Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

  • Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: AIG Stabilnego Wzrostu
  • Fundusze inwestycyjne


    Cytat:16 Oct 2006 15:35:39 -0700, w

    | Czy sugerujesz  abym zainteresowanie swoje skierowała raczej w
    | fundusze stabilnego wzrostu lub zrównoważone ?

    Nie, wprost przeciwnie. Ale zyski z funduszy akcji nie muszą być znacząco
    większe niż funduszy zrówn. Ja bym brał jednak fundusze akcji :)



    Tak  też uczynię , nie wiem czy właściwie - ale myslę  nad zakupem
    AIG Akcji. Co Ty na to?

    Pozdrawiam
    green

     

    Parasole AIG dostępne w Multi !!!


    Cytat:w SFI mBanku f.parasolowe AIG rowniez sa dostepne, mozna dokonac
    konwersji z FIO do subfunduszu parasolowego...



    A ja zadam głupie pytanie - te subfundusze (np. pieniężny/stabilnego
    wzrostu/akcji krajowych) to są identyczne odpowiedniki ich funduszy w
    wersji bez "sub-" i różnią się jedynie tym, że subfundusz działa w
    ramach funduszy parasolowych, czy też ich inwestycje się różnią i wyniki
    mogą być i są różne od standardowych funduszy AIG?

    Parasole AIG dostępne w Multi !!!


    Cytat:A ja zadam głupie pytanie - te subfundusze (np. pieniężny/stabilnego
    wzrostu/akcji krajowych) to są identyczne odpowiedniki ich funduszy w
    wersji bez "sub-" i różnią się jedynie tym, że subfundusz działa w
    ramach funduszy parasolowych, czy też ich inwestycje się różnią i wyniki
    mogą być i są różne od standardowych funduszy AIG?



    Zajrzyj do prospektu. :) Niektóre inwestują 100% środków w odpowiedniki bez
    sub-, natomiast inne dzielą swoje środki między kilka funduszy standardowych,
    stąd nie mają żadnego odpowiednika. Różnie też wyglądają koszty zarządzania, być
    może stąd różnice w wycenach.

    inwestycja, lokata ?


    Cytat:Ja dałem ok 5000 na subfundusz parasol Akcji ING.  Ma on za połroku stopę
    ok.15%



    15 % na 0,5 roku....to raczej cienko

    miesiac temu wplacilem kase na DWS AKP, Legg Mason Akcji i Skarbiec
    Akcje i stopa zwrotu za 30 dni to odpowiednio 7, 7 i 6 %

    ciekawe jak dlugo jeszcze akcje pojda w gore, w koncu "drzewa nie rosna
    do nieba" ;-))

    reszta kasy w f. zrownowazonych i stabilnego wzrostu, b.interesujaca
    propozycja to AIG stabilnego wzrostu, ma zaangazowanie w akcje ok. 30 %
    aktywow, a zarobil wiecej niz f.zrownowazone, ktore inwestuja w akcje
    ok. 50 % aktywow...

    pozdr.
    RobertS

     

    Fundusz parasolowy AIG w mBanku

    Cytat:| polecam zwlaszcza FSB AIG...zarabia wiecej niz niektore zrownowazone

    Możesz rozwinąć ten skrót?

    Wojtek



    sorki, mialo byc FSW = fundusz stabilnego wzrostu

    a podatek przy parasolach jest pobierany po zakonczeniu inwestycji,
    natomiast jezeli chcialbym przeniesc jednostki ze "zwyklego" funduszu do
    parasola to bede musial zaplacic podatek

    Jaki instrument?

    Cytat:Gdyby tak wybrać fundusz stabilnego wzrostu, który dużo inwestuje w
    papiery państwowe,
    albo pomieszać fundusze obligacji ze stabilnymi?

    Tyle, że to cały czas tylko rok - jest ryzyko, ale jest i duża
    płynność.

    Co o tym myślicie?

    km.



    wplac kase do funduszy parasolowych np. AIG, konwersje miedzy nimi nie
    sa zwiazane z podatkiem

    czesc kasy wplac do FA czesc do FSW a reszte do FRP, proporcje zaleza od
    indywidualnej akceptacji ryzyka

    Jaki instrument?


    Cytat:| Gdyby tak wybrać fundusz stabilnego wzrostu, który dużo inwestuje w
    | papiery państwowe,
    | albo pomieszać fundusze obligacji ze stabilnymi?

    | Tyle, że to cały czas tylko rok - jest ryzyko, ale jest i duża
    | płynność.

    | Co o tym myślicie?

    | km.

    wplac kase do funduszy parasolowych np. AIG, konwersje miedzy nimi nie
    sa zwiazane z podatkiem

    czesc kasy wplac do FA czesc do FSW a reszte do FRP, proporcje zaleza od
    indywidualnej akceptacji ryzyka



    Dobra, ale jak się do tego ma tak krótki okres inwestycji - 1 rok,
    może trochę dłużej
    dla części kapitału?

    km.

    fundusze - spadek mimo wzrostu


    Cytat:
    jest codziennie okolo 19 nowa wycena funduszy - zawsze podana data z
    ktorego dnia jest dana wycena
    pozdrawiam



    Wyceny są z dnia poprzedniego:

    Fundusze inwestycyjne - wartość jednostek netto
    (2006-03-23 18:52:00)
    Fundusze inwestycyjne - wartość jednostek netto

    //FUNDUSZE-INWESTYCYJNE
    SYMB    FUNDUSZ                                 22-03       21-03
    zmiana
                                                                        dzienna

        %
    AIFA    AIG FIO Akcji                           17,26       17,26
    0,00
    AISW    AIG FIO Stabilnego Wzrostu     13,38       13,39     -0,07

    A dodatkowo jako news moge dodac, że wycena jest z godziny 12:00
    (przeczytałem to z miare wiarygodnego zrodla, ale kompletnie nie
    kojarze gdzie to mogło byc, wiec nie podepre tego linkiem)

    WSiP. Czegoś tu nie rozumie

    20:52 12.05.2005
    WSIP SA wykaz akcjonariuszy posiadających co najmniej 5% głosów

    Raport bieżący 34 / 2005 Zarząd Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych S.A.

    5% ogólnej liczby głosów na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu WSiP S.A. w dniu
    9 maja 2005 r.:

    - AIG Otwarty Fundusz Emerytalny: 2 200 000 głosów (21% ogólnej liczby głosów
    na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu),

    - Pioneer Stabilnego Wzrostu Fundusz Inwestycyjny Otwarty: 550 000 głosów (5,3%
    ogólnej liczby głosów na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu),

    - Pioneer Zrównoważony Fundusz Inwestycyjny Otwarty: 692 000 głosów (6,6%
    ogólnej liczby głosów na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu),

    - Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Skarbu Państwa: 4 687 500 głosów
    (44,7% ogólnej liczby głosów na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu).

    Do wzięcia udziału w ww. Walnym Zgromadzeniu uprawnieni byli akcjonariusze
    dysponujący w sumie 10 478 384 akcjami, uprawniającymi do 10 478 384 głosów
    (statut WSiP S.A. nie przewiduje uprzywilejowania akcji co do głosu

    Skąd skarb państwa ma 44,70 procenta skoro sprzedał wszystko w ofercie
    publicznej.
    Co to skarb państwa bronił kurs WSiP żeby nie spadł, czy funduszy żeby nie
    straciły.
    Co jest grane?

    Lokata/fundusz/? - w co zainwestować

    Zależy na jaki okres chcesz dać te pieniądze. 1,2 lata to najlepsza jest lokata w banku. Z tego co wiem, to najlepiej właśnie w Getin Banku lub w AiG Bank Polska. Nie ma tam wielkich haczyków poza tymi, że z lokaty można wybierać pieniądze kiedy się chce albo nie można kiedy się chce, ale to zależy od warunków umowy. Podejrzewam, że jeśli zdecydujesz się na wybieranie pieniędzy w dowolnych chwilach, to ciachną Ci po oprocentowaniu lub okresach kapitalizacji. W takim wypadku dobrym rozwiązaniem staje się fundusz gotówkowy, który działa podobnie jak lokata, ale tam zawsze i kiedy chcesz możesz wybrać pieniądze; o ile nic się nie zmieniło. Oprocentowanie jest podobne jak na lokacie.

    A jeśli chcesz zarobić trochę więcej, to możesz zdecydować się na fundusz stabilnego wzrostu. Nie polega to na tym, ze kasa cały czas rośnie. Po prostu około 30% Twojej kasy jest w akcjach i temu podobnych i tym obracają, a pozostała kasa to papiery wartościowe i itp. - 70% masz na pewno, a 30% kasy możesz stracić w najgorszym wypadku lub zyskać w najbardziej prawdopodobnym. Stabilny wzrost, bo tylko 30% Twojej kasy może wzrosnąć lub zmaleć rzecz jasna.

    Jeśli planujesz dać kasę np. na 5 lat, to akcje są odpowiednie, ale ryzykowne więc tego bym nie polecał, choć mój ojciec mówi, że tam by dawał kasę. Ja bym zrobił mix - trochę kasy na akcje i trochę na fundusz gotówkowy, ale taki mix jest już w funduszu stabilnego wzrostu i to rozwiązanie bym polecał. Jeśli nie lubisz jakiegokolwiek ryzyka to lokata/fundusz gotówkowy do wyboru.

    Inwestowanie--->dla początkujących

    To nie mbank pobiera oplaty za zarzadzanie tylko dany fundusz i tak jest wszedzie i ta oplata + podatek od zyskow kapitalowych to jedyne "koszty".
    W perspektywie Twojego (jak i mojego - rocznik 86) konca studiow polecalbym rozbic ta kwote na 3-4 fundusze i proporcjonalnie do nich wplacac, przy czym w zaleznosci od stopnia ryzyka 2-3 akcyjne i jeden zrownowazony/stabilnego wzrostu.
    Ale nie teraz, poczekaj az troche spadnie, obecnie wig20 bije swoje rekordy i to moim zdaniem zly moment na wejscie.
    Nie chce ci nic polecac, moge jedynie powiedziec co sam posiadam:
    AIG akcji,ING subf. selektywny plus, ing subf. bud. i nieruchomosci plus, skarbiec top funduszy akcyjnych. Ciekawsze sa jeszcze Legg Mason i Noble akcyjny.

    Fundusze emerytalne

    Cytat: Wcale nie musi ci glowy zawracac jesli nie chcesz, nie musisz wiedziec co dzieje sie z twoja kasa i czy ona jest tam gdzie trzeba...jak nie chcesz wiedziec to nie,

    Cytat: A tak pozatym to wlasnie dlatego wczesniej nie podawalem firmy w ktorej pracuje, gdyz zawsze znajdzie sie kilka osob ktore jak zobacza marke to odrazu powiedza co to za badziewie.

    Cytat: Owszem moze w tym rankingu ktory mi wskazales tak jest, bo owszem Aig zaczynalo z samego konca, jednakze strategia Aig jest caly czas stalego wzrostu i Aig nie spada na dol tylko pnie sie do gory, a tak naprawde to jest uzyskanie stabilnej pozycji od 4 do 2 gdyz to gwarantuje dlugofalowy wzrost inwestycji i wzrost stopy zwrotu.

    Cytat: Kazdy ranking jest troche inny , ale wyznacznikiem jest zawsze jak dla mnie ranking robiony przez Knuife, bo chyba oni sie tym zajmuja, wiec to tyle.

    Cytat: A ty Nemo olej sobie agenta po co ci, szczerze mowiac odpuszczam sobie takich jak ty ludzi


    Ale się przejąłem - nie będę mógł zasnąć ze zmartwienia.
    Miałem do czynienia z jednym agentem ubezpieczeniowym w życiu i miło wspominam - facet był kompetentny i miał klasę. Kiedy będę potrzebował dodatkowego ubezpieczenia w 1-szej kolejności zadzwonię do niego.
    Ciebie od niego dzieli przepaść.

    Światło w tunelu TFI

    O Unionie mogę powiedzieć, że w ofercie ma 14 funduszy, z których większość jest dostępna przez SFI. NIestety ich nowych produktów (UniMax) jeszcze tam nie ma i nie wiem czy w ogóle będą. AIG jeśli się nie mylę również jest dostępny w SF, ale chyba w całości. Jelśli chodzi o UniMax'a to niewątpliwie jego piętą Achillesową jest dystrubucja (jak na razie ma około 300 POK'ów) więc dostęp do niego jest ograniczony.

    Jeśli chodzi o ofertę AIG to na uwagę zaslugują przede wszytskim będące w ich ofercie subfundusze Nowa Europa i Azjatycki, Akcji Chińskich i Azjatyckich i Rynków Wschodzących - tak więc przygniata konkurencję jesli chodzi o fundusze zagraniczne. Z kolei UI ma w swojej ofercie bardzo ciekawego UniMax i fajne 3 fundusze stabilnego wzrostu z ochroną kapitału. Ciekawy fundusz stabilnego wzrostu ma również Skarbiec - ta grupa funduszy jest miom zdaniem jedną z najlepszych w grupie funduszy stabilnego wzrostu, choć wiem Aston, że ty byłeś rozczarowany - zdaje się UniStoProcent Plus - wyczytałem kiedyś na jakimś poscie...

    Moją uwagę przykuła ostatnio propozycja ING, które w swojej ofercie parasolowej zamieściło fajne fundusze sektorowe: budowanictwa i finansów oraz fundusz selektywny. Co do SEB to, to TFI będzie zawsze przyciągała osoby chcące zainwestować w hybrydy - w tej materii radzą sobie ostatnio najlepiej!

    Ponieważ inwestuje właśnie w UI, dlatego o tym towarzystwie wiem zdecydowanie wiecej i jak podaje jakieś przyklady to zawsze od razu nasuwa mi się coś z ich oferty. Ale zawsze będę podkreślał, że nie zainwestowałbym calej kasy w jednym TFI, moim zdaniem Union jest ok jako składnik portfela... i nic poza tym.

    Prośba o ocenę portfela...

