Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

  • Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: agroturystyka weekend majowy
  • poszukiwani(e) chetni(e) rowerzysci(stki) na majowy dlugi weekend

    witam

    zapraszam wszystkie chetne osoby na spedzenie majowego dlugiego
    weekendu na rowerku

    zalozenia:
    dojazd pkp do okolic kartuz ( lub golubia ) - jeszcze w planach
    z tamtad juz rowerkami w kierunku leby i zwiedzanie tamtejszych okolic
    przewidywane dzienne dystansy to 60 - 80 km
    drogami lesnymi i asfaltem
    spanie w schroniskach mlodziezowych, agroturystyce

    zainteresowane osoby prosze o jak najszybszy kontakt celem ustalenia
    liczby rezerwowanych miejsc noclegowych

    o nas:
    jedzie co najmniej 5 osob, w tym dziewczyna
    wiek 25+, wiekszosc z 3miasta

    pozdrawiam i goraco zapraszam

    cinek

    gg 4426250
    lub

    - = modemowiec kablowy = -

     

    turystyczny rajd

    Witam!
    Byłem na rajdzie w majowy długi weekend. Pojechaliśmy z grupą przyjaciół do Boboszowa, do Modrzewiowej Osady. Gospodarstwo agroturystyczne z chyba 25 końmi prowadzą wspaniali ludzie :Kasia i Grzegorz. Mieszkaliśmy w domu oddalonym o 7km. Warunki dosyć spartańskie, ale nikomu to nie przeszkadzało. Przez 3 dni jeździliśmy po okolicy, za każdym razem wracając do miejsca zamieszkania. Konie bardzo spokojne, przyzwyczajone do chodzenia po górach i wyjątkowo wytrzymałe. Wjeżdżaliśmy na śnieżnik, przeprawialiśmy się przez bagno, zjeżdżaliśmy ze stromych gór. A wieczorami ... nocne Polaków rozmowy . Niepowtarzalna atmosfera wśród przyjaciół na długo zapadnie w pamięć. Koszt rajdu to 250 zł , w tym konie, nocleg , przewodnik. Wyżywienie we własnym zakresie. Gospodarze uraczyli nas wspaniale przyrządzoną świnką wietnamską. pycha Zdjęcia można zobaczyć tutaj
    http://img62.photobucket....188/galeriawwr/
    klikając na rajd wwr.
    Wszyscy uczestnicy zgodnie stwierdzili, że za rok obowiązkowo się znów tam spotykamy.

    Noclegi w Szydłowie

    Wielkimi krokami zbliża się wiosna i chcę wyciągnąc kilku moich znajomych na rowerowy wypad do Szydłowa. Jednak potrzebny nam będzie nocleg na miejscu w Szydłowie, nie jakieś gospodarstwo agroturystyczne ale nocleg w Szydłowie no chyba ze w Szydłowie jakieś gospodarstwa oferują takie tanie jednorazowe noclegi. ten wypad rowerowy miałby zapewne miejsce w jakiś majowy lub kwietniowy weekend. Dojazd do Szydłowa, nocleg i kolejnego dnia powrót.
    Czy ktoś zna jakieś namiary na takie noclegi w Szydłowie? Tylko mnie nie dołujcie że tam nic takiego nie ma!

    LETNIE MAMUSIE na wiosnę cz.VIII...

    Ha wiec dobrze mam zanotowane
    zatem OLIVERKU KOCHANY ROSNIJ DUZY, ODWAZNY, WESOLUTKI, OKRAGLUTKI I BADZ RADOSCIA JAK DOTYCHCZAS DLA KOCHAJACYCH CIE RODZICOW

    SARKO no to sie wczoraj nameczyliscie -Biedactwa ja tez tak mam ,ze gdy Gabulka jest chora to ja chodze i placze.....urok macierzynstwa. Grypa przejdzie, na pewno po 3-5 dniach nie bedzie po niej sladu...Koralewska tak jak pisalam pewnie na urlopie, dobrze ze znalazlas kogos. Dla mnie to bardzo istotne miec awaryjnego lekarza na weekendy, swieta czy noce.Nigdy nie wiadomo....tfu tfu....
    Odpoczynij sobie jak chlopaki na spacerku

    Dziewczyny ponawiam swoje pytanie . Czy ktoras z Was miala dosw. z agroturystyka????
    I jeszcze jedno-sa jakies prognozy pogody na majowy weekend???
    Z gory dziekuje

     

    ..:WYSTRZAłOWE MAMY 1983 VOL.IV:..

    strasznie sie nie moge doczekac a do 1 czerwca jeszcze daleko
    Madzer zastanawialam sie nie raz dlaczego ona tak dlugo spi moze zbiera sily bo ciagle jest w biegu ciagle cos robi wiec w trakcie snu sie regeneruje tylko wieczorem nie chce spac
    xenarthra, moze niedlugo dowiemy sie czy u ciebie w brzuszku jest chlopiec czy dziewczynka
    my planujemy weekend majowy planuje go spedzic w agroturystyce padlo na Wisłę teraz W dzwoni i szuka wolnych miejsc Eliza jest zachwycona i chcialaby jechac juz dzisiaj

    ..:WYSTRZAłOWE MAMY 1983 VOL.IV:..

    Nelly, no mam nadzieje, ze tego 24 dzidzia sie rozkraczy i da sie zobaczyc no, ale najbardziej to mi zalezy, zeby sie ladnie ulozyla, zeby pani doktor mogla dokladnie serdusio obejrzec na usg, bo wlasnie dlatego mamy to dodatkowe usg , bo teraz nie bylo dobrze widac.
    suuuper pomysl z tym wypadem majowym na agroturystyke nie dziwie sie, ze mala tak sie cieszy my tez jak dzidzia sie urodzi to chcemy sobie w jakies mile miejsce pojechac na dluzszy weekend

    Nasze rozmowy

    Trochę się zasiedziałam na stronach z agroturystyką, szukając jakiegoś fajnego miejsca na weekend majowy lub na wakacje. Oczywiście oglądam tylko te, do których można przyjechać z "pieseckiem".
    Jedno mi się baaaardzo spodobało, w moim ulubionym Beskidzie Niskim, ale ceny zbijają z nóg. Szukam dalej...

    NOC ŚWIĘTOJAŃSKA NA KOCIEWIU, czyli Bąbelkowe poszukiwania

    Niestety Tomku trzeba będzie spać w Skrzyni. Jakoś się zmieścimy. Co do formy noclegu, to jest to gospodarstwo agroturystyczne. Koszt przyznam się, że troszkę zawyżyłam. Skrzynia to jedno z nielicznych miejsc na mapie kraju, gdzie zasięg telefonów komórkowych jest ograniczony. Czarna dziura! O warunkach jakie tam są i co trzeba z sobą zabrać napiszę po weekendzie majowym. Będę w tamtych rejonach to podjadę, zobaczę i dowiem się wszystkiego. Jedno jest jednak pewne, to miejsce ma swój niepowtarzalny klimat i warto tam pojechać. Pozdrawiam

    29.04 - 02.05. Dolina Słupi ...

    Witam, w długi weekend majowy przymierzam się do realizacji pierwszego z około dwudziestu szlaków regionu słupskiego.

    Jako pierwszy szlak doliny Słupi o długości 95 km. Ale na pierwszym etapie 69 km na trasie Bytów - Słupsk. Ze względu na znikomą bazą noclegową udało mi się zarezerwować noclegi 1. w hotelu, na agroturystyce i ośrodku za 18-20 złotych od osoby za dobę czyli wychodzi od 60 złotych za 3 noce. Do tego dojdzie dojazd PKS do Bytowa 13,50 zł i powrotna SKM Słupsk>Gdańsk 12 zł, wejście do muzeum jakieś 6-8 zeta i jedzenie. czyli można się zmieścić spokojnie w 100 złotych.

    Wycieczka nie ma charakteru zorganizowanej imprezy turystycznej w rozumieniu przepisów prawa. Informacje zawarte powyżej nie stanowią oferty turystycznej – są przeznaczone jedynie dla klubowiczów i aktywnych sympatyków KTP „Bąbelki”, którzy pragną wspólnie wędrować. Uczestnicy ubezpieczają się we własnym zakresie i ponoszą pełną odpowiedzialność za szkody przez siebie wyrządzone.

    Pozdro
    d.


