCZĄTEK SZCZERE ZALEGŁE ŻYCZENIA DLA WSZYSTKICH MIESIĄCZKÓW :smt031

    byłam wczoraj u Babci, jest już lepiej mówi już i rusza ręką i nogą Jestem szczęśliwa, bo tak się bałam że będzie tak jak z Dziadziem Dziękuję Wam, że mnie pocieszałyście
    teraz to już mam coraz mniej czasu, w szkole szał końcowo -roczny i jeszcze okazało się, że przygotowuję akademię na zakończenie roku szkolnego a pomysłu mi brak
    brzuch mnie boli od paru dni jak na @ ale nic nie widać czasami to już bym chciała dostać

    Justyś gratuluje udango wesela, wiem jak to ważne jak impreza jest udana Sama czekam jak na zbawienie, żeby jakaś dobra dusza zechciała sie związać węzłami i zaprosić mnie przy tej okazji na jakieś dzikie harce

    Nuka obawiam się, choć wolę się mylić, że Adaś już się do butli nie przekona ale to nie jest problem, bo możesz spróbować niekapka, Karolina z niekapka pije wodę jak zostaje z babcią i ma czkawkę i jakoś szybciej sie do niekapka przekonała bo z butlą to były swego czasu problemy no i jeszcze łyżeczka, moja sąsiadka jak wróciła do pracy to też miała taki problem, bo Szymuś dziecko cyckowe jeść z butli nie chciał i wolał głodować okazało się za to że łyżeczą go pokarmić można co prawda trochę to schodzi ale... Na pewno jakiś sposób zadziała, trzymam kciuki

    Ania Lenka już siedzi no ale skoro ją tak "pasiesz" kaszkami wyląda ślicznie i już tak dorośle a dopiero co była taka maleńka pamiętam jak się urodziła
    moja Karolinka to tylko dwie , tzry łyżeczki marchewki z jabłkiem zje, no właściwie to trudno mówić o jedzeniu bo część wypluje a to czego jej się nie uda wypluć trafia do brzuszka robi przy tym takie miny, że można paść i cały czas szuka cycusia

    Madzia nie załamuj się przeniesieniem ezaminów na wrzesień, to nie jest przecież takie złe, bo będziesz miała więcej czasu na przygotowanie się do nich

    Kometa będzie dobrze i nie martw się wprowadzeniem do diety dodatkowych pokarmów, bo cycuś to już i tak jest podstawa ja cały czas jestem na diecie i już się przyzwyczaiłam choć fakt , faktem czsem już nie mam za wiele siły ale skoro małej pomaga, bo uczulenie znika to,...

    Pozdrowienia dla pozostałych mamusinek

    Gosia Andrzejewicz

    Gosia Andrzejewicz, właściwie Małgorzata Andrzejewicz (ur. 14 stycznia 1984 w Bytomiu) - polska wokalistka muzyki pop; od urodzenia mieszkała w Bytomiu.
    Małgorzata Andrzejewicz ukończyła w Bytomiu szkołę średnią (IV Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego). Studiuje obecnie zarządzanie i marketing w Bielskiej Wyższej Szkole Biznesu i Informatyki im. J. Tyszkiewicza.

    W 2005 roku brała udział w Konkursie Piosenki Eurowizji, który odbył się w Kijowie gdzie wraz z zespołem Ivan i Delfin reprezentowała Polskę, a w 2006 roku wzięła udział w finale białoruskich preselekcji do tego konkursu, wykonała piosenkę Dangerous game. Gosia od najmłodszych lat otoczona była muzyką. Śpiewała już w szkole podstawowej występując podczas akademii oraz uczestnicząc w przeglądach w całej Polsce - wygrała ponad 30 konkursów, w tym wiele ogólnokrajowych. Dwukrotnie otrzymała nagrodę prezydenta Bytomia, za szczególne osiągnięcia artystyczne. Wokalistka roku 2007 na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Jej występ podczas jednej z prób zakończył się skandalem, kiedy to okazało się, że przy odbiorze Superjedynki za debiut roku i tytuł wokalistki roku będzie musiała zaśpiewać na żywo, a nie korzystając z półplaybacku.

    W szkole średniej śpiewała w zespole jazzowo-popowym założonym przez studentów Wydziału Jazzowego Akademii Muzycznej w Katowicach. Grupa zaistniała w lokalnej telewizji oraz dotarła do eliminacji "Debiutów" festiwalu w Opolu. Brak wzajemnego porozumienia między Gosią a kolegami sprawił, że odeszła z grupy i sama zaczęła komponować muzykę.



    Wygląda jak znana nam Anna Guzik(Hela z Heli w opałach) o.O

    O czym ona w ogóle śpiewa? Przesłodzon, kiczowate teksty...że ona ma jeszcze fanów...geez...

    EDIT:
    Scaliłam drugi temat o Gosi z tym, żeby nie było śmietnika.

    Zoey ;)

    Kampania reklamowa "ZAWÓD ŻOŁNIERZ"

    Cytat:Kryzys gospodarczy sprawił, że młodzi Polacy coraz częściej myślą o karierze w siłach zbrojnych.
    31 marca zakończył się nabór na uczelnie wojskowe - w tym roku zameldowały one o rekordowej liczbie kandydatów chętnych zasiąść w ich ławach. Szczyt popularności odnotowała między innymi wrocławska Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych, która na trzyletnie studia licencjackie przyjmie 140 osób. Chętnych jest ponad osiem razy więcej. Dla porównania - w ubiegłym roku na jedno miejsce aplikowały cztery osoby. Prawdziwy szturm przeżywa też roczne studium oficerskie przeznaczone dla osób, które tytuł magistra wywalczyły na cywilnych uczelniach.
    Na 122 miejsca jest ponad 3100 chętnych. - To dwa razy więcej niż w 2008 r. - mówi mjr Krzysztof Plażuk, rzecznik szkoły.
    Inne kuźnie kadetów także donoszą o gigantycznym zainteresowaniu. Szkoła Sił Powietrznych w Dęblinie na studia magisterskie przyjmie 138 osób. Selekcja będzie spora, bo aspiracje, by opanować sztukę latania, zgłosiło 600 tegorocznych maturzystów. To o 200 więcej niż rok wcześniej. Równie chętnie co wzbić się w przestworza młodzi Polacy pragną wypłynąć na szerokie wody. O 45 miejsc oferowanych przez Akademię Marynarki Wojennej zamierza konkurować blisko siedem razy więcej kandydatów. W ubiegłym roku analogiczny przelicznik wynosił 4,5. Z kolei do pocztu podchorążych - studentów Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie - chce wkroczyć 1,3 tys. kandydatów, czyli dwa razy więcej niż w zeszłym roku.
    Skąd tak duże zainteresowanie tego typu uczelniami?
    - Wojsko w czasach kryzysu stało się atrakcyjnym miejscem pracy - mówi Jerzy Markowski, rzecznik WAT. Bowiem student w mundurze nie tylko nie musi płacić z własnej kieszeni za zakwaterowanie, wyżywienie i podręczniki, ale także może liczyć na comiesięczne stypendium w wysokości od 1 do 2 tys. złotych na rękę
    Nic więc dziwnego, że za mundurem studenci sznurem.



    Źródło: "Studia i kariera. Trendy 2009." Dodatek Newsweek, 26 kwiecień.

    Kampania odniosła nieoczekiwany sukces. Oby Ci, którym udało się zostać "studentem w mundurze" odwdzięczyli się poprawą na lepsze naszego wojska.

    newsy 2007

    Wygrali konkurs i w nagrodę popracują na profesjonalnych teleskopach

    Poszukiwacze gwiazd
    Niebo to nasza pasja. Chcemy znaleźć własną gwiazdę albo przynajmniej asteroidę. Wierzymy, że teraz to się uda – mówią uczniowie Zespołu Gimnazjów nr 3 w Dzierżoniowie. Wkrótce poprowadzą profesjonalne obserwacje astronomiczne dzięki zwycięstwu w konkursie SuperNova Szkoła. Zorganizowały go, już po raz drugi, British Council Polska i Centrum Fizyki Teoretycznej Polskiej Akademii Nauk. Nagrodą jest udział w międzynarodowym projekcie, pozwalającym prowadzić na lekcjach obserwacje na żywo, dzięki olbrzymim, zdalnie sterowanym teleskopom na całym świecie. Wystarczy mieć dobry sprzęt komputerowy, rzutniki i można w szkole poczuć się jak w gigantycznym obserwatorium.
    – Informacje o konkursie znalazłam w internecie i od razu pomyślałam o moich uczniach – opowiada Elwira Chamczyńska, dyrektorka Zespołu Gimnazjów nr 3 w Dzierżoniowie. Ona sama fascynuje się gwiazdami i kosmosem. – Mamy w szkole grupę gimnazjalistów skupionych wokół Magdaleny Hankus-Maciejewskiej, fizyczki. Nauczycielka rozkochała dzieci w doświadczeniach fizycznych i astronomii. Zaproponowałam im udział w konkursie i od razu się zgodzili – mówi.
    Uczniowie napisali po angielsku projekt, w którym przedstawili swoje zainteresowania kosmosem, dotychczasowe osiągnięcia i pomysły na wykorzystanie teleskopów na Hawajach i w Australii. Kilka dni temu ogłoszono wyniki. Wśród zwycięzców znalazła się szkoła z Dzierżoniowa.
    – Bardzo się cieszymy, to naprawdę duża sprawa. Mieliśmy już okazję obserwować niebo przez mniejsze teleskopy. To było niezapomniane przeżycie, więc aż trudno nam sobie wyobrazić to, co czeka nas teraz – uczniowie Marcin Magierowski i Maciej Gacek nie kryją wielkich emocji.

    Sukces za sukcesem
    Polska jest pierwszym po Wielkiej Brytanii krajem, w którym młodzież ma dostęp do profesjonalnych, zdalnie sterowanych teleskopów. Pilotażowy projekt, który prowadzono u nas w ubiegłym roku, zakończył się dużym sukcesem. Sześć szkół i obserwatoriów z całej Polski stworzyło świetnie funkcjonującą sieć, a polskim uczniom i nauczycielom udało się wykonać mnóstwo udanych obserwacji. Laureaci konkursu SurerNova Szkoła dołączą niebawem to tego zespołu.

    (MM) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

    Nowe Gliwice

    gliwicka.pl:

    GWSP otwiera Wzornictwo



    Gliwicka Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości otworzyła nowy kierunek – Wzornictwo, ze specjalnością Projektowanie Produktu. I choć, jak ze śmiechem uprzedził rektor uczelni, dr inż. Tadeusz Grabowiecki: „to nie jest news medialny. Nikt nie pogryzł psa. Nie urodził się noworodek z trzema promilami alkoholu. To zwykła działalność szkoły” warto o tym przeczytać. GWSP jako jedyna niepubliczna uczelnia w południowej Polsce dostała uprawnienia na wprowadzenie takiego kierunku.

    Nie po raz pierwszy gliwicką uczelnię postawiono w dość trudnej sytuacji, przysyłając z Ministerstwa zgodę na otworzenie kierunku na chwilę przed rozpoczęciem roku akademickiego. Rektor wierzy jednak, że chętnych nie zabraknie:
    - Nabory mają się ku końcowi – mówi – Wiele uczelni artystycznych, takich jak Akademia Sztuk Pięknych zakończyło już przyjmowanie wniosków. Nie wszystkim udało się dostać, mimo, że zdali egzaminy. Nasza oferta jest jedyną taką na południu Polski. Dodatkową jej zaletą jest fakt, że na większość uczelni artystycznych zdaje się po kilka razy. U nas wystarczy złożyć papiery i rozpocząć studia.
    Absolwenci Wzornictwa uzyskają tytuł licencjata i będą mogli kontynuować naukę na artystycznych uczelniach w całej Polsce. Mają również szansę na znalezienie pracy w Inkubatorze Przedsiębiorczości, który znajdował się będzie w sąsiedztwie GWSP, na terenie „Nowych Gliwic”. Kolejny semestr „Wzornictwo” ma szansę rozpocząć w nowym budynku przy ul. Bojkowskiej. Do dyspozycji studentów zostaną oddane dobrze oświetlone, przeszklone pracownie plastyczne.
    O sukcesie nowego kierunku na GWSP przekonany jest również Czesław Fiołek, wiceprezes Związku Polskich Artystów Plastyków i autor pomysłu.
    - Na świecie kierunek Wzornictwo istnieje od kilkudziesięciu lat – wyjaśnia - Myślę, że w Polsce dopiero zaczyna mieć szansę istnienia.
    Projektowanie produktu wydaje się być w przyszłości dochodowym zajęciem, mimo że edukacja, która daje uprawnienia do wykonywania zawodu nie należy do najtańszych. W tym roku miesięczne czesne za studia stacjonarne wynosić będzie 700, a w trybie zaocznym – 500 zł za miesiąc. adu

    ___________________________

    proszę

    high school fees - jak to rozumieć?

