Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

  • Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: AIG Bank Polska SA II Oddział
  • Lokata w AIG Bank Polska SA

    Cytat:Jedyne co mnie niepokoilo to miasto na ktore wybrala sobie siedzibe AIG -
    Sieradz.
    Rzadko ktora powazna instytucja finansowa ma siedzibe w sredniej wielkosci
    miastach.



    cos Ci sie kolego pokrecilo; siedziba AIG Bank Polska SA jest Warszawa,
    dokladny adres Centrali to Przemyslowa 26a, I pietro.
    Lokaty, o ktorych mowisz sa oferowane przez Call Center obslugujacego caly
    kraj.
    Oddzialy AIG Banku znajduja sie w Siedlcach, Wroclawiu oraz Warszawie. Brak
    jakiejkolwiek lokalizacji placowki AIG Banku w SIeradzu.

    Pozdrawiam
    Radek

     

    Lokata w AIG Bank Polska SA


    : Cze,
    : Mam lokate w AIG. Termin konczy sie na poczatku lutego, takze jak
    : "cos_by_sie_stalo" powiadomie grupe.
    : Jedyne co mnie niepokoilo to miasto na ktore wybrala sobie siedzibe AIG -
    : Sieradz.
    : Rzadko ktora powazna instytucja finansowa ma siedzibe w sredniej wielkosci
    : miastach.

    mnie najbardziej zdziwilo to jak w statystykach bankow polskich zobaczylem
    ze bank AIG  sklada sie z 4 (!) oddzialow i ok. 100 pracownikow...

    : ps. Zgadnij gdzie przeleje pieniadze z odsetkami? Tak, tak na E-maxa.
    Rozwaz
    : czy warto mrozic gotowke za 1,6% ROCZNIE wiecej.

    to juz jest inny problem. Oprocentowanie na eMax jest zmienne.
    Prawdopodobnie w lutym RPP obnizy stopy, ja zakladam ze jeszcze w tym
    polroczu stopy dalej beda spadac. mBank zostanie zmuszony do obnizenia
    oprocentowania. Jezeli bank AIG oferuje stale oprocentowanie moze okazac sie
    ze po 9 miesiacach roznica w oprocentowaniu nie bedzie 1.6 ale 5% i wiecej.
    Mam jedynie watpliwosci co do bezpieczenstwa pieniedzy w tak malym banku.
    Uwazam ze duzo lepiej wynegocjowac podobne oprocentowanie w jakims wiekszym
    banku oferujacym atrakcyjne lokaty (Lucas, Fortis, Prosper).

    DW

    Lokata w AIG Bank Polska SA


    Cytat:

    cos Ci sie kolego pokrecilo; siedziba AIG Bank Polska SA jest Warszawa,
    dokladny adres Centrali to Przemyslowa 26a, I pietro.
    Lokaty, o ktorych mowisz sa oferowane przez Call Center obslugujacego caly
    kraj.
    Oddzialy AIG Banku znajduja sie w Siedlcach, Wroclawiu oraz Warszawie. Brak
    jakiejkolwiek lokalizacji placowki AIG Banku w SIeradzu.



    to wyjasniam Panowie
    Centrala AIG Banku jest w SIEDLCACH, tak tak
    a w Warszawie jest oddział (dokładnie na Przemysłowej)

    Bartek

    Lokata w AIG Bank Polska SA

    Cytat:cos Ci sie kolego pokrecilo; siedziba AIG Bank Polska SA jest Warszawa,
    dokladny adres Centrali to Przemyslowa 26a, I pietro.
    Lokaty, o ktorych mowisz sa oferowane przez Call Center obslugujacego caly
    kraj.
    Oddzialy AIG Banku znajduja sie w Siedlcach, Wroclawiu oraz Warszawie.
    Brak
    jakiejkolwiek lokalizacji placowki AIG Banku w SIeradzu.

    Pozdrawiam
    Radek



    Tak dla ścisłości AIG powstało po przejęciu (wykupieniu) siedleckiego Banku
    Podlaskiego (liczne afery i defraudacje) i początkowo miało jeden jedyny
    oddział właśnie w Siedlcach. Dość dziwne jest to działanie gdyż AIG na
    świecie to bardzo poważna grupa finansowa i nie powinna tak zaczynać
    działalności na nowym rynku.

    Pozdrawiam
    Jacoo

     

    Lokata w AIG Bank Polska SA

    Cytat:
    Tak dla ścisłości AIG powstało po przejęciu (wykupieniu) siedleckiego Banku
    Podlaskiego (liczne afery i defraudacje) i początkowo miało jeden jedyny
    oddział właśnie w Siedlcach. Dość dziwne jest to działanie gdyż AIG na
    świecie to bardzo poważna grupa finansowa i nie powinna tak zaczynać
    działalności na nowym rynku.



    Jacoo!
    to nie jest początek działalno ci AIG na naszym rynku
    są już 11 lat w Polsce
    Bartek

    Lokata w AIG Bank Polska SA


    Cytat:

    | Tak dla ścisłości AIG powstało po przejęciu (wykupieniu) siedleckiego
    Banku
    | Podlaskiego (liczne afery i defraudacje) i początkowo miało jeden jedyny
    | oddział właśnie w Siedlcach. Dość dziwne jest to działanie gdyż AIG na
    | świecie to bardzo poważna grupa finansowa i nie powinna tak zaczynać
    | działalności na nowym rynku.

    Jacoo!
    to nie jest początek działalno ci AIG na naszym rynku
    są już 11 lat w Polsce
    Bartek



    Chodziło mi o bankowość detaliczną

    Jacoo

    Lokata w AIG Bank Polska SA

    Cytat:



    Cytat:to wyjasniam Panowie
    Centrala AIG Banku jest w SIEDLCACH, tak tak
    a w Warszawie jest oddział (dokładnie na Przemysłowej)



    juz niedlugo raczej bedzie w Siedlcach... w nieustannym procesie
    centralizacji wszystkich jednostek ma zostac przeniesiona do Wawy - jak
    zreszta pewnie wszystko w Polsce ;)

    A AIG jest wlascicielem paru spolek w Polsce (PTE AIG, Amplico Life,
    spolka developerska i pare innych) a na swiecie to obok grupy Deutsche
    Banku najwieksza instytucja finansowa globu. Nie sadze, by miala upasc w
    ciagu najblizszych paru miesiecy ;)

    pozdrawiam

    -adrian

    Czy neoliberalizm jest religią? (K.A.T. nr I)

    1. państwo USA pozwoliło na kryzys głównie poprzez zwiększanie wydatków i obniżanie stopy procentowej. sam udział instytucji publicznych jest zaprzeczeniem idei liberalnych, więc nie widzę podstaw by kryzys gospodarczy utożsamiać z kryzysem liberalizmu. jeśli już jest dowodem to raczej idei związanych z interwencjonizmem.
    Upadek AIG nie pociągałby upadku AIG, pod warunkiem, że kondycja tego ostatniego jest niezachwiana. polskie oddziały upadających banków jako aktywa posłużyłyby do zaspokojenia wierzytelności. poza tym globalnie takie działanie niczego nie usprawnia, a jedynie przesuwa odpowiedzialność na osoby niezwiązane z problemem. inaczej mówiąc zapłacą osoby, które nie było stać na kupno instrumentów finansowych. taki to jest właśnie socjalizm - transfer środków od biednych do bogatych.

    2. możliwe że Tusk obiecywał cuda. ale na maczupikczu się skończyło. nie uważam go za liberała. generalnie całą scenę polskiej polityki można uznać za lewicową (na czele z PIS). w tym sensie jest to jak najbardziej realizacja idei lewicowych. służba zdrowia jest idealnym przykładem urzeczywistnienia idei lewicowych.

    jak słusznie zauważono w niemal całej europie rządzą socjaldemokraci (swoją drogą jak dla mnie to jakaś sprzeczność łączyć konkretną ideę polityczną z pojęciem demokracja, która z kolei zakłada pluralizm), no więc cały czas realizacja idei lewicowych.

    3. jeżeli obywatele zaoszczędzone pieniądze wydadzą na konsumpcję, to albo prowadzić to będzie do zwiększęnia zatrudnienia albo do zwiększenia efektywności pracy. poza tym oprócz wydatków konsumpcyjnych istnieje coś takiego, jak oszczędności

    4.

    Formuła 1 - sezon 2009

    Cytat:Do Ferrari raczej nie trafi.


    A dlaczego nie? w F1 wszystko jest mozliwe Nie wiem czy zauwazyliscie jedną kwestie,Alonso ma niby przejsc do Ferrari w zwiazku ze sponsorowaniem tej stajni przez hiszpański bank "Santander" i w tym momencie zaczyna sie ciewkaw sprawa, w dniu kiedy BMW ogłosiło "ucieczke" z F1 tenże bank wykupił polski oddział Banku AIG,czy "Santander" w tym momencie w celach czysto marketingowych nie moze wymusic od Ferrari zatrudnienia Kubicy w tym zespole??

    Formuła 1 - sezon 2009

    Cytat:Alonso ma niby przejsc do Ferrari w zwiazku ze sponsorowaniem tej stajni przez hiszpański bank "Santander" i w tym momencie zaczyna sie ciewkaw sprawa, w dniu kiedy BMW ogłosiło "ucieczke" z F1 tenże bank wykupił polski oddział Banku AIG,czy "Santander" w tym momencie w celach czysto marketingowych nie moze wymusic od Ferrari zatrudnienia Kubicy w tym zespole??


    Po pierwsze opcja dwóch kierowców poprzez nacisk Santandera nie przeszłaby. To za dużo aby jeden sponsor narzucił zatrudnienie aż 2 kierowców. Alonso jest priorytetem, przed Kubicą, Polak jest po nim na liście.

    Po drugie, wydaje mi się, wykupienie tam jakiegoś banku jest drugorzędną transakcją i nie przywiązywałbym dużej wagi do tego faktu.

    Po trzecie w tym wątku należy powiedzieć, że w umowie pomiędzy Santanderem i Ferrari wcale nie musi być klauzula konieczności zatrudnienia Alonso. Hiszpan był kierowcą McLarena, kiedy ta stajnia sponsorowana była przez ten bank. Alonso odszedł, a Santander został, a to przeczy występowaniu klauzuli wymagającej zatrudnienie 2-krotnego mistrza świata.

    Nasza listonoszka i jakość jej pracy

    Dostałeś do skrzynki cudzy list?
    Zapewne ktoś inny dostał przesyłki adresowane do ciebie!

    Zawartość skrzynek zwrotnych w bramach Poleska 45 i Poleska 47 spisana w dniu 9 września 2007:
    * 21 listów wrzucone pod niewłaściwy numer
    * 14 listów kierowanych do innego budynku na Poleskiej
    * 6 listów na ulicę Litewską
    * 3 listy na ulicę Kiełczowską
    * 1 list na ulicę Pomorską
    * 15 błędnie wypełnionych awiz (w tym np. awizo pod adres AIG Bank Poleska 47)

    Połowa tych listów to korespondencja z banków i urzędów! Nie wiadomo ile jeszcze listów odniesiono pod właściwy adres lub wyrzucono do śmieci!

    Zaprotestuj, żądaj wyrzucenia z pracy naszej listonoszki, inaczej sytuacja nie zmieni się! Urząd Pocztowy w Mirkowie nie reaguje na skargi, dzwoń bezpośrednio do Oddziału Rejonowego Poczty Polskiej Wrocław-województwo.

    Za każdym razem, gdy dostaniesz przesyłkę adresowaną do kogo innego, dzwoń:

    * Tadeusz Kornicki – dyrektor Oddziału Rejonowego Poczty Polskiej, tel. (71) 347 18 01
    * Wojciech Strużek – dział kontroli
    * Anna Chamioło – dział zarządzania siecią, tel. (71) 347 18 21

    Te propagandowe hasła wywieszę także przy skrzynkach pocztowych, bo skala niechlujstwa jest porażająca i moim zdaniem kwalifikuje się do natychmiastowej dyscyplinarki. Jeśli oddział rejonowy nie zareaguje, będę się skarżył równocześnie do władz poczty w stolicy i do wrocławskiej prasy.

    Nasze branże.

    Widzę, że część z tego przyda mi się we wrześniu

    Ja też się zareklamuję.

    AIG Bank Polska S.A.
    Pożyczki;
    Lokaty;
    Karty kredytowe;
    Ubezpieczenia;
    Inne produkty bankowe...
    Mój oddział: Al Tysiąclecia 4

    www.aigbank.pl

    Gdzie inwestować / LOKATY

    W chwili obecnej to nie ma korzystnych lokat na tak duży okres czasu. Teraz opłaca się lokować oszczędności na krótsze okresy np. W oddziałach w Zamościu najkorzystniej teraz jest w AIG Banku 8,5 % na 3 miesiące, Lukas Banku jest lokata 8,5 % na 6 miesięcy albo w Getin Banku 8% na 5 miesięcy, chyba że opłaci Ci się gdzieś pojechać w Polskę to masz tu oferty A poza tym w w mBanku lokata strukturyzowana 10,2 % na 6 m-ce

    Gdzie inwestować / LOKATY

    Cytat:W chwili obecnej to nie ma korzystnych lokat na tak duży okres czasu. Teraz opłaca się lokować oszczędności na krótsze okresy np. W oddziałach w Zamościu najkorzystniej teraz jest w AIG Banku 8,5 % na 3 miesiące, Lukas Banku jest lokata 8,5 % na 6 miesięcy albo w Getin Banku 8% na 5 miesięcy, chyba że opłaci Ci się gdzieś pojechać w Polskę to masz tu oferty A poza tym w w mBanku lokata strukturyzowana 10,2 % na 6 m-ce



    8,5%/12*3=2,125% (-19% podatek Belki)

    przykład: 1000 zł po trzech miesiącach da 1017,21 "na czysto"

    tyle wynosi oprocentowanie lokaty na 3 miesiące niech nikt myśli że te 8,5 % to za trzy miesiące!!!
    Jeśli się mylę to proszę mnie poprawić:)

    BZWBK zmienia taryfę opłat i prowizji od 1.01.2002

    W obecnym cenniku pojawiła się jeszcze taka
    pozycja:
    ///6. Wyciąg z rachunku bankowego sporządzany raz
    w miesiącu (w placówkach obsługiwanych przez SEZAM
    i ZORBĘ)
     a) odbierany w oddziale BZ WBK SA Bez opłat
     b) wysyłany pocztą  Bez opłat////

    ale ...