    Nie napisałaś jaki masz horyzont inwestycyjny tzn. jak długo masz zamiar oszczędzać i przez jaki min. okres nie będziesz z tych pieniędzy korzystać. To dość istotne. Im dłuższy jest to okres tym więcej środków możesz przeznaczyć na fundusz akcyjny.

    Na wstępie odradzam inwestowanie w fundusz rynku pieniężnego. Zysk zbliżony do lokaty więc nie wiem czy jest sens skoro chcesz długo oszczędzać i interesują Cię wyższe stopy zwrotu niż na lokatach.

    Dlatego proponowałbym 20% kapitału wpłacić do funduszy akcyjnych np. 10% do Legg Mason Akcji oraz 10% do AIG Subfunduszu Akcji. 50-60% kapitału przeznacz na fundusz stabilnego wzrostu np. AIG Subfundusz Stabilnego Wzrostu a resztę wpłać na lokatę lub na konto oszczędnościowe. Na tej reszcie nominalnie nie stracisz, a w sytuacji, gdy będziesz potrzebować gotówkę to łatwo ją wypłacisz np. eMax + mBanku.

    Jeżeli chcesz lekko zaszaleć to polecam nowy fundusz Skarbiec MISS (małych i średnich spółek). Ze wszystkich ww. jest on najbardziej ryzykowny.

    W przypadku głębszej korekty na GPW przyprowadź konwersję j.u. które wpłacić do AIG parasolowego. Od konwersji w ramach tego samego TFI nie zapłacisz podatku od zysku.

    Systematyczne wpłacanie co miesiąc to najlepszy sposób. Proponuję połowę (lub więcej) wpłacać do Legg Mason a resztę do AIG Subfunduszu Akcji.

    Nic nie kumam

    Witam!
    Nie wiedziałem gdzie napisac to poprostu napisze tutaj!
    Chciałem się dowiedzieć, jeżeli oczywiście ktoś może mi udzielac takich informacji w co mam najlepiej inwestować?? Wydaje mi się że mam dość duży kapitał inwestycyjny itp.
    I jeśli ktos może to niech mi zbliży na co mam patrzeć itp...

    Prosze o odpowiedź....

    To jest wszystko na co mógłbym zainwestować:
    Cytat:Agora SA
    Bank BPH S.A.
    Bank Pekao S.A.
    Bank Zachodni WBK
    Bioton
    BRE Bank    
    Cersanit
    CEZ
    Globe Trade Centre
    Grupa LOTOS
    KGHM Polska Miedź
    PBG SA
    PKN Orlen
    PKO BP
    Polimex-Mostostal
    Polnord
    Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo
    Prokom Software SA
    Telekomunikacja Polska S.A.
    TVN        

    Obligacje   
    Czteroletnie indeksowane (COI)        
    Dwuletnie na stały procent (DOS)    
    Trzyletnie o zmiennej stopie (TZ)

    Fundusze   
    Akcji. PKO/Credit Suisse Akcji Małych i Średnich Spółek FIO
    Inw. za granicą. Pioneer Dochodu i Wzrostu Rynku Chińskiego
    Papierów dłużnych. AIG FIO Obligacji
    Rynku pieniężnego. Idea Premium Specjalistyczny FIO
    Stabilnego wzrostu. SEB FIO Subfundusz SEB 4
    Zrównoważony. Noble Funds FIO Mieszany
           

    Waluty   

    CHF - frank szwajcarski
    EUR - euro     0 szt.
    GBP - funt brytyjski
    USD - dolar amerykański

    AIG Parasol w Mbanku

    W Mbanku od wczoraj jest AIG Parasol obejmujacy subfundusze jak nizej.
    Niby fajnie bo kwestia braku pobierania podatku i mozna latwo sobie zrobic dywersyfikacje portfela.
    Zastanawia mnie jednak sens jak patrze na stopy zwrotu. Od 10.01 do 7.02 Aig Akcji wzrosl ponad 11% a Aig Subfundusz Akcji 3,5% .

    Skad takie znaczne roznice ?. To ja juz wole podatek

    Subfundusz Akcji Chińskich i Azjatyckich
    Subfundusz Akcji Rynków Wschodzących
    Subfundusz Akcji Światowych
    Subfundusz Obligacji Światowych
    Subfundusz Zagranicznych Obligacji
    Subfundusz Zrównoważony Azjatycki
    Subfundusz Zrównoważony Nowa Europa
    Subfundusz Zrównoważony Światowy
    Subfundusz Akcji
    Subfundusz Obligacji
    Subfundusz Pieniężny
    Subfundusz Stabilnego Wzrostu

    Fundusze

    Witam,
    mam 20tys ktore chcialabym jak najszybciej podzielic pomiedzy f agresywne(PZU MIS,SKARBIEC MIS lub BPH DYNAMICZNYCH...)a stabilnego wzrostu(SEB,AIG ALLIANZ lub ING SELEKTYWNY PLUS).Slyszalam rowniez o funuszach AEGON I AXA,jednakze nie mam o nich zupelnie zielonego pojecia czy zatem warto w nie wchodzic?
    Z uwagi ,ze zalezy mi na czasie czy to prawda,ze na konto w mBanku czas oczekiwania wynosi od 1-3tyg?Co myslicie o doradcach EXPANDERA jak i o samym towarzystwie?Opinie nie laikow sa dla mnie bardzo cenne.

    Pozdrawiam,Juliet

    1

    To ja z autopsji...
    AIG to ogromny koncern finansowy.
    Wielkim błędem mediów jest to że pisząc o AIG mówią Towarzystwo Ubezpieczeniowe...
    Ubezpieczeniami w AIG zajmuje się na rynku w USA ALICO LIFE. ( w polsce jest Amplico na słowacji Amslico w Czechach Aclico itd itp )
    To świetna firma z doskonałymi zyskami i baaaaaardzo stabilna.
    Niestety kłopoty AIG polegają na tym że część zajmująca się kredytami dała dupy...
    W tej chwili kontrolę nad AIG przejął rząd USA co poskutkowało natychmiastowym wzrostem akcji na giełdzie o 30% w ciągu jednego dnia...

    Nie prawdą jest że oszczędności ludzi w ALICO ( czy też u nas w Amplico ) są zagrożone...
    Myślę że komuś zależało na panice...

    W Amplico do póki prezesem był George J. Dourte to w firmie było super.
    Liczył się agent czyli ten który przynosi zyski dla firmy.
    Teraz prezesem jest pan Pastuszka człowiek sprzedający jogurty wcześniej ( był prezesem w firmie Danone ) i wszystko się poprzewracało...
    Teraz jest więcej dyrektorów i kierowników niż agentów.
    Przez ponad 10 lat byłem agentem, zdobyłem wiele nagród, jeździłem na wycieczki za swoją sprzedaż ale musiałem powiedzieć : DOŚĂ†!!!
    Bo nie może być tak aby w firmie pani specjalistka miała większe prawa niż agent...

    Więc jeszcze raz...pieniądze ludzi którzy mają polisę AL nie są absolutnie zagrożone...nie wolno wpadać w panikę i na siłę likwidować polisy...

    Pozdrawiam

    Nieruchomości

    Drożejące kredyty a ceny mieszkań

    Kiedy klienci przestaną kupować lokale od deweloperów

    Andrzej Saniewski, dyrektor AIG United Guaranty w Polsce (firma specjalizująca się w ubezpieczaniu kredytów hipotecznych)
    Obecnie rynek mieszkaniowy w Polsce jest mocno przegrzany i w dalszej perspektywie taka sytuacja może spowodować duże problemy dla wszystkich jego uczestników -klientów, banków i deweloperów.

    Największym zagrożeniem dla dalszego stabilnego rozwoju rynku mieszkaniowego są drożejące mieszkania (efekt braku równowagi pomiędzy popytem a podażą) oraz rosnące stopy procentowe. Te dwa czynniki powodują, że zmniejsza się dostępność mieszkań dla średnio zarabiających rodzin, gdyż niedługo nie będzie ich stać na zaciągnięcie kredytu na zakup średniej wielkości lokalu.

    Rosnące stopy procentowe będą miały istotny wpływ na wyhamowanie tempa wzrostu cen mieszkań, a może nawet ich spadek w przyszłym roku. Większość analityków spodziewa się w kolejnych latach podniesienia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej nawet o 1,5 proc. Tak znaczące podwyżki oznaczają wyższe raty kredytów hipotecznych oraz spadek ich dostępności.

    Przy obecnych warunkach rynkowych zakup mieszkania znajduje się jeszcze w zasięgu możliwości finansowych średnio sytuowanych rodzin, czyli takich, których miesięczny dochód netto jest powyżej 3,5 tys. zł.

    Natomiast w razie wzrostu stóp procentowych kwota dostępnego kredytu będzie malała. Można ją zwiększyć poprzez wydłużenie okresu kredytowania, ale jest to dość ryzykowny zabieg, gdyż w wypadku dalszego wzrostu stóp procentowych rata kredytu będzie rosła dużo szybciej.

    Warto tu zwrócić uwagę na pułapkę kredytową, w jakiej znajdą się klienci banków, którzy zaciągnęli w tym roku kredyty na 40 - 50 lat. Boleśnie odczują oni wzrost stóp procentowych w przyszłym roku.

    Dlatego uważam, że coraz więcej osób będzie zmuszonych zrezygnować z zakupu drożejących mieszkań u deweloperów.

    gb

    http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/ni ... i_a_8.html

    Różnice pomiędzy funduszami

    Cytat: Porównanie OFE według stopy zwrotu
    od początku działalności:



    Informacje bez źródla dla mnie mogą być zmyślone.
    Hehe - od początku jeżeli ktoś zainwestował w Was w 2001 ok zyskał, ale wiecej zyskał w Polsacie. Byliście mali, potem nastąpił boom. Każdy wie że małe fundusze mogą grać ryzykownie stąd duże przyrosty (np polsat)
    Największ czyli CU nie ryzykuje pieniędzmi swoich klientów.
    Stawia na bezpieczny wzrost.

    http://rankingofe.knuife.pl/
    OFE wg rocznej stopy wzrotu

    1. 31-12-2007 Commercial Union 7,18%
    2. AIG 7,12%
    3. Pekao 7,06%
    4. PZU Złota Jesień 6,95%
    5. Skarbiec-Emerytura 6,95%

    Jakoś nie ma ING czyli jest stagnacja jak mówiłem nie opłaca się wchodzić do POLSATU lub ING właśnie ze względu na stagnację. Po aktywności następuje zastój.

    odchylenie w rankingach KNF

    1. stabilność OFE Allianz 10,95
    2. Nordea 11,46
    3. Commercial Union 12,47
    4. PZU Złota Jesień 13,40
    5. ING NN 13,53

    Jest mniej stabilny ING niż CU. Czyli bardziej ryzykowny.

    OFE wg wysokości aktywów
    12-2007
    1. Commercial Union 37324
    2. ING NN 32870.2
    3. PZU Złota Jesień 19301.4
    4. AIG 11467.6
    5. AXA 6194.06

    Bez komentarza.

    OFE wg wskaźnika kosztów

    1. w 2007 Commercial Union 1.07%
    2. Allianz 1.1%
    3. Generali 1.23%
    4. AIG 1.27%
    5. ING NN 1.33%

    No cóż drodzy jesteście - jak mówiłem pieniądze na reklamy idą od waszych klientów którzy sporo za to płacą.

    Wasze przekonywanie o wyższości ING jest cokolwiek dziwne - owszem uzyskaliście duży wzrost ale i tak wiekszy ma POlSAT,
    macie duże koszta i jesteście w okresie stagnacji czyli jezeli ktoś w was inwestuje dziś traci.

    Jezeli ktoś zmienia fundusz np z CU na ING traci, bo w ciągu roku macie stratę -5% czyli będzie w plecy o -5% a dopiero po 5 latach będzie zgodnie z rankingami ING o 1% wyżej niż CU(rankingowo) ale realnie będzie stał on gorzej niż CU o conajmniej 10-20% (w CU nie było by -5% i nie bylo by długiego okresu wzrostu stąd duża strata)

    Pan wie że wciska klientom kit? Czy klientom Pan to mówi jak zmieniają?
    Tak Pan jest wtedy wylewny?

    Fundusze emerytalne

    Cytat: acha i jesli agent sie z toba nie kontaktowal to nie wiesz jakie nastapily zmiany w Ofe. Profesjonalista pownien dbac o klientow i co jakis czas udzielac niezbednych informacji, bo jak wiadomo Zus w 1/3 przypadkow albo i wiecej gubi skladki do Ofe wiec pieniadze nie pracuja na twoja emeryture. O chocby po to Agent powinien sie z toba kontaktowac i z wielu innych powodow


    Że tak zapytam: z jakich ? żeby próbowac mnie naciągnąć na ubezpieczenie ? żeby utwierdzać mnie w przekonaniu że dobry fundusz wybrałem ? (na marginesie AIG pod względem stopy zwrotu liczonej od początku reformy jest 2. od końca - http://mojeinwestycje.interia.pl/emer/not )

    Co mi bedzie jakiś agent d.... zawracał czy moje pieniądze trafiają z ZUS do mojego OFE - co roku dostaje się wykaz i samemu trzeba sprawdzić czy wszystko gra, a nie na agencie polegać.
    A jak Ty widzisz że nie forsa klienta nie jest przelewana do OFE to co robisz ?