    Cytat:



    Cytat:

    Taak, i tu dochodzimy do następnej zagadki, związanej z amerykańskim (i
    nie
    tylko)systemem edukacji, czyli high school. Słowniki mówią, że jest to
    szkoła,
    obsługująca na ogół roczniki 9-12 (czyli mniej więcej odpowiednik naszego
    gimnazjum, zakładając, że nauka rozpoczyna się wcześniej niż u nas). Ale
    chyba
    nie zawsze? W podanym przez ciebie przykładzie władze szkoły chlubią się,
    że
    wielu spośród ich absolwentów idzie potem bezpośrednio na uniwersytet.
    Mogę to
    sobie wyobrazić odnośnie szesnastolatka (nie w Polsce, oczywiście), ale z
    dwunastolatkiem już mam problemy. Poza tym, chociaż szkoła nazywa się
    "High
    School", w adresie strony internetowej przemycono słówko "college". A więc
    może
    high school jest pojęciem bardziej elastycznym i pojemnym, niż podają
    słowniki?
    Szkoła z "mojej" powieści, to bardziej siermiężny przypadek, niż tamta
    renomowana placówka. Jako się rzekło, jest to "the high school", więc
    pewnie
    taka, do której idzie cała miejscowa dziatwa po ukończeniu najbardziej
    elementarnego etapu edukacji. Nie chce mi się jakoś wierzyć, żeby była to
    szkoła prywatna/płatna.

    Pozdrawiam
    Lama



    Hmm
    Jezeli obsluguja lata 9-12, to pewnie Grammar Schools obsluguja lata 1-8.
    12-letni kurs nauki, gdy uczen rozpoczyna w wieku lat 7, konczy zazwyczaj w
    wieku 7+12=19, wiec jest starszy od szesnastolatka o 3 lata, a od
    dwunastolatka o cale siedem lat. Dwunastolatek teoretycznie moglby znalezc
    sie na wyzszych studiach po 12 latach nauki, gdyby sumiennie rozpoczal nauke
    w pierwszej klasie juz na drugi dzien po urodzeniu. W praktyce naogol nie
    stosuje sie tak katorzniczego rezymu naukowego.

    System nie jest taki trudny i niezbyt odbiega od polskiego:
    Grammar School to pierwszy poziom.
    Potem uczen moze uczeszczac do High School, ale moze pojsc do Middle School,
    co czesto obejmuje lata 7-10. Nie sa to szkoly wykluczajace sie. Po Middle
    School moze kontynuowac w HS od 11 roku. MS sa organizowane tam, gdzie jest
    koniecznosc odciazenia HS mlodszych klas lub GS starszych klas.
    Odpowiednikiem szkoly zawodowej i technikum sa Vocational School.
    Uniwersytet czesto sklada sie z pewnej liczby colleges i professional
    schools. Colleges sa to studia zwykle 4-letnie, dajace wyksztalcenie raczej
    ogolne, ale przygotowujace, nazwijmy to, sredni personel zawodowy.
    Professional schools sa odpowiednikiem polskich np.akademii medycznych,
    wydzialow prawniczych. Czesto egzystuja samodzielne colleges, bez afiliacji
    z uniwersytetami, tak jak w Polsce funkcjonowaly kiedys (moze i dalej
    funkcjonuja?) Studia Pomaturalne typu polwyzszego.
    Istotna roznica jest inny system nauczania. Przynajmniej za moich czasow w
    Polsce istnial dosc sztywny program okreslajacy co uczen ma umiec, aby go
    dopuszczono do matury. W USA uczen ma zaliczyc iles tam kredytow aby
    formalnie zakonczyc HS czy college, jest okreslone jakie przedmioty i w
    jakim wymiarze, ale student (uczen) sam sobie okresla jakie przedmioty chce
    studiowac i kiedy (sa oczywiscie pewne warunki, ze np. aby wziasc kredyty z
    ekonomii, nalezy wziasc wczesniej matematyke 1).
    Aby dostapic studiowania w szkole profesionalnej niekoniecznie nalezy
    skonczyc pelne 4 lata. Nalezy raczej wziasc odpowiednia liczbe kredytow i z
    odpowiednich przedmiotow, ktore wymagane sa przez szkole profesjonalna.
    Jezeli student ma troche szczescia i duzo zapalu, moze program college
    skonczyc w 3 lata biorac odpowiednia ilosc kredytow (szczescie potrzebne,
    zeby byl w stanie zxmalezc wole miejsca na kursach).
    No wlasnie, te kursy.
    Nie ma stalych klas, tak jak w Polsce (9a 11c, itp) w szkolach srednich, czy
    stalych grup, jak na uczelniach (bylo za moich czasow), ale sa kursy. Uczen
    (student) uklada sobie program semestru i biega po nauczycielach aby
    przyjeli go na prowadzone przez nich kursy z przedmiotow. Nauczyciel
    kompletuje zespol i wiecej nie przyjmuje (na niektorych uniwersytetach grupa
    moze byc maksimum 6 lub 8 osob - za to sie placi kupe forsy na Harvard czy w
    Princeton).
    O ile w Polsce dopiero na uczelni mialo sie w miare samodzielny kurs
    studiow, o tyle w USA uczen HS ma podobna samodzielnosc.

    Koszt nauki to tuition.
    Fees zapewne rozne dodatkowe oplaty, np. za zamieszkanie na campusie (w
    internacie), stolowka, ksiazki, itp.

    Szkoly publiczne sa darmowe (obecnie tylko dla rezydentow), to zn. nie placi
    sie tuition, ale sa mozliwe inne oplaty. W szkolach prywatnych placi sie
    tuition i inne oplaty.

    Aha, High School to szkola srednia, nie wyzsza.

    No i zeby bylo smieszniej, zeby dostac sie na studia do college
    niekoniecznie musi sie miec swiadectwo ukonczenia HS. Nalezy zato przedlozyc
    komisji rekrutacyjnej solidny dowod posiadanej wiedzy.

    Latwe, nie? :-)

    sp

    Polish Python Coders Group

    Witam.
    Z tej strony kłania się Piotr Katharsis Tynecki, pomysłodawca i twórca
    projektu PPCG - Polish Python Coders Group.
    Wszystkich programistów Pythona - i nie tylko - zapraszam na stronę
    projektu Polish Python Coders Group (www.ppcg.eu.org), jedynym polski
    projektem zajmującym się rozszerzaniem i promowaniem języka
    programistycznego Python.

    #Co to takiego Python?

    Python jest językiem programowania starającym się zawrzeć w sobie
    najlepsze rozwiązania i intencje innych języków programowania, które
    pojawiły się i były udoskonalane w przeciągu ostatniego
    dwudziestolecia. Jest on interpretowanym, obiektowym, wysokopoziomowym
    językiem co ułatwia jego testowanie i stosowanie w sposób
    interaktywny. Python to oprogramowanie typu Open-Sourse, działające na
    wielu platformach. Jest on językiem przyszłości! Jak mówi sam twórca!

    #Czym jest PPCG?

    Polish Python Coders Group jest projektem powstałym 14 stycznia 2007
    roku. Głównym jego pomysłodawcą i twórcom jestem ja, Piotr Katharsis
    Tynecki. PPCG jest pierwszą i jak na razie jedyną powstałą w Polsce
    grupą promującą technologie Pythona, której prześwięca szczytne cele,
    między innymi:

    - zwiększenie zainteresowania Pythonem u wszelakiej maści Polskich
    programistów - innymi słowy przyczynienie się do powszechniejszego
    stosowania Pythona w Polsce, oraz polskich projektach,

    - stworzenie polskiej dokumentacji Pythona naszego autorstwa oraz
    wszelakich kursów, artykułów, kodów źródłowych etc., przybliżających
    Pythona i zachęcających do jego nauki w przystępnej formie,

    - szybki dostęp do informacji na temat Pythona, odpowiedzi na pytania
    a'propos tego języka - zamiast spędzać tygodnie/dni/godziny na
    przeszukiwaniu googli/ebooków itp. - za pośrednictwem naszego forum,
    oraz kanału #python.pl w sieci Freenode.

    Nasza grupa prowadzi już współpracuje z:

    - twórcami holenderskiego portalu www.python.org (w tym z samymi
    twórcami języka),

    - Studenckim Kołem Naukowegym Linuksa i Wolnego Oprogramowania,

    - Akademią Alternatywnych Systemów Operacyjnych,

    - Śląska Grupa Użytkowników Linuksa,

    - Biblioteką Riklaunima (python.rk.edu.pl),

    - Organizacją UW-TEAM.org ,

    co nie oznacza, że nie jesteśmy otwarci na współpracę z innymi
    osobami. Wręcz przeciwnie, z chęcią nawiążemy współpracę z każdym,
    tworzącym jakieś ciekawe teksty, artykuł, z ludźmi mającymi pomysły na
    wykłady itp!

    Z moich obserwacji odnoszę wrażenie, że w naszym kraju Python jest
    wciąż mało obecny, szczególnie jeżeli chodzi o środowiska szkolne i
    akademickie. Nie ulega wątpliwości, że taki stan rzeczy trzeba zmienić
    poprzez tworzenie polskiej społeczności programistów tego języka. W
    przyszłości planujemy zwołać konferencję poświęconą Pythonowi. Nie
    wątpię, że przyciągnęłaby ona wielu zainteresowanych i przyczyniła aby
    się do wymiany doświadczeń na tym polu i nawiązaniu wielu cennych
    kontaktów.

    Na zakończenie, zapraszam do odwiedzin oficjalnej strony projektu
    PCCG:
    www.ppcg.eu.org
    www.ppcg.eu.org/forum

    Pozdrawiam, Piotr Katharsis Tynecki.

    PYTHONOWCY ŁĄCZMY SIĘ!

    Polish Python Coders Group

    Cytat:
    Witam.



    Witam,

    bardzo się cieszę, że społeczność Pythona rośnie w siłę.

    Cytat:Z tej strony kłania się Piotr Katharsis Tynecki, pomysłodawca i twórca
    projektu PPCG - Polish Python Coders Group.
    Wszystkich programistów Pythona - i nie tylko - zapraszam na stronę
    projektu Polish Python Coders Group (www.ppcg.eu.org), jedynym polski



    "Jedynym"???
    No to riklaunim się ucieszy. :)

    Cytat:projektem zajmującym się rozszerzaniem i promowaniem języka
    programistycznego Python.

    #Co to takiego Python?



    No właśnie, co to jest?

    Cytat:Python jest językiem programowania starającym się zawrzeć w sobie
    najlepsze rozwiązania i intencje innych języków programowania, które
    pojawiły się i były udoskonalane w przeciągu ostatniego
    dwudziestolecia. Jest on interpretowanym, obiektowym, wysokopoziomowym
    językiem co ułatwia jego testowanie i stosowanie w sposób
    interaktywny. Python to oprogramowanie typu Open-Sourse, działające na
    wielu platformach. Jest on językiem przyszłości! Jak mówi sam twórca!



    Aaaa... dzięki, :)

    Cytat:#Czym jest PPCG?

    Polish Python Coders Group jest projektem powstałym 14 stycznia 2007
    roku. Głównym jego pomysłodawcą i twórcom jestem ja, Piotr Katharsis
    Tynecki. PPCG jest pierwszą i jak na razie jedyną powstałą w Polsce
    grupą promującą technologie Pythona, której prześwięca szczytne cele,



    Jasne, a my tu na tej _grupie_ tak sobie siedzimy i nic nie robimy. ;)

    Cytat:między innymi:

    - zwiększenie zainteresowania Pythonem u wszelakiej maści Polskich
    programistów - innymi słowy przyczynienie się do powszechniejszego
    stosowania Pythona w Polsce, oraz polskich projektach,

    - stworzenie polskiej dokumentacji Pythona naszego autorstwa oraz



    Coś takiego: http://www.python.org.pl/ ?

    Cytat:wszelakich kursów, artykułów, kodów źródłowych etc., przybliżających
    Pythona i zachęcających do jego nauki w przystępnej formie,



    Coś takiego:
    http://python.kofeina.net/
    http://python.rk.edu.pl/
    ?