    /// w placówkach obsługiwanych przez ICBS
     a) odbierany w oddziale (miesięcznie) - 2,0 zł
     b) wysyłany pocztą (miesięcznie) -1,50 zł

    Cytat na temat ICBS

    /////Jeszcze w tym roku w wybranych oddziałach
    Banku Zachodniego WBK rozpoczną się testy nowego -
    jednego z najnowocześniejszych w Europie - systemu
    informatycznego ICBS, który w przyszłym roku
    będzie wdrażany we wszystkich placówkach naszego
    banku, a który jeszcze bardziej unowocześni pracę
    naszych placówek i pozwoli nam zaproponować
    klientom najnowocześniejsze usługi i produkty.
    "Nowoczesność i wysoka jakość obsługi to
    priorytety nowego banku. Kładziemy na to ogromny
    nacisk, bo już wkrótce to one będą decydowały o
    wyborze banku przez klientów, a więc także o
    pozycji Banku Zachodniego WBK" - tłumaczy Jacek
    Kseń. ////

    ICBS (International Comprehensive Banking System).
    W Polsce System ICBS działa w Banku Śląskim, w
    Millenium BIG Banku, banku AIG, GE Banku
    Mieszkaniowym

    " (...) AS/400 dysponuje możliwościami
    wykraczającymi poza bankowość elektroniczną,
    umożliwia także obsługę protokołu WAP i systemów
    zarządzania kontaktami z klientem, które to
    funkcje włączyliśmy do naszego kompleksowego
    rozwiązania. Wielu z naszych klientów obsługuje
    ponad milion kont, teraz ich firmy skorzystają z
    udoskonaleń, które wprowadziliśmy do ICBS".

    W takiej sytacji powinni obnizyć opłatę za
    prowadzenie konta 24+  :-))

    Sark

    przetarg na Grób Nieznanego Żołnierza?

    "Rzeczpospolita" w dniu 13 stycznia zamieściła informację, że pod koniec
    stycznia będzie ogłoszony przetarg na Grób Nieznanego Żołnierza i
    sąsiadujące z nim tereny położone w obrębie Ogrodu Saskiego w celu
    zbudowania obiektów biurowych i komercyjnych pod pretekstem odbudowy pałacu
    Saskiego i pałacu Bruhla. W rzeczywistości chodzi o odbudowę carskich
    kamienic wzniesionych po upadku powstania listopadowe go na miejscu
    zburzonej rezydencji Augusta Mocnego. Pałac Bruhla, z kolei,jest dziełem
    Bohdana Pniewskiego z końca lat 30-tych XX-ego wieku. Po tych budowlach nie
    zachowała się żadna dokumentacja. Przed II wojną światową nie były uważane
    za obiekty godne inwentaryzacji architektonicznej. Budowa obiektów biurowych
    (jeśli nawet będą tam najwyższe urzędy państwowe to nie będą miały
    odpowiednio reprezentacyjnych przestrzeni) i komercyjnych zatrze jedyny
    symbol walki, wojny i zagłady miasta, przytłoczy go, ograniczy jego widoki z
    różnych stron.

    Widok Grobu Nieznanego Żołnierza na tle Ogrodu Saskiego stał się, od lat
    niemal 60-ciu, znaną na całym świecie ikoną Polski i Warszawy.

    Na spotkaniu, które się odbyło 26 stycznia w Oddziale Warszawskim SARP
    większość dyskutantów była przeciw tym pomysłom z różnych względów. Mirosław
    Szydelski z firmy amerykańskiej AIG/Lincoln był zdania, że ta formuła jest
    całkowicie nierealna ekonomicznie i funkcjonalnie. Wiceprezydent Warszawy
    Olgierd Dziekoński przekonywał,że Grób Nieznanego Żołnierza jest jedynym
    dramatycznym znakiem historii XX-ego wieku stanowiącym przekaz dla
    przyszłych pokoleń. (por. Gazeta Stołeczna, 27.01.2004) Pomimo tych i wielu
    innych głosów, Naczelny Architekt Warszawy Michał Borowski w podsumowaniu
    dyskusji stwierdził, że sprawa obudowy Grobu Nieznanego Żołnierza jest
    przesądzona. Nie posądzam Go o złą wolę lecz jedynie jestem przekonany, że
    brak Mu wyobraźni przestrzennej i że cierpi na agorafobię. Nie wolno do tego
    dopuścić, by materialne ślady historii były zacierane w imię
    krótkowzrocznych interesów.

    Mam zamiar zwrócić się do Prezesa SARP, także do Ministra Kultury, do
    Instytutu Pamięci Narodowej, do Sekretarza Generalnego Rady Ochrony Pamięci
    Walk i Męczeństwa, do partii politycznych z protestem przeciw wyłanianiu
    rozwiązania jednego z najważniej-szych miejsc w Polsce w drodze przetargu na
    inwestora, któremu będzie podporządkowana koncepcja placu, koncepcja jak
    zagospodarować naszą wolność. Tu powinny powstać idee, projekty artystów,
    poetów scenografów, nie tylko z Polski lecz i z całego świata. Jest wiele
    jest miejsc w Polsce które mogą być zaczynem wolnej myśli twórczej nie
    skażonej podrzędnością i powielaniem rozwiązań artystycznych lecz to należy
    do najważniejszych Sam fakt możliwości tak wielkich wyzwań twórczych jest
    argumentem przeciwko banalizacji przestrzeni stolicy Polski.

    Są argumenty, że było wiele konkursów. ale zapomina się jednak, że nie było
    od 60-ciu lat swobodnej dyskusji a ponadto po wybudowaniu koszmarnego
    biurowca-marketu Fostera przesłaniającego wspaniałą fasadę Teatru Wielkiego,
    sytuacja jest diametralnie inna.

    Niezależnie od własnych poglądów uważam, że należy zwrócić uwagę na fakt
    niezbędnej konieczności przeprowadzenia debaty publicznej czy społeczeństwo
    polskie chce by ten symbol, będący nawet w czasach komunizmu znakiem
    suwerenności narodu, był teraz po odzyskaniu niepodległości unicestwiony w
    drodze niedemokratycznych przetargów.

    Zapominamy, że mechanizmy rynkowe nie są mechanizmami demokratycznymi.
    Sprawa placu Piłsudskiego to sprawa jakości przestrzeni publicznej, ładu
    przestrzeni, ładu moralnego i jakości naszej demokracji.

    Są miejsca w Polsce, które powinny wyrażać polską rację stanu, jej historię
    także najnowszą, jej cele i wartości.

    Jeremi T. Królikowski

    Koło Krytyki OW SARP

    Przetarg na IT w PZU

    Czesc Al

    w gre wchodzi wspolpraca(licencja) od FIserv
    i dlatego PZU wszedl do SFT by miec wplywna spolke.
    Oczywscie Puls Biznesu robi kolo d...y SFT ale to nie gra roli. Mysle ze zakonczenie prac i zinnym egzotami itd. to
    solidne przygotowanie do wspolpracy z PZU. Poza tym
    BIG tez wspolpracowal z FIserv tak ze produkty moga bys wg. najnowzszych standardow.

    Tu opis FIserv a reszta na roznych portalach:
    Fiserv Inc. jest wiodacym na swiecie dostawca kompleksowych systemów informatycznych dla sektora finansowego. Firma
    powstala w 1984 roku w wyniku fuzji dwu firm: First Data Processing z Milwaukee w stanie Wisconsin i Sunshine State
    Systems z Tampa w stanie Floryda, dzialajacych na rynku systemów informatycznych dla instytucji finansowych od konca lat
    60-tych.

    Strategia rozwoju firmy jest rozbudowa wlasnej oferty oraz przejmowanie / kupowanie firm oferujacych uzupelniajace
    produkty i uslugi rynkowe. Od momentu zalozenia firma Fiserv przejela ok. 100 innych firm.

    Siedziba Fiserv Inc. jest Brookfield w stanie Wisconsin. Firma zatrudnia ok. 15,5 tysiaca pracowników i obsluguje ponad
    10 tysiecy instytucji finansowych w ponad 60 krajach na calym swiecie. W samym roku 2000 firma Fiserv pozyskala ponad
    400 nowych klientów. Poza Stanami Zjednoczonymi dzialalnosc firmy Fiserv jest prowadzona przez dzial o nazwie CBS
    (Comprehensive Banking Systems) Worldwide. Biura mieszcza sie w Australii, na Filipinach, w Indonezji, Kolumbii,
    Singapurze, Wielkiej Brytanii (centrala na Europe, z siedziba w Londynie) i w Warszawie.

    Fiserv dostarcza kompleksowe rozwiazania informatyczne wszelkim instytucjom finansowym: bankom, biurom maklerskim,
    instytucjom kredytowym, firmom doradztwa finansowego i inwestycyjnego, instytucjom i agencjom ubezpieczeniowym, firmom
    leasingowym, instytucjom udzielajacym kredytów hipotecznych. W wiekszosci z tych grup Fiserv zajmuje pierwsze miejsce
    pod wzgledem liczby obslugiwanych klientów.

    Systemy firmy Fiserv obsluguja w skali jednego roku:

    225 milionów kont depozytowych, kredytowych i leasingowych
    795 milionów transakcji elektronicznych/bankomatowych/kasowych (POS)
    4,5 miliarda czeków i transakcji akcjami
    1,9 milionów rachunków papierów wartosciowych
    24 milionów polis ubezpieczeniowych.

    Produkty oferowane przez firme Fiserv mozna podzielic na trzy grupy:

    1) Rozwiazania dla bankowosci detalicznej oraz dla firm prowadzacych uslugi finansowe dla klientów indywidualnych.
    Rozwiazania te obejmuja:
    - podstawowy system bankowy ICBS (International Comprehensive Banking System), umozliwiajacy prowadzenie rachunków
    depozytowych i kredytowych, przetwarzanie transakcji oraz przetwarzanie danych o klientach,
    - rodzine produktów Alliant, w sklad której wchodza: system obslugi oddzialów Branch Teller, system obslugi centrów
    kontaktu z klientami Customer Relationship Servicing, system bankowosci elektronicznej FinancialNet (obsluga klientów
    przez Internet, telefony komórkowe z protokolem WAP, inne kanaly elektroniczne) i inne.

    2) Hurtownie danych i systemy zarzadzania informacja dla sektora detalicznych uslug finansowych - rozwiazania pod nazwa
    InformEnt.

    3) Specjalistyczne produkty bankowe rodziny IPS-Sendero:
    - aplikacje dotyczace ryzyka bankowego (Balance Sheet Risk),
    - aplikacje do badania dochodowosci klientów, produktów, dzialów (Profitability Performance Measurement).

    Cale portfolio produktów firmy Fiserv zaspokaja praktycznie wszystkie mozliwe potrzeby instytucji finansowych.

    Fiserv jest notowana na elektronicznym rynku gieldowym Nasdaq pod symbolem FISV. Kapitalizacja rynkowa firmy wynosi ok.
    5.9 mld USD.

    Przychody Fiserv w roku 2000 wyniosly 1,65 mld. USD. Oznacza to 17-procentowy wzrost w stosunku do roku 1999 (1,41 mld.
    USD). Zysk netto za rok 2000 wyniósl 171,9 mln USD, co dalo zysk w przeliczeniu na jedna akcje w wysokosci 1,36 USD, w
    porównaniu z 1,09 USD w roku 1999. W drugim kwartale 2001 r. przychody Fiserv wyniosly 472.6 milionów USD, co oznacza
    13.5-procentowy wzrost w porównaniu z analogicznym okresem roku ubieglego. Od chwili zalozenia do dnia dzisiejszego
    tempo wzrostu Fiserv jest jednym z najwyzszych w sektorze firm technologicznych.

    W Polsce Fiserv prowadzi dzialalnosc od 1995 roku - do ubieglego roku w formie przedstawicielstwa, obecnie w formie
    spólki z ograniczona odpowiedzialnoscia. Dyrektorem polskiego biura jest Maciej Modrzejewski.

    Pierwszy kontrakt w Polsce Fiserv zawarl w 1993 z Bankiem Slaskim. Obecnie Fiserv jest wiodacym dostawca rozwiazan
    technologicznych dla polskiego sektora bankowego. Firma obsluguje nastepujacych klientów: ING Bank Slaski, Bank Zachodni
    WBK, BIG Bank Gdanski, AIG Bank Polska i GE Bank Mieszkaniowy.

    Podstawowe produkty Fiserv, w tym system bankowy ICBS sa dostepne w polskiej wersji jezykowej w pelni dopasowane do
    polskich norm prawnych.

    Z łezką w oku...

    W Kołobrzegu nawet 500 osób mogło paść ofiarą firmy Telebanker - zajmującej się usługami bankowymi. Przed weekendem okienko przyjmujące opłaty było nieczynne, w poniedziałek zawisła na nim kartka, że jest zamknięte z powodu... choroby.
    To kolejna upadłość firmy, zajmującej się przyjmowaniem opłat. Mimo takich plajt nadal co szósty z nas - 13 proc. Polaków - płaci rachunki przez pośredników, którzy działają tylko i wyłącznie na podstawie wpisu do ewidencji gospodarczej w gminie.

    Jako nacja w czasach kryzysu finansowego zachowujemy się bardzo nierozsądnie. Ekscytuje nas upadek amerykańskich firm, a jednocześnie pod naszym nosem padają tacy, którzy nas samych narażają na straty. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyznaje się do bezradności w razie upadku okienka. Tłumaczy, że w Polsce nie ma obecnie przepisów regulujących wprost kwestie związane z funkcjonowaniem "okienek kasowych". W przypadku kolejnej plajty znów muszą zapłacić klienci.