    Jakieś ciekawe miejsce na urlop?

    ale o majówce już też warto pomyśleć. Bardzo dobrze nastrajaja mnie takie planowanie wyjazdów, podróży. Optymistyczny, ciepły akcent w środku zimy

    Ciekawe jaka pogoda będzie w tym roku w maju. W zeszłym roku pamiętam pojechaliśmy na wiochę pod Warszawę na majówkę i jak wyjeżdżaliśmy z domu to nagle zaczął padać... śnieg! To było dopiero zjawisko! A w nocy było w okolicach 0 stopni, my mieszkaliśmy w takich nieogrzewanych domkach i zmarzliśmy za wszystkie czasy... Cała noc pamiętam nie spałam, na następną noc połowa ludzi pojechała do Warszawy, rano wróciła, i tak minęła majówka...

    Wszelkie pomysły na krótki, majowy weekend mile widziane

    Ja mam ochotę na jakąś agroturystykę

    Wiatrakowo - Cholewianka prośba o opinię

    Witam,

    Szukam miejsca w bliskich okolicach Kazimierza Dolnego, w którym mógłbym wysłać rodziców na 5 dni w trakcie majowego weekendu. Zainteresowało mnie miejsce Wiatrakowo - Cholewianka http://www.kazimierzdolny.pl/agroturystyka/27533/ . Czy ktoś zna to miejsce? A może możecie polecić jakieś inne, ciche miejsca niedaleko Kazimierza Dolnego, gdzie można wynając pokój?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    Pozdrawiam,
    A.

    Kolejny długi weekend

    Zbliża się kolejny długi weekend majowy. Jakkolwiek zgodnie z tradycją w Boże Ciało nie latamy, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby pojawić się na lotnisku w czwartek, przygotować sprzęt (np. wymienić amortyzatory w "Bestii 2"), załatwić co trzeba z Szefem Wyszkolenia, poregulować finanse i zorganizować sobie nocleg.

    No właśnie - nocleg. Jak wiecie budynek Portu może być obecnie wykorzystywany w bardzo ograniczonym stopniu, w związku z czym z całą pewnością odpada nocowanie w nim. Dopóki sytuacja się nie zmieni, nocujemy w namiotach (chyba, że ktoś wybierze noclegi w Zajeździe "Sezam" w Stalowej (140 zł) lub w gospodarstwach agroturystycznych (parę dych za nocleg)).

    Ja będę na lotnisku w czwartek późnym popołudniem (znaczy koło 17-18-tej).

    Pozdrawiam

    Marian

    6 letni kon szuka domu

    zapomnialam dodac ze posiadam wlasne konie i wlasna stajnie nie prowadze szkólki rekreacyjnej tylko gosp.agroturystyczne gdzie jezdza tylko osoby w czasie pobytu wakacyjnego i np weekendu majowego. jestem milosniczka koni i to co robie jest moja pasja a nie "produkcja" pieniedzy! Dbam o koniska!!!!

    Noclegi w Karkonoszach

    Witam. W długi weekend majowy wybieram sie na rowerowy wypad w Karkonosze. Chciałbym zapytać, czy a okolicach Karpacza są jakieś tanie pola namiotowe (szukałem trochę w necie, ale przeważaja albo pensjonaty albo agroturystyka), które byłyby otwarte już pod koniec kwietnia? A może jest ktoś z tego rejonu u kogo mógłbym rozbić namiot w ogrodzie? Za jakiekolwiek info z góry dzięki

    trasa na weekend majowy!!!

    witam!!!

    jako to mieszkańców jury, cyklistów iznawców terenu zwracam się z prośbą o propozycję tras rowerowych do p rzejechania w weekend majowy.
    chodzi mi o trasy w skali trudności jak np. szlaki czerwone - musi być malowniczo.
    potrzebuje także jakiejs bazy wypadowej - tj. nocleg więc prosiłbym o jakies adresy- agroturystyka najmilej widziana.

    proszę o pomoc

    pozdrawiam

    weekend majowy

    hej,
    daje info, szukam chetnych, bo brakuje mi do pelnego skladu. jak ktos ma chec, niech krzyczy, byle szybko

    wypad w dniach 01-04.05.2008 z mozliwoscia przedlużenia

    miejscowka, zerknij do linka
    http://www.agroturystyka.jkarasinski.pl/index.php

    domek swierk na 10 osob, na dzien dzisiejszy mam 5. koszt calkowity za 4 dni 2200,-PLN.

    jak, ktos bedzie zainteresowany, pisac do mnie prosze

    Kempingi do 150km od Warszawy?

    Konzio, Max1978. Jest trochę fajnych miejsc do kampingowania w okolicach Wawy. Ja w zeszłym roku odwiedziłem Krzyże (ok. 170 km), Węgrów (ok. 70 km). Relacje z tych miejsc znajdziecie na forum. W tym roku planuję weekendowe wypady do Popowa (ok. 30 km) - kemping zrzeszony w PFCC, Broku (ok. 80 km) - agroturystyka ośrodek Binduga, Zdworza (ok. 110 km) - kemping zrzeszony w PFCC, Warki (ok. 60 km) - WARKOT w długi majowy weekend, Borek (albo Borków, nie wiem jak się to odmienia - ok. 100 km) w czerwcu na zlot niewiadówek.
    Mój synek ma 3,5 roku. Może więc uda nam się wspólnie wypoczywać weekendowo z rodzinami i dzieciakami. Byłoby fajnie.

    Pola kampingowe w Beskidach...

    Z okazji drugiego długiego weekendu majowego szukamy z żona ciekawie połozonych i w miare nie drogich pól kampingowych w Beskidach .... czy moze ktos zna jakieś , był i wypoczał , był zadowolony z pobytu i cena nie zrujnowała weekendowego budzetu rodzinki, niech sie odezwie i poda namiary na te pole, a moze prywatne ( agroturystyka) ....
    licze na pomoc w znalezieniu takich miejsc...i z góry dziekuje

    Turystyczna moda na Rospudę

    Wtorek, 6 marca (06:22)

    Awantura o obwodnicę Augustowa przyniosła nieoczekiwany efekt - nagle Polacy i obcokrajowcy usłyszeli o Rospudzie i zaczęli się interesować i chcą podziwiać jej piękno. Właściciele pensjonatów szykują się na najazd turystów - pisze "Metro".

    - Przed awanturą o obwodnicę Rospudę znali tylko pasjonaci kajakarstwa. Teraz mówią o niej wszyscy - mówi Andrzej Kozłowski z Ośrodka Kolonijnego "Jędrek" w Augustowie. I nie tylko mówią. Na długi weekend majowy w ośrodku zarezerwowane są już wszystkie miejsca, podobnie jest w większości okolicznych hoteli, pensjonatów i ośrodków agroturystycznych.

    - Te tereny zawsze były atrakcyjne, bo tu jest przecież bardzo pięknie. Ale nagłośnienie sporu wokół Rospudy sprawiło, że teraz więcej osób będzie chciało tu przyjechać - dodaje. Okazuje się, ze nie tylko Polacy chcą na własne oczy zobaczyć, o co toczą wojnę ekolodzy.

    - Często bywam na międzynarodowych targach turystycznych - opowiada Dariusz Zyzało z Przedsiębiorstwa Turystycznego "Szot", które organizuje spływy kajakowe. - Gdy mówię obcokrajowcom, że jestem z Augustowa, najczęściej spotykam się z reakcją: Augustów? A Rospuda!?. Wcześniej nawet nie mieli pojęcia, że coś takiego istnieje.

    Niektóre firmy już wykorzystują spór o obwodnicę, by promować wypoczynek na terenach wokół Augustowa. - Ostatni raz podziwiaj Dolinę Rospudy, zanim zostanie bezpowrotnie zniszczona przez ludzi bez wyobraźni - zachęca do swojej oferty Przedsiębiorstwo Turystyczne "Rospuda" z Raczków. - Już od zeszłego roku, kiedy po raz pierwszy zrobiło się o Rospudzie głośno, zauważyliśmy większe zainteresowanie spływami na tym terenie - tłumaczy Edyta Sidor z Rospudy. - W tym roku spodziewamy się jeszcze większego.

    Właściciele ośrodków i organizatorzy spływów gwarantują, że turyści nie będą rozczarowani. - Rospuda to przepiękna rzeka, choć nie ukrywam, że jest przeznaczona dla doświadczonych kajakarzy - miejscami przypomina rzeki górskie i jest bardzo dzika - opowiada Dariusz Zyzało.

    Augustowianie mogą więc zacierać ręce i szykować się na spore zyski. Tym bardziej że ewentualna budowa nie zniszczy rzeki. - Odcinek rzeki, na którym planowana jest estakada, jest najmniej uczęszczany i większość spływów kończy się przed nim - tłumaczy Dariusz Zyzało. - Niezależnie od tego, którędy będzie przebiegała obwodnica, nad Rospudą będzie można wypoczywać bez przeszkód.