    Cytat:- szybki dostęp do informacji na temat Pythona, odpowiedzi na pytania
    a'propos tego języka - zamiast spędzać tygodnie/dni/godziny na
    przeszukiwaniu googli/ebooków itp. - za pośrednictwem naszego forum,
    oraz kanału #python.pl w sieci Freenode.

    Nasza grupa prowadzi już współpracuje z:

    - twórcami holenderskiego portalu www.python.org (w tym z samymi
    twórcami języka),



    To jest portal fundacji PSF założonej w USA, a której członkami są ludzie
    z wielu krajów, a więc jest raczej mało holenderski.

    Cytat:- Studenckim Kołem Naukowegym Linuksa i Wolnego Oprogramowania,

    - Akademią Alternatywnych Systemów Operacyjnych,

    - Śląska Grupa Użytkowników Linuksa,

    - Biblioteką Riklaunima (python.rk.edu.pl),



    O właśnie. Czyli nie jesteście jedyni.

    Cytat:

    - Organizacją UW-TEAM.org ,

    co nie oznacza, że nie jesteśmy otwarci na współpracę z innymi
    osobami. Wręcz przeciwnie, z chęcią nawiążemy współpracę z każdym,
    tworzącym jakieś ciekawe teksty, artykuł, z ludźmi mającymi pomysły na
    wykłady itp!



    A my ze swej strony zapraszamy do udziału w tutejszych dyskusjach.

    Cytat:Z moich obserwacji odnoszę wrażenie, że w naszym kraju Python jest
    wciąż mało obecny, szczególnie jeżeli chodzi o środowiska szkolne i
    akademickie. Nie ulega wątpliwości, że taki stan rzeczy trzeba zmienić
    poprzez tworzenie polskiej społeczności programistów tego języka. W



    Pragnę donieść, iż taka społeczność istnieje już wiele lat.
    Jej problemem nie jest brak istnienia, ale duże rozproszenie,
    co doskonale widać też po Twoim poście.

    Cytat:przyszłości planujemy zwołać konferencję poświęconą Pythonowi. Nie
    wątpię, że przyciągnęłaby ona wielu zainteresowanych i przyczyniła aby
    się do wymiany doświadczeń na tym polu i nawiązaniu wielu cennych
    kontaktów.
    Na zakończenie, zapraszam do odwiedzin oficjalnej strony projektu
    PCCG:
    www.ppcg.eu.org
    www.ppcg.eu.org/forum



    Odwiedziłem i chciałbym od razu zgłosić konstruktywną krytykę.
    Na pierwszej stronie znalazłem dwa błędy językowe:
    upgreat - powinno być: upgrade
    "Divide Into Python" - powinno być: "Dive Into Python"

    Niemniej inicjatywa jest jak najbardziej chwalebna i na pewno
    Was odwiedzę nie raz.

    Warszawiacy

    Cytat:
    | Źle sądzisz. Skoro piszesz, że uczelnia przyjmuje studentów kierując się
    | nie tylko wynikami egzaminów, ale i miejscem zamieszkania, o czym nie
    | informuje w informatorach, to jest to zarzucanie uczelni nielegalnych
    | praktyk. Ponieważ nie popierasz tego żadnymi dowodami, sprawy nie
    | zgłosiłaś do prokuratury, to jest to zwykłe szkalowanie szkoły, a Ty
    | jesteś denną paszkwilantką.

    Szkaluję szkołe??????? Czy piszę o jakichkolwiek nienormalnych sytuacjach???
    Chyba to dobrze, że przyjmowane na uczelnię są osoby najlepsze ???? A że
    wolą tych spoza Wawy??? Czy to przestępstwo???? I to wymagające zgłoszenia
    do prokuratury??? Nie mąć - zawsze wybiera się lepsze zło...



    Skoro w regulaminie egzaminów wstępnych nie ma na ten temat żadnej
    informacji i rzeczywiście taka sytuacja ma miejsce (w co wątpię) to
    spokojnie możesz maszerować do sądu.

    Cytat:| Poza tym dzieci moich znajomych udające się na wspomnianą uczelnię bywają
    | nie przyjmowane a zostają przyjęte osoby spoza Warszawy mimo takiej samej
    | ilości punktów.



    Nie wiem jak ta sytuacja wygląda na SGH, ale na przykład na Akademii
    Medycznej (tam też wynik egzaminu podawany jest w punktach) nie ma
    możliwości, aby osoby z taką samą _liczbą_ punktów zakończyły egzamin
    z różnym efektem  - po to właśnie są te punkty;)

    Cytat:| Skąd te dzieci/znajomi wiedzą, że taka była przyczyna nieprzyjęcia?
    | Dlaczego nikt, łącznie z Tobą nie zgłosił tego prokuraturze?
    A po co????
    "Przepraszam panie prokuratorze, ale miałam taką samą liczbę punktów jak mój
    kolega z Zamościa no ale przyjęli jego... Ja się nie załapałem bo jak się
    dowiedziałem jestem z Wawy... Proszę o wszczęcie postępowania, zgłaszam
    przestępstwo..." Jasne, to się nadaje do .....



    Właśnie z SGH wygrała rok czy dwa lata temu dziewczyna, która zgodnie
    z regulaminem nie używała podczas egzaminu kalkulatora. Inni używali.
    Sprawę wygrała, więc Twoja ironia jest zupełnie nie na miejscu.
    Wygrałą również dziewczyna, która nie dostała się na Akademię Medyczną
    z powodu różnic w limicie punktów dla kobiet i facetów. Kwestią
    otwartą, z powodu mojej prawniczej ignorancji, jest to czy powinnaś
    iśc do prokuratora. To chyba jest sprawa cywilna czy jakoś tak i
    prokuratura się w to nie miesza.

    Cytat:| kogoś, kto "nie wizytował SGH" w tym okresie. BTW, na czym polegały te
    | wizytacje? (pyt. zupełnie nie retoryczne)

    | A to akurat Cię nie powinno obchodzić... Ale BTW: Sprawy zawodowe

    | A obchodzi, bo ma związek z Twoimi paszkwilami. Jeśli okazałoby się nagle,
    | że jesteś Min. Edukacji lub urzędnikiem NIKu i wizytowałaś SGH, to być
    | może zaczęłabym tracić pewność, że to co piszesz jest kłamstwem.

    Na tej i jakiejkolwiek innej grupie wypowiadam się prywatnie. Wszystkie
    opisane przeze mnie rzeczy są wynikiem osobistych doświadczeń, zarówno moich
    jak i moich znajomych. Jeśli kiedykolwiek będę miało prawo aby wystąpić
    oficjalnie z jakimikolwiek rewelacjami nie omieszkam tego zrobić.



    Jakoś nie chce mi się wierzyć w to o czym piszesz. Przed egzaminami
    wstępnymi czytałem gdzieś wywiad z rektorem SGH i sporo mówił o
    organizacji egzaminów pod kątem uniknięcia ewentualnych pozwów
    rozczarowanych kandydatów. Może zdobyłabyś się na odrobinę szczerości
    i opisała zaistniałą sytuację nieco dokładniej. Na razie, również
    odnoszę wrażenie, że po prostu rozsiewasz kłamliwe plotki.

    T. K. Chiba Sensei we Wrocławiu. Letnia Szkoła Aikido 2007

    www.aikidowroclaw.com
    Prosimy zapoznać się z informacjami - rejestracje czynna będzie na dniach.
    --------------------------------------------------------------------------------

    Oficjalne rozpoczęcie Letniej Szkoły AIKIDO: Sobota 4.08

    Zajęcia będą się odbywały w 2 blokach:

    Sobota 4.08
    Niedziela 5.08
    Poniedziałek 6.08
    Wtorek 7.08
    Środa 8.08
    Czwartek 9.08
    Piątek 10.08
    Sobota 11.08
    16:30-19:30
    9:00-12:00 oraz 16:30-19:30
    9:00-12:00 oraz 16:30-19:30
    9:00-12:00 oraz 16:30-19:30
    9:00-12:00, po południu przerwa w treningach
    9:00-12:00 oraz 16:30-19:30
    9:00-12:00 oraz 16:30-19:30
    9:00-12:00 oraz oficjalne zakończenie szkoły

    T. K. Chiba Sensei bedzie w dniach 7-11.08.2007 r. Będzie prowadził prawdopodobnie 1+2 treningi dziennie
    W piątek 10.08 odbędzie się oficjalna kolacja z udziałem nauczycieli Birankai. Koszt kolacji 70 zł. Szczegółowe informacje wkrótce.
    Treningi będą obejmowały:

    Aikido - Bokken - Jo - Iai Batto-Ho
    Prosimy o zabranie ze sobą na zajęcia jo i bokken.

    Ceny:
    Koszt całego stażu:
    Treningi przedpołudniowe:
    Treningi popołudniowe:
    1 dzień:
    1 blok treningowy:
    400 zł - możliwość przedpłaty
    300 zł - możliwość przedpłaty
    300 zł - możliwość przedpłaty
    100 zł - brak możliwości przedpłaty
    70 zł - brak możliwości przedpłaty

    Płatności za całą szkołę, treningi przedpołudniowe lub popołudniowe będzie można zrealizować przelewem na konto.
    Szczegóły w formularzu rejestracyjnym.

    O UDZIALE W LETNIEJ SZKOLE AIKIDO DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!

    --------------------------------------------------------------------------------

    Wielofunkcyjna Hala Sportowa

    Aleja Ignacego Jana Paderewskiego 35 we Wrocławiu
    (wejście od ul. Mickiewicza)

    Tramwaje z pl. Dominikańskiego: 9 (rozkład), 17 (rozkład)
    Autobus z pl. Grunwaldzkiego: 115 (rozkład)Sala sportów walki o pow. 1 100 m2 (42,00 m x 26,00 m) z trzema pełno wymiarowymi matami TATAMI oraz z trybunami na 290 osób.

    Na terenie obiektu znajduje się bufet oraz sklep z napojami oraz podstawowymi artykułami spożywczymi i przemysłowymi. W bezpośrednim sąsiedztwie hali znajduje się kryta pływalnia z dwoma basenami.

    --------------------------------------------------------------------------------

    Dla osób przyjezdnych oferujemy kilka rodzajów noclegów. Miejsce noclegu proszę zadeklarować przy wypełnianiu formularza rejestracyjnego.

    1. Dom Studencki "Spartakus"

    Adres: Wrocław, ul. Mickiewicza 98
    Cena noclegu: 25 zł za dobę od osoby.Dom Studencki znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie hali sportowej, w której odbywały się będą treningi. Noclegi w pokojach 2- i 3- osobowych. Na każdym piętrze znajdują się 2 kuchnie. W suterenie zainstalowane są pralnie (na żetony). Łatwy dojazd do/z Centrum,
    w bezpośrednim pobliżu znajduje się pętla autobusowa i tramwajowa.

    Szczegółowe informacje
    2. Akademia Ruchu

    Adres: ul. Ruska 47-48A (w podwórzu)
    Cena: 10 zł za dobę od osoby.
    Możliwość noclegu w samym centrum miasta. Dojazd tramwajem lub autobusem na treningi. Miejsce jest bez kuchni oraz wymagany jest własny śpiwór.

    3. Dojo Wrocławskiej Sekcji Aikido

    Adres: ul. Grabiszyńsa 279
    Cena: 15 zł za dobę od osoby.Możliwość noclegu na macie w dojo Wrocławskiej Sekcji Aikido. Dojazd tramwajem lub autobusem na treningi. Miejsce jest bez kuchni oraz wymagany jest własny śpiwór.

    Inne miejsca noclegowe we Wrocławiu uczestnicy Letniej Szkoły Aikido rezerwują i opłacają indywidualnie

    --------------------------------------------------------------------------------

    Uczestnicy Letniej Szkoły Aikido organizują sobie wyżywienie we własnym zakresie.

    W pobliżu hali sportowej, w której odbywały się będą treningi znajduje sie kilka punktów gastronomicznych.

    Na terenie hali sportowej jest bar o pow. 120 m2. kw wraz z salą jadalną i zapleczem kuchennym oraz bufet z napojami i słodyczami.

    Przy bocznym wejściu do Domu Studenckiego "Spartakus" znajdują się Klub Studencki "DISCUS" oraz bar szybkiej obsługi: Bar & Pizzeria "Spartakus".