    Wcale nie musi ci glowy zawracac jesli nie chcesz, nie musisz wiedziec co dzieje sie z twoja kasa i czy ona jest tam gdzie trzeba...jak nie chcesz wiedziec to nie, i myslisz ze agent przyjdzie cie naciagac tylko na polise to moje gratulacje sceptycyzmu...oby tak dalej. A tak pozatym to wlasnie dlatego wczesniej nie podawalem firmy w ktorej pracuje, gdyz zawsze znajdzie sie kilka osob ktore jak zobacza marke to odrazu powiedza co to za badziewie. Owszem moze w tym rankingu ktory mi wskazales tak jest, bo owszem Aig zaczynalo z samego konca, jednakze strategia Aig jest caly czas stalego wzrostu i Aig nie spada na dol tylko pnie sie do gory, a tak naprawde to jest uzyskanie stabilnej pozycji od 4 do 2 gdyz to gwarantuje dlugofalowy wzrost inwestycji i wzrost stopy zwrotu. Kazdy ranking jest troche inny , ale wyznacznikiem jest zawsze jak dla mnie ranking robiony przez Knuife, bo chyba oni sie tym zajmuja, wiec to tyle. A ty Nemo olej sobie agenta po co ci, szczerze mowiac odpuszczam sobie takich jak ty ludzi, bo jak im cos sprzedasz to i tak beda narzekac ze to kupili...niezastanawiaja sie dlaczego tak jest, przeciez sami kupowali, nikt ich nie zmuszal...ale oni twierdza ze agent ich naciagnal...hahaha...Odpusc sobie...Ciekawe czy teraz cos napiszesz...

    Proszę o radę dot. wyboru funduszu inwest.!!!

    W takim razie polecam AIG Subfundusz Stabilnego Wzrostu. Przyzwoite wyniki przy akceptowalnym ryzyku. W przypadku większych ruchów na GPW jednostki mozna skonwertować do innego FI AIG. Przy konwersji nie będzie pobrany podatek dochodowy...

    1

    Cytat:wystarczy obserwować co się dzieje na rynku ogólnie, pewne działalności rozwijają się , inne zbliżają się do punktu krytycznego po którym nie ma już tak naprawdę wzrostu dochodów, a branża zaczyna wyhamowywać. Jeśli się o czymś bardzo dużo mówi, pisze, reklamuje, jeśli zachęca się w taki sposób do inwestowania w daną działalność (w tym wypadku placówki bankowe) tzn. że nie jest dobrze w danej branży. Ci co już wystartowali kilka lat temu poradzą sobie, bo mają już bazę klientów, aczkolwiek będą również przechodzić chude lata już niebawem. Natomiast placówki bankowe w małych miejscowościach, to temat ostatnio tak mocno rozpowszechniony, że chyba nie ma już banku który nie rozwijałby swojej sieci w tego typu miastach i ogólnie w kraju. Można by pomyśleć, że skoro inwestują w rozwój sieci - to dobrze - dobrze może dla banku, niekoniecznie dla partnera, który inwestuje swoje pieniądze ponieważ przy tak dużej konkurencji, albo część placówek odpadnie za jakiś czas, a partner pozostanie ze super drogimi meblami placówki i długami, albo dochody już nie będą tak atrakcyjne jak dotychczas. Może się mylę, ale nadal uważam, że nie jest to najlepsza inwestycja swojej gotówki (w małych miejscowościach), choć AIG robi swoje i partnerzy są zadowoleni. Wszystko zależy od grupy docelowej jaki obrał sobie dany bank, AIG akurat trafia w najlepszą i najszerszą grupę klientów, czyli emerytów i rencistów , głównie ludzi starszych, a banki które kładą nacisk na młodych (jak np. mBank) w małych miejscowościach mogą nie przetrwać, ponieważ jedni młodzi , są zbyt młodzi :), inni młodzi wyjechali za granicę, pozostała niewielka grupa docelowa, która nie do końca ma odpowiednią zdolność i historię kredytową, co ogranicza ilość sprzedanych kredytów, co ogranicza przychody, a zatem i dochody partnera takiej placówki. Dlatego proponuję naprawdę się dokładnie zastanowić, czy warto....... Ryzyko jest, pokusa też, pozostaje wybór.... pozdrawiam



    Co za głupoty wypisujesz sory ale jak to czytałem to nieźle się pośmiałem. Widać że nie masz wiedzy o gospodarce, trendach a swoje opinie opierasz na wiadomościach z netu lub tv. Nie strasz ludzi bo to co piszesz nie ma pokrycia. Jeśli już dajesz takie tezy to daj fakt z życia np. czynnik taki jak: ilość upadających firm do otwieranych, spadek czy wzrost wynagrodzeń, spadek czy wzrost bezrobocia,czy jakiś bank w PL ma kłopoty z płynnością,czy oprócz czynnika takiego, że spada tempo wzrostu gospodarczego-jednakże jest to stabilne tempo ponad 4,4 pkb na rok, gdzie masz jakieś krytyczne sektory? Pomijam sektor publiczny bo to utopia w naszym kraju. Zanim coś napiszesz radzę nabyć wiedzę na dany temat nie tylko korzystając z portali i tv.
    Pojęcia nie masz o bankowości, marketingu, popycie-podaży... W Polsce wciąż na jednego mieszkańca przypada mniej banków, bankomatów/wpłatomatów niż w Europie Zachodniej i to jeszcze sporo do tego brakuje więc banki będą szukały nowych rozwiązań dotarcia do potencjalnego klienta czy ci się to podoba czy nie. Sektor bankowy w Polsce jak i instytucje finansowe są jednymi w najbezpieczniejszych w Europie, poza tym ten sektor gospodarki jest w fazie wzrostu a nie upadku więc śmiało można z głową inwestować w bankowość.

    Zarządzanie finansami, emerytura

    Czesc wszystkim. Nemo napisze teraz o ofercie jaka cie zainteresowala. Powiem od razu ze aston ma racje to jest oferta Amplico Life, która jest alternatywa do IKE, jednakze w naszej ofercie rowniez tez jest normalne IKE(ustawowe). Alternatywna oferta nazywa się SUPER KAPITAL i od razu mowie, ze Amplico jest towarzystwem ubezpieczeniowym i wczesniej sprzedawala produkty inwestycyjne oparte na polisie ubezpieczeniowej, teraz Super Kapital to jest cos podobnego jak kiedys Kapital na przyszlosc tylko , ze z ta glowna roznica, ze Super Kapital jest to umowa inwestycyjna i umowa glowna zarazem, taki produkt jest pozbawiony ochorony ubezpieczeniowej, wiec żadne pieniadze nie ida na ubezpieczenie, chyba, ze ktos zechce sobie dokupic tego ubezpieczenia jako umowe dodatkowa . Już mowie na czym będzie się opieral:
    Super Kapital to nie jest Ike od razu mowie, wiec podlega 20% podatkowi Belki, jednakze Amplico uznalo, ze aby zachecic klientow do oszczedzania da im te 20% gratis tylko, ze pod pewnymi warunkami(3podstawowe):

    1. azeby dostac 20% premi na pokrycie podatku Belki należy oszczedzac przez 10 lat
    2. nie można podniesc skladki regularnej wiecj niż 25% rocznie
    *3. nie można wplacic w tym samym roku wiecej niż 2 skladek rocznych(ten punkt zaraz omowie)

    Dalsze zalety Super Kapitalu to ze można zrobic nieograniczona skladke dodatkowa nawet 10 mln zlotych, ale nie mniejsza niż 2500zl. Minimalna skladka roczna wynosi 1200zl jeśli chodzi o skladke regularna i 700zl polrocznie. Można decydowac się na 3 strategie inwestycyjne 1.Fundusz Stabilny 2.Fundusz Stabilnego Wzrostu 3.Fundusz Dynamiczny . Fundusze można zmieniac 4 razy w roku. Super Kapital dziala jak fundusz inwestycyjny i jest oparty o jednostki uczesnictwa które sa codziennie wyceniane, ceny jednostek będzie można codzinnie sprawdzac na stronach Aig. Zaleta Super Kapitalu jest również to ze jest on wolny od zajec komorniczych i nie wchodzi do masy spadkowej (zwiazane to jest ze statusem Amplico). Amplico daje jeszcze 5% bonusu za ciaglosc od 11 roku trwania umowy(tzn to dotyczy tych którzy sie zdecyduja oszczedzac dluzej niż 10 lat).

    Ad 3* Chodzi o to, ze w Super Kapitale jeśli zaplaci się 1 skladke roczna można nie zaplacic skladki w 2,3 roku a można zaplacic w 4 roku. Kazdemu zdarzy się mieć problem z pienidzmi i dlatego jak się nie zaplaci 2 lub 3 skladek rocznych to nic się nie stanie, nie straci się prawa do 20% bonusu. Ale jeśli nie zaplci się 2 lub 3 skladek rocznych to można w nastepnym roku zaplacic normalna skladke roczna i skladke z ktoregos poprzedniego roku(mam nadzieje ze rozumiecie, chodzi o ta dodatkowa skladke ktorej się w któryms roku nie zaplacilo), czyli można 2 skladki roczne zaplacic w jednym roku. NO mam nadzieje, ze wam się spodobalo, jeśli ktos mialby pytania to proszę je zadawac, a jeśli ktos jest z Wroclawia i bylby czyms takim zainteresowany niech da znac. Strzauka pozdrawiam J

    ps Nemo a mnie jak potraktujesz jak sam chciales poznac moja oferte?

    Kryzys finansowy. Ad 2008 i nie tylko

    Na szybko bo nie mam czasu. (potem)

    Cóż pierdololo , czyli post ograniczający się do dyskusji przy pomocy"to wina BC" - dlaczego --- cisza ---no bo tak . Poziom odpowiedzi jest ŻAŁOSNY bo całkowicie nie merytoryczny. W powyższych postach forum wielbicie idioty niestety nie padły żadne sensowne argumenty. Sił "specom" starczyło na wklejenie CUDZEGO artykuliku.

    Co do linka na misses itp linków "znawców" podsumuję cytatem "Nowy Prezydent będzie zasypywany radami. (...) Po lewej stronie są koncepcje Marksa, Stalina i Mao (...) po prawej są eksternistyczne ultraliberalne ekipy postreaganowskiej. Tak, tylko systemy rynkowe mogą nam zapewnić dostatek i postęp, ale nieuregulowane rynki mogą doprowadzić same siebie do upadku - jak się niedawno boleśnie przekonaliśmy. Paul Samuelson
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Paul_Samuelson

    Moge tu wklejać tonami noblistów a nie cienkich bolków z Misses.pl
    Podam jeden prosty przykład Agencje Ratingowe. a) Autor zgrozą zauważa, że za ocenę płaci zleceniodawca - co nie jest prawdą bo akurat w tym przypadku A kasę zwykle za odbyta transakcję czyli de facto od kupującego b)system ten działa od stu lat a mimo to nigdy nie wykazał jakichkolwiek znamion nieuczciwości "A zatem kartel może wystawiać zawyżone, albo po prostu fikcyjne ratingi, emitowanym przez instytucje obligacjom. Nawet jeśli będą to obligacje śmieciowe." ZGADZA SIĘ. mimo to nie robił tego. dlaczego? Bo wiara w samoregulację rynku tu się potwierdzała, po prostu agencja która zrobiła (a mogła przez 100lat ) by taki numer, upadła by na skutek braku zaufania. Agencje te nie ograniczane przez państwo a kontrolę w USA jeszcze zmniejszono. c)zasada działania jest jedyną logiczną - Firma A chce sprzedać. Firma B kupić. Ale towar jest trudno do wyceny. Ida więc do firmy C-specjalisty a ta daje wycenę. Za wycenę nie płaci oczywiście kupujący, bo jeszcze niczego nie kupił a poza tym straciłby majątek na niezawartych transakcjach. Jaka jest więc opcja? Firmie C płaci, firma A albo firma B z prowizji po zawarciu umowy. Brak tu jakiegokolwiek udziału państwa , które jest w tylko u geniusza z misses.pl ponieważ państwo nie bierze w żadnym momencie udziału w ratingu. "W ten sposób właśnie, zgodnie z państwowymi regulacjami, udało się wzmocnić rzekomą alchemię kredytu." - co by sugerowało, że regulacje mają coś wspólnego z oceną, podczas gdy zupełnie nie mają . Gdzie więc leży niezwykłość tego zdarzenia? W masowości. BInw po prostu sprzedawały ogromną masę akcji, co oznaczało ogromny zysk dla AR. I nagle mieliby to przerwać? Niby dlaczego? I tak byli spaleni, po poświadczyli w dobrej wierze tony akcji, które były warte 0. Tak to działa w wolnym rynku. Liczy się wyłącznie zysk.

    ps. AIG nie upadło.
    Jeśli geniusz z misses ma jakiś prostszy i lepszy sposób na Rating to powinien go migiem opatentować i ogłosić, dzięki czemu stanie się choooooolernie bogatym człowiekiem...

    Drugi przykład indolencji "odkrywcy przyczyn kryzysu": "Niebagatelną rolę w tym wszystkim odegrały wspierane przez państwo, a niedawno w pełni znacjonalizowane, Fannie Mae i Freddy Mac. Dwie spółki, które miały skupować te śmieci." a) ani FaM anie FreMac nie były wspierane przez państwo a wręcz przeciwnie. poprzez możliwości nacisku osłabiano je defacto. b) dlaczego śmieci? przecież było AAA prawda? c) gdzie skutek a gdzie przyczyna - najpierw pozwolono na lewarowanie i rozbijanie ryzyka, potem zniesiono ograniczenia kredytowe, następnie dopiero padło to na grunt niskiej stopy a dopiero na końcu kupiły to F. oraz setki innych firm. Gdzie jest więc winy? W Islandzkim banku, który kupował tak samo jak F.? Prawda jest taka, że kryzys mógł dojrzeć tylko wtedy, gdy cały splot czynników zajął miejsce. Jednakże niskie stopy nie rozpoczęły go tylko napędziły a wyższe spowolniły by go. Jedynym krokiem, który nie zezwoliłby na jego powstanie było... zakazanie sub-prime+lewarowanie itd. Czyli interwencja w rynek bankowy i dodatkowe ograniczenie wolności gospodarczej.

    Jeszcze więc raz : najpierw powstał mechanizm, potem go uprawomocniono(wszystko co nie jest zakazane jest...), potem przestano kontrolować, potem zniesiono regulacje, potem był rok niskich stóp, potem była masowa akcja kredytowa, potem był sen FED, który uśpiony niską inflacją nie zrobił z tym nic, potem był impuls inflacyjny i potem było rozpaczliwe podniesienie stopy. Tyle, że za późno. Potem były zajęcia domów, masowe nie spłacanie kredytów i się potoczyło... Nie należy więc patrzeć od tyłka strony pudełkowi przyjaciele...za każdym razem FED mógł coś zrobić. Nie zrobił , bo wierzył ,ze rynek poradzi sobie sam...