    Opłacając codzienne rachunki jako konsumenci korzystamy z różnorodnych form przekazu pieniędzy wierzycielom. Największą popularnością, według badań TNS OBOP zleconych przez UOKiK, wciąż cieszą się tradycyjne sposoby: poczta, oddział banku, inkasent oraz punkty obsługi klienta.

    Jednak wciąż dla 13 proc. z nas liczy się także cena usługi i dogodna lokalizacja. A ponieważ agencji obsługujących rachunki na osiedlu nie brakuje i biorą one niewielkie opłaty za swoje usługi - chętnych nie brakuje. Z ich usług korzysta 13 proc. Polaków.

    Tegoroczne spektakularne bankructwo firmy Okienko Kasowe, przyjmującej od setek tysięcy Polaków opłaty za różne rachunki, nie było wystarczającym ostrzeżeniem. Telebankerowi ludzie powierzali swoje rachunki - tymczasem od lipca nie wpływały one do spółdzielni, elektrowni, gazowni, operatorów telefonicznych... Ludzie powierzali tej firmie rachunki - bo brała za ich przesłanie najmniej: na początku 99 groszy, ostatnio 1,50 zł.

    Czy wiarygodna jest firma, której właściciel postanowił zabawić się w bankowca? Prawo nie wymaga, aby prowadzący agencję finansową miał koncesję. Nie traktuje się też jej jako tzw. działalności regulowanej - pośrednik może więc działać jako osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą. Skutek? Krystyna Sieroń z Chorzowa wpłaciła ratę na konto Deutsche Bank. Okrągłe 438 złotych - jak co miesiąc. Do tego rata na AIGO 108,96 zł. Przesłała pieniądze poprzez Okienko Kasowe - punkt tanich opłat. To upadło, pozostawiając na lodzie setki tysięcy klientów. Krystyna Sieroń wyznała nam: - Musiałam zapłacić jeszcze raz. Bank postraszył mnie windykatorem. Moje pieniądze nie dotarły.

    Klienci Okienka Kasowego do dziś nie odzyskali swoich pieniędzy, śledztwo jest w toku. Takich przypadków było więcej. Grosik, Płatnik, Agencja MM, Multikasa, Okienko Kasowe - płatności setek tysięcy osób w całym kraju przepadły. Mimo to w agencjach przyjmujących rachunki reguluje je milion Polaków, według Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów- 13 proc. Najczęściej - mieszkańcy miast od 101 tys. do 500 tys., gdzie na każdym kroku mają jak nie bank, to pocztę, ale tam jest drożej. Decydują się na tak ryzykowną płatność w sytuacji, gdy nie istnieją ustawowo określone mechanizmy kontroli ich działalności, nie ma również organu nadzoru.

    - Oprócz oszczędności czasu i pieniędzy należy zwrócić uwagę przede wszystkim na wiarygodność naszego pośrednika - akcentuje Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK. - Widząc zagrożenia dla konsumentów korzystających z usług nieuczciwych punktów płatniczych typu "okienka kasowe", popiera prace związane z tworzeniem nowych regulacji. W szczególności zasadne jest stworzenie organu nadzorującego tego typu podmioty, co zminimalizowałoby skutki ewentualnych nieprawidłowości działania takich punktów płatniczych.

    Na razie radzi, by korzystać z placówek polecanych przez wystawców rachunków. Zmniejsza to ryzyko przekazania pieniędzy nieuczciwym przedsiębiorcom. Poza tym - trzeba dokładnie czytać regulaminy świadczenia usług - głównie warunki dotyczące terminów przekazania przez pośrednika naszych pieniędzy wierzycielowi, bo często sięgają one kilkunastu dni. W sytuacji nawet kilkudniowych opóźnień odbiorca ma prawo żądać od nas odsetek za zwłokę. Jeśli pomimo przekazania pieniędzy pośrednikowi nie dotarły do ostatecznego odbiorcy, np. gazowni - należy jak najszybciej wyjaśnić z nim problem. Przede wszystkim mamy prawo domagać się zwrotu zapłaconej kwoty w związku z nienależytym wykonaniem zobowiązania. Prawo do jej odzyskania przysługuje nam także w przypadku upadłości przedsiębiorcy - ale życie pokazuje, że nie jest to łatwe. Jeśli natomiast pośrednik dopuści się oszustwa, powinniśmy zawiadomić o tym fakcie prokuraturę lub policję.

    Jak uczy doświadczenie - śledczy dość długo robią swoje. Tymczasem na oczach całej Polski - w tym i władz wszelkiego typu - do okienek spływa miesięcznie przynajmniej 50-70 mln różnych faktur. Na prowizje pośredników działających tylko na podstawie wpisu w gminie wydajemy co miesiąc około 100 mln zł, czyli ponad miliard złotych rocznie.
    Dziennik Zachodni

    WGI - wyplata srodkow

    Usługi finansowe - TRADE WALL STREET FINANCIAL

    OGÓLNE INFORMACJE NA TEMAT TRADE WALL STREET FINANCIAL
    – NOWEGO PARTNERA PROGRAMU WGI INVESTORS CLUB Trade Wall Street Financial z
    siedzibą w Waszyngtonie świadczy usługi maklerskie na mocy licencji
    Securities and Exchange Commission (amerykański odpowiednik KPWiG). Spółka
    podlega także nadzorowi National Association of Securities Dealers
    (zrzeszenie domów maklerskich w USA). Jest również członkiem NASDAQ, Pacific
    Stock & Options Exchange oraz National Futures Association. Depozytariuszem
    aktywów inwestycyjnych klientów Trade Wall Street jest bank JP Morgan. Jednym
    z partnerów inwestycyjnych Trade Wall Street jest Wachovia Securities. W domu
    maklerskim Trade Wall Street Financial 100 proc. udziałów nabyła spółka WGI
    Europe. Trade Wall Street oferuje produkty finansowe obywatelom USA, w tym
    Polonii amerykańskiej. W ofercie Trade Wall Street znajdują się produkty i
    fundusze wszystkich kluczowych amerykańskich instytucji finansowych (ponad
    200 rodzin funduszy, 6000 funduszy, a także 20 światowych rynków giełdowych).
    Są to najwyższej jakości rozwiązania finansowe będące ofertą renomowanych
    światowych instytucji. Trade Wall Street to nowoczesny dom maklerski, który
    obsługuje zarówno klientów instytucjonalnych (w tym inne domy maklerskie –
    np. dostarczając platformy informatyczne do zarządzania środkami, platformy
    inwestycyjne dla dużych firm lokujących swoje nadwyżki na różnych rynkach
    kapitałowych), jak również klientów indywidualnych. Koncentrując działalność
    w trzech kluczowych centrach operacyjnych: Wielkiej Brytanii, Polsce i
    Stanach Zjednoczonych, Grupa WGI zapewnia klientom dostęp do
    najnowocześniejszych usług finansowych świata.

    Trade Wall Street a rozwój Grupy WGI Po poszerzeniu działalności Grupy WGI o
    rynek amerykański poprzez nabycie udziałów w domu maklerskim Trade Wall
    Street Financial założyciele i akcjonariusze Grupy WGI zamierzają nadal
    aktywnie uczestniczyć w rozwoju polskiego rynku inwestycyjnego. Jeszcze w tym
    roku WGI zamierza uruchomić fundusz inwestycyjny, który będzie zarządzany
    przez WGI Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA. Natomiast spółka WGI
    Financial tworzy sieć doradztwa finansowego. W tym celu w kluczowych miastach
    kraju są otwierane placówki doradcze. Pierwsze oddziały rozpoczęły już
    działalność w Sopocie i Katowicach. Jednym z kluczowych założeń
    długookresowej strategii rozwoju Grupy WGI na świecie jest także uzyskanie
    licencji bankowej. W Polsce Grupę WGI tworzą spółki WGI Dom Maklerski SA w
    likwidacji, WGI Consulting Sp. z o.o. (usługi marketingowe i public
    relations), WGI Financial Sp. z o.o. (pośrednictwo i doradztwo finansowe)
    oraz WGI Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA. Grupa WGI w Polsce jest
    członkiem Brytyjsko Polskiej Izby Handlowej oraz Francuskiej Izby Przemysłowo-
    Handlowej w Polsce.

    Dlaczego Trade Wall Street? Bezpieczeństwo:
    • Środki klientów deponowane będą w bankach depozytariuszach – JPMorgan i
    Bank of New York. Dom maklerski nie ma bezpośredniego dostępu do środków, a
    ich dysponentami są klienci. • Środki klientów chronione są przez fundusz
    gwarancyjny – ubezpieczenie środków inwestycyjnych do wysokości 500 000 USD
    (przez SIPC – Securities Investor Protection Corporation). • Dodatkowo,

    24,5 mln USD na osobę przez sam dom maklerski w spółce z grupy AIG. •
    Rozliczenia i księgowość są prowadzone poza domem maklerskim przez
    specjalistyczną instytucję (firma PENSON – światowy lider w outsourcingu
    finansowym dla instytucji) gwarantującą prawidłowość tych rozliczeń.

    Platforma internetowa:
    • Inwestycje w domu maklerskim Trade Wall Street Financial to również
    możliwość dostępu do rachunku przez internet. Platforma internetowa
    tradewallstreet.com umożliwia dostęp do ogromnej ilości różnorodnych
    produktów oferowanych przy współpracy z największymi amerykańskimi
    instytucjami finansowymi.

    Wybrane dodatkowe rozwiązania finansowe:
    • Możliwość zaciągnięcia pożyczki pod aktywa.
    • Możliwość wydania złotej karty kredytowej MasterCard do konta w domu
    maklerskim.
    • Możliwość składania dyspozycji wypłat środków pieniężnych (gotówki) w
    każdej chwili (szybka realizacja), a nie tak jak dotąd raz w miesiącu.

    Rachunki są wielowalutowe:
    • Klienci Trade Wall Street mogą prowadzić rachunki w wielu walutach (m.in.:
    USD, EUR, PLN, CHF, GBP).

    Możliwości dla członków WGI Investors Club:
    Oferta Trade Wall Street jest kierowana do inwestorów zainteresowanych nowymi
    formami pomnażania środków finansowych. Podstawowy próg inwestycyjny stanowi
    równowartość 100 000 dolarów.
    W ramach promocji do 15 maja 2006 r. członkowie WGI Investors Club, których
    aktywa w WGI DM były niższe od 100 000 dolarów, mogą (pomimo niespełniania
    wartości minimalnego depozytu) przenieść tam swoje aktywa i korzystać z
    możliwości inwestowania na zasadach dla większych klientów.

    List do członków WGI Investors Club

    PODMIOTY RYNKU KAPITAŁOWEGO W USA, KONTROLUJĄCE DOM MAKLERSKI TRADE WALL
    STREET:

    a) Securities and Exchange Commission, (“SEC”)
    Federalny organ nadzoru nad rynkiem papierów wartościowych i giełdami.
    SEC posiada 5 komisarzy, akceptowanych przez prezydenta USA z konsultacji z
    Senatem. Ich kadencja trwa 5 lat. Nie więcej niż trzech komisarzy może
    należeć do tej samej partii. Prezydent desygnuje przewodniczącego komisji.
    Misją SEC jest zabezpieczenie inwestorów, efektywności i rozwoju rynku
    kapitałowego w interesie wzrostu gospodarczego kraju.
    Do zadań SEC należy:
    1. Sprawowanie nadzoru nad przestrzeganiem prawa papierów wartościowych oraz
    wszczynanie postępowań przeciwko osobom je naruszającym. Typowe sprawy to:
    wykorzystanie informacji poufnych, oszustwa księgowe, przekazywanie
    fałszywych lub mylnych informacji o papierach wartościowych i emitentach.
    2. Nadzór nad wypełnianiem obowiązków informacyjnych przez spółki publiczne w
    celu zapewnienia transparentności rynku.
    3. Sprawowanie nadzoru nad kluczowymi uczestnikami rynku, jak: giełdy
    papierów wartościowych, brokerzy i dealerzy, doradcy inwestycyjni i fundusze
    powiernicze. W tym celu SEC wymaga udostępniania ważnych informacji
    dotyczących rynku, przestrzegania zasad uczciwego obrotu zapobiegania
    oszustwom na rynku kapitałowym.
    4. Prowadzenie różnych form działalności edukacyjnej.

    b) National Assotiation of Securities Dealers, („NASD”)
    Organizacja domów maklerskich typu non-profit, mająca na celu zapewnienie
    transparentności rynku i stosowania standardów etycznych i zabezpieczenie
    nienaruszalności interesów inwestorów.
    Zadania:
    1. Opracowywanie regulacji dotyczących sektora papierów wartościowych i
    nadzór funkcjonowania firm zgodnie z tymi regulacjami.
    2. Certyfikacja, szkolenia pracowników sektora papierów wartościowych.
    3. Prowadzenie monitoringu operacji finansowych, przestrzegania prawa
    papierów wartościowych, finansów i rozliczeń, produktów inwestycyjnych i
    technologii.
    4. Kontrola uczciwości prowadzenia akcji promocyjnych i reklam związanych z
    ofertami papierów wartościowych i usług finansowych.
    5. Prowadzenie bazy danych dotyczących brokerów.
    6. Udzielanie informacji dla inwestorów o brokerach.
    7. Prowadzenie działalności edukacyjnej dla inwestorów.
    8. NASD skupia 5.100 członków (firm), posiadających razem ponad 130 tys.
    oddziałów.
    9. NASD posiada zarejestrowanych 663 tys. maklerów giełdowych.

    c) Securities Inwestor Protection Corporation, („SIPC”)
    Zadaniem tej organizacji jest zabezpieczenie wypłaty posiadanego kapitału
    inwestorom firm brokerskich, które utraciły możliwość zwrotu aktywów
    klientów, wskutek bankructwa lub defraudacji i innych nieprawidłowości.
    Odpowiedzialność SIPIC jest limitowana do kwoty 500.000 dolarów dla każdego
    klienta z czego do 100.000 dolarów z tytułu utraconej gotówki.