    4 Pory Roku - Pub w bezpośrednim sąsiedztwie hali sportowej przy ulicy Mickiewicza 62.
    W celu uzyskania dodatkowych informacji prosimy o kontakt:

    Michał Orlik

    info@aikidowroclaw.com
    telefon komórkowy: +48 693 461 364

    XXVII Zjazd TBOP

    Towarzystwo Badań i Ochrony Przyrody zaprasza na swoj kolejny zjazd:

    PROGRAM XXVII ZJAZDU
    TOWARZYSTWA BADAŃ I OCHRONY PRZYRODY

    3 marca (sobota)

    godz. 10:00 Otwarcie Zjazdu

    godz. 10:10-12:30 Sesja sprawozdawcza

    * Piotr Wilniewczyc - Sprawozdanie z działalności Towarzystwa w 2006 roku (prezes TBOP)
    * Jarosław Sułek - Podsumowanie działalności Świętokrzyskiej Grupy Storczykowej TBOP w roku 2006 (TBOP, oddz. świętokrzyski)
    * Piotr Wilniewczyc, Michał Jantarski, Roman Maniarski - Podsumowanie działalności Świętokrzyskiej Grupy Ornitologicznej TBOP w roku 2006 (TBOP, oddz. świętokrzyski)
    * Mariusz Gwardjan - Stan zbadania ważek w regionie świętokrzyskim (TBOP, oddz. świętokrzyski)
    * Ludwik Maksalon - Wyniki liczenia zimujących ptaków w dolinach rzecznych i nad zbiornikami wodnymi w styczniu 2007 (TBOP, oddz. świętokrzyski)
    * Tomasz Dzierżanowski - Sprawozdanie z realizacji projektu "Ochrona przyrody w rezerwacie Góry Pieprzowe" (TBOP, oddz. łódzki)
    * Zbigniew Fijewski - Sprawozdanie z realizacji projektu "Ochrona przyrody i zrównoważone zagospodarowanie doliny Krasnej" ( TBOP, oddz. świętokrzyski) + film przyrodniczy

    godz. 12:30-14:00 Przerwa

    godz. 14:00-17:30 Sesja wykładowa

    * dr Tadeusz Zając, dr Wojciech Solarz, mgr Wojciech Bielański - "Kto późno przychodzi sam sobie szkodzi, czyli o doniosłych konsekwencjach kolejności zajmowania terytoriów u rokitniczki" (IOP PAN, Kraków)
    * dr Janusz Łuszczyński - "Bioróżnorodność i funkcje grzybów Macromycetes w biocenozach" (Akademia Świętokrzyska, Zakład Botaniki)
    * inż. Julia Dobrzańska - "Chruściki - podwodni architekci" (SGGW / TBOP, oddz. mazowiecki)
    * inż. Julia Dobrzańska - "Ocena jakości wód na podstawie występowania chruścików" (SGGW / TBOP, oddz. mazowiecki)
    * Emilia Grzędzicka - "Skład pokarmu uszatki w okresie zimowym w wybranych miastach regionu świętokrzyskiego" (TBOP, oddz. świętokrzyski)
    * mgr Dominik Krupiński - "Błotniak łąkowy - przyroda i rolnictwo" (TP "Bocian")

    godz. 17:00-18:00 Konkurs ornitologiczny

    * Piotr Wilniewczyc - Konkurs rozpoznawania ptaków Polski (V edycja)

    godz. 18:00-19:00 Przerwa

    godz. 19:00-21:00 Pokaz fotografii i filmów przyrodniczych

    * Grzegorz Leśniewski - "Przez puszcze i bagna - opowieść o przyrodzie wschodniej Polski" - diaporama
    * Piotr Ochwanowski - "Fauna Wyspy Króla Jerzego (Antarktyka, Szetlandy Południowe)"
    * Szymon Maksalon - "Pokaz fotografii przyrodniczej"
    * Bogusław Sępioł - "Żołna - tęczowy klejnot" - film przyrodniczy

    godz. 21:00 Zakończenie pierwszego dnia Zjazdu

    4 marca (niedziela)

    godz. 10:00-11:00 Walne Zebranie członków TBOP i podjęcie uchwał

    godz. 11:00-13:30 Sesja wykładowa

    * mgr Ludwik Maksalon - "SEEN - polski wkład w badania wędrówek ptaków" (TBOP, oddz. świętokrzyski)
    * dr inż. Witold Strużyński, Piotr Grochowski - "Raki w wodach Polski - zagrożenia i sposoby ochrony" (SGGW/TBOP, oddz. mazowiecki)
    * Marta Żuk - "Wstępna charakterystyka występowania jeża europejskiego w Parku Łazienki Królewskie w Warszawie" (SGGW/TBOP, oddz. mazowiecki)
    * Leszek Kargul - "Sokoły w służbie lotnictwu" (Port Lotniczy im. F. Chopina, Warszawa-Okęcie)
    * dr Przemysław Chylarecki, dr Lechosław Kuczyński, mgr Dagmara Mroszczak-Jawińska - "Monitoring Pospolitych Ptaków Lęgowych - od trendów do map rozmieszczenia" (OTOP, MiIZ PAN, UAM Poznań)
    * dr Tomasz Janiszewski - "Ptaki lęgowe Łodzi w latach 1994-2002 - wyniki badań atlasowych" (Uniwersytet Łódzki, Zakład Dydaktyki Biologii i Badania Różnorodności Biologicznej)
    * mgr Piotr Wilniewczyc - "Ptaki Kielc - walory faunistyczne, na tle zróżnicowania siedliskowego miasta" (TBOP, oddz. świętokrzyski)

    godz. 13:30 - zakończenie Zjazdu

    Komunikaty:

    * 1. Koszty przejazdu i wyżywienia uczestnicy pokrywają we własnym zakresie.
    * 2. Możliwość darmowego noclegu we własnym śpiworze w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym
    lub za niewielką opłatą w pościeli schroniska.
    * 3. W sobotę o godz. 13:00 dwudaniowy obiad w cenie 8 zł (zamówienia prosimy składać do 25 lutego.,
    e-mail: biuro@tbop.org.pl.).
    * 4. Na zjeździe będzie można zakupić m.in.: monografię faunistyczną "Ptaki Krainy Gór Świętokrzyskich",
    półrocznik przyrodniczy "KULON" oraz inne publikacje przyrodnicze.
    * 5. Program zjazdu może ulec zmianie.

    Serdecznie zapraszamy!

    W imieniu komitetu organizacyjnego
    Piotr Wilniewczyc
    Prezes TBOP

    Plan Nagłowic z zaznaczonymi szkołą i schroniskiem, w których odbędzie się Zjazd

    Rozkład jazdy PKS Jędrzejów-Nagłowice

    Program rozwoju dla szkół w Przedborzu

    Bardzo obszerna i dokladnie opisana sytuacja materialno-wizualna w podstawówce. Brawo:).

    Ja natomiast chcialem sie odniesc do organizacji i nauczania jako takiego. Omowie tutaj moj pomysl i liste bledow opierajac sie na doswiadczeniach wyciagnietych z liceum i obecnej sytucji, ktora rewiduje to wszystko, czyli studiowanie. Co nie przeszkadzalo mi zbytnio bedac w liceum po jego zakonczeniu bylo moja zmora. Przede wszystkim razaca dezorganizacja i brak silnej reki. Wg mnie w liceum powinny byc dosyc scisle okreslone reguly jesli chodzi wykonywanie programu nauczania. Pamietam, ze niestety nauczyciele mimo, ze potrafili przekazac wiedze to niestety jej juz nie egzekwowali i to potem niestety trzeba nadrabiac na studiach (start z gorszej pozycji). Mowiac o studiach pomijam wogole fakt,ze wiekszosc ma problem z dostaniem sie na panstwowe uczelnie. Glownie dostaly sie osoby, ktore jezdzily na jakies prywatne lekcje i ktorych rodzice dolozyli wszelkich starac aby im sie udalo. Taka sytuacja byc dalej nie moze.

    Powinna byc scisle zapisana w regulaminie szkoly i konsekwetnie egzekwowana minimalna ilosc kartkowek (moim zdaniem okolo 3 na semestr) i ilosc klasowek (takze 3). Srednia ocen powinna byc wyliczana bez poprawek, bez dodatkow za ladny usmiech, badz spoufalenie. Pan Dabrowski, swego czasu najskutecznijeszy nauczyciel liceum i czlowiek, ktorego szanuje do dzis mimo iz nieraz zaszedl mi za skore potrafil to i mysle, ze kazdy nauczyciel w liceum powinien brac z niego przyklad. Mial ustalona ilosc kartkowek, sprawdzianow, mial okreslony system punktacji (na poczatku kazdy byl dokladnie informowany jak bedzie oceniany i na jakiej podstawie) i przede wszystkim nie szedl na ustepstwa. Co wychodzilo ze skrupulatnych obliczen uzbieranych w czasie calego semestru punktow to kazdy mial. Moze niektorzy w trakcie nauki sie denerwowali, ale kazdy po wyjsciu z liceum szanuje tego czlowieka za to, co dzieki niemu ma. Mianowicie umiejetnosc, ktorej nikt im nie zabierze.

    Co z tego, ze w naszym liceum uczniowie beda mieli same piatki za nic jak wyniki maturalne mowia same za siebie. Jesli szkola bedzie rzadzona twarda reka i bedzie trzymany poziom nauczania i przede wszystkim wymagania wiedzy to szkola zacznie powoli odbudowywac swoja renome. Szkola, ktora ma renome sciaga z okolic najzdolniesza mlodziez. Duza czesc tej mlodziezy skonczy dobre studia i to bedzie prawdziwy sukces. Teraz niestety jest na odwrot. Szkola odstrasza wynikami i mlodziez ucieka m.in. do Radomska. Dyrektor nie powinien sie bac ulewac rok w dol osoby opornej, ani zawieszac czy wyrzucac za calkowicie naganne zachowanie jak zachowania przestepcze.
    Moze faktem jest, ze poziom z dnia na dzien sie nie zmieni, ale trzeba zaczynac.

    Postuluje takze, aby po pilotazowym roku wprowadzenia twardych regul sprobowac utworzyc profile. Czemu nie ma profilu ulatwiajacego zdawanie na najwazniejsze kierunki studiow? Profil biologiczno-chemiczny otwiera droga na akademie medyczna, na studia zwiazane z przyroda, zywnoscia itd. Profil matematyczno-fizyczny natomiast otwiera droge na wszystkie kierunki techniczne (np. informatyka) i na kierunki ekonomiczne z uwagi na duza ilosc zajec z matematyki. Profil ogolny jest niestety do wszytskie i do niczego:(.

    Teraz niestety mam sesje, ale obiecuje, ze takowy miniplan skonstruujemy i przedlozymy pani Dyrektor i Burmistrzowi.