    Zadziwiające jest, że przez czas jaki upłynął od napisania postu przeczytałem dziesiątki analiz, często noblistów i autorytetów ekonomi, wysłuchałem dziesiątek rozmów a moja czysto amatorska diagnoza jest potwierdzana - jedyną kontrowersją jest przesuwanie akcentów. Albo więc istnieje globalny spisek prof. ekonomi albo fani misses nie widzą świata ze swojego pudła.

    Dobra to był najlepszy z pudełkowych braci. Bierzmy resztę.
    Turin

    Cytat:Skąd taka pewność? I czy obecna sytuacja USA jako mocarstwa militarnego, lecz już nie gospodarczego wobec zdegenerowanej na obu tych polach Europy jest przypadkiem?

    Nauczył bym się na Twoim miejscu logiki czasu. Czy aby mój cytat nie był o Keysie? hmm był, po drodze do dziś był jednak neoliberalizm i ultraliberalna koncepcja Friedmana. Jeśli więc widzisz upadek europy to np. Anglii czy USA to pretensje do Theacher i Reagana . Nie wypominając, ze po drodze była wojna. Po za tym zdanie potem, mówiłem coś o upadku Keynsa.
    b)Dane mówią same za siebie, polecam wskaźniki. Skuteczność zawsze do mnie przemawiała.
    Cytat:
    Okazało się, że w pełni wolny rynek byłby destruktywny dla samego siebie

    Jak definiowany "wolny rynek", i na jakich podstawach? Czym jest owo "niestandardowe myślenie". Głodnym odpowiedzi.

    Kolega trzymając głowę w pudle przespał ostatnie 50 lat rozwoju ekonomi jako nauki. Polecam sięgnąć do co nowszych podręczników, kilku kolegów dostało na wykazywaniu tego nawet Nobla. Przeanalizowano to co się stało np. w Chile i w dziesiątkach innych przykładów. Teoria racjonalności po prostu poległa, tak jak mit o wiecznej samoregulacji rynku. Ale żeby to wiedzieć trzeba widzieć coś po za pudłem.
    Każdy rynek bez ograniczeń jest samo destruktywny, I nie trzeba tu Nobla tylko wystarczy spojrzeć na świat i zobaczyć, że każdy układ i każda firma jeśli będzie miała okazję zbuduje monopol. A jak nie monopol to kartel. Wolny rynek będzie wiec trwał dopóki w danym segmencie nie zostanie wyłoniony lider, po czym ten lider zmonopolizuje segment lub skartelizuje go eliminując konkrecję oraz narzucając ceny poddostawca, firmą surowcowym itp. W wyniku tego, zarówno firmy w segmentu jaki odbiorcy produktów segmentu nie będą mieli do czynienia z wolnym rynkiem a rynkiem ściśle regulowanym. Proste?

    Cytat:A CO JEST TEGO PRZYCZYNĄ? Prakseologia, głupcze!

    Dzięki CZEMU mogła owa korporacja zaistnieć? Czy przypadkiem ów wychwalany pod niebiosa Bank Centralny nie jest tak święty, jakby nam się wydawało?

    A tak . W pudle jak, nie wie się co wymyślić to wymyśla się BC. To taki uniwersalny zwrot określający zło. Coś jak pomidor ale w sensie szatan. Kryzys - BC, podatki BC. Stłukłem kolano BC! Mam zatwardzenie - BC!!!!!

    Jako, że nie trzymam głowy w pudle to wiem, że korporacje powstały na skutek wynalazca znanego w XIX wieku jakim jest giełda. Trudne, wiem, już śpieszę z wyjaśnieniem.

    Otóż firma A. potrzebuje środków na rozwój. O kredyt trudno i jeszcze trzeba oddać a dla banku przyszły zysk to żadne zabezpieczenie. Co więc robi firma? sprzedaje udziały. Za udziały dostaje kasę, rozwija się i może sprzedać jeszcze więcej udziałów, bo jej wartość wzrosła. I tak to się, kręci aż niektóre firmy mają po kilkanaście milionów właścicieli. Za to mamy np. Boinga. Czasem jest jeden duży właściciel a czasem nie.
    No, to jak kolega widzi tu BC, to chyba widzi także w zatwardzeniu. Tu nic nie poradzę, trzeba do proktologa.
    Cytat:
    Mamy recesję. Ale gdy już oni padną, nowe, dynamiczne przedsiębiorstwa, nie mające nieefektywnej struktury "korporacji", zajmą ich miejsce. Wtedy zaczyna się stabilny, wolnorynkowy rozwój.

    Oczywiście. Ale znów mam wrażenie, że kolega siedział w pudle. Nie mówimy tu bowiem o małym kryzysku w jakiejś branży, nie mówimy tu nawet o krajowym kryzysie. Mówimy tu o globalnym kryzysie na skalę wcześniej nie znaną.
    Postępowanie to byłoby słuszne gdyby nie chodziło o ta skalę i rozmiar. Nie ratowanie banków BYŁOBY OSTATECZNĄ GŁUPOTĄ ponieważ nie padłby by tylko te banki ale większość sektorów gospodarki w tym kilka państw.Zrobiono tą głupotę w latach 30, a że ludzie uczą się na błędach...
    Może w ideologicznym pudle nie jest istotna rzeczywistość czy fakt, że np waść Turim nagle nie miałby płacić czym za net, ale na szczęście nie wszyscy żyjemy w pudle i nie wprowadzamy cudzej pudłowej durnoty...
    Cytat:
    Lecz dlatego, że inwestowano pieniądz fiducjarny. A to wynaturzenie prędzej czy później zostanie zauważone przez rynek i hasta la vista, baby.

    Odsyłam do wielkiej bańki Tulipanowej w XVII wieku. Po za poznaniu się z przykładem, ujrzysz boskie światło z napisem pośrodku "Bańki nie mają nic wspólnego z rodzajem pieniądza". Za to wszystko z ludzką naturą. Papierki co najwyżej nieco ułatwiają, ale od tego mamy właśnie BC i nadzór finansowy. Zresztą co tu daleko szukać , wystarczy spojrzeć co się stało z ropą, która swoją stałą wartość przecież ma.
    Cytat:
    Szkoła austriacka. A

    W bajkach. To stara dawno pogrzebana szkółka. Popularna wyłącznie w pudełkach..Chciejstwo i religijna wiara tego nie zmienią...

    Będzie... szkoła środka. Ani Keys ani Friedman. Ani państwo socjalne ani państwo ograniczone do minimum. zdrowy środek.

    KOT B.
    Cytat:
    ale nie ma on nic wspólnego z wolnym rynkiem
    to po prostu uprzywilejowanie pewnych grup (w tym wypadku banków)
    nie chce mi sie rozpisywac wiec odsylam:

    Bo byś nie umiał. To trudniejsze niz danie linka, którego sie do końca nie rozumie.
    szkoda że wielki spisek profesorów świata twierdzi inaczej,,,
    A propos czepiającyhc sieortografi... odsylam pisze się inaczej.

    Cytat:stopa % nie moze byc nizsza na wolnym rynku od poziomu inflacji
    a w USA była i nadal jest i to sporo
    stopy % są zaniżane przez bank centralny co jest bezposrednia przyczyną kryzysu

    Fakt. Idiotyzm. Pierwszej wody. Tylko dlaczego prze tym, co napisałeś a nie po tym. Stopa procentowa NIGDY nie równa się stopie inflacji. Wiesz Dlaczego? Bo nikt nie jest takim IDIOTĄ aby pożyczyć kasę, i stracić na inflacji. Nie po to, więc bank pożycza kasę na procent by tracić procent na inflację. Ale jednocześnie musi pożyczać, a żeby mieć po co to gospodarka musi się rozwijać, czego skutkiem jest inflacja. A skoro pożycza, to ktoś coś za to buduje. Jeśli zrobi odwrotnie to ludzie nie będą pożyczać, inflacja spadnie i nagle bank jest kilka procent w plecy zysku bo np. nie bierze 5 tylko 1,5%. A że nikt nie jest takim ***** by zabijać siebie i swoje banki, toteż stopa procentowa zawsze jest nieco niższa niż inflacja. Metodą jest trzymanie kilkuprocentowej różnicy, nie więcej jednak niż 6-8% inflacji. Tada.
    Jeśli wiec inflacja rośnie to BC podnosi stopy. Jeśli spada obniża. To samo zrobiłby dokładnie na jego miejscu KAŻDY! Jeśli więc inflacja w 2007 w USA wyniosła 4% a stopy 2% to nie mam mowy o zaniżaniu. To czego było to kłopotem, to szukanie przez inwestorów miejsca na inwestycje lepsze od 2%! Co nijak nie jest przyczyną kryzysu nawet jak się o tym wypisze dowolne IDIOTYZMY.
    b) pieniądze pożycza się na PRZYSZŁĄ produkcję a więc najpierw bierze się pieniądze, co wywołuje co.... inflację a potem się produkuje. Nijak więc jeśli inwestujesz nie unikniesz inflacji bo inflacja to różnica pomiędzy przyrostem produkcji (która jeszcze nie przyrosła) a pieniądzem, który już wypłynął . Wizja się inf=przyrost produkcji jest możliwa więc wyłącznie w szczególnie ciemnym pudle. Nikt niestety nie jest geniuszem i nie umie przewidywać przyszłości nie wiem o ile to wrośnie produkcja w stosunku do podaży pieniądza. Można co najwyżej poprzez sztuczne wycofywanie i niedobór pieniędzy zarżnąć inwestycje ale to nijak nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem jak człowiek chce wsiąść kredyt a nie może bo nie ma gotówki w banku...

    Jak jeszcze będziesz takim geniuszem jak kolega T. i odgadniesz jaka to inflacja będzie za półtora roku (tyle mija od decyzji stopowej do reakcji) to zgadajcie się i weźcie tego Nobla...
    Cytat:
    ata 30 to lata w których juz istnialy banki centralne- pozyczkodawcy ostatniej instancji

    wiec co jak co ale byl to kryzys centralnej bankowosci

    Zatwardzenie epizod V: "Zatwardzenie kontratakuje!". Czyli jak się nie wie co się mówi to zatwardzenie!

    Cytat:Te ludki na tym niezle zarobily
    a stracil podatnik- chociazby poprzez wzrost inflacji i bailout

    wiec takie p ierdololo to mozna sobie darowac

    Zgadza się. mogłeś sobie darować pierdololo.

    a)Najbardziej śmieszy mnie, wśród dziennikarzy, forumowych geniuszy wizja oglądu tego kryzysy
    Otóż standardowy spec, wyobraża sobie jakiś demiurgów , którzy wiedzieli przewidzieli i tak w ogóle to trzymali wszystkie sznurki. Otóż nie! Panowie wiedzieli tyle co nic. Do czasu jak z trendu (nie z faktu, z trendu!) , że lecą na pysk.Kłopot w tym, że byli już wtedy umoczeni od dawna a nawet o tym nie wiedzieli. Nic nie dało się zatrzymać, więc wszystko toczyło się do momentu kompletnej kraksy. A że premie dostaje się za zysk...

    b)podatnicy nie nie stracili. ZYSKALI. Bo gdyby nie włożyli to stracili by 10000x więcej wyniku załamania się banków i sektora finansowego a zanimi realnej gospodarki... Sama interwencja dla nich to czysty zysk. Stratą było nie pilnowanie banków, kiedy trzeba było.

    PS Ambio Cieniasie. Postaraj się sam coś wymyślić, a nie zbieraj zaciąg innych cieniasów fora wielbiciela Jego Królewskiego Matoła....

    Nieruchomości

    Poniedziałek, 10 grudnia 2007

    Kredytowa czarna wizja hipoteczna

    Puls Biznesu (09:02)

    Nad Wisłą może dojść do podobnego kryzysu jak w USA - uważa AIG Znany ekspert AIG ostrzega przed załamaniem na polskim rynku kredytów hipotecznych. I dmucha na zimne. Ale czy na pewno ma rację?

    AIG United Guaranty ostrzega polskie banki przed kryzysem na rynku hipotecznym. Dojść do niego może już w 2008 r. Stopy procentowe wzrosną, a oprocentowanie kredytów hipotecznych wyniesie powyżej 7 proc.

    W rezultacie wielu kredytobiorców wpadnie w tarapaty. Teraz czują się bezpieczni, ponieważ w razie problemów ze spłatą długu mogą w ostateczności sprzedać nieruchomość i jeszcze na tym zarobić. W przyszłym roku może jednak dojść do korekty cen o 10-15 proc. Kto kupił je na kredyt za 500 tys. zł, weźmie 450 tys. zł, zaś resztę nadal będzie musiał spłacić bankowi.

    Problemy klientów odczują rychło instytucje finansowe. Najpierw kredytobiorcy przestaną spłacać długi. Potem pojawi się problem z windykacją należności i sprzedażą przejętych nieruchomości, które sporo stracą na wartości. A wtedy trzeba będzie robić rezerwy na zagrożone i stracone kredyty.

    Niczym Kasandra

    To nie jest czarny sen szefa nadzoru bankowego, ale jeden z możliwych scenariuszy rozwoju rynku, według Andrzeja Saniewskiego, dyrektora AIG United Guaranty w Polsce, firmy specjalizującej się w ubezpieczeniach kredytów hipotecznych. Niczym Kasandra od kilku miesięcy przestrzega banki przed ryzykiem korekty na rynku nieruchomości. Powołuje się na przykłady innych krajów: Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii. Wszystkie po okresie boomu na rynku nieruchomości musiały swoje odchorować.
    U nas panuje przekonanie, że okres prosperity będzie trwał zawsze. Otóż nie - przyjdzie korekta - mówi dyrektor Saniewski, który z niepokojem stwierdza, że banki nie chcą się zabezpieczać przed ewentualnymi skutkami załamania rynku.