    AKTY PRAWNE REGULUJĄCE RYNEK KAPITAŁOWY W USA – pod które podlega dom
    maklerski TRADE WALL STREET:

    a) Securities Act of 1933
    b) Securities Exchange Act of 1934
    c) Trust Indenture Act of 1939
    d) Investment Company Act of 1940
    e) Investment Advisers Act of 1940
    f) Sarbanes-Oxley Act of 2002

    a) Securities Act of 1933
    Dokument ten ma dwa podstawowe zadania:
    1. Zapewnienie aby inwestorzy otrzymywali finansowe i inne ważne informacje
    dotyczące papierów wartościowych danych w ofercie publicznej,
    2. Zapobieganie fałszerstwom, brakom interpretacji i innym oszustwom w
    sprzedaży papierów wartościowych.

    Proces rejestracji emisji
    Generalnie papiery wartościowe sprzedawane w USA muszą być zarejestrowane.
    Dokument rejestracji winien zawierać:
    1. Opis własności spółki i biznesu
    2. Opis oferowanych papierów wartościowych
    3. Informacja o managemecie
    4. Sprawozdania finansowe zbadane przez niezależnego audytora
    Niezwłocznie po zarejestrowaniu przez SEC emitent winien upublicznic prospekt
    emisyjny. Prospekty firm amerykańskich SA dostępne w bazie EDGAR dostępnej na
    stronie SEC http://www.sec.gov/.
    Z obowiązku rejestracji są wyłączone oferty:
    1. Prywatne oferty skierowane do limitowanej ilości osób lub instytucji,
    2. Oferty o ograniczonej wielkości
    3. Oferty między stanowe
    4. Papiery wartościowe emitowane przez jednostki komunalne, stany i rząd
    federalny.
    Wyłączenia w rejestracji mają znaczenie dla małych ofert, ponieważ obniża to
    koszty pozyskania kapitału w emisji publicznej.

    b) Securities Exchange Act of 1934
    Na podstawie tego aktu została utworzona SEC. Dokument ten daje jej szereg
    uprawnień w zakresie rynku kapitałowego, tj.:
    1. Rejestracja
    2. Regulacja
    3. ...

    więcej »

    Wyciąganie xml z logów - sed?

    Cytat:Pokaż parę reprezentatywnych linijek to może Ci nawet napiszę regułki
    do
    seda/perla ;)



    Taki plik można samemu stworzyć kopiując np artykuł z onet.pl i wstawiając do
    niego znaczniki XML, ale ok, chcesz mi pomóc, nie będę się kłócił ;-))

    Poniżej jakiś tam plik tekstowy z xmlami. Będę bardzo wdzięczny jak mi napiszesz
    jak stamtąd je wyciągnąć.
    Cheers.

    ---
    - Największy dramat polskiej szermierki, i jestem gotów to wszędzie powtórzyć -
    to alkoholizm. Zaczynając od samej góry, a kończąc na trenerach i niestety
    niektórych zawodnikach. Objawia się on na każdym kroku i nie udało się tego
    wyplenić przez wiele lat. Tylko radykalne cięcia mogą coś zmienić. Musi być
    jednak wola całego środowiska szermierczego - podkreślił Krzesiński.
    - Wiem, że panuje ogólne niezadowolenie, szczególnie zawodników. Nie oszukujmy
    się - moje wyjście z zarządu oraz próba zwołania zjazdu, który miał wyłonić nowe
    władze i poszukać innej drogi działania, wynikała z nieprofesjonalnego zarządzania
    związkiem przez prezesa. Brak jest podstawowych komórek organizacyjnych - sztabu
    szkoleniowego, działu marketingu. Kiedy ja byłem zawodnikiem, czy działaczem,
    decyzje podejmował jednoosobowo prezes Adam Lisewski. Myślę, że to się nie
    zmieniło - kontynuował.
    <?xml version="1.0"?
            <JAKIS_TAG
            zawartosc xml
    </JAKIS_TAG
    Zarzuty Sylwii Gruchały o złej pracy związku na pewno są w części słuszne. W
    rozmowach zawodnicy mówią mi, że nie dzieje się tak, jak by oni chcieli. Dla
    szermierzy igrzyska się już skończyły, więc mogę powiedzieć jedno - związek
    funkcjonuje źle. Wszystko jest oparte na grupie ulubieńców prezesa, którzy
    działają zgodnie z jego wolą. Już dwa lata temu środowisko szermiercze - przede
    wszystkim działacze i trenerzy, nie opowiedzieli się za zamianami. Wygrywają
    małe interesy - prezes może dać więcej sprzętu, czy prawo organizacji turnieju.
    To takie polskie typowe piekiełko, bagienko, w którym przestałem uczestniczyć -
    dodał.
    Zapytany, czy PKOl otrzymywał informacje o złej organizacji przygotowań
    szermierzy Krzesiński wyjaśnił, że nie. Podkreślił jednocześnie, że mimo
    niedobrych doświadczeń z przeszłości, musiał uwierzyć trenerom. Dodał, że nie
    było możliwości dokładniejszej analizy we wszystkich związkach, a nie chciał
    narażać się na zarzut faworyzowania szermierki.
    - Po wyjściu z zarządu związku - jakieś dwa lata temu, nie miałem tak ścisłego
    kontaktu z szermierką, by oceniać przebieg przygotowań. Jako osoba
    odpowiedzialna w PKOl za przygotowania olimpijskie wszystkich dyscyplin nie
    otrzymałem sygnału, że były problemy. Kontakty opierały się jednak na rozmowach
    z trenerami, którzy na każdym spotkaniu chwalili związek, mówiąc że zapewnił im
    wspaniałe warunki. Trudno było w to nie wierzyć - powiedział Krzesiński.
    <?xml version="1.0"?<JAKIS_TAG
            zawartosc xml
    </JAKIS_TAG
    W grudniu odbędzie się Walne Zgromadzenie Polskiego Związku Szermierczego.
    Sekretarz generalny PKOl podchodzi jednak do przebiegu obrad sceptycznie.
    Podkreślił jednocześnie, że zawodnicy mogą mieć wpływ na wybór delegatów na
    zjazd w swoich klubach i mogą zadecydować, kto ich będzie reprezentował.
    Najczęściej szermierze nie mają jednak pojęcia o tym, że odbywają się podobne
    wybory.

    - Środowisko się określi - czy podoba mu się stan obecny, czy też spodziewa się
    zmian. Najsmutniejsze jest to, że przez bałagan tracimy masę wspaniałych ludzi.
    Wielu byłych zawodników, którzy mogli pracować jako trenerzy, czy działacze
    wolontariusze, odchodzą od szermierki. Nie chcą się babrać w bagienku. Każdy, kto

    chce coś zmienić natrafia na ścianę w postaci działaczy pracujących od +stu+ lat
    i żerujących na szermierce. Oni nie dopuszczą do wprowadzenia nowej jakości- -
    ocenił dwukrotny medalista igrzysk olimpijskich.

    Zdaniem Krzesińskiego patrząc na wyniki widać, że postęp nastąpił w
    dyscyplinach, w których w ostatnim czasie zmieniono metody zarządzania - w
    badmintonie, łucznictwie, piłce ręcznej, piłce siatkowej. - Trzeba w polskim
    sporcie dać szansę ludziom, którzy mają inne spojrzenie na organizację pracy
    związków - profesjonalnym menedżerom - powiedział.

    Srebrny medalista z Atlanty nie chciał komentować wypowiedzi trenera Tadeusza
    Pagińskiego, którego zdaniem słabsza postawa Gruchały w Pekinie wynikała z
    kłopotów w życiu osobistym. Zdaniem Krzesińskiego życie prywatne zawodników nie
    powinno być tematem dyskusji publicznej.
    <?xml version="1.0"?<JAKIS_TAG
            zawartosc xml
    </JAKIS_TAG
    - Z kolei wypowiedź prezesa, który nonszalancko sugeruje Gruchale zakończenie
    kariery, jest dla niego typowa. Jeszcze jako zawodnik niejednokrotnie słyszałem,
    że to nie związek jest dla szermierzy, ale oni dla związku. Mówiono wtedy: jak
    nie wy, to będą następni, a my będziemy zawsze. I okazało się to prawdą - prezes
    prawie od 30 lat jest u steru - powiedział.

    - Wypowiedziami samej Gruchały o rezygnacji bym się nie przejmował. Florecistka
    jest rozżalona porażką w spotkaniu, które należało wygrać (ćwierćfinał z USA
    przegrany 30:31 -). Za miesiąc inaczej spojrzy na sytuację. Jest zbyt ambitna i
    za dużo serca włożyła w ten sport. Nie wierzę, że zrezygnuje z dalszej kariery.
    Musimy jednak stworzyć w Polsce takie warunki, by sportowcy tak wybitni jak
    Gruchała, mogli się idealnie przygotowywać. Trzeba więc słuchać czego im
    brakuje. Nie da się dziś uprawiać wyczynowego sportu bez wsparcia
    technologicznego, naukowego - dodał Krzesiński.

    - Co do zmiany trenera - nie chcę się wypowiadać. Trzymanie jednego szkoleniowca
    przez 20 lat na stanowisku trenera kadry sprawia, że całe środowisko floretu
    oparte jest na jego sposobie myślenia. Przez to brakuje konkurencji i
    alternatywy w szkoleniu. Mimo, że fechmistrz Pagiński jest znakomitym trenerem,
    floret kobiet jest na granicy dramatu. Magdalena Mroczkiewicz pewnie zakończy
    karierę, a jeśli w jej ślady pójdzie jeszcze Gruchała, to nie będziemy się
    liczyć na świecie. Pokazują to turnieje w młodszych kategoriach wiekowych-
    ocenił były florecista.

    - Sposób mówienia o sprawie jaki wybrali zawodnicy -czyli przekazanie postulatów
    poprzez media, nie przyniesie zapewne rezultatu. Prezes Lisewski przeczekał
    niejedną burzę. Psy szczekają, karawana jedzie dalej - zakończył Krzesiński.

    Kilka dni temu "Gazeta" pisała o zalewających Polskę nowych oddziałach
    bankowych. Tylko w tym roku powstało już 450 nowych placówek, a na najbliższe
    dwa lata banki zapowiadają postawienie jeszcze co najmniej półtora tysiąca.

    Banki muszą inwestować w nowe punkty obsługi, by łatwiej łowić nowych klientów.
    Także dlatego, że coraz częściej przechwytują ich dużo sprawniejsze sieci
    pośredników finansowych. I to one zarabiają na prowizjach od sprzedaży kredytów,
    funduszy czy produktów strukturyzowanych.
    <?xml version="1.0"?<JAKIS_TAG
            zawartosc xml
    </JAKIS_TAG
    Największe sieci jak Open Finance czy Expander mają już ponad 50 oddziałów, po
    kilkuset doradców i skalę działalności porównywalną z małymi bankami. W tym roku
    po raz pierwszy przez ręce doradców finansowych może przejść więcej niż 10 mld
    zł naszych pieniędzy!

    Tylko od stycznia do czerwca najwięksi pośrednicy - oprócz dwóch wymienionych
    wyżej liderów są to m.in. Notus, AZ Finanse, Money Expert i Golden Egg - pomogli
    przy kredytach i inwestycjach za ponad 6 mld zł.

    Biorąc pod uwagę, że banki sprzedają rocznie 30-40 mld zł kredytów i pozyskują
    kilkanaście miliardów zł lokat, kawałek tortu zdobyty przez pośredników jest już
    całkiem znaczący. Już co trzeci kredyt hipoteczny w Polsce zaciągany jest nie
    bezpośrednio w banku, ale przy udziale pośredników!

    A to nie koniec: na rynek co i rusz wchodzą nowe sieci doradców finansowych.
    Finamo, Gold Finance, GoFinance, Doradcy24 - to tylko niektórzy z ostatnich
    debiutantów. Niektóre z nich mają duże ambicje. Powstała za pieniądze dużego
    funduszu private equity sieć Finamo chce błyskawicznie postawić ponad 100
    oddziałów, czyli więcej, niż mają Expander i Open Finance razem wzięci.

    Od kilku lat do ekspansji w Polsce szykuje się wielka niemiecka sieć pośredników
    AWD. Nieoficjalnie wiadomo, że do zakupu jakiejś sieci doradców w Polsce
    przymierza się brytyjski bank Barclays.

    Doradca źle doradził, ale płaci klient

    Andrzej Saniewski z firmy ubezpieczeniowej AIG United Guaranty ostrzega: to
    ostatni moment, by rynek doradców finansowych objąć jurysdykcją Komisji Nadzoru
    Finansowego. To urząd, który kontroluje wszystkie banki, firmy ubezpieczeniowe i
    fundusze inwestycyjne. Ale nad sieciami doradców, które - ostrożnie licząc -
    obsługują kilkadziesiąt tysięcy Polaków, nie ma żadnej władzy.

    Doradcy finansowi, inaczej niż banki, nie muszą mieć żadnych licencji, nie zdają
    egzaminów z wiedzy o finansach, nikt nie wymaga od nich nawet wykształcenia
    ekonomicznego! A za błędne porady nie można ich pociągnąć do odpowiedzialności,
    bo zwykle nie podpisują z klientami żadnych umów. Nie muszą też ujawniać
    wysokości prowizji za doradzenie klientowi danego rozwiązania finansowego. Nic
    im też nie grozi za publikowanie w prasie lub w telewizji nierzetelnych reklam.

    Przedstawiciele branży doradców zapewniają jak jeden mąż, że akurat ich doradcy
    reprezentują najwyższą jakość. - Gwarancją jakości naszych usług doradczych jest
    duży wybór. Mamy bogatą ofertę usług finansowych z 24 banków i 17 grup funduszy
    inwestycyjnych - mówi Krzysztof Olszewski z Open Finance. Katarzyna Siwek z
    Expandera dodaje, że w trakcie rekrutacji kandydaci na doradców są gruntownie
    prześwietlani. - Badamy ich m.in. specjalnym kwestionariuszem osobowości,
    przechodzą też wieloetapowe szkolenia.
    <?xml version="1.0"?<JAKIS_TAG
    ...

    więcej »

    [poradnik] Co robić, gdy masz kłopoty ze spłatą kredytu?