    Pozdrawiamy,
    PD Team

    [Rekrutacja] Sesja "Mroźny Cień"

    Imię: Jingen
    (Ksywa: Tensai)
    Rasa- Saiyan
    Klasa- Wojownik niskiej klasy
    Charakter- Neutralny zły, "Krzywdziciel"
    Wiek-20 lat
    Opis

    Biografia
    Jingen urodził się z niską mocą zaledwie 14 jednostek nie dane było mu poznać rodziców ,gdyż w ciągu dwóch miesięcy od jego narodzin zginęli na misji oczyszczając planetę Sakuren.. Wcześniej nie interesowali się nic niewartym trzeciorzędnym wojownikiem.. Jego wychowaniem zajęła się akademia (tak naprawdę koszary) ,w której nabywał doświadczenia w walce oraz uczył się „kodeksu postępowania prawdziwych saiyan” . „Mistrzowie” wpajali mu ,że zadaniem Saiyana jest służba na chwałę królestwa i monarchów. Podczas jednego z rutynowych treningów z woli swoich „mentorów” zmierzył się , wojownikiem wyższej klasy. Oczywiście przegrał lecz widowiskowy sposób w jaki walczył sprawił ,że nadano mu pseudonim Tensai (Geniusz). Z roku na rok narastała w nim niechęć do władzy oraz wojska, wpadł w swoistego rodzaju depresję ,wtedy właśnie dostrzegł ,że na zasady moralne w jego „świecie” nie ma miejsca a całe życie jest tylko jedną wielką wojną. Swoja egzystencję opierał przede wszystkim na chęci zemsty za wszystkie krzywdy jakie mu wyrządzono, miał jednak świadomość ,że może liczyć tylko na siebie. Zaraz po opuszczeniu murów akademii, w wieku osiemnastu lat, przyjęto go do jednego z oddziałów szturmowych planety Vegeta niestety po niespełna roku wydalono go jednak stamtąd dyscyplinarnie za zabicie swojego sparing partnera. Jingen ostatni rok żyje głównie dzięki rabunkom oraz pojedynkom na arenie Kretoksu, miejscowego centrum walk.
    Wygląd
    Nawet jak na Saiyana, Tensai jest wysokim mężczyzną mierzy dokładnie 192 cm, umięśniona aczkolwiek szczupła sylwetka oraz zwinne „kocie” ruchy potęgują wokół niego aurę niebezpieczeństwa. Pociągła przystojna twarz zakończona jest mocno zarysowanym podbródkiem a długie sięgające do ramion kruczoczarne włosy odstają gdzie niegdzie
    zawadiacko. Całości dopełnia szpakowaty nos oraz wąskie czerwone usta, na których często gości wredny, ironiczny uśmiech. Najbardziej jednak w pamięć zapada jego spojrzenie, oczy czarne jak smoła ,które patrzą tak chłodnym i bezwzględnym wzrokiem , że obserwatora przechodzą ciarki.
    Techniki
    Większość technik jakie posiada zostały wyuczone w „szkole wojskowej” i są podstawowymi atakami m.in. blasty, latanie itp. . Jednak podczas pobytu w oddziałach szturmowych zdołał stworzyć 3 autorskie techniki.
    Hakkenitsi- wojownik kumuluje energię w dłoniach ułożonych przy bokach następnie wyciąga ręce przed siebie i krzyczy Hakkenitsi- wtedy krwistoczerwona fala zostaje wyrzucona .
    Genokotsu- podnosi jedną ręke go góry podczas gdy druga ją podtrzymuje następnie na dłoni pojawiają się dwa ustawione pionowo względem siebie dyski a między nimi niebieska kula energii.-aktywuje się po wypowiedzeniu Genokotsu
    Kumoribakuha- atak polegajacy na tym ,że autor jest w stanie zrobić cień prawdziwego blasta. W momencie gdy pocisk zostanie wystrzelony widać tylko jego duplikat ,który ma własności podobne jak zanzoken. Realny pocisk leci natomiast tuż za nim. Wadą jest siła ->służy raczej do ogłuszania przeciwnika niż do jego likwidacji.

    Capoeira- brazylijska sztuka walki

    Cytat:Trochę interesuję się sztukami walki oraz różnymi szkołami działającymi w Polsce.
    Jest taka szkoła, która połączyła różne style w jeden okrślany jako:
    Pszczyńska Akademia Sztuk Walki.
    Dla mnie jednym z fenomenów tej szkoły ( nawet na skalę Europejską) jest to, że podstawą filozofii jest tutaj filozofia chrześcijańska.
    Dla zainteresowanych: www.pasw.pl
    Proszę przeczytać felieton CREDO PASW na tej stronie znajdujący się w dziale:
    e-club - felietony.



    Eh... zainteresowałem sie jak zobaczyłem twoja notkę. Zobaczyłem, że księża tam uczą i planowałem nawet się zapisać. I nadal o tym myślę, bo jeden mejl nie świadczy o całej szkole i wszystkich tam ludziach, ale jednak wszędzie trzeba uważać. To trochę jak ze sztukami walki, gdzie można znaleźć normalnych instruktorów. A o to co dostałem na skrzynkę (podkreślenia moje):

    Temat: KURSY MEDYTACJI I KONTEMPLACJI W PSZCZYNIE!
    "Rozpoczynamy seminarium otwarte z zakresu medytacji w teorii i praktyce oraz kontemplacji, dla wszystkich zainteresowanych w wieku od 17 roku życia. Seminarium to podzielone będzie na trzy stopnie.
    Pierwszy stopień :
    - wprowadzenie + podstawy medytacji i autohipnozy
    - m. jednokierunkowa
    - m. wielopłaszczyznowa + skróty myślowe
    - m. emocjonalna - podstawy
    - m. przechodząca w kontemplację
    - m. regresyjna + (linia czasu)
    - m. rosnąca
    - m + wizualizacja
    - m. kolorów
    - m. swojego wnętrza- podstawy
    - m. intuicyjna
    - m. walki I
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Drugi stopień:
    - m. wnętrza- osobista, pozbywanie się fobii i lęków
    - m. osobowości oraz uczuć
    - m. walki ( wojownika światła ) II
    - m. energii
    - wybrane zagadnienia ze stopnia I
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Trzeci stopień:
    - m. chrześcijańska
    - szczegółowa autohipnoza
    - kontemplacja chrześcijańska
    - wybrane zagadnienia ze stopni I, II.

    Każdy stopień zakończony jest ćwiczeniami praktycznymi ( asany, tai-chi , + inne )
    z zakresu zarządzania energią, wizualizacją oraz medytacją grupową.
    Po każdym szkoleniu istnieje możliwość indywidualnych konsultacji.
    Wymogi:
    - ukończone min. 17lat wraz ze zgodą rodziców lub prawnych opiekunów ( tylko dla niepełnoletnich ),
    Prosimy o zabranie swojego Dowodu Osobistego, zmiennego obuwia oraz przyborów do pisania.
    Koszt seminarium I stopnia :
    - Członkowie naszej Akademii : 78zł.
    - Pozostali uczestnicy: 98zł.
    - Rodzeństwo lub rodzice z dziećmi ( dorosłymi ): 58zł od osoby.
    Zapisy u instruktorów prowadzących lub pod nr telefonów : 0604842322 oraz 0507070861.
    E mail: haplo1@tlen.pl lub zbigniewsyc@interia.pl Ostateczny termin zgłoszenia 15.03.2008r.
    Miejsce : Pszczyna, Szkoła Gimnazjum nr 1, przy ulicy Batorego 5.
    Data pierwszego seminarium ( stopień I ), 05.04.2008r. (sobota), godz. 10.00 ? 15.00.
    Prowadzenie zajęć:
    Instruktor Aleksander Brudny 5dan
    Instruktor Zbigniew Syc 9dan
    Nadzór: Mistrz Akademii, Józef Brudny 10dan.
    Ilość miejsc ograniczona, liczy się kolejność zgłoszenia.
    Wiadomość wysłana przez Pszczyńska Akademia Sztuk Walki
    Dystrybucja za pomocą systemu maillingowego: smartmail"

    Z doświadczenia wiem, że owoce takiego kursu potrafią być naprawdę ekstremalne.

    Transmisje telewizyjne

    CZERWIEC 2009

    Cytat:


    TVN STYLE - W Roli Głównej:

    Białe plamy nazizmu: nie wiedziano co zrobić z Polakami

    Helena Zagańczyk z domu Ćwiklińska ur. 1925 roku w Warszawie. Uczestniczka Powstania Warszawskiego, wywieziona w roku 1944 do obozu pracy w Lipsku. W roku 1939 miała 14 lat, uczęszczała do 6 klasy Sz.P. Nr. 92 przy ulicy Kordeckiego 54.


    Cytat:Magda Mołek: Pani Heleno, dziś temat Nazizmu znów staje się modny. Coraz więcej partii skrajnie prawicowych odwołuje się do nazistowskich ideałów. Pani na własnej skórze poczuła co znaczy widmo wojny i nazizmu. Dziś ma Pani 84 lata. W początkowych latach wojny była Pani uczennicą. Czy w roku 1939 szkoły funkcjonowały według przedwojennych zasad? Czy wejścia i wyjścia ze szkoły kontrolowało wojsko Niemieckie?

    Nie było kontroli. Do szkoły chodziliśmy normalnie aż do czasu zajęcia budynku przez Niemców w roku 1941.

    W czasie okupacji podręczniki były zakupywało państwo, czy zdobycie podręczników pozostawało we własnym zakresie?

    Przed wojną, rodziny biedne lub mniej zamożne, otrzymywały podręczniki od państwa. W czasie okupacji trzeba było samemu kupować książki, co wiązało się z dużym wydatkiem, co było dużą trudnością dla moich rodziców. Nie byliśmy bogaci.

    W końcu podręczniki te zabrano?

    Tak. Było to w 7 klasie, już w roku 1941. Kazano nam oddać wszystkie podręczniki.

    Co się z nimi stało?

    Ciężko powiedzieć. Pewnie spalono je, zniszczono. To samo stało się z dokumentami szkolnymi po ich zamknięciu. Nie można było odebrać żadnych zaświadczeń i świadectw.

    Dlaczego to zrobiono? Były jakieś wytłumaczenia?

    Nie wiem. Po zakończeniu roku, przeprowadziliśmy się.

    Jak utrzymywano szkołę? Finansował ją okupant, czy rodzice?

    Sami musieliśmy ją utrzymywać. Rodzice płacili składki.

    Zabrano podręczniki, ale nadal pozwalano się uczyć?

    Tak. Była matematyka, język polski, plastyka, muzyka. Ale zakazano historii Polski i geografii. Nie było też lekcji religii. Zakazano piosenek religijnych, „boże coś Polskę miłował” na przykład.

    A do kościoła można było chodzić?

    Można było. Nie mieszano się w sprawy religijne, pozdejmowano tylko krzyże w szkołach. Tyle, że ludzie się bali. Do kościoła chodzić pozwalali, ale jak wychodziło się z kościoła to były łapanki na ulicy.

    Często organizowano łapanki?

    Od 1940 zawsze. Zabierano ludzi z ulicy i rozstrzeliwano. Na ulicy Twardej, gdzie mieszkałam, rozstrzelano kilka osób. Ściana domu była cała we krwi, a pod nią paliły się znicze.

    Widziała Pani jak zabierano kogoś z ulicy?

    Tak. Podjeżdżali samochodem i zabierali. Najczęściej patriotów którzy się sprzeciwiali Niemcom ale i zwykłych ludzi też. Żebyśmy się bali.

    Zakazywano obchodzenia świąt narodowych, na przykład 3 Maja?

    Zakazywano. Zrobiono zwykłe dni. Tylko Niedziela była wolna. Nie można było świąt obchodzić. Ale tylko narodowych.

    Religijne były dozwolone?

    Religijne były dozwolone. Boże Narodzenie, Zielone Świątki. Zabroniono tylko Polskich świąt.

    Nikt nie próbował obchodzić świąt narodowych? W szkole też?

    Bano się łapanek i represji. W szkole nie można było śpiewać, ani obchodzić świąt. Nie było akademii. To były zwykłe dni.

    Buntowano się przeciwko temu?

    Nie wiem jak w innych domach. Ja zawsze śpiewałam. I w domu i w chórze. Za mała byłam żeby się bać.

    Dopuszczono chóry?

    Kościelne tak. Tyle, że nie mogliśmy śpiewać pieśni o Polsce. To było zabronione. Ale inne można było śpiewać. Do religii się nie mieszano.

    Nie było strachu, że jednak może się to przestać podobać Niemcom?

    Strach był zawsze. Tak jak mówiłam, do kościoła nie zabraniano chodzić, ale po wyjściu z kościoła były już łapanki. Strasznie łapano. Za jednego zabitego Niemca zabijano dwudziestu polaków. Zabijano przy Alejach Jerozolimskich, na Bródnie rozstrzeliwano.

    Do szkoły można było chodzić normalnie? Nie zabraniano, nie przeszkadzano? Uczniowie nie bali się?

    Uczniów nie straszyli. Szkoły były normalnie otwarte, aż do roku 1941, gdy zajęło je wojsko. Można było się normalnie uczyć. Ale ja po ’41 już bym się nie uczyła i tak. Nie było pieniędzy, trzeba było zarabiać. Do pracy poszłam w wieku 16 lat. Moja Matka już nie żyła. Po 1941 było już tajne nauczanie.

    Kto je prowadził?

    Nauczyciele prywatnie nauczali. Wiem że nauczano przy ulicy Genewskiej, ale gdzie dokładnie nie pamiętam. Już nie ta pamięć. Z resztą ja musiałam pracować. Nie było czasu i warunków żeby interesować się szkołą. Większość uczniów musiała iść do pracy, której i tak było mało. Zamykano na przykład pralnie, a stanowiska dawano Niemcom. No a potem powstanie z którego mnie i męża zabrano do obozów Pracy.