    AIG United Guaranty działa w Polsce od kilku miesięcy, a na razie pozyskało tylko jednego klienta. Byłoby ich więcej, ale bankom nie odpowiadają ostre wymogi stawiane przez ubezpieczyciela.
    Podstawowa zasada, jakiej się trzymamy, to nie ubezpieczać kredytów powyżej 100 proc. wartości nieruchomości (LTV).

    Na Zachodzie przyjmuje się, że maksymalny, bezpieczny próg finansowania wynosi 95-97 proc. W Polsce banki oferują kredyty nawet na 130 proc. LTV - mówi Andrzej Saniewski.

    AIG nie podoba się także nadmierne zadłużanie osób o małej zdolności kredytowej oraz udzielanie kredytów w walutach obcych.
    Na razie wszystko jest w porządku. Banki twierdzą, że spłacalność kredytów hipotecznych jest wręcz wzorowa, chociaż wiedzą, że dysponują tylko cząstkowym obrazem rynku - tłumaczy Andrzej Saniewski.

    Według Biura Informacji Kredytowej, mniej niż 2 proc. kredytów dłużnicy spłacają po terminie. Andrzej Saniewski zwraca jednak uwagę, że niezwykle dynamiczna akcja kredytowa zaburza statystyki. Poza tym odsetek zagrożonych kredytów oblicza się do całego zadłużenia, a nie portfela z danego roku. I w końcu - kredyty hipoteczne mają bardzo krótką historię, a jak pokazują przykłady innych krajów, najlepiej spłacają się one w pierwszych latach. Potem przychodzi pierwszy kryzys. Jak w małżeństwie, nadchodzi po trzech latach.
    Banki nie są przygotowane na kryzysy i nie są zabezpieczone na ewentualność potencjalnego załamania się rynku - mówi dyrektor Saniewski.

    Bez obaw

    Co na to branża bankowa? Michał Wydra, sekretarz Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości w Związku Banków Polskich, zbija argumenty za przewidywanymi poważnymi trudnościami na rynku finansowania nieruchomości: Wysoki wskaźnik LTV? To się zdarza, ale kredyty powyżej wartości nieruchomości bierze niewielka część klientów i przeważnie jest tak, że nie każdy może go uzyskać. Duży odsetek kredytów walutowych? Problem rozwiązała rekomendacja S, która ogranicza swobodę ich udzielania. Niska zdolność kredytowa klientów? W opinii różnych ekspertów rynek nieruchomości stabilizuje się i dalszy dynamiczny wzrost cen raczej nam nie grozi - kontruje argumenty AIG Michał Wydra.
    Nie ma powodu do przesadnych zmartwień. Zapowiedzi o nadciągającym załamaniu traktowałbym raczej jako element gry marketingowej firm ubezpieczeniowych - dodaje prof. Witold Orłowski z firmy PricewaterhouseCoopers.
    To fakt - AIG ma interes w ubezpieczaniu ryzyka.

    Kryzys nadciąga zza oceanu

    Andrzej Saniewski mówi, że gdy pod koniec ubiegłego roku AIG United Guaranty ostrzegał, że w USA dojdzie niebawem do kryzysu na rynku kredytów hipotecznych - nikt nie wierzył w te zapowiedzi. Tymczasem stało się. Udzielane lekka ręką kredyty osobom o niskim dochodach przestały być spłacane (tzw. segment subprime). Wzrost stóp procentowych, a co za tym idzie oprocentowania, wpędził spory odsetek dłużników w problemy ze spłatą należności. Część z nich zaczęła pozbywać się kupionych na kreskę nieruchomości, co zwiększyło podaż domów, doprowadzając do obniżki cen. Sytuacją na rynku hipotecznym zajął się Biały Dom i Senat. Administracja Busha proponuje zamrożenie odsetek od części kredytów na najbliższe pięć lat i objęcie ich gwarancjami rządowymi.

    Eugeniusz Twaróg
    Puls Biznesu

    Główne czynniki ryzyka*

    - wysoki odsetek kredytów walutowych
    - rosnąca presja na udzielanie kredytów o wysokim LTV
    - niski poziom dochodów społeczeństwa osłabiający zdolność kredytową
    - słabo zabezpieczone kredyty budowlane
    - otoczenie prawne - propozycje wprowadzenia upadłości konsumenckiej
    - słabe i nieprzetestowane procedury windykacyjne z nieruchomości
    - dominujący odsetek kredytów o zmiennej stopie w sytuacji rosnących stóp procentowych
    - krótka historia kredytów hipotecznych
    - młoda gospodarka
    - silny trend wzrostowy cen nieruchomości
    - trend wzrostowy w zakresie podstawowych stóp procentowych

    *na rynku kredytowym w Polsce, wg AIG United Guaranty

    Specjalnie dla Pulsu - Tycjan Bielecki
    analityk z Moody’s Investors Service-Structured Finance Group

    Ryzyko jest, kryzysu nie będzie

    Według naszych najnowszych prognoz, nie widać większych zagrożeń dla Polski, która jest postrzegana jako kraj o zdrowych fundamentach ekonomicznych. To samo dotyczy sektora bankowego, charakteryzującego się stosunkowo wysoką płynnością i bezpiecznym poziomem depozytów. Ocena portfela kredytowego też jest raczej dobra, o czym świadczy zainteresowanie instytucji finansowych i inwestorów sekurytyzacją kredytów. W pierwszej połowie przyszłego roku można spodziewać się takich transakcji.

    Czarny scenariusz raczej nam nie grozi, jednak w przypadku kredytów hipotecznych wydaje się, że część banków umniejsza rolę potencjalnego ryzyka albo przerzuca je na klienta. Na razie mamy silnego złotego, lecz portfel kredytów denominowanych w walutach obcych, np. we franku, narażony jest na zmiany ryzyka kursowego, czyli w razie osłabienia waluty mogą być problemy. Z perspektywy nowszych portfeli widoczne są już pozytywne skutki rekomendacji S. Ryzykowne okazuje się też podwyższanie wskaźnika LTV do 100 proc. i więcej czy udzielanie takich kredytów osobom o małej zdolności kredytowej.

    Mimo wszystko sądzę, że ogólnie branża ma stabilne perspektywy, a to, że jedne banki stosują bardziej agresywne strategie zdobywania rynku niż inne, nie grozi perspektywom całego sektora. Mogą mieć jednak wpływ na rating takich instytucji i produktów strukturyzowanych opartych na ich portfelach.

    http://banki.wp.pl/kat,60996,page,2,wid ... omosc.html

    Gielda Papierow Wartosciowych

    Wydarzenia [Forbes 03/08, str. 12]

    Koniec łatwych pieniędzy

    Tomasz Jóźwik, 07.02.08, 00:00 AM

    Warszawska giełda ma za sobą najgorsze otwarcie roku w historii. W ciągu pierwszych piętnastu sesji stycznia indeks WIG stracił 19 procent. Tak szybko notowania spadały po raz ostatni latem 1998 r., kiedy spłatę swoich zobowiązań zawiesiła Rosja i przez wszystkie rynki wschodzące przetoczyła się fala wyprzedaży.
    W jednym tylko tygodniu zakończonym 11 stycznia br. wartość indeksu WIG obniżyła się o 8,1 procent. Gorszy tydzień zdarzył się po raz ostatni w październiku 2001 roku. Jeśli obecną słabość rynku możemy porównać jedynie z okresami dotkliwej bessy, to odpowiedź na pytania: czy rynek dotknęła kolejna lokalna korekta, czy też do opisu rzeczywistości lepiej pasuje nieprzyjemnie brzmiące słowo "bessa", nasuwa się sama. Inwestorzy, którzy wybrali do portfela niewłaściwe firmy, nie mogą mieć żadnych wątpliwości.

    W ciągu kilku miesięcy kursy akcji spółek słabiej radzących sobie w ostatnich latach znalazły się znacznie poniżej poziomów z 3 października 2001 r., kiedy na GPW kończyło się wypuszczanie powietrza ze spekulacyjnego balonu zaawansowanych technologii, a WIG budował dołek na poziomie 11,5 tys. punktów. W tym gronie znajdują się m.in. huta szkła Irena i producent oprogramowania Sygnity (dawny ComputerLand). Lista spółek, których kursy od zeszłorocznego szczytu rynku z 6 lipca do 17 stycznia 2008 r. spadły o połowę, obejmuje 130 pozycji (44 proc. wszystkich notowanych w całym tym okresie firm). Przed spadkiem o minimum 30 proc.
    w tym samym czasie uchroniła się tylko co czwarta giełdowa firma. Obrazu strat inwestorów dopełniają wyniki funduszy inwestycyjnych. Jednostki uczestnictwa podmiotów, które lokują aktywa w papiery małych i średnich spółek, straciły na wartości już ponad 40 proc., ale spadkom przewodzi "klasyczny" fundusz akcji zarządzany przez Fortis Private Investments Polska. Od szczytu z 6 lipca do dołka z 22 stycznia wartość jednostki spadła o 45,8 proc., wyrównując tym samym najgorsze osiągnięcia funduszy z lat 2000-2001.
    Innym też nie idzie dobrze - prawie 40 proc. stracił AIG Akcji, ponad jedną trzecią obsunęły się jednostki krajowych funduszy akcyjnych zarządzanych przez Millennium TFI, Pioneer Pekao TFI i CU TFI. Dużą część swoich pieniędzy uratowali ci inwestorzy, którzy sprzedawali akcje lub umarzali jednostki uczestnictwa w sierpniu czy listopadzie zeszłego roku. Komentatorzy niemal zgodnie ich wyśmiali, mówiąc, że to ludzie o słabej odporności psychicznej, któ-rym właśnie puściły nerwy.
    Precyzyjna odpowiedź na pytanie, co będzie dalej i gdzie skończy się bessa, nie jest możliwa. Rozczarowany czytelniku, jeśli w tym momencie chciałbyś porzucić lekturę, najpierw spróbuj sobie coś przypomnieć. Chodzi o nazwisko analityka, któ-ry w jednym z rynkowych komentarzy
    z maja, czerwca, lipca czy nawet sierpnia zeszłego roku napisał, że w ciągu najbliższych miesięcy rynek straci 30 proc. wartości. Był ktoś taki? Jeśli odpowiedź brzmi "nie", to skąd nagle mają się wziąć specjaliści, którzy potrafią przewidzieć do-łek? Jaką wiarygodność mają opinie analityków, których instytucje nie potrafiły obronić pieniędzy klientów przed spadkami? Czy może lepiej wierzyć doradcom finansowym, którzy w sierpniu mówili, że skoro trwa płytka korekta, to właśnie jest odpowiedni moment, żeby rozpocząć inwestycję w fundusze? Więc co zamierzasz zrobić?
    Prawdopodobnie jedynym punktem podparcia w niestabilnym świecie rynków finansowych, pozwalającym na przynajmniej wstępne oceny, jest analiza zachowania tychże rynków w przeszłości. Z zastrzeżeniem, które każdy inwestor powinien znać - wyniki z przeszłości nie są żadną gwarancją na przyszłość. Na co więc wskazują schematy zapisane na wykresach indeksów? Okazuje się, że w każdej bessie na krajowym rynku akcji spadek znosił przynajmniej ostatnią falę wzrostową, której zwieńczeniem był wierzchołek hossy. W 1998 r. rynek potrzebował na to pięciu miesięcy, w 2000 r. ośmiu. W obydwu przypadkach nie oznaczało to końca spadków. Podobnie było w 1994 r., kiedy następstwem gwałtownej zwyżki był krach trwający trzy i pół miesiąca.
    Ta obserwacja pozwala dość jednoznacznie wyznaczyć miejsce, do którego obecnie zmierza rynek. Jest nim dołek
    z czerwca 2006 r., który na wykresie indeksu WIG wypada na poziomie 36 tys. punktów. W ciągu sześciu miesięcy zapoczątkowanej w lipcu bessy rynek przebył już ponad połowę "zaplanowanego" dystansu. Od poziomu
    z 22 stycznia br. (44,5 tys. pkt.) brakuje już niecałe 20 procent. WIG20, indeks obrazujący zachowanie największych giełdowych firm, który w ostatniej fazie hossy zyskał najmniej, minimalny zasięg spadku niemal już zrealizował.

    Co będzie dalej? Moż-na właściwie odetchnąć z ulgą - dołek może skończyć się już wkrótce, później znów wróci hossa. W latach 2003-2007 indeks WIG rósł średnio o 31 proc. rocznie. W tym tempie, nawet jeśli straci w czasie obecnej bessy połowę wartości, już po trzech latach od ukształtowania dołka odrobi straty. Jednak dane z krajów rozwiniętych pokazują, że w długim terminie rynek akcji powinien wzrastać w tempie zbliżonym do tego, w jakim rośnie produkt krajowy brutto.