    Źródło informacji: PAP

    ŹRÓDŁO

    Nieoczekiwany efekt awantury o Dolinę Rospudy

    Nieoczekiwany efekt awantury o Dolinę Rospudy


    Dolina Rospudy
    TVN24

    "Metro": Awantura o obwodnicę Augustowa przyniosła nieoczekiwany efekt - nagle Polacy i obcokrajowcy usłyszeli o Rospudzie i zaczęli się interesować i chcą podziwiać jej piękno. Właściciele pensjonatów szykują się na najazd turystów.
    - Przed awanturą o obwodnicę Rospudę znali tylko pasjonaci kajakarstwa. Teraz mówią o niej wszyscy - mówi Andrzej Kozłowski z Ośrodka Kolonijnego "Jędrek" w Augustowie. I nie tylko mówią. Na długi weekend majowy w ośrodku zarezerwowane są już wszystkie miejsca, podobnie jest w większości okolicznych hoteli, pensjonatów i ośrodków agroturystycznych.

    - Te tereny zawsze były atrakcyjne, bo tu jest przecież bardzo pięknie. Ale nagłośnienie sporu wokół Rospudy sprawiło, że teraz więcej osób będzie chciało tu przyjechać - dodaje. Okazuje się, ze nie tylko Polacy chcą na własne oczy zobaczyć, o co toczą wojnę ekolodzy. Niektóre firmy już wykorzystują spór o obwodnicę, by promować wypoczynek na terenach wokół Augustowa. "Ostatni raz podziwiaj Dolinę Rospudy, zanim zostanie bezpowrotnie zniszczona przez ludzi bez wyobraźni" - zachęca do swojej oferty Przedsiębiorstwo Turystyczne "Rospuda" z Raczków.

    Właściciele ośrodków i organizatorzy spływów gwarantują, że turyści nie będą rozczarowani. - Rospuda to przepiękna rzeka, choć nie ukrywam, że jest przeznaczona dla doświadczonych kajakarzy - miejscami przypomina rzeki górskie i jest bardzo dzika - opowiada Dariusz Zyzało.

    Augustowianie mogą więc zacierać ręce i szykować się na spore zyski. Tym bardziej że ewentualna budowa nie zniszczy rzeki. - Odcinek rzeki, na którym planowana jest estakada, jest najmniej uczęszczany i większość spływów kończy się przed nim - tłumaczy Dariusz Zyzało. - Niezależnie od tego, którędy będzie przebiegała obwodnica, nad Rospudą będzie można wypoczywać bez przeszkód.

    A może by tak się spotkać?

    Weekend majowy się zbliża. Może byśmy urządzili sobie takie spotkanie w terenie? Jest to tzw. luźny pomysł, który urodził się wczoraj po kolejnej lekturze portów na cukrzyca.akcjasos.pl, gdzie trochę bardziej dorosłe cukierki planują kolejne spotkanie. Liwia bardzo by chciała jechać, ale jest troszkę za mała na wyjazd w towarzystwie 20-25-latków.
    Może my, mamy, tatusiowie i dzieci zorganizowalibyśmy wyjazd w weekend majowy dla nas i naszych pociech?
    Moglibyśmy uzgodnić miejsce i wstępnie się zdeklarować. Wiadomo, że w przypadku naszych dzieci różnie to bywa. Teraz może być dobrze, na początku maja nagle coś wypadnie i nic na to nie poradzimy. Niemniej jednak moglibsmy zaproponować jakieś interesujące miejsce, gdzie dzieci mogłyby sobie poszaleć bez obaw, że samochód je przejedzie, czy gdzieś sie zgubią, my moglibyśmy spotkać się w celach, nie wiem jak to nazwać, szkoleniowo-towarzyskich. Miejsce musiałoby być na tyle atrakcyjne, żeby w razie niepogody dzieci i my także nie nudzili się jak mopsy. Może jakiś pensjonat na naszą kieszeń albo większe gospodarstwo agroturystyczne albo dobre schronisko młodzieżowe, czynne całą dobę? Mogłoby być też tak, że ktoś z nas zna w swojej okolicy jakieś interesujące miejsce spełniające nasze dość ostre kryteria i może wszystko załatwić na miesjcu tzn. rezerwację, sprawdzić warunki, czy jest kuchnia, jak wyposażona itd. Jeśli np. istnieje możliwość zamówienia posiłków czy uwzględnią nasze życzenia itd. Jesli nie, jaki jest dostęp do kuchni i jej wyposażenie. Mam wrazenie, że wśród nas są osoby albo z zacięciem pedagogicznym i nie tylko, kóre mogłyby wymyśleć specjalne zajęcia dla naszych dzieciaków? To wszystko jest trochę chaotyczne, ale ponieważ nie mam dziś specjanie czasu, to rzucam tylko takie hasła. Co Wy na to?

    A może by tak się spotkać?

    A ja nadal mam nadzieję, że się uda. Jest jeszcze sporo czasu do terminu majowego. My od wielu lat wyjeżdżamy z Liwią gdzieś w Polskę i Liwia jako grzeczna córka biega razem ze mną po róznych miejscach wartych zobaczenia. Jestem z wykształcenia historykiiem, a poza tym zapalonym turystą, krajoznawcą czy jak to tam nazwać. Jeździłyśmy z plecakami w różne miejsca, byłyśmy np. w Krakowie, gdzie tzw. plan poznawania Krakowa był dostosowany do Liwii, która miała wtedy 6 lat. Nocujemy z reguły w schroniskach młodzieżowych. Ale w naszym przypadku raczej schronisko by odpadało, chyba że byłoby zorganizowane już według nowych standardów i regulaminów, który np. nie zakłada wyrzucenia bladym świtem turysty z łóżka. Raczej stawiałabym na gospodarstwo agroturystyczne lub pensjonat, oczywiście jeśli chodzi o ceny w granicach rozsądku. Myślę, że gdyby wśród nas było ok. 20 chętnych to już byłoby dużo. Pamietajmy, że na takie spotkanie przyjeżdża rodzic z dzieckiem lub dwoje rodziców.
    Ja tak namawiam, bo we mnie drzemią takie logistyczno-kwatermistrzowskie zapędy. Na razie nie zaczełam planować weekendu majowego samodzielnie, bo mam nadzieję, że nam się uda.
    Może zaczniemy od pomysłów na miejsce i wstępnych deklaracji. Jeśli będą wśród nas osoby mniej więcej (bardzo mniej więcej) z tych samych stron, to możemy wybrać jakieś miejsce w danym rejonie. Jeśli nie to cóż... zawsze ktoś będzie miał dalej, a ktoś bliżej. Ja ponieważ jestem tak sobie zmotoryzowane(mój"maluch" może przejechać na raz najwyżej 30 km) postulowałabym jakieś miejsce do którego dojeżdża PKS.
    Becia jest z Kłodzka, może w tamtych okolicach? Sama znam Kotlinę Kłodzką dość dokładnie, ale chętnie bym tam znów pojechała. Jeśli macie jakieś propozycje, kwestia miejsca pozostaje cały czas otwarta.

    Zapraszamy na TRATWĘ

    Byliśmy na Tratwie. Pojechaliśmy na długi weekend majowy w ramach agroturystyki, którą Tratwa również oferuje. Bardzo nam się spodobał Ośrodek i Gospodarze, gdy byliśmy u nich przez dwie godziny jadąc w lutym do Jadownik. Wystarczyło, żeby poczuć atmosferę. Podczas weekendu mieliśmy zorganizowanych mnóstwo zabaw dla całych rodzin, były ogniska, śpiewy, kontakt z zwierzętami, z przyrodą. Mają bardzo duży ogrodzony plac, na którym można grać w siatkówkę, koszykówkę, jeździć na rowerze, biegać. Jest górka do zjazdów w zimie sankami w lecie samochodem na gumowych kołach. Jest piaskownica. Gdy pada można skorzystać z dużego korytarza - Agata jeździła na nim swoim rowerem, a żona Olga uczyła się jeździć na rolkach (które dali gospodarze). Jest też sala do zabawy dla dzieci, gdzie są materace, drabinki do wspinania, zabawki. Gospodarze to przemili ludzie, angażują się całym sercem. Gotował nam sam gospodarz i muszę przyznać, że robił to rewelacyjnie.
    Poprosiliśmy o spotkanie z panią pedagog i rehabilitantką - chcieliśmy sprawdzić, jak Agatka będzie z nimi współpracować i co potrafią zaoferować nam podczas turnusu. Agatka z panią pedagog spędziła 1,5 godziny i mogłaby jeszcze. Pani pedagog stosowała metodę Dobrego Startu i Gruszczyk-Kolczyńskiej. Na koniec pracowała z Agatką przy komputerze. Rehabilitantkę oceniamy również bardzo wysoko.
    Dużym plusem Tratwy jest to, że jest to mały ośrodek. Dzięki temu mogą ofertę dostosować indywidualnie do dziecka. Tratwa oferuje dużo zajęć w ciągu dnia dla dziecka.
    Oceniamy bardzo wysoko ośrodek (biorąc pod uwagę Gospodarzy, kadrę terapeutów, ilość zajęć w ciągu dnia dla dziecka, jedzenie, bazę noclegową, możliwości spędzenia wolnego czasu).
    Zapisaliśmy się na turnus w lipcu. Jadą z nami nasi znajomi.