    Polak potrafi

    kolejna polska paranoja



    Studenci złapali przestępcę i zostali skazani

    Dwaj studenci z Zabrza doprowadzili na policję pijanego 16-latka, który molestował siostrę jednego z nich. Zatrzymany wyłgał się tanim kosztem, a sąd skazał studentów na pół roku więzienia w zawieszeniu, bo nastolatek oskarżył ich o pobicie.
    Wszystko zaczęło się pewnego późnego wieczoru we wrześniu 2007 roku na klatce schodowej jednej z zabrzańskich kamienic. Mieszkająca tu 17-letnia dziewczyna właśnie wracała do domu, gdy ktoś chwycił ją od tyłu i zaczął dotykać w intymnych miejscach.

    Na krzyki dziewczyny z mieszkania wybiegła jej matka, a następnie brat, student Akademii Ekonomicznej. Wspólnie ze swoim kolegą ruszył w pościg za napastnikiem. Gonili go przez kilkanaście minut przez chaszcze, krzaki, a nawet cmentarz. Gdy go w końcu dopadli, zaprowadzili na komisariat. - Policjanci pochwalili nas, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty - wspomina brat napadniętej.

    Sprawcą okazał się 16-letni chłopak z dobrego domu. Kamery monitoringu zarejestrowały, jak idzie za dziewczyną, po czym wchodzi za nią do bramy. Jako nieletni nie mógł stanąć przed normalnym sądem, więc policja skierowała sprawę do sądu rodzinnego. Ten podczas zamkniętej rozprawy kazał napastnikowi przeprosić dziewczynę oraz... poprawić stopnie i zachowanie w szkole, a także powstrzymać się od picia alkoholu. Chodzi o to, że w trakcie napadu nastolatek był pijany.

    To była jedyna wymierzona mu kara, ale okazało się, że na tym sprawa się nie zakończyła. Trzy dni po swoim zatrzymaniu 16-latek złożył na policji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez studentów, którzy go zatrzymali. Oskarżył ich o pobicie. Twierdził, że kopali go po całym ciele, a na dowód pokazał obdukcję lekarską. Wprawdzie nie było żadnego świadka, który by potwierdził jego wersję, ale policja zdecydowała się oskarżyć studentów.

    - 16-latek miał otarcia naskórka twarzy i kończyn, a po zatrzymaniu wzywaliśmy lekarza, który musiał zszyć ranę ciętą jego kciuka - tłumaczy komisarz Marek Wypych, rzecznik zabrzańskiej policji.

    Podczas rozprawy obaj studenci zaprzeczali oskarżeniu. Sugerowali, że chłopak poranił się sam podczas ucieczki, a kciuk mógł uszkodzić, przeskakując przez zakończoną kolcami bramę cmentarza. Choć zeznający przed sądem oficer dyżurny policji przyznał, że po zatrzymaniu chłopak nie skarżył się na pobicie, obaj studenci zostali uznani za winnych. W środę sąd skazał ich na pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Jakie były motywy wyroku? Nie wiadomo. Choć proces nie toczył się z wyłączeniem jawności, sędzia Jolanta Drzażdżewska, prezes Sądu Rejonowego w Zabrzu, odmówiła nam wglądu w akta sprawy. - Bo wyrok jest nieprawomocny - tłumaczyła w poniedziałek.

    Zdaniem profesora Zbigniewa Hołdy, prawnika z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, orzeczenie sądu jest mocno dyskusyjne, a wina studentów budzi wątpliwości. - Gdyby dokonali samosądu, nie prowadziliby skatowanego sprawcy na komisariat. To byłoby nielogiczne z ich strony - podkreśla prawnik.

    Brat zaatakowanej dziewczyny wczoraj złożył w sądzie wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku, będzie składał apelację. Z trudem kryje rozgoryczenie. - Gdybym wiedział, że to się tak skończy, to obiłbym łobuzowi gębę. Przynajmniej teraz nie czułbym się skrzywdzony - mówi.

    Dziwny jest ten świat...

    Rosjanie głosują na Stalina

    Rosjanie wciąż cenią Stalina. Twórca radzieckiego totalitaryzmu bije na głowę innych Rosjan w telewizyjnych wyborach bohatera historycznego "Imię Rosji"

    Rosyjska telewizja państwowa od maja przedstawia sylwetki 500 Rosjan, spośród których widzowie wybierają swojego bohatera. Przed miesiącem wyłoniono finałową dwunastkę, a niedawno ujawniono obecny stan głosowania, które ostatecznie zakończy się 12 września. Kto prowadzi? - Oczywiście nasz towarzysz i wielki wódz narodów Josif Wissarionowicz Stalin! - triumfowali wczoraj moskiewscy działacze partii komunistycznej.



    Stalin zdobył dotychczas ok. 180 tys. głosów, poeta i pieśniarz Włodzimierz Wysocki - 137 tys., a Lenin - 107 tys. Daleko za nimi plasuje się pierwszy kosmonauta Jurij Gagarin, okrutny car Iwan Groźny i Mikołaj II, którego zamordowali partyjni towarzysze Lenina. Wyniki głosowania potwierdzają wysoką ocenę czasów radzieckich, którą do dziś podziela wielu Rosjan. - Komuniści głosują wyłącznie na Stalina i Lenina, a reszta rozprasza głosy pomiędzy innych przyzwoitych kandydatów. Stąd triumf przywódców ZSRR - komentował prof. Władimir Ławrow, historyk z Rosyjskiej Akademii Nauk.

    Popularność Stalina to w dużej mierze efekt polityki historycznej Kremla, który akcentuje zasługi wojenne Stalina, a unika rozliczeń z jego zbrodniczą przeszłością. W nowych materiałach pomocniczych dla nauczycieli historii wynajęty przez rząd autor Aleksander Filippow nie zaprzecza, że rządy Stalina pochłonęły miliony ofiar. Główną winę składa jednak nie na cechy "jednego z najbardziej udanych przywódców ZSRR", lecz na uwarunkowania historyczne. Stalin nie jest nazywany zbrodniarzem, lecz modernizatorem kraju, któremu udało się dzięki wsparciu nowych elit wykształconych podczas czystek. Kanonem nauczania historii staje się porównywanie stalinizmu do innych epok w historii, kiedy krew podwładnych była czy też musiała być ceną postępu. Represje z czasów Stalina są zestawiane m.in. z epoką Piotra Wielkiego, który budował swe wymarzone miasto Petersburg ("przebijał okno do Europy"), nie zważając na ofiary. Sondaże Centrum Lewady pokazują, że ponad połowa dorosłych Rosjan uważa, że Stalin zrobił więcej dobrego niż złego dla Rosji, a 36 proc. młodych ankietowanych (do 35 roku życia) uważa, że zasługi Stalina rozgrzeszają jego błędy.

    - Najbardziej cenieni Rosjanie? Andriej Sacharow, Stalin, Władimir Putin - odpowiada 13-letnia Anna Kisajewa, która po kilku lat nauki w moskiewskiej szkole ma trudności z wymienieniem minusów epoki Stalina. Opozycyjny polityk Grigorij Jawliński przekonuje, że w Rosji panuje obecnie "historyczny postmodernizm". - Niestety, liczy się wielkość, a nie wartości czy też zbrodnie. Czczony jest i Stalin, i carowie, generałowie bolszewiccy i antybolszewiccy. Byle dawali nam poczucie wielkości. Byle można powiedzieć, że zwyciężaliśmy pod ich przywództwem. Albo że dawali nam poczucie, że jesteśmy najlepsi na świecie - mówił niedawno Jawliński.

    Gazeta Wyborcza

    Cytat:Stalin zdobył dotychczas ok. 180 tys. głosów, poeta i pieśniarz Włodzimierz Wysocki - 137



    ...ten naród nigdy nie zmądrzeje... smutne to...

    Red. Wojciech Zieliński nie żyje

    Redaktor Wojciech Zieliński nie żyje. Znany komentator telewizyjny zmarł nagle w sobotę, około godz. 23 w Gdańsku, gdzie pojechał komentować międzynarodowy turniej w siatkówce plażowej kobiet FIVB Satellite Pomeranka Cup 2008.

    Miał 64 lata. Za rok obchodziłby jubileusz 40-lecia pracy dziennikarskie

    "To był ostatni taniec Wojtka - powiedziała PAP żona Jolanta Zielińska. - Byliśmy na spotkaniu z organizatorami, mąż odczuwał zmęczenie, mieliśmy już iść do hotelu, ale ... stwierdził, że nie byłoby turnieju, gdyby nie zatańczył rock'n'rolla z Magdą, córką dyrektora imprezy Wojciecha Mielcarza. W trakcie tańca upał na parkiet i ... tak zakończył życie".

    Wojciech Zieliński urodził się 8 kwietnia 1944 roku w Wilnie. Zadebiutował 29 czerwca 1969 roku w programie TVP "Rekreacja ludzi morza" obok Bohdana Tomaszewskiego i Jacka Żemantowskiego, po tym jak wygrał konkurs na telewizyjnego sprawozdawcę sportowego.

    Pracował przy dziesięciu olimpiadach. Bezpośrednio relacjonował ich przebieg z Montrealu, Moskwy, Barcelony i Atlanty. Za igrzyska w 1976 roku wyróżniony został "Złotym ekranem". Obsługiwał setki imprez najwyższej rangi - mistrzostwa świata, Europy, Uniwersjady, zawody Pucharu Świata, mecze międzypaństwowe. Jak powiadał, zawsze wydarzenia te bardzo przeżywał, co znajdowało odbicie w tonacji jego głosu.

    Wojciech Zieliński ceniony był także za umiejętność propagowania sportu przez małe "s" - rozgrywek szkolnych, regionalnych, środowiskowych. Robił to z powodzeniem, na antenie Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego (WOT).

    Nie ograniczał się do samych prac dziennikarskich. Zasłynął z dziesiątków inspirujących społeczną aktywność działań. M.in. w 1973 roku utworzył eksperymentalną grupę dla potrzeb redagowanego wspólnie z Tomaszem Hopferem programu "Bieg po zdrowie". Grupa istniała aż 25 lat.

    Był pomysłodawcą założenia Fundacji Samopomocy Sportowej "Sportowcy - Sportowcom". Stoczył zakończoną powodzeniem dwuletnią "batalię" o przywrócenia nazwy "Marszałka Józefa Piłsudskiego" warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Inicjator biegów "Belweder - Stare Miasto" w rocznicę pierwszych po wojnie wolnych wyborów do Senatu.

    W działaniach dziennikarskich nie ograniczał się tylko do tematyki sportowej, chociaż sport kochał ponad wszystko. Był autorem cyklu programów i reportaży ("Oddać co skradzione", "Ziemianie", "Willa Prezydenta"), materiałów interwencyjnych, społecznych, historycznych i dokumentalnych.

    Dla dziesiątków milionów kibiców sportowych jego charakterystyczny głos kojarzy się jednoznacznie z pojedynczym wydarzeniem - zdobyciem złotego medalu olimpijskiego przez siatkarski team Huberta Wagnera w Montrealu.

    Nocną transmisję radiowo-telewizyjną Wojciecha Zielińskiego z finałowego meczu z zespołem ZSRR - jednego z najwspanialszych wydarzeń w historii polskiego sportu - jej temperaturę i ekspresję emocjonalną można w historii sprawozdawczości medialnej porównać tylko ze słynnym przekazem meczu piłkarskiego Anglia - Polska na Wembley Jana Ciszewskiego.

    W Montrealu Zieliński komentował wszystkie gry zespołowe, w których Polacy zdobyli medale. Poza drużyną Huberta Wagnera na podium stali jeszcze piłkarze (drugie miejsce) oraz piłkarze ręczni (trzecie).

    wp.pl

    Uczniowie z Katowic odkryli asteroidę

    Podczas zakończonej właśnie międzynarodowej kampanii obserwacji Obiektów Bliskich Ziemi prowadzonej przez amerykański Astronomical Research Institute uczniowie z polskich szkół dokonali skutecznej weryfikacji orbit dwóch planetoid uważanych dotychczas za obiekty potencjalnie zagrażające Ziemi oraz odkryli jedną nową asteroidę.

    Wiosenna kampania NEO Confirmation Campaign rozpoczęła się 15 marca bieżącego roku. Celem akcji było potwierdzanie położenia już odkrytych obiektów typu Near Earth Object, czyli obiektów o orbitach bliskich Ziemi. W kampanii wzięły udział szkoły między innymi z Niemiec, Japonii, Maroka, Polski, Portugalii i Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.

    W dwóch podobnych kampaniach realizowanych przez Astronomical Research Institute w roku ubiegłym (International Asteroid Search Campaign) polskie szkoły zasłynęły z odkrycia w sumie kilkunastu asteroid. W tym roku zadaniem uczniów było już nie tylko poszukiwanie nowych asteroid, ale przede wszystkim monitorowanie tych, które zostały już odkryte, w tym zwłaszcza tych, które w przyszłości mogłyby uderzyć w Ziemię, czyli tak zwanych "killerów".