    W powojennej historii USA indeks S&P zyskiwał przeciętnie (mediana) 4,7 proc. ponad inflację, natomiast realny wzrost PKB wynosił 3,5 procent. Począwszy od 1970 r., rynek akcji w Japonii rósł w tempie 3,7 proc. rocznie ponad inflację, gospodarka zaś zyskiwała 2,8 procent.
    - Jeśli oprzemy się na założeniu, że
    w długim terminie rentowność firm
    i wskaźniki wyceny zbiegają do pewnej średniej, to okaże się, że źródłem wzrostu zysków i co za tym idzie, kursów akcji są rosnące przychody - mówi Wojciech Białek, analityk SEB TFI. - W pewnym uproszczeniu możemy przyjąć, że produkt krajowy brutto to właśnie przychody działających w kraju firm - dodaje.
    Jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie 10 lat, to okaże się, że krajowy rynek akcji zyskiwał 9,7 proc. (realnie) każdego roku, gdy tymczasem gospodarka rosła w tem-pie przeszło dwa razy wolniejszym - 4,2 procent. Nawet gdyby te korzystne statystyki utrzymały się w przyszłości, to i tak możemy bardzo długo czekać na kolejne rekordy krajowych indeksów. Jeśli zasięg bessy nie przekroczy istotnie wyznaczonych przez nas poziomów, i tak sytuacja posiadaczy jednostek uczestnictwa funduszy i właścicieli akcji, którzy rozpoczęli inwestycje w okolicach szczytu hossy, nie jest wesoła. Powinni realnie liczyć się z tym, że posiadane przez nich aktywa będą warte tyle co latem 2007 roku dopiero sześć lat po ukształtowaniu się dołka. Gdyby tempo wzrostu krajowej gospodarki miało się obniżyć albo rynek akcji w najbliższym czasie miał się ściśle dostosować do rytmu PKB, czekanie na zyski jeszcze się wydłuży.
    Ale twierdzenie, że rynek akcji powinien rosnąć w tempie podobnym jak gospodarka, zdaniem niektórych specjalistów nie jest udowodnione.
    - W wielu krajach gospodarka jest zdominowana przez inne sektory niż te, które są reprezentowane na giełdzie
    - uważa Elke Speidel-Walz, dyrektor działu zarządzania aktywami i strategii rynkowych w Deutsche Banku. - Na przykład w Meksyku ważną częścią realnej gospodarki jest sektor paliwowy, ale spółek z tej branży nie spotkamy na giełdzie - dodaje.
    Innych wątpliwości dostarcza przykład Niemiec. Tamtejszy rynek akcji rośnie w szybkim tempie od ponad trzech lat, natomiast gospodarka rozwijała się powoli, szczególnie na początku tego okresu. Przedsiębiorstwa przechodziły głęboką restrukturyzację polegającą na cięciu kosztów, realne zarobki nie rosły od kilku lat.
    - Choć te czynniki nie były korzystne dla gospodarki, to jednak dobrze zrobiły dużym firmom wchodzącym w skład indeksu DAX, które przeszło dwie trzecie sprzedaży realizują poza terytorium Nie-miec - wyjaśnia Elke Speidel-Walz.
    Zdaniem niemieckiej ekspert, oczywiście rynek akcji nie jest zupełnie niezależny od tempa, w ja-kim rozwija się gospodarka, ale nie ma wystarczających dowodów, które potwierdzałyby istnienie silnej i stabilnej zależności między wzrostem produktu krajowego brutto a zwyżką kursów akcji. Wydaje się jednak, że warszawska giełda, na której czołowym sektorem są dobrze "zanurzone" w gospodarce banki, może być przykładem mocnego związku poziomu giełdowych kursów z rozwojem gospodarki.
    Robert Nejman, jeden z najbardziej doświadczonych zarządzających aktywami na polskim rynku, mówi, że za 20 lat obecne załamanie będzie nic nieznaczącym ząbkiem na wykresie indeksów. Praw-dopodobnie ma rację. Nie ma bowiem w tej chwili powodu, by straszyć krajowych inwestorów wariantem japońskim - na tamtejszym rynku akcji szczyt powstał pod koniec 1989 roku i wciąż jest do niego bardzo daleko.

    http://www.forbes.pl/forbes/2008/02/14/ ... iedzy.html

    Gielda Papierow Wartosciowych

    Wyniki towarzystw funduszy inwestycyjnych

    Fundusze akcji straciły w I kwartale średnio 14 proc.

    Najlepsze w I kwartale okazało się SKOK TFI, w marcu najlepsze było BPH TFI
    Największe straty poniosły fundusze zagraniczne inwestujące w Azję i kraje naszego regionu
    Inwestycja w fundusz akcji polskich może przynieść dodatnią stopę zwrotu na koniec roku
    W I kwartale wśród towarzystw funduszy inwestycyjnych najlepsze wyniki uzyskał SKOK TFI, który zajął pierwsze miejsce w rankingu towarzystw funduszy inwestycyjnych Expandera i GP. Ranking zamyka AIG TFI. W marcu wygrał natomiast BPH TFI, a na końcu stawki znalazły się fundusze Arka. Średnio fundusze akcyjne straciły w I kwartale 14 proc.

    - To już trzeci z rzędu kwartał spadków na GPW. Po raz ostatni równie zła seria miała miejsce od wiosny do jesieni 2001 roku. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, aby rynek spadał przez cztery kolejne kwartały. Zatem należałoby oczekiwać, że teraz przed nami kwartał wzrostów. Perspektywa wystąpienia pierwszy raz w historii czterech z rzędu spadkowych kwartałów oznaczałaby, że giełda ma poważne kłopoty - mówi GP Katarzyna Siwek, analityk Expandera.

    Słaby kwartał zagranicznych

    Uczestnicy polskich funduszy akcji ponieśli w I kwartale średnie straty analogiczne do spadku WIG. Wyniki standardowych funduszy oraz tych, które koncentrują się w segmencie małych i średnich spółek, były zbliżone. Na uwagę zasługują znacznie głębsze straty, sięgające nawet 20-30 proc. funduszy akcji zagranicznych. To efekt silnej przeceny akcji na części rynków azjatyckich i w krajach naszego regionu. Lepsze wyniki osiągnęli gracze inwestujący w funduszach lokujących w Ameryce Łacińskiej.

    - Najlepszą inwestycją w minionym kwartale okazały się fundusze hedgingowe, stosujące skomplikowane strategie inwestycyjne z wykorzystaniem kontraktów i kredytów. Wypracowały one nawet kilkunastoprocentowe zyski w złotych - dodaje Katarzyna Siwek.

    Kiedy w styczniu GP pytała zarządzających o całoroczne prognozy stóp zwrotu dla poszczególnych typów funduszy, większość bez problemu podawała konkretne wartości. W ciągu trzech miesięcy sytuacja na rynku znacznie się zmieniła. Kryzys w światowym sektorze finansowym i obawy o stan gospodarki USA poza spadkami wywołały dużą niepewność co do rozwoju sytuacji na giełdach.

    - Sytuacja globalna będzie absolutnie kluczowa dla kierunku notowań indeksów w Warszawie - dodaje Marek Mikuć, wiceprezes TFI Allianz Polska.

    - Jeżeli sytuacja globalna poprawi się II połowie roku, jest szansa, że indeksy zakończą rok na plusach, choć szansa na w miarę solidne wzrosty jest niewielka. Na realizację prognoz z przełomu 2007 i 2008 roku mówiących o 10-15 proc. wzroście indeksów głównych w skali całego roku szansa obecnie nie jest zbyt duża, zważywszy na straty, które trzeba odrobić - dodaje Marek Mikuć.

    Marek Przytuła, makler DI BRE ocenia, że w krótkiej perspektywie inwestorzy zagraniczni mogą znowu zainteresować się akcjami dużych spółek notowanych na GPW.

    Zarządzający nie wykluczają, że inwestycja w fundusze akcji polskich w tym momencie i przy obecnych poziomach cenowych przyniesie zysk na koniec roku, ale mimo dobrych fundamentów polskiej gospodarki i wyników spółek, o wynikach funduszy będzie decydować w tym roku sytuacja na rynkach zagranicznych.

    Obligacyjne też w odwrocie

    Komplikują się też perspektywy krajowych funduszy mieszanych, z mniejszym udziałem akcji w portfelu, które pozostałe aktywa lokują w papiery dłużne, głównie obligacje, a tym nie sprzyjają podwyżki stóp procentowych. Ekonomiści szacują, że Rada Polityki Pieniężnej w tym roku podniesie stopy jeszcze raz, a na obniżki możemy poczekać do II połowy 2009 r.

    - Zazwyczaj rynek obligacji porusza się w odwrotnym kierunku niż akcje, co oznacza, że kiedy akcje spadają, ceny obligacji rosną, a w tym roku tak nie było. Mamy dość wysoką inflację i podwyżki stóp, przez co obligacje straciły na wartości, a to dodatkowo wpłynęło na wyniki funduszy stabilnego wzrostu lub zrównoważonych od początku roku. Wydaje mi się mało prawdopodobne, aby taka sytuacja trwała przed dłuższy okres. RPP podnosząc stopy procentowe spowoduje, że presja inflacyjna w dłuższej perspektywie będzie malała, a to działa na korzyść obligacji - mówi Błażej Bogdziewicz z BZ WBK AIB TFI.

    ZAŁOŻENIA RANKINGU

    W rankingu oceniamy wyniki wszystkich funduszy zarządzanych przez dane TFI. Fundusze, które uzyskały wyniki powyżej średniej dla danej grupy, uzyskują punkty dodatnie (im lepszy wynik, tym więcej punktów). Analogicznie jest w przypadku osiągnięcia wyników poniżej średniej, z tym że wówczas przydzielane są punkty ujemne. Suma punktów składa się na wynik końcowy. Do zestawienia funduszy dołączyliśmy w marcu kategorie: pozostałe i pozostałe (waluta) ze względu na wysokie stopy zwrotu funduszy hedgingowych wchodzących w ich skład. Są to jednak kategorie niejednorodne, a fundusze rywalizują prawie wyłącznie w ramach jednego TFI. Ta grupa nie została więc uwzględniona w rankingu TFI, na co miał wpływ, oprócz wymienionych wyżej, także nieco inny system wyceny jednostek niż w tradycyjnych funduszach.

    134,9 mld zł wyniosły aktywa krajowych TFI na koniec 2007 roku

    112,2 mld zł wyniosły ich aktywa na koniec lutego 2008 roku

    Małgorzata Kwiatkowska



    http://www.gazetaprawna.pl/?action=show ... .1.0.1.htm

    Zydowscy kandydaci przezynaja wybory w Stanach

    Tak oto filozofowie spekulacji finansowych dochodzą do tajemnicy którą każdy przeciętny człowiek zna od urodzenia. Właściwie ni z gruszki ni z pietruszki należałoby przejść do sedna zagadnienia i zadać pytanie ile jeszcze mój stary kraj winien jest cholera go wie komu.
    Bo przecież po przeczytaniu niniejszego artykułu każdy wiedział będzie że mamy my mieszkający w kraju kolejną żabę do połknięcia.

    A co takiego każdy człowiek przeciętny wie od urodzenia. A no to ze banki powinny być lokomotywą napędową gospodarki danego kraju a nie węglarkami lokomotyw interesów innych gospodarek to po pierwsze. A po drugie albo się jest bankiem jak banki spółdzielcze w kraju, albo bankiem nie jest się. No i pytanie na ile świadoma i czyja to była robota. Imiennie, imiennie.
    Niżej opisana sytuacja jest też dowodem na to iż piętą achillesową globalnego zarządzania finansami są właśnie finanse. Tego się nie da zrobić, panie Habranek

    "
    Czy banki w Polsce pójdą pod młotek?

    Gazeta Finansowa | 24.05.2009 | 14:49
    Czy banki w Polsce pójdą pod młotek?

    W najbliższych miesiącach zmiana krajobrazu bankowego w Polsce jest nieunikniona. Pamiętamy dobrze zapowiedzi ministra finansów Jana Vincenta-Rostowskiego i niektórych analityków finansowych, że mamy silny, stabilny system bankowy, którego żaden kryzys się nie ima. To od dawna nieprawda.
    Przede wszystkim nie mamy polskich banków i polskiego systemu bankowego, tylko zagraniczne banki komercyjne w Polsce, z wyjątkiem PKO BP, BOŚ i BGK. Jak pokazują ostatnie tygodnie, system wcale nie jest tak stabilny i silny. Nie tylko nastroje bankowców są coraz gorsze, ale i zagrożenia dla systemu bankowego są coraz poważniejsze. Komisarz Unii Europejskiej ds. systemu finansowego ostrzega od miesięcy: "Aktywa banków w Europie Środkowo-Wschodniej z powodu kryzysu mogą wyparować".

    Dawno ostrzegano

    Rzecznik prasowy Kredyt Banku właśnie ogłosił publiczny apel, że pomimo gigantycznych strat belgijskiej grupy KBC, bank ten potrzebuje natychmiastowej pomocy rzędu 5,5 mld euro, a kolejnych gwarancji i pomocy w dłuższej perspektywie na kwotę aż 22,5 mld euro. KBC działa również w Polsce jako dwie marki: Kredyt Bank i Warta. Niedawno Kredyt Bank zrezygnował z ratingów agencji Fitch i Moody’s jako pierwszy bank giełdowy w Polsce. "Gazeta Finansowa" już kilka miesięcy temu ostrzegała, że co najmniej kilku bankom komercyjnym działającym w Polsce grozi wystawienie na sprzedaż, zamknięcie lub wycofanie ich z polskiego rynku, z powodu olbrzymich kłopotów ich spółek matek, coraz gorszej sytuacji gospodarczej w naszym kraju. Jak również z powodu rosnących strat tych właśnie banków w Polsce. ("Gazeta Finansowa" 22 lutego 2009 r., "Banki nam pomogą, ale kto pomoże bankom" oraz 22 marca 2009 r., artykuł "Banki wchodzą na pole minowe").

    Na polu minowym

    Pod koniec 2008 r. w Polsce działało 70 banków komercyjnych oraz 579 banków spółdzielczych. Zysk netto osiągnęło 56 banków komercyjnych i 577 banków spółdzielczych. Co ciekawe, te drugie, banki spółdzielcze, miały aż około 2,5-krotnie wyższą rentowność. To już jednak koniec eldorado dla zagranicznych banków komercyjnych działających w Polsce. Kryzys tak długo lekceważony, ukrywany, daje o sobie znać coraz wyraźniej w sektorze bankowym. Zaklinanie rzeczywistości pożera dziś w tempie przyspieszonym między innymi zyski banków. Kolejne ogłaszane wyniki finansowe są coraz gorsze, a niektóre z nich będą wręcz dramatycznie złe w kolejnych kwartałach.