    A to gady!



    A to gady!

    Już dojeżdżając do Bałtowa koło Ostrowca Świętokrzyskiego, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to zupełnie inny świat. Nie tylko dlatego, że z zielonego gaju na dnie przepięknej doliny rzeki Kamiennej wychylają się prehistoryczne stwory naturalnej wielkości. Nad nimi wznosi się ukończony tej zimy, nowoczesny wyciąg narciarski, a ubogie obejścia okolicznych wiosek ustępują miejsca rzędowi kolorowych ścian barów i nowych płotów gospodarstw agroturystycznych. Na rozległym parkingu przed wejściem do parku roi się od samochodów.

    W weekend majowy na 40 hektarach łąk, otaczających wyciąg, otwarto zwierzyniec. Jeżdżąc wygodnymi alejkami własnym autem bądź amerykańskim "school busem", można obejrzeć z bliska wiele może niezbyt groźnych, ale z pewnością pięknych zwierząt. Są tu najbardziej towarzyskie lamy, bizony, jelenie, kudłate szkockie krowy górskie, wielbłądy, strusie.


    baltowskipark.pl

    Jeszcze kilkanaście lat temu nikt o Bałtowie nie słyszał. Aż wreszcie na przełomie tysiącleci geolog Gerard Gierliński odkrył na jednej z tutejszych skał (notabene zwanej przez miejscowych Czarcią Stopką) trop dinozaura. Grupa prężnych mieszkańców Bałtowa szybko zabrała się do przekuwania naukowego odkrycia w komercyjny sukces. W ciągu kilku miesięcy powstał park pełen modeli dinozaurów, odtwarzanych z ogromną pieczołowitością i troską o szczegóły pod okiem naukowców, między innymi paleontologa Karola Sabatha.

    Dla maluchów to istny raj, ale i dorośli przechadzają się w cieniu tyranozaura czy diplodoka pełni dziecięcego entuzjazmu i zachwytu. Mali paleontolodzy mogą wykopać z piasku na placu zabaw plastikowy szkielet tyranozaura, co wieczór starannie zakopywany przez obsługę parku. Dzieciaki oczywiście naciągają rodziców na rozliczne pamiątki – od breloczków po wielkie plastikowe modele jaszczurów. Dla podkreślenia nastroju sprowadzono nawet rośliny będące reliktami dawnych epok: araukarie, paprocie, a ostatnio także sosny Wollemi Pine. Wiosną tego roku do Bałtowa przywiózł je ambasador Australii.

    Park podzielono na sekcje, które przedstawiają kolejne epoki geologiczne Ziemi – od kambru do momentu pojawienia się człowieka w neolicie. Idziemy więc przez prapoczątki życia, mijamy grzebieniastego dimetrodona sprzed 300 milionów lat, docieramy wreszcie do mezozoiku – ery dinozaurów. Tu dopiero zaczyna się zabawa.

    Obserwujemy rodzinny popas wulkanodonów i czające się do skoku welociraptory, które przywodzą na myśl pamiętną scenę z "Parku Jurajskiego" Stevena Spielberga. Jest i T. Rex zagradzający drogę mamie triceratoprzycy z maleństwem. Na wszystko patrzy z góry, stojąc tylko na tylnych, potężnych jak drzewa łapach, ogromny diplodok, który gdyby był prawdziwy, to ważyłby 25 ton! Dinozaury są zresztą obecne w Bałtowie na każdym kroku. Nawet urzędu gminy pilnuje groźny alozaur.


    baltowskipark.pl

    Do wrót parku jurajskiego można dotrzeć nie tylko samochodem, ale też i drogą wodną. Na transport trzeba czasem poczekać, aż wróci z poprzedniego kursu, ale warto. Spływ odbywa się na dwóch flisackich tratwach, które bałtowianie zakupili w beskidzkiej Piwnicznej. Kierują nimi ubrani w regionalne stroje flisacy-gawędziarze. Kamienna w przeciwieństwie do Dunajca jest spokojną rzeką, więc flisacy, aby uatrakcyjnić spływ, uciekają się do różnych sztuczek. Kołyszą tratwami lub specjalnie gubią wiosła, aby później po nie zawracać. Na jednej z tratw płynie akordeonista, który przez całą drogę gra popularne melodie. Najżwawiej, gdy przepływa pod polującymi nad taflą wody latającymi gadami. Są one zapowiedzią, że docieramy do parku.

    Dinomania nabiera w Polsce rozpędu. W Rogowie na Pałukach powstał już park konkurencyjny dla Bałtowa, nabierają rozmachu wykopaliska w Krasiejowie na Opolszczyźnie, gdzie odkryto jak dotąd jedyne w Polsce szczątki dinozaurów i innych mezozoicznych gadów. Na dodatek można też podziwiać modele pradawnych jaszczurów w wielkopolskim parku w Nowinach Wielkich.

    Bałtów nie zasypia gruszek w popiele. Oprócz stoku dla narciarzy i zwierzyńca w sąsiedztwie parku jurajskiego powstała Kraina Koni – coś dla miłośników jazdy wierzchem, a także wypożyczalnie quadów i gokartów. W okolicy są też kilometry pięknych szlaków spacerowych po głębokich wąwozach i górkach, otaczających Bałtów. Ciekawe, co nowego odkryjemy za parę miesięcy?