    Pomiary wykonane przez szkoły z całego świata trafiły do mieszczącego się na Harwardzie Minor Planet Center. Ośrodek ten gromadzi dane o małych ciałach Układu Słonecznego dla Międzynarodowej Unii Astronomicznej i NASA. Podczas wiosennej kampanii role weryfikatorów pomiarów przesyłanych później do MPC pełnili dwaj polscy nauczyciele i edukatorzy - Bogdan Sobczuk, nauczyciel fizyki z toruńskiego Zespołu Szkół im. prof. Stefana Banacha i dr Waldemar Ogłoza z Instytutu Fizyki Akademii Pedagogicznej w Krakowie.

    Dzięki pomiarom wykonanym przez uczniów z Polski z prowadzonej przez Minor Planet Center listy "Virtual Impactors" zniknęły dwie asteroidy, co przez koordynatora kampanii, Patricka Millera z Astronomical Research Institute, zostało uznane jako "wielki sukces" - na całym świecie dokonało tego jeszcze tylko kilka innych szkół.

    W wyniku pracy uczniów katowickiego VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie wiemy już, że planetoida 2008GA110 nie stanowi zagrożenia dla Ziemi, choć wcześniej była zaliczana do grupy "killerów". Prace zespołu uczniów z VIII LO w Katowicach koordynował nauczyciel fizyki i astronomii, Bogusław Lanuszny. Analizą obserwacji w tej szkole zajmowali się uczniowie klasy 2d o profilu matematyczno-fizycznym - Zofia Adamus, Kornel Gibiński i Angelika Mucha.

    Drugą asteroidę z listy "Virtual Impactors" zdjęli uczniowie Lukasz Bochenek i Ryszard Borek z Zespołu Szkół w Libiążu, którzy pracowali pod opieką nauczycielki fizyki i astronomii, Lucyny Gut. W tym wypadku z grupy obiektów potencjalnie zagrażających Ziemi wypadła planetoida 2008GG.

    Pomiarów, dzięki którym udało się wyznaczyć orbitę planetoidy dokonał także zespół Tomasza Skowrona, nauczyciela z XIII Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie. Obiekt 2008GG2 nie był "killerem", jednak określenie parametrów jego orbity także jest dużym sukcesem. Podobnej analizy dokonał również zespół dr Waldemara Ogłozy z Instytutu Fizyki Akademii Pedagogicznej w Krakowie (asteroida 2008GH110).

    W wiosennej akcji NEO Confirmation Campaign jednej z polskich szkół udało się także odkryć nową asteroid - dokonali tego ci sami uczniowie katowickiego VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie, którym udało się skutecznie zweryfikować orbitę planetoidy 2008GA110. Nowy obiekt K08GB1Z został odkryty dzięki obserwacjom wykonany 15 kwietnia.

    Bogusław Lanuszny, którego zespół zanotował dwa sukcesy podczas zakończonej właśnie kampanii, poza pracami w ramach kolejnych akcji chciałby się teraz zająć projektami opartymi na jego własnych pomysłach: "Uczestniczenie w kampanii NEO nauczyło nas jak dobrze pracować w zespole i organizować czas. Teraz chcielibyśmy zakupić teleskop lepszej klasy i wyposażyć go w kamerę internetową, by powtórzyć doświadczenie Roomera, czyli wyznaczyć prędkość światła z obserwacji zakryć księżyców Jowisza oraz wyznaczyć prędkości kątowe Słońca na podstawie obserwacji plam słonecznych".

    W kampanii NEO Confirmation Campaign wzięło udział osiem polskich zespołów - uczniowie i nauczyciele z gimnazjów i liceów mieszczących się w Libiążu, Toruniu, Krakowie, Warszawie, Katowicach, Sierpcu i Olsztynie. Szkoły uczestniczyły w kampaniach IASC i NEO CC w ramach programu EU-HOU, który w Polsce jest koordynowany przez dr. hab. Lecha Mankiewicza, dyrektora Centrum Fizyki Teoretycznej PAN. W projekcie tym udostępniane są nowoczesne narzędzia dydaktyczne wspomagające nauczanie przedmiotów ścisłych, jak na przykład program webkamerkowych obserwacji astronomicznych czy program wykorzystujący zdalnie sterowane teleskopy i radioteleskopy.

    astronomia.pl

    Kandydat na burmistrza

    Znalazłem nieco

    Cytat:dr ZBIGNIEW MIECZKOWSKI
    NIEZALEŻNY KANDYDAT NA BURMISTRZA DRAWSKA PMORSKIEGO
    I DO RADY POWIATU
    Urodziłem się 13.05.1952 r. na przedmieściach Szczecina – w Dobrej. Całe moje życie związane jest z nauką, służbą i pracą na Pomorzu Zachodnim. Świadectwo dojrzałości uzyskałem w 1972 r. kończąc Technikum Rolnicze w Płotach. W tym samym roku pomyślnie zdałem egzamin wstępny do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych w Poznaniu, którą ukończyłem cztery lata później. Zawodową służbę wojskową kontynuowałem w czterech garnizonach Pomorza Zachodniego: Wałczu, Stargardzie Szczecińskim, Szczecinku i Drawsku Pomorskim. Do Drawska Pomorskiego przybyłem w 1989 r. na stanowisko Zastępcy Komendanta poligonu. Dwukrotnie służyłem w instytucji centralnej MON jakim jest Dowództwo Wojsk Lądowych. Trzydziestoczteroletnią służbę zakończyłem 1 lutego 2006 r. w stopniu pułkownika na stanowisku Szefa Oddziału Planowania i Koordynacji Szkolenia Wojsk Lądowych w Warszawie. Z okresu służby w Wojsku Polskim posiadam liczne odznaczenia resortowe i państwowe. Największą satysfakcję odbieram z faktu odznaczenia mnie „Gryfem Pomorskim” – za zasługi dla Pomorza Zachodniego. Wojsko Polskie stworzyło mi warunki do uzyskania gruntownego wykształcenia. Oprócz szkoły oficerskiej ukończyłem studia magisterskie z pedagogiki, studia podyplomowe z ekologii i psychologii. Wszystkie kierunki studiów ukończyłem z oceną bardzo dobrą. Posiadam także stopień naukowy doktora w specjalności zarządzanie – dowodzenie. Doktorat został wyróżniony nagrodą Rektora Akademii Obrony Narodowej. Od 1999 r. jestem wykładowcą w Wyższej Szkole im. Pawła Włodkowica w Płocku – filia w Kaliszu Pomorskim. Wykładam przedmioty „zarządzanie potencjałem ludzkim w organizacji” oraz „polityka zatrudnienia i rynek pracy”.
    RODZINA – POSIADAM WSPANIAŁĄ RODZINĘ. ŻONA – STANISŁAWA JEST PIELĘGNIARKĄ ODDZIAŁOWĄ W SZPITALU POWIATOWYM; CÓRKA – IWONA JEST PSYCHOLOGIEM W PORADNI PSYCHOLOGICZNO-PEDAGOGICZNEJ; ZIĘĆ – TOMASZ JEST KAPITANEM WOJSKA POLSKIEGO. OD CZTERECH LAT JESTEM DZIADKIEM SZYMONA.
    WIEDZA – DOSWIADCZENIE ZAWODOWE, SŁUŻBA I PRACA NA ODPOWIEDZIALNYCH STANOWISKACH ORAZ WYKŁADANIE NA UCZELNI NAUCZYŁY MNIE UMIEJETNEGO ŁĄCZENIA TEORII I PRAKTYKI A TAKŻE ZARZĄDZANIA DUŻYMI ZESPOŁAMI LUDZKIMI. SŁUŻBĘ NA KIEROWNICZYCH STANOWISKACH W SZTABACH I JEDNOSTKACH WOJSKOWYCH ORAZ DOŚWIADCZENIE Z UCZELNI I PRACY W INSTYTUCJI CENTRALNEJ PRAGNĘ TERAZ ZDYSKONTOWAĆ W DZIAŁALNOŚCI SAMORZĄDOWEJ.
    NIEZALEŻNOŚĆ – JAKO OSOBA APOLITYCZNA JESTEM W STANIE SKUPIĆ LUDZI O ODMIENNYCH ORIENTACJACH POLITYCZNYCH WOKÓŁ CELÓW WSPÓLNYCH DLA MIASTA I POWIATU. JESTEM SPOZA UKŁADÓW. CZYSTE RĘCE SĄ GWARANCJĄ SKUTECZNOŚCI I ODWAGI W DĄŻENIU DO CELU;
    KANDYDOWANIE NA ZASZCZYTNĄ FUNKCJĘ BURMISTRZA DRAWSKA POMORSKIEGO NIE TRAKTUJĘ JAKO TESTU NA POPULARNOŚĆ LECZ JAKO SZANSĘ REALIZACJI NOWEJ MISJI GMINY I UCZESTNICZENIA W KREOWANIU STRATEGII POWIATU. STĄD OBOK ASPIROWANIA NA STANOWISKO BIRMISTRZA UBIEGAM SIĘ O MANDAT RADNEGO POWIATU Z REKOMENDACJI NIEZALEŻNEGO FORUM SAMORZĄDOWEGO „POJEZIERZE DRAWSKIE” – LISTA NR 14 POZYCJA 1.

    JAKO PRZYSZŁY BURMISTRZ DRAWSKA I RADNY POWIATU
    ZAMIERZAM PRZEDEWSZYSTKIM:
    1. STWORZYĆ WARUNKI DO GODNEGO ŻYCIA I PRACY W DRAWSKU POM.:
    - równe szanse pracy i powszechność konkursów;
    - przetargi nieograniczone jako reguła;
    - jawność umorzeń podatkowych;
    - szanse powrotów z emigracji zarobkowej.

    2. ROZWINĄĆ OFENSYWĘ W CELU POZYSKANIA FUNDUSZY EUROPEJSKICH
    3. POLIGON DRAWSKI TRAKTOWAĆ JAKO FILAR DO REALIZACJI MISJI GMINY I STRATEGII POWIATU
    4. ROZPOCZĄĆ BUDOWĘ OBWODNICY WOKÓŁ DRAWSKA POMORSKIEGO
    5. WSPIERAĆ WSZELKIE INICJATYWY ROZWOJU LOKALNEGO ROLNICTWA I TURYSTYKI
    6. ROWIJAĆ SZKOLNICTWO PONADGIMNAZJALNE I UTWORZYĆ FILIĘ SZKOŁY WYŻSZEJ
    7. UDOWODNIĆ W PRAKTYCE, ŻE WŁADZA MOŻE BYĆ UCZCIWA – ROZMONTOWAĆ ISTNIEJĄCY UKŁAD

    ZAPRASZAM SERDECZNIE WYBORCÓW NA MOJE SPOTKANIA W TRAKCIE, KTÓRYCH PREZENTUJĘ SZEROKĄ WERSJĘ SWOJEGO PROGRAMU.
    JESTEM DO WASZEJ DYSPOZYCJI SZANOWNI PAŃSTWO.
    GŁOSUJCIE NA LISTY
    NIEZALEZNEGO FORUM SAMORZĄDOWEGO
    „POJEZIERZE DRAWSKIE”
    DZIĘKUJĘ Z WASZE GŁOSY!