    Jeśli czujesz, że spłata kredytu mieszkaniowego może przerosnąć twoje możliwości, lepiej już teraz poinformuj o tym bank. Może wspólnie znajdziecie rozwiązanie twojego problemu. Najgorsze, co możesz zrobić, to go przed nim ukrywać. Konsekwencje mogą być straszne!

    Stopy procentowe idą w górę, oprocentowanie kredytów - zwłaszcza tych złotowych - też jest coraz wyższe. Z ankiet pośredników kredytowych i bankowców wynika, że nawet 10 proc. osób spłacających pożyczki na skutek rosnącej wysokości rat może mieć kłopoty z ich terminową obsługą.

    Jeśli czujesz, że spłacanie długu zaczyna cię przerastać, od razu idź do banku i poinformuj go o problemach. Najgorsze, co możesz zrobić, to grać na zwłokę. Jeśli bank sam zorientuje się, że ma do czynienia z niesolidnym klientem, który - niekoniecznie z własnej winy, czasem z przyczyn od siebie niezależnych - nie spłaca rat lub mocno je opóźnia, zaczną się kłopoty.

    Czarna lista straszy...

    Pierwsza konsekwencja to wpisanie klienta do bazy niesolidnych dłużników. - Niesolidny klient jest spalony przez wiele lat. Żaden inny bank nie udzieli mu kredytu - mówi szef Domu Kredytowego "Notus" Robert Pepłoński. - Szkoda w taki sposób marnować swoją reputację - dodaje.

    Obecność na bankowej czarnej liście to nie wszystko. Ekspert Związku Banków Polskich Bolesław Meluch przypomina, że umowa kredytowa zawiera klauzulę o możliwości wystawienia przez instytucję finansową bankowego tytułu egzekucyjnego (tzw. BTE). Taki zapis w umowie bardzo ułatwia bankowi dochodzenie należności.

    Bank, wystawiając BTE, zwraca się do sądu o nadanie mu wykonalności. Sąd podejmuje decyzję w ciągu trzech dni na posiedzeniu niejawnym. - Jeśli stwierdzi, że dłużnik rzeczywiście nie wywiązuje się z umowy, bank będzie mógł wysłać do niego komornika - ostrzega Meluch.

    Uwaga! Wtedy trzeba oddać nie tylko pożyczone pieniądze, ale dodatkowo jeszcze karne odsetki i pokryć koszty pracy komornika.

    ...a komornik licytuje mieszkanie

    Elżbieta Zienowicz z kancelarii Baker & McKenzie dodaje, że niespłacenie kredytu mieszkaniowego prędzej czy później grozi utratą nieruchomości. Procedury są następujące. Jeśli bank wnioskował o wszczęcie egzekucji z nieruchomości, komornik doręcza dłużnikowi wezwanie do zapłaty długu. Dłużnik ma na to dwa tygodnie. Z chwilą, gdy otrzymał wezwanie, jego nieruchomość uznaje się za zajętą. Jeśli w tym czasie dłużnik nie spłaci banku i komornika, ten przystąpi do opisu i oszacowania nieruchomości. Oczywiście jej wartość określa rzeczoznawca majątkowy.

    Zajęta nieruchomość sprzedawana jest w trybie licytacji, która odbywa się w sądzie. Ceną wywoławczą jest kwota równa trzem czwartym wartości nieruchomości określonej przez rzeczoznawcę. Nabywa ją ten, kto zaoferuje najwyższą cenę. - Do rąk dłużnika trafi jedynie ta kwota, która pozostanie po spłaceniu wszystkich długów objętych egzekucją - wyjaśnia Zienowicz.

    - Uwaga! Do chwili zamknięcia licytacji dłużnik w każdej chwili może zapłacić dług, a egzekucja zostanie umorzona - zastrzega.

    Uprzedź komornika, sprzedaj mieszkanie

    Pepłoński, który od wielu lat jest doradcą kredytowym, twierdzi, że w praktyce nie zetknął się z taką sytuacją. - Nikt przy zdrowych zmysłach do niej nie dopuści. O wiele korzystniej jest samodzielnie sprzedać mieszkanie w celu spłacenia kredytu. Bankowi jest to nawet na rękę, bo szybciej odzyskuje swoje pieniądze - mówi Pepłoński. - Obecnie tego typu transakcje są niemal codziennością - zapewnia.

    Załóżmy, że trzy lata temu kupiliśmy w Warszawie w całości za kredyt 80-metrowe mieszkanie po 4,6 tys. zł za m kw. Dziś można za nie wziąć nawet dwukrotnie wyższą cenę. To, co zostanie, wystarczy na sporą kawalerkę.

    Według Pepłońskiego sprzedaż mieszkania obciążonego hipoteką nie jest skomplikowana. Trzeba tylko uzyskać w banku zaświadczenie o całkowitej kwocie pozostałej do spłaty (trzeba wziąć pod uwagę ewentualną karę za jednorazową wcześniejszą spłatę kredytu). Nabywca mieszkania wpłaca te pieniądze na konto banku, a nadwyżkę - na konto sprzedającego. Jeśli kupujący korzysta z kredytu, wydaje swojemu bankowi odpowiednie dyspozycje przelewów.

    Uwaga! Pepłoński radzi, by na wszelki wypadek sprzedający upoważnił kupującego do odebrania w banku zaświadczenia o uregulowaniu należności.

    Próbuj dogadać się z bankiem

    Bolesław Meluch potwierdza, że bankom nie zależy na stosowaniu represji, bo zależy im na dobrej reputacji. - Najważniejsze, by klient zdał sobie sprawę, że szczerość i otwartość w relacjach z bankiem są dla niego bardziej korzystne niż ukrywanie prawdy o swojej sytuacji finansowej - mówi Meluch.

    Na wyrozumiałość banku możesz liczyć także wówczas, gdy wpadniesz w chwilowe tarapaty finansowe. W momencie powstania jakiegokolwiek zagrożenia dalszej regularnej spłaty rat kredytu najlepszym rozwiązaniem jest skontaktowanie się z bankiem, zanim jeszcze powstaną zaległości.

    To ważne z kilku powodów, m.in. dlatego, że zobowiązanie kredytobiorcy nie jest jeszcze wtedy powiększone o dużo wyższe odsetki od tzw. zobowiązania przeterminowanego. Można też liczyć na dobrą wolę banku. W sytuacji, gdy mamy już kilkumiesięczne zaległości w spłacie rat, rozmowy są trudniejsze.

    A jak zareaguje bank, gdy zgłosisz mu problem ze spłatą kredytu? Większość banków proponuje obniżenie miesięcznych rat, np. dzięki wydłużeniu okresu kredytowania.

    Inną drogą wyjścia z kłopotów jest karencja w spłacie kredytu. Przez kilka miesięcy mógłbyś spłacać tylko odsetki. Zwykle karencja jest stosowana bezpośrednio po zaciągnięciu kredytu. Jest ona sporym udogodnieniem zwłaszcza dla tych, którzy budują dom lub mieszkanie tzw. systemem gospodarczym (czyli samodzielnie) lub z deweloperem. Osoby te potrzebują bowiem pieniędzy na wykończenie.

    Zaciągając kredyt hipoteczny, możemy ubezpieczyć się od ryzyka utraty pracy czy życia. Wiąże się to jednak z dodatkowymi opłatami. Każdy klient powinien więc sam ocenić, jakie są jego preferencje. Czy w razie kłopotów ma jakieś własne wyjście awaryjne (np. pomoc rodziny).

    Uwaga! Jeśli podpisałeś nowy harmonogram spłat - dotrzymuj go. Bank może ci nie dać drugiej szansy.

    A może przewalutować kredyt?

    Andrzej Saniewski, szef polskiego oddziału firmy AIG United Guaranty, niedawno na łamach "Gazety" analizował maksymalne kwoty kredytów hipotecznych proponowane przez banki rodzinom z dochodem netto 3,5 tys. zł. Okazało się, że więcej niż co trzeci bank z chęcią udzieli kredytu z ratą miesięczną powyżej 1,7 tys. zł, czyli połowy dochodu rodziny! Dla takich osób nawet niewielki wzrost stóp procentowych może oznaczać wpadnięcie w pętlę długów.

    Paradoksalnie, najbardziej zagrożeni są ci, którzy zaciągali... bezpieczny kredyt złotowy. Według Comperii.pl po serii podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej średnie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych wzrosło od kwietnia 2007 r. z 5,24 do 7,32 proc. w skali roku. Jak ta podwyżka uderzyła po kieszeni kredytobiorców?

    Łukasz Bugaj z Comperia.pl policzył, że miesięczna rata kredytu złotowego w wysokości 200 tys. zł wzrosła z 1103 do ok. 1374, czyli aż o 271 zł.

    W tym czasie rata kredytu we frankach stopniała o 52 zł. Pogłębiła się zatem różnica pomiędzy wysokością raty kredytu w obu walutach. W kwietniu ubiegłego roku wynosiła ona ok. 135 zł, a w tym miesiącu - 458 zł miesięcznie, co przekłada się rocznie na kwotę blisko 5,5 tys. zł. - To poważna oszczędność, jeśli ktoś decyduje się na kredyt we frankach - komentują analitycy z Comperia.pl.

    Kredyt dolarowy? Złudna oszczędność

    Ale to nie kredyt w szwajcarskiej walucie jest obecnie najtańszy - w kategorii kosztów finansowania hipotecznego franka zdetronizował ostatnio... dolar amerykański! To efekt rekordowo korzystnych notowań złotego i pikujących w dół stóp za oceanem. Bugaj podaje, że od kwietnia 2007 r. comiesięczne obciążenie dla osoby, która wtedy zaciągnęłaby kredyt dolarowy na 200 tys. zł, spadło o 571 zł (z 1358 do 787 zł).

    Według analityków na dłuższą metę kredyty we frankach szwajcarskich najprawdopodobniej okażą się najkorzystniejsze i zdecydowanie bezpieczniejsze od kredytów w dolarach. Spowodowane jest to silnym powiązaniem złotego z euro i przez to pośrednio z frankiem, jak również historycznie niższymi stopami w Szwajcarii w porównaniu do Polski bądź Eurolandu.

    Wprawdzie jest ryzyko kursowe (w przypadku osłabienia złotego wzrosną raty spłaty oraz równowartość całego zadłużenia, bo kredyt i tak spłacamy w złotych), ale większość analityków uważa, że złoty dalej będzie się umacniał wobec franka i euro, więc ryzyko to jest małe.

    Uwaga! Zanim zdecydujesz się na zamianę złotych na franki czy dolary, dokładnie policz, czy jest ona opłacalna. Taka operacja oznacza bowiem dodatkowe koszty. Np. przy zmianie kredytu złotowego na walutowy banki prawie zawsze żądają prowizji. Stanowi ona zazwyczaj 0,25-1,5 proc. kwoty podlegającej przewalutowaniu.

    Źródło: Gazeta Pieniądze

    Jak zawaliłam globalne rynki finansowe

    Po prawdzie to nie zamierzałam się wywnętrzniać internetowo, ale ostatnia wspaniała relacja Nabli połączona z dzisiejszą plajtą Lehmana i upadkiem na pysk renomy AIG wywołała u mnie głód twórczy.
    Głód twórczy nie minął po przeczytaniu moich wypocin z ostatniego roku (cały dzień!), szumnie nazywanych "Pierwszym Rozdziałem" (111 stron!!! ), nie minął również po piwku ciemnym chłodnym, ani po kąpieli z pianką o zapachu białej czekolady. No więc wyboru nie mając, zaczynam relację z życia "małej zdolnej", która wcale nie chciała, ale tak wyszło...

    Nie będę szaleć. Trzymając się konwencji poprzedniczki zacznę od studiów. Albo szybko przez nie przelecę, bo właściwie to nie ma o czym pisać - grzeczna byłam, zabawowa trochę, ale że na zadupiu mieszkałam, to raczej nie piłam, żeby do domu mieć jak wrócić (autem znaczy się). No, chyba, że w akademiku zostawałam, to było fajnie. Miałam tam nawet swój osobisty kubeczek do herbaty. Pojemny, bo rano suszyło. Ekipa była zabawowa, ale też w sumie grzeczna, bo sportowcy (Anulka! pozdrowienia! ).

    (Kot przylazł. Zazdrośnica. Usiłuje wygodnie się ułożyć, ćwierkając z cicha i głośno przy tym mrucząc. Oczywiście wygodnie jest na miejscu notebooka, jakże by inaczej. Pewnie za pół godziny mi łokieć zdrętwieje, bo władowała się dokładnie między wódkę i zakąskę. O używaniu myszki mogę już zapomnieć. Leży pod kotem ) .

    Studia upłynęły szybko. Na piątym roku, pchnięta przez mojego rodziciela, miewającego w stosunku do swojej jedynej córki bardzo dziwne aspiracje (na przykład takie: "To głupota, żebyś studiowała ekonomię! Powinnaś studiować historię sztuki"...dwa dni później: "Właściwie to z tym kierunkiem ekonomicznym to nie jest zły pomysł, pod warunkiem, że równolegle skończysz prawo"), no więc za namową taty powysyłałam CVsy o praktyki do różnych instytucji finansowych. Zagranicznych, a co. Tak na pałę, a co. Pracę magisterską już miałam trzaśniętą, studiów kończyć przed czerwcem nie chciałam, bo by mi stypendium przepadło, to w sumie na trzy miesiące na praktyki wyjechać by się przydało.
    Głupia dziewczynka, porywająca się z motyką na słońce, zdziwiła się bardzo, jak pewna międzynarodowa instytucja finansowa, będąca wówczas drugim bankiem inwestycyjnym na świecie, zaprosiła studentkę z dalekiej Europy Wschodniej na rozmowy w sprawie praktyk...Do Londynu.