    wymiana dośdwiadczeń-trudni goście

    Chciałam się wypowiedzieć na temat zaliczek. W moim obiekcie ZAWSZE je pobieram, chyba, że rezerwacja jest dziś, przyjazd jutro na 1,2 noce Jeśli na dłuższy czas to daję pól dnia na wpłaceni 30% i potwierdzenie tego faktu mailem bądź faksem. Ostatnio uczę się, bo zawsze z przyzwyczajenia była to zaliczka , używać słowa zadatek, podobno korzystniejsze od strony prawnej. Wysokość to 30% .Niestety w naszym społeczeństwie nie można sobie pozwolić na funkcjonowanie bez tego środka, ponieważ według moich statystyk ok 70% gości rezerwujących bez zaliczek NIE DOJEŻDŻA i nawet nie raczy wysłać smsa, że się nie pojawi - potem ja muszę całe to towarzystwo obdzwonić (koszt), aby się dowiedzieć, czy raczą przyjechać i ile mam kwitnąć na recepcji, albo do której w nocy nie spać. Ostatnio czekałam do 23:00 na taki przyjazd,bo Pani prosiła, że będą późno. Z racji tych późnych godzin pogubiła się w Szklarskiej i krążyła gdzieś tam nie mogąc znaleźć ulicy, po czym po moim kolejnym kontakcie dowiedziałam się, że nie chce jej się już szukać i gdzieś tam znalazła wolne miejsce, to już się u mnie nie pojawi. A ty człowieku czekaj sobie całą noc nawet na straży - chcesz klientowi zrobić dobrze, bo późny przyjazd, to Cię wyroluje - nie pisałabym o tym, gdyby to zdarzyło się tylko raz. Nadmienię,że mam taką zasadę, że nie zostawiam na lodzie klientów, bo się ktoś na to miejsce pojawił pod ośrodkiem "z ulicy", tylko czekam na przyjazdy- jak by się ta Pani czuła, gdyby po kilku godzinach jazdy i trafieniu do mnie usłyszała, że mam już zajęte, bo ktoś "się trafił" wcześniej? Najgorsi są ci, co najgoręcej zapewniają, że na pewno będą, bo maja już urlop itd. na 99% się nie pojawią.
    DLATEGO DRODZY PRZEDMÓWCY INSTYTUCJA ZALICZEK, ZADATKÓW JEST BARDZO ISTOTNA , ponieważ to nie jest tylko korzyść dla obiektu, ale i klienta - obiekt ma pewność, że klient się pojawi, a jak nie, to przynajmniej ma tą 1,2 noce opłacone i czas na sprzedaż miejsc, a klient ma pewność, że nie jedzie w ciemno i będzie miał gdzie spać. Jeśli zdarza się inaczej, to niestety we wszystkich branżach i zawodach są ludzie nieuczciwi i nic na to nie można poradzić. Są klienci, którzy myślą, że zadatek służy zabezpieczeniu bieżącej płynności finansowej ośrodka, bo on mi na urlop w lipcu wpłacą w marcu, bo inaczej bym kasy nie miała żeby na przykład kupić towar na ich obiady. Nie moi drodzy,to jest jak dwustronna umowa - ja ci trzymam miejsce, a ty przyjeżdżasz, a jak nie, to ja inkasuję zadatek za niedotrzymanie warunków umowy i tak to należy traktować.
    Co do tego, że reklama w internecie nie pokrywa się z prawdą i głupotą jest wpłacać zaliczkę, to proszę Pana mam taką uwagę, że reklama w internecie funkcjonuje masowo od kilku lat, wcześniej to był tylko telefon - nie było zdjęć i tych innych udogodnień i jakoś to funkcjonowało, a trzeba pamiętać, że zdjęcia to zdjęcia i nie można sobie na podstawie 5 zdjęć wygrabić opinii i całym obiekcie, bo po pierwsze wiadomo, że każdy się chwali tym co ma najlepsze, a najgorsze zostaje ukryte, a poza tym to tylko wybrany fragment rzeczywistości.
    Poza tym, na niepobieranie zadatków to sobie mogą hotele może pozwolić, a nie zwykły pensjonat, czy dom wczasowy, jak bym tak funkcjonowała, to bym musiała zamknąć biznes po roku, bo ja będą często miesiącami trzymać miejsce i nie sprzedawać go innym, a ktoś sobie potem przyjedzie albo i nie, aja zostanę z wolnymi miejscami. Na takie straty, przy tak wysokich kosztach utrzymania budynku i cenach dalekich do hotelowych ,nie mogę sobie pozwolić.
    Ale żeby było uczciwie, to na początku pobytu kasuję tylko tych gości, którzy chcą się od razu rozliczyć - rzadko zdarzało mi się żałować tej polityki - czasem ktoś skracał pobyt, bo pogoda czy coś takiego, ale też nie zdarzyło się, aby ktoś się nie rozliczył i uciekł.Chociaż wiem, że u sąsiadów miało to miejsce, więc ryzyko jest zawsze. Co więc powiedzą Państwo przedmówcy bulwersujący się sprawą zaliczek, żeby było uczciwie, to trzeba jeszcze popatrzeć na to okiem drugiej strony -stratnego pensjonatu, jakby to był Pana biznes, to na pewno by Pan pobierał przedpłatę, gdy po 5 razach rezerwacji na wiarę oszukałby Pana klient. Tak funkcjonują tylko nowicjusze w tej branży - ostatnio wyjechałam na weekend do małej agroturystyki, funkcjonuje od roku, rozmawiałam z właścicielką, działali kilka miesięcy, przyjęli grupę na weekend majowy, bez zaliczki, bo skąd mogli wiedzieć, czekali, nikt nie odwołał, no i grupa nie przyjechała, a rachunki zapłacić trzeba, od tej pory się nauczyli, szkoda, że tak to musieli okupić. Ja uczyłam się tak samo, ludzie mnie nauczyli.
    Zaliczkę oddaję, jeśli uznam to za stosowne, kiedyś robiłam to zawsze, żeby nie było konfliktów, teraz robię to tylko wtedy, kiedy wiem,że nie stracę i sprzedam miejsca. A jak ktoś sobie czegoś nie sprawdził - tzn nie podoba mu się lokalizacja , albo myślał, że będzie basen na miejscu, a nie ma - oczywiście pomysł, bo nie było ku temu żadnych przesłanek, aby był, to do widzenia, zaliczka zostaje, takie jest moje prawo.

    Szyszka z biwaku ekologów

    Szyszka z biwaku ekologów
    GRZEGORZ ŁYŚ
    Rzeczpospolita-moje podróże, z dn. 11.05.2007, str. 10

    Rospuda. Odkąd rzeka stała się słynna, przyjeżdża nad nią więcej turystów

    Podczas majowego weekendu na brzegach najsławniejszej polskiej rzeki zaroiło się od samochodów i turystów.
    Większość z nich do niedawna nawet o niej nie słyszała

    Dolina Rospudy, wyżłobiona przez rzekę wśród polodowcowych wzniesień irównin Suwalszczyzny, odwiedzana była dotychczas przez niezbyt licznych kajakarzy, rowerzystów, znawców przyrody imiłośników naturalnych krajobrazów. Odpoczątku konfliktu oprzebieg obwodnicy Augustowa zrobiło się oniej głośno nie tylko wPolsce, ale iwEuropie.
    - Nasi goście twierdzą, że wycieczka nad Rospudę jest obecnie trendy -nie ukrywa satysfakcji Cezary Cieślukowski, prowadzący z żoną gospodarstwo agroturystyczne Staszkowa Zagroda we wsi Jabłońskie, dwa kilometry odrzeki.

    Dla Cieślukowskich nagła sława doliny to jak wygrana naloterii. Przyjmują turystów dopiero odlata ubiegłego roku, ajuż gościli holenderską ekipę telewizyjną specjalizującą się wfilmach przyrodniczych. Zaczynający się właśnie sezon zapowiada się doskonale. Podczas majowego weekendu poszukujących unich noclegu było znacznie więcej niż miejsc. Przyjechali turyści zKatowic iWrocławia, a także ośmioro Holendrów. - Chcę pokazać dzieciom miejsce, októrym mówi się wtelewizji -wyjaśniał jeden zgości zGdańska.

    To nie Niagara

    Wdolnym biegu Rospudy są tylko dwa stosunkowo łatwo dostępne (także samochodem) miejsca, zktórych dobrze widać dolinę - mostki wpobliżu uroczyska Święte Miejsce iMłyniska. Ale oprócz nich przyciąga turystów niczym się niewyróżniający las w pobliżu osady Szczebra, na trasie planowanej obwodnicy, gdzie zimą biwakowali ekolodzy.
    -Tłumaczymy, jak trafić, rysujemy plany. Wiem, że niektórzy zabierają sobie stamtąd szyszki na pamiątkę. Ale większość nie ukrywa rozczarowania. Nie tylko tym lasem, ale i samą Rospudą. Nic dziwnego, bo w okolicach Augustowa mamy o wiele ciekawsze miejsca, np. Kanał Augustowski - twierdzi Zbigniew Huszcza, szef Augustowskiej Organizacji Turystycznej.
    -Nikt się nie spodziewa, że zobaczy coś wrodzaju Niagary. Ale ludzie oczekują, że chodzi ocoś nawiększą skalę -przyznaje Cieślukowski.
    I rzeczywiście -Rospuda nie może jako turystyczna atrakcja konkurować nie tylko z Niagarą, ale także z Puszczą Białowieską czy wydmami podŁebą. Jej niepozorna uroda przemawia tylko do tych, którzy potrafią ją znaleźć -wzwyczajnym krajobrazie północnej Suwalszczyzny, w ciszy lasów, głosach ptaków i bujnym kwitnieniu nietkniętych kosą nadrzecznych łąk.

    Pale w bagnisko

    Rzeka wypływa zJeziora Czarnego położonego niedaleko Gołdapi idąży wśród pół iłąk napołudniowy wschód. W górnym biegu przypomina kręty górski potok okamienistym dnie iwartkim prądzie. Jej dolina, wąska i o urwistych brzegach, przecina tu pasma polodowcowych wzniesień, ozów, łącząc głębokie i czyste jeziora rynnowe będące również dziełem lodowca (w sumie aż dziewięć). Dopiero zawsią Raczki, wpływając wpołożone napiaszczystej sandrowej równinie lasy Puszczy Augustowskiej, zwalnia bieg.

    Poniżej uroczyska Święte Miejsce leniwie już meandruje między ścianami trzcin, w szerokiej bagnistej dolinie, stanowiącej jedyny w tej części Europy obszar naturalnych torfowisk niskich. Stały poziom wody, dzięki któremu nie zarastają one lasem i zaroślami, utrzymuje się tu bez ingerencji człowieka. W tym właśnie miejscu, o nienaruszonych dotychczas stosunkach wodnych, przeciąć ma dolinę obwodnica, czyli most iwiadukt, wsparty nadziesiątkach podpór i pali głęboko wbitych wgrunt.

    Pałac Paca

    Wprawne oko znawcy roślin dostrzeże w dolinie Rospudy przede wszystkim wielką rozmaitość storczyków. Rośnie ich aż 19 gatunków; znajduje się tu np. jedyne w kraju stanowisko miodokwiatu krzyżowego, wpisanego doPolskiej Czerwonej Księgi Roślin, czyli rejestru gatunków zagrożonych. Amatorzy obserwowania ptaków mają szansę dostrzec nad rzeką orlika krzykliwego, bielika, włochatkę, dzięcioła białogrzbietego i trzmielojada.