    Nadejdą problemy

    Odpisy i rezerwy banków w końcu 2009 r. mogą osiągnąć astronomiczną kwotę 15 – 20 mld zł. Banki bowiem przestały praktycznie dawać kredyty przedsiębiorstwom. W kwietniu 2009 r. banki wypłaciły z banków 5 mld zł swoich oszczędności, aby tylko związać jakoś koniec z końcem. Zaczynają żyć w całkowicie nowej rzeczywistości – rzeczywistości kryzysowej i recesyjnej i w przededniu krachu realnej gospodarki oraz poważnego załamania budżetu państwa, a niewykluczone, że również polskiego złotego w drugiej połowie 2009 r. Fala tsunami dopiero liznęła brzegi polskiego sektora bankowego w Polsce. Główna fala uderzeniowa nadejdzie w drugiej połowie 2009 r., a naprawdę dramatyczny będzie dla polskiej gospodarki, polskiego budżetu i polskiego systemu bankowego i systemu finansowego dopiero 2010 r.

    Spadki, spadki…

    Zyski większości banków komercyjnych spadły w I kw. 2009 r. średnio o 70 – 80 proc., choć są i takie, którym zysk spadł nawet o 90 proc., są również tacy, którzy w ogóle nie mieli zysków. Najlepsi mają wyniki w granicach 30 do 90 proc. Gorsze niż w I kw. 2008 r. Nie wiadomo też, na ile są one dotknięte cudowną, kreatywną księgowością. Niewątpliwie to nie koniec kłopotów banków zarówno z odpisami z tytułu opcji, innych kredytów, z tytułu wojny depozytowej czy też potencjalnego bankructwa coraz większej liczby polskich przedsiębiorstw. I to nawet tych dużych przedsiębiorstw. Nie mówiąc już o kłopotach, jakie mogą się pojawić w związku z kredytami walutowymi, np. we frankach szwajcarskich, po nowelizacji budżetu na przełomie czerwca i lipca i po powstaniu gigantycznej dziury budżetowej Rostowskiego rzędu 10 mld zł, z powodu której znacznie osłabi się polski złoty. Niewykluczone, że będzie to 5,50 zł za euro. Nawet najbardziej rozpaczliwe sposoby ratowania wyników banków poprzez podnoszenie opłat, drakoński wzrost marż i prowizji, dodatkowe opłaty, grupowe zwolnienia pracowników nie dadzą spodziewanego rezultatu. To półśrodki w obecnej fazie kryzysowej.

    Kto pierwszy pod młotek?

    Kilka znanych banków w najbliższych miesiącach może zniknąć z polskiego rynku. I to nie tylko z powodu dramatycznych problemów ich spółek matek, takich jak ING Group, KBC, irlandzkiego AIB, niemieckiego Commerzbanku. Mogą też zniknąć z powodu gigantycznych błędów w zarządzaniu, zwłaszcza w pozbawionej wszelkiej refleksji skali zagrożeń związanych z rynkiem akcji kredytowej, wojną depozytową. Ostatnio wyszło na jaw, że właściciel BRE Banku, niemiecki Commerzbank, ma ponad 100 mld złych kredytów i toksycznych aktywów i pilnie potrzebuje pomocy państwa. A przypomnijmy – zysk netto BRE Banku w I kw. tego roku spadł z 344 mln w zeszłym roku do zaledwie 77 mln.

    Na pozór atrakcyjne

    Irlandzki AIB mimo 3,5 mld euro zastrzyku pomocy od rządu w Dublinie wcale nie jest w dobrej kondycji i będzie potrzebował kolejnej, co najmniej 1,5 mld euro pomocy. Jego złe długi zbliżyły się do kwoty aż 5 mld euro. Właściciel 70 proc. działającego w Polsce BZ WBK zamierza więc sprzedawać co się da, nawet to, co na pozór jest jeszcze atrakcyjne. Na razie pakiet akcji BZ WBK był oceniany przez analityków na 3,8 mld złotych. To około 700 – 800 mln euro. Ale to pobożne życzenia właściciela i cena na dziś abstrakcyjna. Czy ktoś da tyle za bank, który ma zysk w I kw. o 51 proc. mniejszy niż w I kw. 2008 r., choć i tak na tle innych banków to wynik niezły. Ale ten bank ma też 160 mln zł rezerw odpisanych w I kw. tego roku.

    Śmiech przez łzy

    Czy ktoś tyle da za BZ WBK, skoro ten bank udzielił kredytów na kwotę 36 mld zł, a samym deweloperom pożyczył aż 13 mld zł? Ciekawe kiedy, i czy w ogóle, te pieniądze od deweloperów wrócą do banku, gdy wielu polskim deweloperom grozi realne bankructwo. Będą więc niewątpliwie w tym banku potrzebne nowe rezerwy i nowe odpisy. BZ WBK jest bardzo mocno zaangażowany w kredytowanie nieruchomości – to aż 51 proc. jego portfela kredytów korporacyjnych. Dziś nikt na świecie nie płaci przecież premii za przejęcie kontroli nad bankiem. Tłumu chętnych na nabywanie banków nie ma. Nic dziwnego, że Danny DeVito w reklamie banku BZ WBK łapie się za głowę i mówi coś o "kaszanie", ale być może to tylko przypadkowy zbieg okoliczności.

    Gigantyczne straty

    ING, właściciel obecnego i tak świetnie reklamowanego ING BSK, traci z kwartału na kwartał. W pierwszym kwartale 2009 r. ING stracił kolejne 800 mln euro, a rezerwy na złe długi to odpis kolejnych blisko 800 mln euro. Istniejący od XVIII w. bank również rozważa bardzo poważnie wyprzedaż swych aktywów, mimo że już otrzymał od państwa pomoc w wysokości 10 mld euro. Chce na wyprzedaży zarobić aż 8 mld euro. Nie można wykluczyć, że obejmie to również aktywa holenderskiego banku w Europie Środkowo-Wschodniej, i to na przykład w Polsce, czyli ING BSK.

    Raty się nie skończą

    Bank ten ma olbrzymi, bo aż 10-proc. udział w rynku kredytów korporacyjnych i udzielił tych kredytów na kwotę aż 18 mld zł. Wyniki ING BSK w Polsce za pierwszy kwartał nie są zachwycające. Zysk banku spadł ze 173 mln w I kw. ubiegłego roku do zaledwie 80 mln w pierwszym kwartale obecnego roku. W Polsce rynek kredytów korporacyjnych wynosi 18 mld zł, kredytów detalicznych 8 mld zł. Współczynnik ROE z 20 spadł zaledwie do 8 proc. Raty na odpisach za I kw., jak widać, raczej się nie skończą. Zostają jeszcze przecież problemy opcyjne. Zysk ING BSK jest więc niższy aż o 53 proc. w stosunku do ubiegłorocznego.

    Belgowie nad przepaścią

    Belgijski bank KBC, właściciel Kredyt Banku i Warty, która miała w pierwszym kwartale 41 mln straty, poprosił o zawieszenie notowań akcji na giełdzie w Brukseli i prowadzi rozmowy o gigantycznej pomocy ze strony rządów z Walonii, Flandrii i Belgii, a jest już po dwóch akcjach ratowania przez władze w kwocie 7 mld euro. Belgijski KBC stanął niewątpliwie nad przepaścią. Nowy plan pomocy i gwarancji dla tego banku opiewa na astronomiczną kwotę 22,5 mld euro. Czy to może mieć wpływ na losy Kredyt Banku i Warty? Oczywiście że tak i to decydujący w nieodległej przyszłości. W pierwszym kwartale Kredyt Bank zanotował 36 mln zł straty. Licząc jednak zmiany w kapitale Kredyt Banku, to strata w kategorii dochód całkowity przekroczyła 155 mln zł. Fundusze własne banku zmniejszyły się aż o 122 mln zł. Współczynnik wypłacalności spadł do poziomu 8,43, a odpisy sięgnęły kwoty 160 mln zł. To wszystko dopiero w pierwszym kwartale.

    Włoski problem

    Ryzyko bankructwa europejskich banków wyraźnie rośnie. Czy pociągną za sobą swoje spółki córki? Kredyt Bank obok BZ WBK, Millennium czy Citi Handlowego może być jednym z pierwszych banków wystawionym w ramach tzw. kryzysowej wyprzedaży. Inny potentat, włoski Unicredito, właściciel jednego z największych w Polsce banków Pekao S.A., od dawna przeżywa ciężkie chwile. A przyszłość wcale nie rysuje się dla niego różowo. W pierwszym kwartale Włosi zarobili 447 mln euro i było to o 60 proc. mniej niż w roku ubiegłym. Jeśli sytuacja na Ukrainie i Węgrzech oraz w Polsce, Bułgarii, Rumunii, Słowacji oraz krajach bałtyckich będzie się nadal pogarszać, straty Unicredito mogą być jeszcze większe. A Unicredito czerpie z Europy Środkowo-Wschodniej aż 55 proc. swoich zysków. W sumie sytuacja może być jeszcze gorsza. Rezerwy Unicredito na niespłacone długi w pierwszym kwartale 2009 r. to kwota 1 mld 650 mln euro. I to nie koniec, bardzo drogo, jeszcze drożej będą kosztować Unicredito straty na Ukrainie.

    Pekao ma problemy?Zysk banku Pekao SA, którego właścicielem jest właśnie Unicredito, za pierwszy kwartał spadł do 566 mln zł z ponad 1 mld 140 mln w ubiegłym roku i był o blisko 30 proc. mniejszy niż w pierwszym kwartale 2008 r. Bank zaprzestał jednak podawania wielkości swych przychodów – bardzo ważnego wskaźnika. Wydaje się, że Pekao SA ma spore problemy, gdy idzie właśnie o przychody i spadek marży. Najprawdopodobniej w II kw. tego roku będzie musiał zawiązać znacznie większe rezerwy, bo te w I kw. były niewystarczające. Pamiętajmy, że Pekao SA obsługuje 15 tys. dużych polskich firm, które będą dopiero miały poważne problemy w drugiej połowie tego roku oraz 250 tys. małych i średnich przedsiębiorstw, które już mają poważne problemy, a kredyty udzielone firmom przez Pekao SA to kwota 60,5 mld zł. Kredyty dla ludności to też niebagatelna kwota ok. 29 mld zł.

    Nikt nie chce AIG

    Również wyniki innego giganta na polskim rynku PKO BP za I kw. nie zachwyciły. Zysk PKO BP za I kw. wyniósł zaledwie 540 mln zł. Analogicznie w I kw. 2008 r. było to blisko 1 mld zł, dokładnie 951 mln zł. Zysk spadł zatem o 43 proc. Wynik odsetkowy spadł o 18 proc., rezerwy są na razie na poziomie 374 mln zł, ale olbrzymie straty w wypadku KredoBanku na Ukrainie mogą dramatycznie powiększyć te odpisy. Straty ukraińskiego ramienia PKO BP w I kw. tego roku wynoszą aż 43 mln zł. PKO BP właśnie zrezygnował z zakupu AIG Polska w obawie o jakość portfela kredytowego. Nikt nie zapłaci przecież za AIG ani półtora miliarda złotych, ani nawet miliarda. Tym bardziej, że chętnych do wykupienia AIG Polska będzie coraz mniej. PKO chce też wyjść z Banku Pocztowego pod presją Ministerstwa Skarbu Państwa, a przypomnijmy, że ma on tam 25 proc. akcji, pozostałe 75 proc. ma Poczta Polska. Akcje Banku Pocztowego posiadane przez PKO BP wyceniane są na 175 mln zł. PKO BP ma również 5 proc. akcji Banku Ochrony Środowiska. Ale najgroźniejsze dla samego PKO BP byłoby odebranie dywidendy przez Ministerstwo Skarbu, na co minister skarbu Aleksander Grad już sobie ostrzy zęby. Dziś PKO BP powinno raczej przejmować upadające banki, a nie pozbywać się gotówki w niebagatelnej kwocie 1,5 mld zł, gdyby dywidendę odebrano.

    Pompowanie nie pomaga

    Teraz też widać, co wart był podział BPH, a następnie fuzja z Pekao SA w 2007 r., dla której zmieniono nawet polskie prawo bankowe. Zysk BPH był ujemny w I kw. Było to 34 mln straty. Był więc niższy aż o 91 proc. od wyników I kw. A bank czekają jeszcze znaczne odpisy związane z redukcją zatrudnienia w tych bankach. Zysk Millennium Banku spadł ze 127 mln zł do 12 mln zł i był mniejszy aż o 90 proc. Był dwa razy niższy od tego, co zakładali analitycy. Rośnie również poziom jego kredytów wyraźnie zagrożonych. Trudno nie wspomnieć także o poważnych tarapatach właściciela Banku Handlowego Citibanku, którego sytuacja w USA okazała się jedną z najgorszych. Potrzebuje on dokapitalizowania w USA rzędu 30 – 40 mld USD. Z przyzwoitego Banku Handlowego uczyniono podrzędnego gracza z poważnymi kłopotami. Zysk Citi Handlowego w I kw. 2009 r. był aż trzykrotnie niższy niż w I kw. 2008 r. Spadł ze 180 mln do 46 mln zł. Rezerwy wzrosły zaś do 150 mln zł, z czego 57 mln zł to rezerwy na opcje walutowe i wydaje się, że to nie koniec rezerw i odpisów w tym banku.

    Listy transferowe otwarte

    Właściciela zmienił już obecny w Polsce Fortis Bank. Jego strata za I kw. to 52 mln zł. Belgów zastąpili Francuzi z BNP Paribas. Niektórzy już czekają aż sytuacja na polskim rynku jeszcze się pogorszy, a to stanie się w kolejnym kwartale. Wyceny potencjalnych ofiar do połknięcia jeszcze spadną. Problem w tym, że decyzje o fuzjach i przejęciach będą już teraz zapadać poza Polską, bo głupio pozbyliśmy się sektora bankowego i tym samym wpływu na polską gospodarkę. Jeżeli chodzi o Bank Santander, to na razie znika polski oddział kredytów hipotecznych i zapewne już wkrótce całkowicie zniknie z naszego rynku.