    No dobra. Powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. Przyjechałam. Wywołałam tym sensację na całym piętrze banku, bo na pytanie "how was your flight?", odpowiedziałam, że nie flight, tylko bus, i w porządku droga była, tylko długo trochę, a na promie bujało. Potem wywołałam drugą sensację, bo o ile na rozmowach miałam problem z oszacowaniem rocznego popytu na deski surfingowe w całych Stanach Zjednoczonych (co - jak się później miałam kilkukrotnie przekonać - jest standardowym case'm przy rozmowach kwalifikacyjnych w dużych instytucjach finansowych i konsultingowych), to na pytanie "jaki jest kąt pomiędzy wskazówkami zegara o godz. 15.15?" odpowiedziałam szybko, a do tego bodajże w radianach (nie pamiętam, zgłupłam przez tych kilka lat, wtedy jeszcze byłam wytresowana po matematyce w liceum).

    I ... przyjęli mnie! I zwrócili kasę za dojazd na rozmowy kwalifikacyjne do Londynu, szybko mówiąc, żebym sobie nie próbowała załatwiać transportu po raz kolejny, bo oni mi bilet zapewnią.
    Zapewnić, zapewnili. Biznes klasą. Trzeba było widzieć miny stewardes w samolocie PLL LOT, które na trasie Wrocław - Warszawa zastanawiały się, gdzie w ich samolocie znajduje się biznes klasa i co by tu zrobić z jakąś przestraszoną studentką, prezentującą im dziwny bilet wykupiony przez Firmę. Z Warszawy do Londynu już miały nieco łatwiej. W Londynie specjalnie podstawiony taksówkarz zawiózł mnie na zlecenie Firmy do naprędce znalezionego (dzięki wspólnej akcji krewnych i znajomych królika) pokoju u znajomej krewnych i znajomych królika. Kręcił tylko trochę ze zdumienia głową, że bankier(ka) (dziwna co prawda, ale zawsze) będzie mieszkać w czwartej strefie w Londynie .

    I tak zaczęły się moje trzymiesięczne praktyki w międzynarodowej instytucji finansowej pt. Lehman Brothers International, Investment Bank, Oddział Fuzji i Przejęć, piąte piętro budynku obok Liverpool Street Station.
    Który to Lehman dzisiaj zgłosił upadłość...Jak zapewne się domyślacie, do AIG też dojdę, ale to później.

    Praktyki. Praktyki. Strasznie było. Strasznie samotnie. Strasznie strasznie. Dziecko nie chodziło po kątach i nie płakało tylko dlatego, że w banku siedziało się średnio po kilkanaście godzin dziennie. Warunki Firma zapewniała cudowne. Dla Bankierów karta kredytowa American Express (no limits), karta telefoniczna, karta taksówkowa. Płaci Firma. Do domu taksówką (bo po g. 21 Firma dba o bezpieczeństwo Bankiera). Do jedzenia wyszukane dania w przeróżnych restauracjach (bo po godz. 19 Firma wciąż zajętym bankierom zwraca koszty posiłku w restauracji - nic to, że najczęściej zamówione telefonicznie i jedzone z kartonika przed ekranem monitora...). Co poniedziałek poranne śniadanie dla młodych Bankierów, połączone z wykładem edukacyjnym na ciekawy temat ze sfery usług finansowych (główna atrakcja - można zjeść coś dobrego typu jajecznica, paróweczki czy smaczne sery, które smakują tak, jak mają smakować (w przeciwieństwie do jedzenia w knajpach londyńskich)).

    Można też posłuchać miłego angielskiego z odcieniami akcentów z całego globu, bo w Lehmanie Brytyjczycy stanowili mniejszość, podobnie zresztą jak inna dowolnie wybana narodowość (może poza Indianami Guarani). Chyba wszystkie nacje miały swoich reprezentantów w różnych działach (przy czym sektor paliwowy był zdominowany przez Rosjan ).

    Tak trafiłam. Dostałam w łapkę te wszystkie karty, wcześniej jeszcze łysnęli mi aparatem po oczach i wręczyli ynteligentny identyfikator z osobistą fotką. Spędzając samotne godziny przed komputerem cieszyłam się na conocne powroty taksówką do domu, będące jedną z niewielu form normalnego kontaktu z człowiekiem. Nawet cockney (jak to się pisze?) taksówkarza zaczęłam rozumieć. Doszło do tego, że z praktykantem Węgrem, bardzo opiekuńczym wysokim blondynem (słabość mam do takich... ), wychodziłam na klatkę schodową na papierosa (nie palę i nie cierpię dymu), by zaznać jakiejś interakcji z człowiekiem. Zresztą on też wykazywał ludzkie cechy, warcząc pewnego dnia, bym na powitanie nie pytała się jak wszyscy "hello, how are you?" i nie czekając na odpowiedź (np. "fine, I am dead") szła do swojego boksu w celu zagłębienia się w komputer, tylko powiedziała chociaż raz, że do dupy taka odczłowieczona praca jest.

    Dowiedziałam się wtedy o sobie tyle, że fucha analityka bankowego, polegająca na siedzeniu przy komputerze, spożywaniu posiłków przy komputerze, rozmawianiu służbowym i prywatnym przez komputer, wracaniu do domu tylko po to, by położyć się spać, rano wstać i pójść do pracy, to rzecz całkowicie dla mnie nie do przyjęcia. Nawet za cenę opieki Firmy, zarobków i wysokich premii rocznych. Żadne to było życie, jak wychodziłam raz z banku o drugiej w nocy, to wcale nie byłam ostatnią osobą opuszczającą piętro...

    Ale środki z wynagrodzenia za praktyki, które według miłej pani z Kadr Firm (sorry, HRów Firmy), miały mi starczyć zaledwie na utrzymanie się w Londynie, starczyły na wakacje .

    Bo jak się praktyki skończyły, to wróciłam do domu, obroniłam się, po czym wywołałam skandal w rodzinie, mówiąc, że pracy poszukam pod koniec września, bo teraz to chcę wyjechać na ostatnie długie wakacje. Po czym spakowałam plecak, chłopa (który w międzyczasie odwiedził mnie był w Londynie i nawiedziliśmy razem ambasady, których w Polsce nie uświadczysz) i wybyłam na trzy miesiące do Ameryki Południowej, w której odreagowałam wcześniejsze miesiące samotności, trzaskając się z moim wysokim blondynem po chaszczach, przejeżdżając na stopa Gran Chaco, zwiedzając cudowności Boliwii, decydując się na skok do Peru i potem przejeżdżając Gran Chaco na stopa ponownie, bo z Paragwaju mieliśmy powrotny samolot. Zresztą tą samą ciężarówką tym stopem, to tak a propos przypadków w życiu .

    Dobra, chwatit. Kolejna część będzie nudna, bo zawrze się w niej moja kariera zawodowa po studiach. Ponieważ stałość nie jest cechą pisaną mi w tym wcieleniu, to zmian i przewrotów będzie dużo. Ale, że nie lubię o tym mówić i pisać, bo na studiach wpajali mi schemat konsekwentnego i przemyślanego budowania kariery (pamiętajmy, że ja z tych grzecznych i dobrze uczących się na studiach ), a do tego naprawdę raczej przywiązuję się do ludzi i miejsc, niż szukam nagłych podniet, no to postawię wielokropek i pójdę spać. Wcześniej zrzucając z siebie dwa koty i usiłując odnaleźć trochę miejsca na - teoretycznie moim i teoretycznie szerokim - łóżku .

    A tak poza tym to ogólnie to ciekawie w tym Londynie było

    Nieruchomości

    Bankowcy mówią: Boom. Deweloperzy pytają: To gdzie są kolejki?

    Maciej Samcik 2008-08-04, ostatnia aktualizacja 42 minuty temu

    Bankowcy mają za sobą jeden z najlepszych kwartałów pod względem sprzedaży kredytów hipotecznych. Po spowolnieniu, o którym mówiło się na początku roku, nie ma już śladu. Efektów tego boomu nie odczuwają jednak deweloperzy, którzy mają coraz większe problemy ze sprzedawaniem nowych mieszkań

    - To już fakt, w nieruchomościach jest załamanie - mówi Robert Chojnacki, prezes redNet Consulting, firmy zajmującej się m.in. analizą rynku nieruchomości. - W wielu przypadkach deweloperzy obniżają cenę w trakcie negocjacji z klientami nawet o 15-20 proc. - mówi Marek Stobniak, prezes agencji nieruchomości Optimax.

    Deweloperzy narzekają, że popyt na mieszkania mocno osłabł. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w pierwszym półroczu firmy deweloperskie oddały do użytku prawie 28 tys. nowych mieszkań. To niemal dwa razy więcej niż o przed rokiem. Ale sprzedać udało się tylko niewiele ponad 13,5 tys. lokali, czyli mniej niż co drugie z nowych mieszkań.

    Bankowcy mówią: Boom

    W tym samym czasie instytucje finansowe przeżywają boom w sprzedaży kredytów mieszkaniowych. Po spowolnieniu, o którym głośno było jeszcze na początku roku, nie ma śladu. - Informacje o spowolnieniu rozpuszczało kilku dużych graczy, którzy chcieli w ten sposób uzasadnić swoje słabe wyniki - stwierdza analityk rynku kredytowego.

    Wprawdzie lider rynku, czyli PKO BP, nie podał jeszcze wyników za całe półrocze, ale można szacować, że wartość udzielonych "hipotek" przekroczyła 5,5 mld zł (w ubiegłym roku sprzedaż w tym czasie wyniosła 4,4 mld zł). Od stycznia do czerwca cztery najmocniejsze w kredytach mieszkaniowych instytucje (PKO BP, BRE Bank, Millennium i Kredyt Bank) pożyczyły Polakom w sumie ponad 10 mld zł.

    Powody do niezadowolenia mają tylko instytucje, które nie mają w ofercie kredytów denominowanych we franku szwajcarskim. Rosnące stopy procentowe w Polsce zmniejszyły zainteresowanie kredytami w złotych. Efekt jest taki, że w pierwszym półroczu nasze zadłużenie z tego tytułu wzrosło ledwie o 4 mld zł. To ponad pięć razy mniej niż w całym ubiegłym roku. O ochłodzeniu nie może natomiast być mowy, jeśli chodzi o kredyty we frankach - od stycznia do czerwca nasze walutowe długi hipoteczne wzrosły aż o 10,4 mld zł. To tylko o 2 mld zł mniej niż przez cały ubiegły rok!

    Boom więc nie zwalnia, a najwyżej zmieniają się preferencje kredytobiorców. Zamiast drożejących wciąż kredytów w złotych (z powodu wyższych stóp procentowych NBP przez rok rata przeciętnego kredytu poszła w górę o jedną piątą) wybierają tańsze we frankach. Raty tych ostatnich stoją w miejscu z powodu korzystnych zmian kursów walutowych.

    Przedstawiciele banków też potwierdzają, że ich klienci ciągle pożyczają na potęgę. - W samym drugim kwartale sprzedaż kredytów hipotecznych sięgnęła 1,9 mld zł - powiedział Mariusz Grendowicz, prezes BRE Banku, podkreślając, że jest to wynik rekordowy. Pod względem tempa wzrostu sprzedaży niedościgniony na rynku jest Kredyt Bank, który w pierwszej połowie roku sprzedał kredyty mieszkaniowe o wartości 2,6 mld zł, czyli o prawie 47 proc. więcej niż w tym samym okresie 2007 r.

    Według Andrzeja Saniewskiego z polskiego oddziału firmy AIG United Guaranty rosnąca wciąż wartość udzielonych kredytów wynika po części z poluzowania przez banki warunków pożyczania pieniędzy. Saniewski policzył, że aż 11 z 20 największych banków chętnie pożyczy klientowi nawet tak dużo pieniędzy, że miesięczna rata wyniesie ponad połowę dochodów rodziny.

    Saniewski uważa, że dzięki poluzowaniu kryteriów dla kredytów złotowych znacznie lepiej sprzedają się kredyty we frankach. Nadzór bankowy w ramach tzw. rekomendacji "S" żąda bowiem, by banki sprawdzały, czy klienta chętnego na kredyt we frankach byłoby stać na pożyczkę w złotych o 20 proc. wyższą. - Dzięki niskiemu ustawianiu poprzeczki dla kredytów w złotych więcej klientów może dostać kredyty we frankach. A to one są dziś siłą napędową boomu - zwraca uwagę Saniewski.

    Deweloperzy pytają: To gdzie są kolejki?

    Jak w takim razie wytłumaczyć to, że pieniądze z nowo udzielonych kredytów hipotecznych nie przekładają się na kolejki po mieszkania u deweloperów?

    Według Macieja Molewskiego z Deutsche Banku PBC może to wynikać z tego, że część wypłacanych przez banki pieniędzy to po prostu kolejne transze kredytów przyznanych wcześniej. - Poza tym rośnie moda na refinansowanie starych kredytów mieszkaniowych. Klienci nie kupują za pieniądze z kredytu nowego mieszkania, lecz spłacają nim poprzedni kredyt - dodaje Molewski. Emil Szweda, analityk firmy doradczej Open Finance, szacuje, że obecnie już ok. 10 proc. pożyczek zaciąganych jest w celu zrefinansowania wcześniejszych kredytów. - Widząc, że różnica w miesięcznej racie sięga kilkuset złotych, wiele osób decyduje się zamienić swój kredyt hipoteczny w złotówkach na kredyt frankowy - tłumaczy.

    To jednak nie wyjaśnia wszystkiego. Z danych NBP wynika, że nasze hipoteczne zadłużenie - już po odjęciu pieniędzy, które wróciły do banków - od początku roku i tak wzrosło o 14 mld zł. Zdaniem Macieja Molewskiego z tymi pieniędzmi Polacy udali się na zakupy mieszkań, ale nie u deweloperów.

    - Obserwujemy spore ożywienie na rynku wtórnym i "pierwotno-wtórnym". Osoby, które kupiły nowe mieszkania w celach inwestycyjnych, obecnie oferują je na rynku wtórnym - mówi ekspert Deutsche Banku PBC.