    Nad Rospudą znajdą coś dla siebie nie tylko miłośnicy przyrody, ale także historii iarchitektury. W Dowspudzie w pobliżu Raczek pozostały np. fundamenty, piwnice, arkadowy portyk iwieża bociania pałacu wzniesionego na początkuXIXw. przez Ludwika Michała Paca. To malownicze ruiny jedynej wPolsce budowli wczystym stylu angielskiego neogotyku, projektu Henryka Marconiego. A także pamiątka po jednym z najwybitniejszych przedstawicieli słynnego litewskiego rodu -napoleońskim generale, azarazem anglomanie, mecenasie sztuki, pionierze postępu w rolnictwie (sprowadził naSuwalszczyznę szkockich farmerów) i pierwszym naczelnym wodzu powstania listopadowego. To zDowspudy wywodzi się znane powiedzenie „wart Pac pałaca, apałac Paca“.

    Pogańskie uroczysko

    Generał i jego rezydencja należą do nieodległej stosunkowo historii. Dzieje uroczyska Święte Miejsce znamy głównie z legend. Tu, gdzie zatrzymują się dziś kajakarze, oddawali część swym bogom już pogańscy Jaćwingowie. Jedna z ich drużyn po przyjęciu wXIIIw. chrztu postawiła na brzegu drewniany krzyż. Cudownie ocalony z rąk pogan, którzy palili go, niszczyli, a nawet wrzucili do rzeki, przetrwał do naszych czasów. Tak przynajmniej wynika z tabliczki ufundowanej przez dawnego proboszcza miejscowej parafii.

    Historycy twierdzą, że uroczysko związane jest raczej z istniejącą tu wXVIw. prawosławną kaplicą św. Jana Chrzciciela. Nie ulega natomiast wątpliwości, że w tym okrytym tajemnicą miejscu od niepamiętnych czasów zbierali się w noc świętojańską okoliczni mieszkańcy, by spożywać tradycyjne posiłki, rytualnie kąpać się wrzece i składać ofiary pod krzyżem.

    Trudna rzeka

    Najlepszym sposobem, by naprawdę poznać dolinę Rospudy, jest spłynięcie nią kajakiem. W przeciwieństwie do Czarnej Hańczy liczący ponad 70 km szlak wodny z Jeziora Czarnego do Augustowa wymaga jednak sporych umiejętności kajakarskich, zwłaszcza wgórnym biegu. Rzeka jest wąska, pełna ostrych zakoli, powalonych drzew, głazów, bystrzy i pozostałości zbudowanych przez Ludwika Paca kamiennych progów, które miały czynić krajobraz bardziej malowniczym. Napokonanie całego szlaku potrzeba zwykle aż sześciu dni.
    - Tu nie ma ani chwili nudy. Zawsze trzeba się liczyć z przymusową kąpielą - przyznaje Agnieszka Zyzało, właścicielka organizującej spływy firmy Szot.

    Liczba zainteresowanych spływem Rospudą wzrosła wtym roku o połowę. Większość turystów wybiera dolne, łatwiejsze odcinki rzeki. Trasę z Raczek do Świętego Miejsca można pokonać w ciągu jednego dnia, podobnie jak ostatni odcinek szlaku - z uroczyska dopółwyspu Goła Zośka nadjeziorem Rospuda, łączącego się z jeziorem Necko już wAugustowie.

    Do doliny da się dotrzeć z Augustowa także pieszo lub rowerem niebieskim szlakiem (30 km) prowadzącym przez Szczebrę, uroczysko Młynisko, Święte Miejsce i Dowspudę.

    Przyroda na ekranie

    Najprostsza jednak możliwość rzucenia okiem naRospudę to rejs statkiem Żeglugi Augustowskiej. „Perkoz“ podpływa nakilkaset metrów do jej ujścia. W najbliższych dniach zainstalowany będzie na nim piętnastometrowy maszt zkamerą transmitującą obraz zgłębi doliny na40-calowy monitor.
    -Dotej pory największym zainteresowaniem cieszyło się pokonywanie statkiem śluz na Kanale Augustowskim. Dziś pierwsze pytanie brzmi: czy zobaczymy Rospudę? -opowiada dyrektor Lucyna Głowacka. -Wcześniej tam wcale nie pływaliśmy. Teraz zdarza się, że na„Perkoza“ brakuje biletów. Wweekendy pływamy dwa razy dziennie, wlecie planujemy sześć rejsów.

    Mieszkańcy Augustowa, w tym żyjący z turystów, stoją murem zabudową obwodnicy według dotychczasowych planów. Wierzą, że nie zaszkodzi ona ani Rospudzie, ani turystyce wAugustowie. Te kalkulacje, gdyby budowa się rzeczywiście rozpoczęła, mogą się jednak okazać zawodne. Czy Rospuda nie będzie atrakcją jednego sezonu?
    - Zawsze wyjaśniam gościom, którzy rezerwują noclegi, że my mieszkamy nad jeziorem Rospuda Filipowska, a nie Rospuda Augustowska. Obawiają się buldożerów, nie chcą wypoczywać wpobliżu budowy - mówi właścicielka gospodarstwa agroturystycznego podFilipowem, w górnym biegu rzeki, Bogusława Frukacz.

    Plan Checiny - na zachete.

    Juz kiedys Wam obiecalem, ze pokaze Wam w jaki sposob marzenia zmieniaja sie w rzeczywistosc.
    I jak z planow - takich jak MAK powstaja potezne projekty zyskujace kilka milionow z funduszy unijnych.

    Ponizej prezentuje Wam napisany przeze mnie, jeszcze w Irlandii, w 2006 roku wstepny plan rozwoju Checin. (Taki sam etap jak wlasnie MAK)
    Tak jak MAK dzisiaj roznosimy po kieleckich wladzach -tak Plan Checiny roznosilem w czasie moich wizyt w Polsce wsrod checinskich oficjeli - wladz miasta, urzednikow, ba, nawet u ksiedza bylem ;)
    Jak juz przejrzycie te wypociny tutaj - przejdzie sie na podany link - ale nie wczesniej i zobaczcie, jak to wyglada obecnie.
    Tak wyglada projekt, ktory otrzymal kilkumilionowe dofinansowanie.
    http://www.checiny.pl/asp/pliki/aktualnosci/POM_checiny.pdf

    Zamieszczam to tu nie tylko, zeby sie chwalic (choc oczywiscie jakies stęknięcia zachwytu, jako to jestem genialny sa mile widziane :)
    ale po to, by pokazac Wam jak wielka mamy szanse, by nam sie udalo.
    Bo wszystko zaczyna sie od marzen - absolutnie wszystko.
    A my juz wiemy, ze "Yes, we can" :)