    Prezesi liczą na cud

    Z dnia na dzień przybywa zmartwień prezesom banków komercyjnych działających w Polsce. Jedni spodziewają się szybkiego zakończenia kryzysu, inni oczekują dokapitalizowania przez zagraniczne centrale. Większość prezesów banków uważa, że gorzej już być nie może, więc teraz już będzie tylko lepiej. Tymczasem mogą się poważnie zdziwić, gdy straty się jeszcze powiększą w kolejnych kwartałach. Tym bardziej, że recesja może przekroczyć spodziewane przeze mnie minus 2 proc. Bo niby dlaczego mamy być znacząco lepsi niż Niemcy, Węgry czy Słowacja. Rozwój wypadków i nonszalancja decydentów oraz absolutna klęska wzrostu gospodarczego w Niemczech, szacowana na 6 – 7 proc. recesji i u naszych wschodnich sąsiadów powoduje, że wynik PKB w Polsce w 2009 r. może być nawet gorszy. Nikt nie będzie dokładał pieniędzy, gdy sam musi prosić o pomoc. A chodzi tu o ogromne sumy. Co ciekawe, banki obecne w Polsce już transferują pieniądze do swych central macierzystych. Niewielki stosunkowo Raiffeissen Bank Polska udzielił na polskim rynku kredytów na kwotę ok. 18 mld zł. Był również dość aktyny na rynku opcji walutowych.

    W czarnej dziurze

    Zagraniczne centralne banków działających w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej nie tylko są w coraz większych kłopotach finansowych, ale i coraz większej panice i zakłopotaniu. Wali się bowiem z hukiem dobrobyt zbudowany na kredyt na dotychczasowych dojnych krowach czy kurach znoszących złote jaja. W Europie Środkowo-Wschodniej totalnej destrukcji ulegają przecież budżety, finanse publiczne, między innymi Litwy, Łotwy, Estonii, Węgier, a wkrótce również Słowacji i Polski. PKB w tych krajach spada w skali od 15 do 18 proc. w ciągu roku i to bez trzęsienia ziemi. I to również bez względu na to, czy ten kraj ma euro czy nie – jak na Słowacji, gdzie PKB za pierwszy kwartał szacowany jest na poziomie –5 proc.

    Dłużej i poważniej

    W tym całym szale deficytu, obrotu pieniądzem, produkcja przemysłowa i eksport notują w kolejnych miesiącach kolejne minima w Europie Środkowo-Wschodniej. Niestety, już wkrótce dołączymy do tej niechlubnej czołówki. Do Polski wszystko przychodzi z pewnym opóźnieniem, ale trwa dłużej, a negatywne skutki są znacznie głębsze. Tak będzie również z kryzysem bankowym. Kryzys bowiem potrwa co najmniej dwa lata. Banki przestają już udzielać kredytów przedsiębiorstwom. Jeżeli komuś udzielają, to jeszcze klientom indywidualnym. Przedsiębiorcy wycofują więc swoje oszczędności z banku, aby jakoś powiązać koniec z końcem. Kredyty stają się zbyt drogie, a fala bankructw, zwłaszcza większych przedsiębiorstw, dopiero przed nami. Tyle banków, ile obecnie funkcjonuje nie będzie potrzebne na polskim rynku. Tym bardziej, że te, które weszły ostatnio, radzą sobie lepiej niż te, które były pierwsze.

    Zatoniemy?

    Jak mówi premier Donald Tusk, Polska jeszcze jest nad wodą, ale chciałoby się zadać pytanie: jak długo? Można oczywiście podchodzić do problemu tak, jak do prywatyzacji stoczni, czego wyrazem jest stanowisko wicepremiera Pawlaka, który mówi, że coś tam słyszał o inwestorach w polskich stoczniach w Internecie, czy wiceministra skarbu, który mówi, że lepiej nie grzebać w szczegółach, kto kupił polskie stocznie. Ale takie zamykanie oczu na rzeczywistość niczego dobrego nie przyniesie.

    Janusz Szewczak
    Autor jest niezależnym analitykiem gospodarczym"

    Być może skończyły im się wakacje podatkowe? Co również swiadyczy o tym że tak sie nie da profesorze Habranek.

    Pamietnik maklera gieldowego z USA

    Wklejam w calosci reminescencje maklera gieldowego o inwestowaniu na gieldzie w USA

    Ilosc waznych informacji, ktora nas bombarduje codziennie od 3 tygodni
    przekracza wielokrotnie to, co sie dzieje zwykle na rynku. To jest nie do
    opisania. 700B bedace ewidentnym wymuszeniem na podatniku to jest dopiero
    preludium wydarzen, ktore wkrotce nastapia.

    Ale po kolei. Nie mam na razie zadnych wiadomosci dotyczacych warunkow
    bailoutu, ale na podstawie szczegolow, ktore ukazywaly sie tu i tam wnioskuje,
    ze to jest naprawde gra o wysoka stawke. Sprobuje to wytlumaczyc. Rynek
    naprawde sie sypie. Jest to wywolane wieloma czynnikami, fundamentalnymi i
    politycznymi. Fundamentalnie mamy skurcz i przecene aktywow, co powoduje
    ogromna presje na przelewarowane firmy i rynek kredytowy. Z drugiej strony
    mamy Paulsona i towarzystowo, ktore z sobie tylko znanych powodow wywrocilo
    dwa wazne banki do gory nogami. Najpierw Lehmana, a potem Washington Mutual (WM).
    W mojej ocenie Paulson najwyrazniej CHCIAL polozyc Lehmana. W tym celu zwolal
    posiedzenie najwyzszych oficerow firm finansowych w piatek przed bankructwem i tym ludziom
    (okolo 30 osob) wylozyl kawe na lawe, prosto z mostu, ze Lehmana ratowac nie
    bedzie i oni (tych 30 - Lehmana szefa nie zaproszono) maja rozwiazac sytuacje
    pomiedzy soba. Oni nie rozwiazali. Lehman zbankrutowal. I... nagle zaczely sie
    dziac rzeczy nieoczekiwane. Posypaly sie kontrakty wzajemne i
    najprawdopodobniej zagrozilo to JPM. FED nagle musial wylozyc 87 miliardow w
    poniedzialek za posrednictwem JPM dla Lehmana. To nie wystarczylo. We wtorek
    poszlo 51 miliardow. Nikt nie wie dokladnie co sie stalo ale fakty swiadcza za
    siebie. AIG dostalo zawalu.
    Przelewarowana instytucja nalezaca do AIG, zajmujaca sie derywatami zabila
    AIG. FED wkroczyl do akcji na 85 miliardow. To jednak nie koniec. Paulson i BB
    poszli do Kongresu z prosba o pomoc. Calkiem slusznie. Maja obaj racje. Rynek
    prawie sie przewrocil. Nie powiedzieli jednak Kongresowi, ze jest grupa
    spekulantow, ktorzy maja osobisty interes w tym bailoucie. BB i HP moga nawet
    o tym nie wiedziec. To moga byc nawet zupelnie niezalezne uklady. To wymaga
    wyjasnienia. Otoz jest ten instrument zwany CDS. I on zabezpiecza rozne
    papiery. I jest taka obecnie modna metoda inwestowania, ze wybiera sie
    najwiekszy s.f, ktory jest na rynku. RMBS z Inland Empire, albo jakis inny
    commercial shit z LA i placi np. 65c za dolara. Potem kupuje sie na to CDS i
    czeka. CDS sprzedaja zwykle takie glupki jak Merril Lynch, Bank Of America,
    JPM albo na przyklad AIG. I wszyscy trzymaja. Trwa wojna nerwow. Kupujacy ten
    shit modla sie, zeby to za bardzo nie spadlo i... zeby jak najszybciej
    zbankrutowalo. Jak zbankrutuje, to CDS wypaca FACE VALUE. Teraz ci wszyscy
    idioci z MER, BAC, JPM itp. widzac co sie swieci, odkupuja ten shit na rynku
    aby najlepiej nie wyplacac CDS i skasowac exposure. No i ceny najwiekszego
    shitu rosna nawet do 90c za dolara.
    Super interes. No, ale sa tacy chciwcy, ze nie sprzedaja tylko siedza na tym,
    bo wiedza, ze te papiery na pewno zbankrutuja i to jest tylko kwestia czasu,
    kiedy to sie wyplaci na 100%. I teraz Bernankie z Paulsonem wykombinowali, ze
    zeby uratowac najwieksze banki (te co sa najwiekszymi idiotami, bo wystawiaja
    CDS) to trzeba NA SILE (forcibly) zabrac z rynku caly shit po cenie nabycia
    (np. 65c) - co spowoduje, ze spekulanci, ktorzy nabyli CDS i shit beda mieli
    g....o a nie zysk i powinni sie modlic a idioci czyli AIG, Meryle, JPMy i inni
    debile nie beda musieli sie wyplacac z miliardow za defaulty. I wlasnie tym
    debilom z JPM, BAC, MER, MS, GS zalezy na bailoucie najbardziej.
    W kazdym przypadku ktos traci pieniadze. Podatnicy traca 700B. Chinczycy
    traca, jezeli te obligacje trafia na rynek.
    Spekulanci traca zyciowa szanse wystrzenia idiotow z pieniedzy.
    Na bailoucie straca tez idioci, bo przeciez tez trzymaja shit i CDS.
    Gielda tak naprawde nie docenia niebezpieczenstwa wymiany figur na szachownicy
    rynku. JPM po przejeciu WaMu dostal nowy zastrzyk shitu i bedzie musial podniesc
    kapital. WM po ukradzeniu przez FDIC doprowadzi do WIELKICH strat instytucje
    finansowe ubezpieczajace wielkie transze CDO, ktore WaMu posiadal. Banki w
    Japonii i w Europie dostana od tego takiego strzala w przyszlym tygodniu, ze
    sie z......ja. Tymczasem na te wszystkie wymiany potrzeba pieniedzy, a pieniadze
    maja tylko odpowiedzialne instytucje i firmy. Te firmy nie dadza grosza na
    zadne idiotyzmy. I FED slusznie ma zgryz. Calkiem naprawde wchodzimy w wielka
    depresje. To nie sa zadne zarty.
    I dlatego Bernankie dostal apopleksji i wariuje. To sa setki miliardow dolarow
    i nawet drukarnia nie pomoze. Jest dokladnie tak samo jak za pierwszej
    depresji. Cala kasa zniknie z rynku. FED bedzie musial to zadrukowac. No ale
    Bernankie sie boi, bo zadrukowanie tego wraz z Paulsonem to jest w zasadzie
    kryminal.
    I poszli do Kongresu a ludzie sie wsciekli. To jednak ich zupelnie nie
    powstrzymalo. Juz zaczeli drukowac. Jest ekspresowe wyczarowywanie dolarow -
    zaczelo sie od marnych 40 miliardow tydzien temu, o ile dobrze pamietam a w
    tym tygodniu ... no ale sami przeczytajcie artukul z Barronsa ktory ukaze sie
    w przyszlym tygodniu. I uprzejmie wklejam link do statystyki. Czyli BEZ
    BAILOUTU Ben + Paulson zaczeli monetyzowac kryzys co wzbudza moj wielki
    niepokoj, choc to bylo do przewidzenia. A co z gielda? No coz. Tak naprawde to
    nikogo to nie obchodzi. Przy monetyzacji i drukowaniu, to roznie moze byc.
    Zalezy jak szybko Bernankie z Paulsonem beda psuc walute. Zalezy ile tego
    wchlonie rynek i jak szybko. W wielkim kryzysie FED tez pompowal pieniadze w
    rynek ale za malo i nie wystarczylo bo sie rynek skurczyl. Bernankie nie ma
    ani ograniczen anie hamulcow. Jego nic nie powstrzyma, chyba, ze go ktos
    zastrzeli. Dopoki baza jest stabilna, to bedzie drukowal. Ale czy baza jest
    stabilna? Zobaczmy:

    To oznacza jedno - inflacje. Przyszla, duza i niszczaca inflacje oraz wysoka
    stope procentowa w przyszlosci. A w miedzy czasie beda klotnie, awantury i
    czesc spolek pewnie pojdzie do gory. Mozliwe, ze JPM, BAC i WFC stana sie
    liderami wzrostu. Ja tego nie wiem. Jak przesadza z drukowaniem, to najwiecej
    zyskaja wlasnie one.
    Takiej sytuacji NIGDY NIE BYLO. To jest calkowicie bez precedensu. To moze byc
    faktycznie kleska systemu fiat money. Jest calkiem mozliwe ze to wlasnie TERAZ
    bedzie czas ladowania sie wzloto. Tak
    czy inaczej FED stracil dziewictwo i ja na miejscu Chinczykow wypiepszylbym te
    wszystkie rezerwy i kupowal zloto. Pierwszy raz w zyciu mysle, ze zloto moze
    byc jedyna forma ochrony oszczednosci w dlugim terminie. Naprawde pierwszy raz.

    Acha, nie zapominajmy o tysiacach mniejszych instytucji finansowych, ktore
    maja jakis shit i jak im Paulson na sile z Bernankie to zabierze po cenie
    rynkowej, to tysiace firm zbankrutuje i beda zabieranie przez FDIC. I dlatego
    Chinczycy zakazali pozyczac pieniedzy firmom z USA, bo nie wiadomo kto ma
    shit, a kto nie ma. Paulson i FDIC powiedzieli wyraznie, ze zadnych pieniedzy
    nie zobacza ani akcjonariusze WM, ani wierzyciele bondow WM. I nikt bankow nie
    bedzie ratowal. Nikt nie da zlamanego grosza. Ani prywatnie, ani jako firma.
    To jest prawdziwa katastrofa. To jest upadek instytucjonalnej Ameryki, ktorej
    nadzor i rzad nie wykonuja swoich obowiazkow. Aktywa WM powinny byly zostac
    wystawione na przetarg publiczny i powinny byly byc sprzedane na zasadach
    rynkowych. Tymczasem okradziono inwestorow a JPM prawdopodobnie dostal WM za
    jakis wczesniejszy przewal, mozliwe, ze to bylo za te 51 miliardow ktore FED
    mial im przelac, ale ja nie wiem, czy to zrobil. To jest wszystko jeden wielki
    kryminal.

    dwitold