    Emil Szweda zwraca też uwagę, że - ponieważ ceny nieruchomości są już bardzo wysokie - spadła liczba chętnych na ich zakup w celach spekulacyjnych. - Do niedawna inwestorzy kupowali po kilka mieszkań i po jakimś czasie odsprzedawali je z zyskiem. Teraz takich transakcji jest coraz mniej - wyjaśnia analityk. I dodaje, że w Stanach Zjednoczonych sprzedaż nowych mieszkań i domów stanowi zaledwie 20 proc. obrotów na rynku nieruchomości. - Sądzę, że również w Polsce udział nowych mieszkań w obrotach na rynku nieruchomości będzie spadał - stwierdza Szweda.

    Źródło: Gazeta Wyborcza

    http://gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1 ... spada.html

    Gospodarka - Polska

    Startują dwa nowe banki - teraz Alior, a za kilka tygodni Allianz

    Beata Tomaszkiewicz 2008-10-30 09:05:53, aktualizacja: 2008-10-30 09:07:35

    Zaostrzenia walki o depozyty, atrakcyjniejszych ofert kont osobistych oraz nowych kart kredytowych z ciekawymi dodatkowymi programami lojalnościowymi - tego od banków możemy oczekiwać w najbliższych tygodniach. A wszystko za sprawą wejścia na rynek nowego gracza - Alior Banku.

    Wczoraj bank otworzył 18 placówek w Warszawie, we Wrocławiu i Krakowie. Oferuje w nich konta osobiste, lokaty, karty kredytowe i to zarówno dla klientów indywidualnych, jak i dla firm. Na razie bank nie udziela jeszcze kredytów. Stanie się to od 17 listopada, kiedy nastąpi oficjalne rozpoczęcie działalności.

    Alior zaproponował klientom lokatę 12-miesięczną oprocentowaną na 10 proc. w skali roku. Depozyt na 10 tys. zł po roku przyniesie zysk netto (po odliczeniu tzw. podatku Belki) 810 zł. Ale na takie oprocentowanie może liczyć osoba, która oprócz przyniesienia własnych oszczędności przyprowadzi drugiego klienta skłonnego także założyć lokatę. W takim przypadku oboje dostaną 10 proc., co oznacza, że znajomy lub członek rodziny nie musi już przyprowadzać kolejnej osoby, by dostać tak wysokie odsetki. Klient-singiel dostanie natomiast stawkę podstawową - 7 proc.

    - 10-proc. stopa jest obecnie najwyższa na rynku. Nie sądzę, by osoba, która ma zamiar oszczędzać w Aliorze, miała problem ze znalezieniem kolejnej, może choćby porozumieć się z innym klientem w oddziale - komentuje Paweł Majtkowski, analityk Expandera. - Banki oferujące wysokie stawki zwykle zastawiają jakieś haczyki na klientów - np. każą im założyć konto - dodaje. Jego zdaniem obwarowanie, jakie wprowadził Alior, świadczy o tym, że bank bardzo szybko chce pozyskać dużą grupę klientów i że na razie bardziej zależy mu na depozytach niż na kredytach. W Aliorze nie trzeba zakładać konta, a minimalna kwota wpłaty wynosi 1 tys. zł, czyli tyle, ile w większości instytucji finansowych.

    Do tej pory najwyżej oprocentowaną lokatę 12-miesięczną oferował Noble Bank - 9 proc. w skali roku. Oprócz niego wysokimi stopami walczą o klientów m.in. Getin, Polbank EFG, AIG, Millennium czy BGŻ. - Oprocentowanie, jakie zaoferował Alior, zmusi konkurencję do podniesienia stawek - ocenia Paweł Majtkowski. Jego zdaniem zrobią to właśnie te instytucje, które do tej pory walczyły o depozyty. Nie wpłynie to natomiast na oprocentowanie proponowane przez największe na naszym rynku banki - Pekao SA i PKO BP.

    - Przystąpiliśmy do analizy cen produktów, które ujawnił Alior. Nie wykluczamy zmiany w naszych ofertach - mówi członek zarządu jednego z banków bardzo agresywnie walczących o pozyskiwanie klientów. Prosi o anonimowość, bo nie chce, by konkurencja wiedziała, że jego bank rozważa podwyższenie oprocentowania lokat.

    Oprócz rocznego depozytu Alior wprowadził bezpłatne konto osobiste z dostępem przez internet, a w nim aż cztery nowości. Po pierwsze automatyczny overnight, czyli lokatę nocną. Połowa środków klienta jest na noc blokowana i w tym czasie procentuje. Oprocentowanie wynosi 11 proc. w skali roku. Do tej pory instytucje finansowe nie oferowały możliwości robienia overnightów klientom indywidualnym.
    Kolejną nowością jest udostępnienie wszystkich bankomatów na całym świecie za darmo. - W Polsce do tej pory taką ofertę miały tylko mBank i Raiffeisen - mówi Mateusz Ostrowski, analityk Open Finance. - Nasze banki pobierają jedne z najwyższych w Europie opłat za pobieranie gotówki z bankomatów za granicą. Biorą nawet 4,5 proc. od wartości transakcji. Klient, który pobierze równowartość 1 tys. zł, musi zapłacić haracz w wysokości 45 zł - wyjaśnia.

    I podkreśla, że im bliżej wejścia Polski do strefy euro, tym opłaty będą niższe. Zgodnie bowiem z unijnym prawem prowizja za wypłatę z bankomatu za granicą nie może być wyższa niż wypłata z bankomatu w kraju.

    Nowością w Aliorze jest karta kredytowa pozwalająca na zbieranie mil we wszystkich liniach lotniczych na świecie, które mają programy lojalnościowe dla swoich klientów. Płacąc takim plastikiem, automatycznie zbiera się punkty na mile, a później wymienia na darmowy bilet lub kupuje się go za niewielką dopłatą. Do tej pory karty kredytowe z programem zbierania mil oferowały w Polsce dwie instytucje - Citi Handlowy, ale tylko na połączenia LOT, i Diners na LOT i Lufthanzę.

    I najważniejsza innowacja - Alior postanowił oszczędzać środowisko i jako pierwszy bank w Polsce ma zamiar w pełni wykorzystywać podpis elektroniczny. Przez internet klienci będą podpisywali zarówno umowy o prowadzenie kont czy lokat, jak i kredytowe.

    Kredyty Alior wprowadzi w drugiej połowie listopada. Decyzję o zaoferowaniu kredytów hipotecznych we franku szwajcarskim uzależnia od tego, czy waluta będzie do pozyskania na rynku międzybankowym.

    Już obecnie z funduszami na poziomie 1,5 mld zł spółka należy do 15 największych w Polsce. Do końca tego roku otworzy 80 placówek, a do 2010 r. - 200 własnych i 400 partnerskich. Do 2012 r. zamierza pozyskać milion klientów, 2-4-proc. udział w poszczególnych rynkach i wypracować 100 mln euro zysku. - To wysoko postawiona poprzeczka. Sukces Aliora będzie zależał od tego, czy klienci zaufają nieznanej marce, szczególnie w dobie kryzysu na rynku finansowym - ocenia Mateusz Ostrowski.

    - Sądzę, że do cenowej i jakościowej rewolucji na rynku bankowym dojdzie, gdy wystartuje Allianz Bank (najprawdopodobniej na przełomie roku - przyp. red.) - dodaje. Allianz będzie bezpośrednim konkurentem Aliora, przy czym ma lepszą pozycję startową, bo ofertę w pierwszej kolejności ma zamiar kierować do 2 mln klientów jednego z największych ubezpieczycieli w Polsce, czyli Alianza.

    Jak podkreśla analityk, Allianz Bank ma i tę przewagę, że należy właśnie do grupy ubezpieczeniowej, a klienci słyszą przede wszystkim o problemach banków, a nie ubezpieczycieli, mogą więc mieć do niego większe zaufanie.

    Współpraca: Mariusz Wachowicz

    http://polskatimes.pl/pieniadze/56750,s ... ,id,t.html

    GETIN (GTN)

    Strategie [Forbes 02/08, str. 60]

    Czarnecki idzie na Wschód

    Krystyna Doliniak, 17.01.08, 00:00 AM

    Leszek Czarnecki, większościowy właściciel wrocławskiego Getin Holdingu, ma jasny plan: powtórzyć sukces swojej flagowej spółki w krajach, w których boom kredytowy dopiero się zacznie. Rozpoczął więc marsz na Wschód. W 2006 roku kupił udziały w Carcade, spółce zajmującej się leasingiem samochodów, zarejestrowanej w Kali-ningradzie, ale z centralą w Moskwie. To punkt zaczepienia w Rosji - dla przyszłego imperium Czarneckiego pracuje tam około 300 osób.

    Budowę biznesu na Wschodzie, pod nazwą Getin International, Czarnecki powierzył Bernardowi Afeltowiczowi, swojemu przyjacielowi ze studiów na
    Politechnice Wrocławskiej. Kiedy Czar-necki zakładał swoje pierwsze firmy, Afeltowicz działał w podziemu, był aresztowany i skazany w stanie wojennym.
    - Wiosną 2006 r. Leszek zadzwonił z zaproszeniem na narty na lodowiec Stubaital - wspomina Afeltowicz. - Po-lecieliśmy w Alpy, mieliśmy trochę czasu na rozmowy i picie wina, i zgodziłem się.

    Afeltowicz już wtedy wiedział, że odejdzie z AIG. W dużej amerykańskiej korporacji, jak wcześniej Czarnecki we francuskim SociĂŠtĂŠ GĂŠnĂŠrale, osiągnął szczyt swoich możliwości. Miał pieniądze, bo wcześniej sprzedał Amerykanom swoje udziały w spółce pośrednictwa kredytowego C.L.A.
    - Nie domagałem się od Leszka wysokiego kontraktu, samochodu służbowego, do-brej polisy ubezpieczeniowej, czyli tego wszystkiego, co zwykle dostają menedżerowie. Układ, jaki mi
    zaproponował, był i tak wyjątkowo hojny: jeśli przedsięwzięcie na
    Wschodzie nie powiedzie się, to nie będę uczest-niczył w stratach - zdradza. Jego główne wynagrodzenie to opcja na 25 proc. akcji Getin Int., jednak do podziału z menedżerami spółek wchodzących w skład grupy.
    Odtąd zaczęło się życie na walizkach i poznawanie egzotyki Wschodu. Po czterech miesiącach negocjacji z właścicielem niedużego rosyjskiego banku, jednego z setek, jakie powstały w tym kraju w pionierskich czasach kapitalizmu, transakcja zakupu była kwestią dni. Okazało się jednak, że połowę kredytów udzielono tam znajomym właściciela. Kiedy Afeltowicz poprosił o gwarancje na piśmie, że gdy kupi bank, znajomi spłacą kredyty, usłyszał: - Ja to panu gwarantuję słowem, ale bumagi nie dam. Mimo to udało się jakoś wybrnąć z tego kłopotu. Tuż przed podpisaniem umowy sprzedaży właściciel stwier-dził jednak, że ktoś go właśnie oświecił, iż wartość banku liczy się według wzoru: kapitał razy pewien współczynnik - i wówczas jemu wysz--ło, że
    sprzedaje swój bank o połowę za tanio. Na tym negocjacje się zakończyły.

    Wkrótce zaczęły się rozmowy z innym bankiem. Jego zaletą było to, że miał zaledwie 47 czynnych kredytów, więc badanie ryzyka portfela nie było zbyt skomplikowane. Był to raczej banczek niż bank, ale chodziło tylko o punkt zaczepienia, bo procedura wydawania licencji bankowej przez bank centralny Rosji jest żmudna, jak za czasów carskich czynowników. Najpierw trzeba czekać przy-najmniej pół roku na licencję, ale nie daje ona jeszcze prawa zbierania depozytów. O licencję na depozyty można się starać dopiero po dwóch latach. Na nią też się czeka. Na rozkręcenie biznesu bankowego potrzeba więc minimum trzy, cztery lata.
    Ten drugi bank, będący obiektem starań, miał bardzo rozwinięty kontroling wewnętrzny. Nad każdym biurkiem wisiała kamera, a właścicielka banku - Irina, nie rozstawała się z laptopem nawet w szpitalu, podglądając, co robi każdy jej pracownik. Nic już nie stało na przeszkodzie, by sfinalizować transakcję. Nazajutrz jednak okazało się, że… Irina sprzedała właśnie swój bank komuś innemu. Tłumacząc się później, rozbrajająco stwierdziła, że nie mogła się oprzeć, bo dostała lepszą propozycję.
    Plan kupna banku w Rosji, na co Getin jest gotów wydać równowartość około 20 mln dol., na razie trzeba więc odłożyć, przynajmniej do maja. Tamtejszy nadzór bankowy pilnuje bowiem tego, aby kupujący pokazał swój aktualny raport roczny po audycie. Tyl-ko do grudnia zeszłego roku Getin Holding mógł się okazać takim raportem za 2006 rok, teraz musi poczekać na opinię audytora do raportu za ubiegły rok. Spółka Leszka Czarneckiego nie ma apetytu na duży bank.
    - Potrzebujemy tylko punktu podparcia, małego banku z licencją, działającymi procedurami, kilkoma sprawnymi menedżerami - mówi Afeltowicz.
    Plan zapasowy na Rosję to sprzedaż kredytów gotówkowych poprzez Carcade na podobnych zasadach, jak to robi Provident w Polsce. Getin Int. ma już ekspertyzę prawną, z której wynika, że rosyjski kodeks cywilny nie zabrania takiej działalności. Inny plan awaryjny to sprzedaż wyłącznie kredytów samochodowych, korzystając z synergii z Carcade.