    Projekt Checiny.
    1) Pogadac z kims z Tourismu Ireland.
    2) Jak ma wyglądać strona?
    3) Pomysły na rozruszanie ludzi.
    a) najlepiej wyglądające gospodarstwo – zwolnienie z podatku gruntowego np.
    b) gospodarstwo, które w danym roku zrobilo największe postępy w wyglądzie – nagroda pieniezna lub rzeczowa.
    * to w każdej wsi, miejscowosci
    4) Promocja za minimalna kase
    5) Co robic w Chęcinach?
    6) Co robic poza Chęcinami?
    7) Jak to robia inne miasta, obszary, regiony?
    8) Jakie książki o turystyce, o promocji, sztuce promocji regionow? Sa takie w ogole?
    9) Lista ciekawych miejsc tak w gminie Chęciny jak i w okolicy – ale tej najbliższej – tak żeby mogli bez problemow z Chęcin dojechac. Także lista tych dalszych.
    10) Pomysły, co i gdzie turyści mogą robic w Chęcinach?
    11) Utworzenie Rady Promocji, w sklad której by wchodzily osoby znane w gminie i miescie, znajace okolice, majace pojecie o turystyce, promocji?
    12) Lista slawnych ludzi związanych z Chęcinami. Dawni i obecni.
    13) Co znani mowili, mowia o Chęcinach?
    14) Wytyczenie tras wycieczkowych, sciezek rowerowych.
    15) Lista hoteli, moteli, kwater w gminie i okolicy.
    16) Pomysly na imprezy, które moglyby rozsławiać Chęciny.
    17) Wspolpraca z mediami – gazetami lokalnymi i ogólnopolskimi, radio, TV.
    Podrzucanie im listy tego, co się w gminie dzieje.
    18) Omówienie listy ciekawych miejsc, strategia promocji i rozwoju oddzielna dla każdego z tych miejsc.
    19) Wspolpraca z gminami stowarzyszonymi.
    20) Przystapienie do jakiegos stowarzyszenia, związku gmin turystycznych, żeby czerpac z ich doświadczeń.
    21) Korzystanie z funduszy UE z tego obszaru – rozwoju obszarow wiejskich, zapobiegania bezrobociu, promocji regionow, turystyki. Skontaktowac się z Centrum Informacji Europejskiej, poszperac w necie, skontaktowac się z kims odpowiedzialnym za to w województwie.
    22) Kontakt z ambasada Izraela na temat odnowy kirkutu i zabytkow pożydowskich.
    23) Kontakt z osobami, które próbowały otworzyc pub w Niemczowce.
    24) Obejrzec i zastanowic się co dalej z muzeum – ta salka.
    a) Czy zostawiamy to, co jest czy tylko je ulepszamy?
    b) Czy przyłączamy ( kamienie, mineraly ) jaskini Raj, a tam robimy inne – związane z historia Chęcin?
    c) Może całkowicie rezygnujemy z muzeum, a sale wykorzystujemy do czegos innego?
    d) Muzeum historyczne – średniowieczne ( typu miecze, makiety, zbroje ) robimy na zamku, a w miescie pozostale – reszta historii, muzeum kultury żydowskiej czy wykorzystujące to, ze były tu krecone Pan Wolodyjowski i Wiedzmin?
    25) Ogłosić zbiorke pamiątek związanych z Chęcinami i w ogole z historia – może z tymi filmami? ( to co widziałem u Luci z marszem 1-majowym, itp ). Można by pomyśleć o ich ekspozycji w muzeum – cale muzeum dla nich, czesc czy jako ekspozycja od czasu do czasu?
    26) Skontaktowac się z bractwami rycerskimi w Polsce i zagranica. Potrzebne były by minimum 2 turnieje. Może jakis festyn, np. o bitwie z Kamiencem Podolskim ( inscenizacja np. ubrac dzieciaki ze szkoly czy szkol raz czy 2 razy do roku, ubrac w biale prześcieradła – janczarzy i zorganizowac szturm zamku ) Ludzi posadzic w zamku i wokół niego, żeby z gory patrzyli. Zorganizowac swiece dymne, troche ognisk. Można by urządzić oboz tatarsko-turecki, pieczone swinie itp.
    Zorganizowac to na weekend tak by mogli wpaść na piknik z kiełbaskami ludzie z Kielc. Jeden taki dzien na atak na zamek, drugi turniej rycerski, a trzeci ….
    Do tego imprezy towarzyszace – wyklady, wystawy, ermitraze ze zdjęć z okolicy.
    Ze zas atak na Kamieniec Podolski to zaprosic tureckiego ambasadora, kogos z jego ambasady i poprosic o pomoc w organizacji.
    27) Zwrócenie turystow Chęcinom. Poki co bowiem caly ruch turystyczny omija miasto i nie ma ono z nich zadnego pożytku. Przeciez to wola o pomste do nieba. Pierwszy raz widze miasto, które dobrowolnie pozbywa się kasy.
    a) Zrobienie parkingow ogolno-dostepnych na tych 2 rynkach. Można pomyśleć o innych lokalizacjach, ale jak najbliżej centrum. Można wykorzystac parking kościelny. Ewentualnie w rynkach parki dla osobowych, a autobusy na ten kolo zamku. ( ale to bezsens, bo gros odwiedzających – przynajmniej na początku to będą dzieciaki ze szkol, wycieczki w autokarach ).
    Zakładając ze parkingi – i gros turystow przechodzi przez miasto powstaja tam sklepy z pamiątkami, dzieciaki kupuja w sklepach kole, bulki czy słodycze. Przeciez to zloty interes dla sklepow, restauracji czy barow. Dzieciaki i nauczyciele chętnie zjedli by cos cieplego. Wiec po zajechaniu czekalyby na nich restauracje… Musiałaby również istniec możliwość zamowienia obiadow, cieplych posiłków przez Internet czy telefon. ( wszystko oczywiście za pośrednictwem Page ).
    b) Trasa przez miasto powinna tak przechodzic, by ludzie mogli isc przez oba rynki i kocie lby ( żeby zobaczyli zabytkowa budowe, zabytkowy układ architektoniczny )
    Przy zalozeniu, ze odnowiono by synagoge i kirkut ( prędzej to drugie, bo raz ze ludzie będą się burzyc, ze Zydy wracaja i zabieraja … nasze, to na dodatek jak z prawami własności. Zdecydowanie łatwiej by było z kirkutem ) trasa mogla by o nie zachaczac. Jeśli nie, to z rynkow szla by obok kościoła – przeciez on tez jest zabytkowy ( możliwość odwiedzin i obejrzenia w srodku ) przez Szlak az do zamku.
    Może pomyśleć tez o odnowieniu Niemczowki ( z 17 wieku przeciez ) i zaliczeniu jej do atrakcji. ( z jednej strony miasta
    28) Zamontowanie na wiezy zamku teleskopu, silnej lunety, może automatycznego aparatu foto z bardzo silnym obiektywem. Żeby je uruchomic trzeba by wrzucic 2 zl. Wiecej nie ma co, bo 5 zl to by było za duzo dla dzieciakow.
    29) Zdjęcia grupowe z napisem pamiatka – pozdrowienia z Chęcin. Fotograf był by pod reka albo pod telefonem. Można by tez było zamówić go na telefon lub przez Internet na Page o Chęcinach.
    30) Centrum Informacji Turystycznej. Musi istniec jedno miejsce – osoba, stanowisko, która koordynowala by to wszystko. Może być to ktos działający w imieniu i na rachunek gminy lub zewnętrzny podmiot zajmujący się wszystkim na jej zlecenie.
    Musi na bieżąco monitorowac działalność wszystkich podmiotow, atrakcji. Tak aby osoba chcaca przyjechac do Chęcin mogla wszystko załatwić w jednym miejscu – spanie, jedzenie, bilety. Musi ona mieć wgląd w wolne pokoje, liczbe dostępnych jeszcze wejściówek do Jaskini Raj, moc zamawiac obiady, itp. Musi mieć możliwość w ciagu 5 minut sprawdzenia wszystkiego, co chce wiedziec osoba zainteresowana przyjazdem i mieć możliwość oddzwonienia do niej – wyslania maila.
    31) Koordynator do spraw turystyki.
    Osoba zajmujaca się organizacja atrakcji i promocja Chęcin. Może, ale nie musi być to ta sama co w CIT. ( na początku prawdopodobnie ta sama, ale wraz ze wzrostem ruchu turystycznego trzeba będzie raczej rozdzielic te funkcje ).
    Odpowiadalaby za strategie dlugofalowa. Organizacja kampanii reklamowych, imprez towarzyszących, plenerowych itp, planowanie inwestycji, nadzor nad wszystkimi projektami itd.
    32) Zawody Strong Man. Chęciny sa znakomitym miejscem na ich organizacje… ( u podnóża zamku, a wiec okazja do jakichs średniowiecznych wariacji np. a’la Wyrwidąb ). A coz za okazja do promocji…
    Duza impreza plenerowa, telewizja, duze zainteresowanie, okazja do zarobku dla straganiarzy itd. Poza tym bliziutko do Kielc, wiec organizatorzy z grupy organizującej te zawody tez pewnie byliby zadowoleni, bo mogą liczyc na duza frekwencje.
    33) Kierunki promocji – Chęciny nie maja warunkow na to, by stac się drugim Zakopanem. Nikt tam nie przyjedzie na tydzień, 2, bo nie ma tam – ani w okolicy na tyle atrakcji. Za to ma szanse stac się miejscem weekendowych wypadow i jednodniowych wycieczek. Tak ze strony grup zorganizowanych jak i nie zorganizowanych, wycieczek szkolnych, rodzin i pojedynczych par czy osob.
    Najważniejsze będą te jednodniowe. Ze szkol i rodzinne. Szkoly w tygodniu, rodziny z dzieciakami w weekendy.
    34) Zlot taborow cygańskich. Można zaprosic wykonawcow muzyki cygańskiej. Skontaktowac się z centrami kultury cygańskiej. Wytwórców pamiątek rękodzielniczych. Zespoly taneczne.
    Może zas wrzucic to w wiekszy Festiwal Kultur Nieobecnych ( Byłych, Trzech Rzeczpospolitych ).
    Tu można wrzucic:
    a) Kultura cyganska
    b) Kultura zydowska
    c) Kultura bialoruska
    d) Kultura litewska
    e) Kultura ukrainska
    f) Zespoly muzyki dawnej – barokowej, renesansowej…
    g) Wytworcy rękodzielnictwa
    35) Zlot balonowy, paralotniarski.
    36) Zlot rowerzystow.
    37) Zlot starych samochodow, motocykli, bryczek.
    38) Rozwoj turystyki konnej.
    39) Turniej szachowy – zamek –wieze.
    40) Grotołazi – na wzor Lodzkiego Festiwalu Gorskiego.
    41) Projekcja filmow o, związanych, dziejących się, nagrywanych w Chęcinach i okolicach. Zeromski – Silaczka, ….
    41) Koncert im. Agnieszki Osieckiej. Z dwóch powodow:
    a) raz, bo lubie Jej piosenki – i sa bardzo fajne.
    b) bo stosunkowo latwo będzie to sprzedac prasie i mediom. W Polsce, zwłaszcza wśród inteligencji ( tego, co z niej jeszcze zostalo ) postac Osieckiej jest bardzo popularna. Jej twórczość jest raczej niszowa, kierowana raczej do ludzi inteligentnych ( a to ci raczej siedza w mediach - stad jest szansa na notki w prasie, radiu i telewizji. Może nawet na obecność na koncercie TVP, zwłaszcza 2. Może regionalnej czy TV Trwam. ( Mogę nienawidząc o. Rydzyka i uważać go za oszołoma, ale w biznesie nie ma wrogow, tylko zysk :). To się wpisuje w jego narodowo – nabozne pienia, wiec może będzie zainteresowany ( tak samo Festiwal Kultur 3 Rzeczypospolitych ). Choc znając Rydzyka to może się nie podobac Jej otwartość.
    Osiecka lubia tez studenci. I to na nich chce oprzec ten koncert.
    Poza tym Jej piosenki naprawde mogę się podobac młodym, nawet mniej wyrobionym ( przynajmniej czesc z nich ).
    Może by ten koncert połączyć tez z festiwalem kultury żydowskiej i cygańskiej ( Osiecka była zydowka ? Chyba ). Ale co wtedy zostanie na festiwal Kultur 3 Rzeczypospolitych ?
    Widze to jako konkurs
    42) Zobaczyc jak wyglada to organizacyjnie w Rochester i Leeds Castle ( tak w innych malych miastach, miasteczkach wypoczynkowo-turystycznych za granica i w Polsce ).
    43) Zlot fanow fantasy – lub Sapkowskiego. Wykorzystac to, ze tam nagrywano czesc Wiedzmina – połączyć z turniejami rycerskimi, itp.