    Poniżej link do strony.

    http://www.zbigniewmieczkowski.republika.pl/

    ZIMOWE MAMUŚKI 05/06 VOL. 3 :)

    Pięknie dziękujemy za życzenia dla Karolinki

    A ja składam spóźnione, lecz szczere życzenia dla naszego małego Boryska :mrgreen:

    mam właśnie za oknami piekny koci koncert kurcze dopiero co pozbylismy się dwóch uroczych kociątek, które juz zdążyły pół strychu zdemolować a tu pewnie już niedługo będzie następna tura

    Anula Lenusia ładnie przybiera a Ty tak się zamartwiasz, ładnie Ci je a moja to niejadek innego jedzenia oprócz cycusia wmuszam w nia trochę jabłka z marchewką i to wszystko, kaszka beee, soczek też i co ja mam robić przybiera chyba prawidłowo, bo dobrze wygląda i widać, że jest z nią wszystko ok, ale chciałabym by jadła więcej poza mlekiem, bo jestem do niej uwiązana dziś to nawet nie zjadła odgrzanego mleczka, wyła i nie mogła jej teściowa uspokoić a jak tylko ją wzięłam na ręce jak wróciłam to była grzeczna, pojadła oczywiście i zaraz gaworzyła i kwiczała
    W sumie jutro już zakończenie roku szkolnego :lol

    Nuka Adaś śliczniutki też rośnie zdrowo a to najważniejsze

    Madzia i jak idzie nauka już niedługo koniec męki, będziesz mogła spokojnie zajmować się Cypiskiem współczuję mieszkania na poddaszu tam to macie solarium, my mamy mieszkanie w suterenie i jest super, bo w zimie jest ciepło a w lecie chłodno Choć teraz przy tych upałach, to też mała była mokra, choc w samej pielyszce i podkoszulku ja trzymałam, na dwór to ostatnio nie wychodziłam bo w dzień upał a wieczorkiem straszne komary, i to nawet nie tyle Karolcię co mnie atakowały, chyba ze 30 ranek mam mało co się nie wścieknę I nic na nie nie działa, lecą do mnie jak oszalałe a słodyczy przecież nie jem wcale

    Justyś trzymam kciuki za Twoja Mamę, moja sąsiadka miała taka operację i jest wszystko w porządku musi się teraz bardzo oszczędzać i uważać, żeby nic nie dzwigać, bo ta moja sąsiadka to za bardzo szalała przy bawieniu wnusi ale to już taki typ człowieka, co na miejscu przez chwilę nie usiadzi

    Gosia biedulko Was to strasznie przygrzeje w tym akademiku a nie masz się gdzie schronić od upałów, jakiś park czy coś w tym stylu ja to nie wychodzę, bo nie mam cienia wszystkie drzewa kolo domu poszły do wycinki i teraz niestety okazuje się, że to był błą moża było choć jedno zostawić
    Ja Karolince rozkładam gdzie suię da mokre pieluszki i zasłaniam okna niby nic ale zawsze coś tam jej lepiej dziś była burza i troszkę pochłodniało
    A Grześ to najwyrażniej ząbki tak przeciera niestety Karolinka robi to samo, co się da to gryzie, dziś w kościele chciała pogryźć P złapała go za rękę i...

    Zmykam się myć i do spania, bo jutro rano muszę jechać do szkoły przygotowac sprzet i rekwizyty mam nadzieję, że pogoda będzie ładna, bo lepiej by akademia była na boisku

    Pozdrowienia dla pozostałych zimóweczek Iwetka, Kometa, Pusiatkowa, Droczuś, Bonne, Marta

    Nowy samolot szkolny ......

    Wprawdzie jest to dział "Technika "ale jednak w tym temacie konieczne jest kilka słów o szkoleniu lotniczym -w kontekście naszej dyskusji zastanówmy się nad wiadomością podaną na stronce WLOP(poniżej).
    MOIM ZDANIEM RACZEJ MAŁO PRAWDOPODOBNE JEST ZDECYDOWANIE SIĘ NA DŁUGOFALOWE SZKOLENIE PILOTÓW PO ZA KRAJEM NAWET JEŚLI W GRĘ WCHODZIŁYBY OSZCZĘDNOŚCI FINANSOWE .
    Taka decyzja byłaby poczatkiem końca Dęblina a na to przynajmniej teraz nie będzie zgody.Po decyzjach komasowania całego szkolnictwa lotniczego w Dęblinie widać jasno że jest wola uratowania tej szkoły nawet za cenę likwidacji kolejnych jednostek bojowych i ponoszenia gigantycznych kosztów utrzymania "kolosa na glinianych nogach"

    17.06.2004 - Przedstawiciele Szefostwa Wojsk Lotniczych DWLOP przebywali z oficjalną wizytą w Fińskiej Akademii Sił Powietrznych w Kauhava gdzie odbyli spotkanie robocze związane z określeniem możliwości ewentualnego szkolenia polskich pilotów w Finlandii. Finowie proponują odsprzedanie pewnej ilości godzin treningowych z nadmiaru, którym corocznie dysponują na samolotach „Hawk”. Akademia Sił Powietrznych Finlandii znajduje się w okresie transformacji zmierzającej w kierunku „Fighter Lead In Training”. W związku z tym rozpoczęcie szkolenia polskich pilotów byłoby możliwe z początkiem 2006 roku. Wynika to z harmonogramu przeszkolenia personelu instruktorskiego i zmian dyslokacyjnych jednostek wyposażonych w samoloty HAWK. Szkolenie pierwszej grupy 6 pilotów mogłoby trwać rok, w oparciu o 130 godzinny program dotychczas wykorzystywany do przygotowania pilotów fińskich do szkolenia na samolocie F-18. Druga grupa (6 pilotów) mogłaby rozpocząć szkolenie najwcześniej po 9 miesiącach od chwili rozpoczęcia szkolenia przez pierwszą grupę. Jak na razie jednak szkolenie zagranicznego personelu wojskowego nie jest uregulowane prawnie w ustawodawstwie Finlandii. Decyzję na prowadzenie takiego szkolenia może wydać Parlament, co w odniesieniu do powyższej sprawy zakończyłoby się z końcem 2005 roku. Jednakże Siły Powietrzne Finlandii dotychczas nie mają doświadczenia w szkoleniu pilotów zagranicznych, mają natomiast aspiracje stworzenia Międzynarodowego Ośrodka Szkolenia Zaawansowanego. Fakt ewentualnego skierowania grupy polskich pilotów na przeszkolenie w tym kraju mógłby zostać wykorzystany medialnie do rozpropagowania fińskiej oferty w innych krajach europejskich. Oprócz tego Fińskie Siły Powietrzne zainteresowane są długotrwałą współpracą z Polskimi Siłami Powietrznymi również na zasadzie wspólnych ćwiczeń – według przedstawicieli Dowództwa SP Finlandii szkolenie jednej grupy może generować zbyt wysokie koszty niewspółmierne do nakładów, jakie SP Finlandii zmuszone będą do poniesienia (włącznie z alokacją zasobów ludzkich i sprzętu latającego). Z przeprowadzonych rozmów wynika, że strona fińska zainteresowana jest minimum pięcioletnim szkoleniem. Akademia SP Finlandii aktualnie prowadzi bardzo ograniczone szkolenie lotnicze. Infrastruktura lotniska KAUHAVA oraz szkoleniowa AKADEMII jest w trakcie renowacji. Kwestia finansowa powyższego przedsięwzięcia pozostała na tym etapie rozmów nierozstrzygnięta. Z przekazanych informacji wiadomo, że koszt jednej godziny lotu na samolocie HAWK szacuje się w granicach 10 tys. EURO. Jednakże, strona fińska nie określiła precyzyjnie, czy w tej sumie jest zawarte szkolenie teoretyczne oraz pobyt polskich pilotów w Finlandii.
    *************************************************************

    No cóż jeśli nie Hawk to może jednak zastanowić się nad Golden Eagle tym bardziej że w zamyśle konstruktorów jest to maszyna będąca nijako latającym symulatorem F-16 i w przyszłości Amerykanie mają go promować jako element swego rodzaju kompleksu składającego się z komponentu szkolnego i bojowego.
    Odstraszająca jest wprawdzie cena tego samolotu ,ale jak wiadomo nie zawsze jest to element stały.

    Kilka słów o T-50 Golden Eagle zamieszczonych na łamach PZ

    http://www.polska-zbrojna...id_artykul=1046



    SO dobry pomysł czy porażka?

    popieram w swej opini zdanie kol. parachuter choć może nie w tak drastycznym ujęciu.
    Fakt jest niezaprzeczalny że mgr po rocznym SO jest troche "nijakim" oficerem pod względem wyszkolenia wojskowego i nabytych umiejętności oraz wojskowego "stylu bycia".
    Zgodzi się ze mną chyba nawet Sam P_E że mgr po rocznej szkole byłby na okręcie MW równie mało przydatny co w liniowej jednostce WL ... każda wojskowa profesja czy to lądowa czy morska czy też lotnicza wymaga naprawde długiej i żmudnej drogi oraz wsepnej selekcji która zazwyczaj następuję w pierwszych LATACH służby a o jakiej selekcji czy też ocenie predyspozycji mówimy w przypadku cywila któremu po roku wyrzucamy na pagon dwie gwiazdy ?? Czy ta ocena ma następować po piierwszym opiniowaniu po 3 letniej kadencji jako d-cy plutonu podczas gdy równolegle następuje ocena wciąż jeszcze kandydata na oficera - pchor na WSO który na szcżescie pagon ma makaronem jeszcze obszyty i wciąż jest jeszcze szansa że zarówno on jak i siłą wyższa jest w stanie nieprzydatności do dalszej służby poprostu zakończyć zabawe w wojsko na etapie szkoły a nie już na etapie prawdziwej wojskowej roboty. Chyba to wszystko jest w miare jasne.
    Idąc dalej ktoś może stwierdzić że inne armie korzystają z takiego modelu kształcenia oficerów już od lat wszystko ok. z tymże np. we Francji takowy kurs oficerski trwa 2 lata, a w USA oficerowi-absolwenic uczelni cywilnych zdobywają wojskowe kwalifikacje już od etapu szkoły średniej i gwarantuje że w momencie wpinania im stopni ppor. stoją na dużo dużo wyższym poziomie niż absolwenci 4-5 letnich akademii oficerskich z inncy hpaństw świata a i tak w kegach US Army wciąż uważani są za oficerów 2 kat. bo tylko Ci po West Point stanowią zazwyczaj trzon elity oficerskiej.
    Wracajac do naszych realiów logiczne chyba jest że facetowi starszemu niż 24 lata bez wcześniejszego kontaktu z wojskiem ciężko jest naprawde zmienić cały charakter i styl swego życia i podporządkowac go życiu wojskowemu. w Takich ludziach nie ma już takiego zapału jak w 19 czy 20 latkach nie ukształtownych jeszcze w tak dużym stopniu jak dojrzali ludzie po studiach. A samo SO czymższe własciwie jest ?? Czyż nie jest to poprostu przyspieszony kurs wojska dla człowieka z którego na siłe prubuje się stworzyć przyszłego dowódce ?? W obecnych realiach 10 i już 9 miesięcznej zsw żołnierze nie są w stanie wyuczyć się podstaw żołnierskiego fachu w elementarnym wydaniu a jak chcieć w takim krótkim czasie wyprodukowac oficera ?? Każdy z nas wie że w dotychczasowym systemie kształcenia oficerów (4-5lat szkoły) takich zielonych absolwentów w JW traktowano z reguły jak niedouczonych i mało otrzaskanych, wiadomo realia jednostki były zupełnie inne niż szkoły ale małymi kroczkami ppor. zawsze zdobywali jakoś to doświadczenie...jak w takim razie traktować bedziemy takich oficerów po rocznej szkole ?? W tym wypadku najlpiej byłoby chyba zamknąć oczy i udawać ze się nic nie widzi.
    Bardzo ciekawą sytuację stworzyły panie ppor. po rocznym SO gdyż ich poprzedniczki które kończyły WSO czy WAT w trybie 4-5letnim, trafiając do jednostek nie potrafiły zazwyczaj się odnaleźć zupełnie w realiach prawdziwiej służby większośc do tej pory ma z tym problemy. A jak to sie ma do absolwentek SO ?? Prawda jest taka że takie własnie panie ppor. nie mają żadnych szans na to by poczuć wojskowego bluesa i najzwyczajniej pracują w wojsku jak w zakładzie pracy tyle że nosza mundur stwarzając wszystkim naokoło cała mase problemów i zazwyczaj nie radząc sobie z obowiązkami...
    można by mówić i mówić w nieskończoność...
    pytaniem które chyba każdy z czytających ten post oficerów powinnien sobie zadać jest to czy wy wracając do waszych czasó w szkole czuli byście się po roku nauki rzemisoła wojskowego na tyle wyuczeni by walić do jednostke na d-ców plutonów ??? chyba raczej zdecydowanie nie...
    Reasumując SO jest wg mnie próba zapchania luków kadrowych przy minimalnych kosztach własnych a dla jego absolwentów ciekawą formą na prace zarobkową i dobrą zabawe która w każdej chwili może się zakończyć nie podpisaniem kolejnego kontraktu i wtedy zostaje się takim ppor. z 4 czy 7 letnią wysługa bez uprawnien emerytalnych, prawa do mieszkania itp. itd. i koniec zabawy i trza wracac do normalnego świata z mgr którego wcześniej zdobyliśmy

    pozdrawiam