    Ukraina to zupełnie inna bajka. Tam w połowie ubiegłego roku udało się kupić bank Prikarpattya, z siedzibą w Iwano-
    -Frankowsku, czyli przedwojennym Stanisławowie. Po rebrandingu (teraz będzie się nazywał PlusBank) i uruchomieniu 30 nowych placówek ma szanse szybko się rozwijać. Do końca roku powinien mieć 55 oddziałów i sieć mobilnych sprzedawców oferujących kredyty gotówkowe i samochodowe. Logis-tycz-nym wsparciem będzie firma pośrednictwa kredytowego Akkord Plus - taki ukraiński Fiolet. Na Ukrainie Afeltowicz próbuje więc powtórzyć sukces modelu biznesowego Getin Holdingu w Polsce: dobry produkt plus sprawna sieć sprzedaży. No-woś-cią jest tam prowizyjne wynagradzanie pracowników - niektórzy wolą jednak zmie-nić pracodawcę i prze-jść do konkurencji, która płaci stałe pensje, niż zgodzić się na niższą pensję, ale wysoką prowizję od sprzedaży w PlusBanku.
    Szef Getin Int. pytany o to, na jaki udział w ukraińskim rynku liczy w najbliższych latach, odpowiada, że strategią wrocławskiej spółki nie jest udział w rynku, lecz zysk. Właściciele lokalnych banków na Ukrainie mają inne podejście: stawiają chorągiewki na mapie i licytują się, który jako pierwszy będzie miał 500 lub więcej oddziałów. Na prowincji wygląda to tak, że w miejscowości liczącej tysiąc mieszkańców są już cztery oddziały banków i otwierane są nowe, z góry skazane na straty.
    Atutem PlusBanku jest region, w którym działa. Pod względem struktury dochodów tamtejszej ludności przypomina nieco polskie Podhale - wiele rodzin ma tam krewnych w Stanach Zjednoczonych. Jest to więc świetne miejsce do zbierania depozytów.
    Najnowszym nabytkiem Czarneckiego jest Sombelbank w Mińsku na Białorusi. Tuż przed ostatnią Wigilią Getin Int. nabył w nim 75 proc. udziałów. Specjalizuje się w bankowości detalicznej, głównie w kredytach gotówkowych i ratalnych oraz w obsłudze firm. Ma siedem oddziałów, 26 tys. klientów detalicznych i kilkuset korporacyjnych, a jego aktywa to 15 mln euro.
    Afeltowicz zdobył także pierwszy przyczółek w Rumunii. To firma pośrednictwa kredytowego, która będzie działała pod marką Credit Zone. Getin objął w niej 70 proc. udziałów, reszta została w rękach dotychczasowych właścicieli - założycieli firmy.
    Organizator Getin Int. na razie nie rozważa następnych zakupów w innych krajach postradzieckich. Pytany o Pribałtyki mówi: - To za małe rynki i zbyt już rozwinięte, by można było tam zarabiać.

    Afeltowicz robi szybkie podsumowanie i wylicza, że łączne wydatki na zakupy banków i pośredników oraz na podwyższenie kapitału spółek w Rosji, na Ukrainie i Białorusi to około 150 mln dolarów. W porównaniu z wartością spółki-matki to na razie raczkujący biznes. Jednak gdy przed pięcioma laty Czarnecki przejmował małą internetową spółkę Getin Service Provider, zatrudniającą kilka osób, nic nie wróżyło, że wyrośnie z niej imperium warte dzisiaj 10 mld złotych i zatrudniające 5 tys. osób.
    - Wygrywa ten, kto pierwszy zauważy nowe możliwości w biznesie - mówi Afeltowicz. I wspomina, jak na początku lat 90. założył swoją pierwszą firmę Clatronix, która handlowała telewizorami przywożonymi z Hamburga i Wiednia. Wtedy też zadzwonił Czarnecki, który prowadził wówczas Europejski Fundusz Leasingowy, z propozycją, by zorganizował sprzedaż kredytów ratalnych w jego firmie. Nie przyjął tej oferty, ale olśniło go, że zyskowny biznes to już nie handel telewizorami, ale kredytami na telewizory. Założył C.L.A. Gdy kilka lat później udziały w tej spółce odkupili od niego Amerykanie, miał dość pieniędzy, by wycofać się z biznesu na rentierską emeryturę.
    Nie zrobił tego jednak. W barwach AIG zbudował jedną z największych na rynku firm udzielających kredytów konsumenckich - AIG Credit. Z tamtych czasów wspomina zabawne zdarzenie. Razem z C.L.A. Amerykanie kupili w Polsce niewielki Bank Podlaski z siedzibą w Siedlcach, który szybko zmienił nazwę na AIG Bank Polska. Zaraz potem firma pośrednictwa, którą pod tym samym szyldem kierował Afeltowicz, straciła płynność. Stało się to w sezonie wzmożonych zakupów świątecznych. Nowo utworzony AIG Bank nie chciał jej pożyczyć pieniędzy w trybie awaryjnym. Zrobił to dopiero wrocławski oddział BPH, ale pod zastaw… osobistego majątku Afeltowicza.
    - Własnymi oszczędnościami gwarantowałem kredyt dla wielkiej grupy kapitałowej AIG - wspomina z rozbawieniem Afeltowicz.
    W Nowym Jorku po tej historii wybuchła awantura - nie mogli zrozumieć, dlaczego bank należący do tej samej grupy odmówił pożyczki spółce-córce. A sam Afeltowicz stał się bohaterem dnia, przestał być już jednym z anonimowych menedżerów z rynków wschodzących.

    Wschodni biznes może być dla Czarneckiego arką Noego, jeśli w najbliższych miesiącach sprzeda Getin Bank. Pojawiły się pogłoski, że jest nim zainteresowana hiszpańska La Caixa, trzeci pod względem aktywów bank w Hiszpanii. Spółka nie potwierdziła jednak tej informacji. Także MarĂ­a Luisa MartĂ­nez Gistau, rzeczniczka La Caixy, odmówiła "Forbesowi" komentarza w tej sprawie. Pewne jest jedno - ten rok nie będzie w Polsce już tak dobry dla banków, jak dwa poprzednie. Może więc rzeczywiście pora na sprzedaż Getin Banku. Przemawia za tym także to, że coraz trudniej zdobyć na rynku finansowanie dla bardzo rozkręconej akcji kredytowei - w mniejszych bankach depozyty nie wystarczą, a o finansowanie na rynku coraz trudniej. Z wartego 1 mld euro programu emisji euroobligacji spółka Czarneckiego pozyskała tylko 650 mln euro.
    - Rynek eurobondów praktycznie zamarł. Tak jakby wszyscy czekali na to, aż ktoś naciśnie guzik, który odblokuje płynność - mówi Czarnecki.
    Po wydarzeniach na amerykańskim i brytyjskim rynku bankowcy spodziewają się, że kredytów gotówkowych nie będzie już tak szybko przybywać, wróżą też spadek dynamiki kredytów hipotecznych. Czarnecki nie lubi takich sytuacji. Już raz przed laty przydarzyło mu się to samo i wówczas sprzedał swój Europejski Fundusz Leasingowy.
    - Nie jest zaskoczeniem, że Czarnecki myśli o sprzedaży Getin Banku. Chociaż gdyby teraz mu się to nie udało, nie straci. Spółka powinna zyskać na wartości, bo ma potencjał wzrostu - mówi Iza Rokicka, analityk UniCredit CA IB.
    Raczkujący dziś Getin International może być za kilka lat brandem znanym na Wschodzie, gdy Getin Holding, być może, odejdzie w przeszłość.
    - Dla Leszka Czarneckiego Polska jest już za mała i nic dziwnego, że szuka nowych terenów do ekspansji - uważa Maciej Grelowski, przewodniczący rady głównej BCC.
    Gdyby sprzedał Getin Bank, pieniędzy - ponad 8 mld zł - nie zainwestuje w spółki finansowe w krajach poradzieckich. Nowe lądy Czarneckiego to Azja lub wschodząca Afryka, przeżywająca pierwszy w historii okres koniunktury.
    - Robię biznes, który rozumiem. Znam się na pieniądzach i budowaniu - powiedział przed trzema laty "Forbesowi".
    - Wyzwaniem dla Czarneckiego mógłby być jakiś duży projekt infrastrukturalny w Indiach lub północnej Afryce - spekuluje Grelowski.
    A może tak jak przed laty we Wrocławiu Leszek Czarnecki - znów krok przed innymi - znajdzie sobie nowy biznes. Na rentiera jest jeszcze za młody i zbyt niespokojny.

    Z łezką w oku...

    Cytat: W Kołobrzegu nawet 500 osób mogło paść ofiarą firmy Telebanker - zajmującej się usługami bankowymi. Przed weekendem okienko przyjmujące opłaty było nieczynne, w poniedziałek zawisła na nim kartka, że jest zamknięte z powodu... choroby.
    To kolejna upadłość firmy, zajmującej się przyjmowaniem opłat. Mimo takich plajt nadal co szósty z nas - 13 proc. Polaków - płaci rachunki przez pośredników, którzy działają tylko i wyłącznie na podstawie wpisu do ewidencji gospodarczej w gminie.

    Jako nacja w czasach kryzysu finansowego zachowujemy się bardzo nierozsądnie. Ekscytuje nas upadek amerykańskich firm, a jednocześnie pod naszym nosem padają tacy, którzy nas samych narażają na straty. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyznaje się do bezradności w razie upadku okienka. Tłumaczy, że w Polsce nie ma obecnie przepisów regulujących wprost kwestie związane z funkcjonowaniem "okienek kasowych". W przypadku kolejnej plajty znów muszą zapłacić klienci.

    Opłacając codzienne rachunki jako konsumenci korzystamy z różnorodnych form przekazu pieniędzy wierzycielom. Największą popularnością, według badań TNS OBOP zleconych przez UOKiK, wciąż cieszą się tradycyjne sposoby: poczta, oddział banku, inkasent oraz punkty obsługi klienta.

    Jednak wciąż dla 13 proc. z nas liczy się także cena usługi i dogodna lokalizacja. A ponieważ agencji obsługujących rachunki na osiedlu nie brakuje i biorą one niewielkie opłaty za swoje usługi - chętnych nie brakuje. Z ich usług korzysta 13 proc. Polaków.

    Tegoroczne spektakularne bankructwo firmy Okienko Kasowe, przyjmującej od setek tysięcy Polaków opłaty za różne rachunki, nie było wystarczającym ostrzeżeniem. Telebankerowi ludzie powierzali swoje rachunki - tymczasem od lipca nie wpływały one do spółdzielni, elektrowni, gazowni, operatorów telefonicznych... Ludzie powierzali tej firmie rachunki - bo brała za ich przesłanie najmniej: na początku 99 groszy, ostatnio 1,50 zł.

    Czy wiarygodna jest firma, której właściciel postanowił zabawić się w bankowca? Prawo nie wymaga, aby prowadzący agencję finansową miał koncesję. Nie traktuje się też jej jako tzw. działalności regulowanej - pośrednik może więc działać jako osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą. Skutek? Krystyna Sieroń z Chorzowa wpłaciła ratę na konto Deutsche Bank. Okrągłe 438 złotych - jak co miesiąc. Do tego rata na AIGO 108,96 zł. Przesłała pieniądze poprzez Okienko Kasowe - punkt tanich opłat. To upadło, pozostawiając na lodzie setki tysięcy klientów. Krystyna Sieroń wyznała nam: - Musiałam zapłacić jeszcze raz. Bank postraszył mnie windykatorem. Moje pieniądze nie dotarły.

    Klienci Okienka Kasowego do dziś nie odzyskali swoich pieniędzy, śledztwo jest w toku. Takich przypadków było więcej. Grosik, Płatnik, Agencja MM, Multikasa, Okienko Kasowe - płatności setek tysięcy osób w całym kraju przepadły. Mimo to w agencjach przyjmujących rachunki reguluje je milion Polaków, według Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów- 13 proc. Najczęściej - mieszkańcy miast od 101 tys. do 500 tys., gdzie na każdym kroku mają jak nie bank, to pocztę, ale tam jest drożej. Decydują się na tak ryzykowną płatność w sytuacji, gdy nie istnieją ustawowo określone mechanizmy kontroli ich działalności, nie ma również organu nadzoru.

    - Oprócz oszczędności czasu i pieniędzy należy zwrócić uwagę przede wszystkim na wiarygodność naszego pośrednika - akcentuje Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK. - Widząc zagrożenia dla konsumentów korzystających z usług nieuczciwych punktów płatniczych typu "okienka kasowe", popiera prace związane z tworzeniem nowych regulacji. W szczególności zasadne jest stworzenie organu nadzorującego tego typu podmioty, co zminimalizowałoby skutki ewentualnych nieprawidłowości działania takich punktów płatniczych.

    Na razie radzi, by korzystać z placówek polecanych przez wystawców rachunków. Zmniejsza to ryzyko przekazania pieniędzy nieuczciwym przedsiębiorcom. Poza tym - trzeba dokładnie czytać regulaminy świadczenia usług - głównie warunki dotyczące terminów przekazania przez pośrednika naszych pieniędzy wierzycielowi, bo często sięgają one kilkunastu dni. W sytuacji nawet kilkudniowych opóźnień odbiorca ma prawo żądać od nas odsetek za zwłokę. Jeśli pomimo przekazania pieniędzy pośrednikowi nie dotarły do ostatecznego odbiorcy, np. gazowni - należy jak najszybciej wyjaśnić z nim problem. Przede wszystkim mamy prawo domagać się zwrotu zapłaconej kwoty w związku z nienależytym wykonaniem zobowiązania. Prawo do jej odzyskania przysługuje nam także w przypadku upadłości przedsiębiorcy - ale życie pokazuje, że nie jest to łatwe. Jeśli natomiast pośrednik dopuści się oszustwa, powinniśmy zawiadomić o tym fakcie prokuraturę lub policję.

    Jak uczy doświadczenie - śledczy dość długo robią swoje. Tymczasem na oczach całej Polski - w tym i władz wszelkiego typu - do okienek spływa miesięcznie przynajmniej 50-70 mln różnych faktur. Na prowizje pośredników działających tylko na podstawie wpisu w gminie wydajemy co miesiąc około 100 mln zł, czyli ponad miliard złotych rocznie.
    Dziennik Zachodni


    Gościu, Ty chyba chyba jesteś dziennikarzem. Taki ładny, długi artykuł napisać na naszym skromnym forum, to prawdziwa sztuka! Proszę o więcej!