    Comments:
    Już widze, ze będzie mnie to kosztowalo wiele zachodu. Coz, w sumie mam na to 2, 3 lata. Raczej 2 niż 3. W sumie jednak konskrypt i harmonogram chciałbym przygotowac do 22.12.05 ( przyjazd Kasi, gdyz chciałbym, żeby zabrala dane do Polski, wydrukowala i pokazala Luci ). Zreszta, będę tez potrzebowal Jej pomocy kilkoma rzeczami, wiec chciałbym mieć już liste tego o co chciałbym Ja zapytac.

    I) Musze rozbic Plan Chęciny na kilka czesci, żeby się nie pogubic w szczegółach.
    - Strona internetowa.
    - Imprezy plenerowe.
    - Atrakcje i zabytki.
    - Infrastruktura. Najważniejsze inwestycje.
    - Srodki finansowe ( lista instytucji, funduszy, itp. które moglyby dostarczyc środków na realizacje planow, inwestycji ).
    - Cele.
    - Moja lista. Ma zawierac liste spraw, które musze załatwić sam w związku z przygotowaniem Projektu Chęciny.
    - Raport otwarcia – ( Mc Kinley na wzor ) zawierajacy kompletny opis gminy i miasta wraz z ocena perspektyw rozwoju i ukazaniem drog jak to zrobic. Jego zadanie to przekonanie osob go czytających do moich idei.
    - Organizacja CIT-u ( Centrum Informacji Turystycznej ) jako miejsca, skad każdy miałby możność zamowienia wszystkiego i jako miejsca skad Operator ( osoba odpowiedzialna za sprawne dzialanie wszystkiego ), moglaby zarządzać wszystkimi atrakcjami, miejscami.
    - Informacje biznesowe. ( wszystko, co może się przydac do zalozenia, prowadzenia działalności w Chęcinach ).
    - Informacje marketingowe, promocyjne. ( wszystko, co może się przydac do stworzenia kampanii promocyjnej Chęcin – jak inni się promuja, co robia, robili, aby zaistniec, strony na wzor, książki, autorzy ).
    - Sposoby na rozruszanie mieszkancow
    - Informacje na temat Chęcin i okolic. ( wszystko, co może się przydac do realizacji Planu Chęciny – wszystkie hotele, restauracje, wsie, mieszkancy itp. Wazne adresy ).
    - Jak wpleść realizacje Planu Chęciny w moja kampanie wyborcza – w nastepnych wyborach mam być przynajmniej radnym, jeśli nie wojtem.
    W ogole jak ma wyglądać ta moja kampania?

    Strona internetowa.
    *) Wykupienie domeny.
    *) Znalezienie osoby, która przygotuje strone. ( Dudek )
    *) Zebranie danych, które maja być zawarte na stronie.
    *) Wygląd strony.

    Wygląd strony.
    1) Kolor w jakim ma być strona. Niby mala rzecz, a wazna. Musze się dowiedziec jakie kolory sprawiaja, ze odczuwamy przyjemność i starac się stworzyc strone wlasnie w nich. O ile oczywiście nie będzie to sprawiac problemow z czytelnością.
    2) Układ strony. Będę musial to sobie rozrysowac.
    Na samej gorze zdjecie zamku.
    Pod nia, już w innym kolorze, prostokątny na jakas 1/5, 1/6 strony panel z danymi do CIT-u . Duze litery – Centrum Informacji Turystycznej. Pod nim „ Tu uzyskasz wszelkie informacje i pomoc. Zabukujesz bilet, miejsce w hotelu i na parkingu, zamowisz obiad, a nawet randez-vous z fotografem. Po kliknieciu wyskakuje strona z
    rozbiciem na 3 czesci:
    a) prawa gorna czesc – lista hoteli, kwater, restauracji, pubow, ośrodków wypoczynkowych itd. – miejsc stanowiących baze. Ma być nazwa, adres, telefon, email, zdjecie. Po klikniecie przenosimy się na stronke z dokładnym opisem i zdjęciami osrodka. Dodatkowo ma być tu lista tras turystycznych jakie będą wytyczone przez powiat z rozbiciem na piesze, rowerowe i samochodowe.
    Tam tez ma być lista autobusow, busow i pociągów – czyli jak się dostac do Chęcin i podróżować po nich.
    b) lewa gorna czesc – lista atrakcji, opisy, dane, itd.
    c) mapa. Po najechaniu na nazwe hotelu, atrakcji u gory na niej ma się pojawiac czerwona ( atrakcja ) lub niebieska ( osrodek ) kropka pokazujaca polozenie tego miejsca, a zielonym kolorem linia pokazujaca przebieg tras.
    d) Na dole ma być okno z informacjami o obiektach użyteczności publicznej – poczta, policja, lekarze, warsztaty samochodowe, naprawa rowerow, fotograf, itd.
    3) Co się powinno znaleźć na tej stronie?
    a) Mapa – zdecydowanie musi być na pierwszej stronie. Najlepiej niebiesko-zielona z uwzględnieniem każdej miejscowości w powiecie ( male czarne literki ), - może mapa trojwymiarowa?, zas dużymi czerwonymi kropkami musza być zaznaczone atrakcje z większymi niż nazwy miejscowości literkami z nazwa atrakcji . Po najechaniu na kazda z kropek powinno się pokazywac male okienko ze zdjęciem i krotkim opisem. Nazwa powinna być podkreslona ( już ta w opisie ), a po najechaniu na nia mamy się przenieść na sub strone z kompletnym wyczerpującym opisem i wieloma, wieloma zdjęciami.
    Opis ma być rozbity na:
    -) czytelne i wyczerpujące informacje o tym jak się dostac do atrakcji ( dojazdy, autobusy, parkingi, pociągi ), koszty wejścia, kontakt – email, numer, dane osoby odpowiedzialnej za obsługę turystow, itp, opis tego co, się znajduje w atrakcji ze zdjęciami. To ma być widoczne od razu po otwarciu linku. Oprocz tego po prawej stronie ma być link do galerii ze zdjęciami – na samej gorze, nizej link z konkretnymi, bardzo dokładnymi opisami wszystkich atrakcji, nizej link do historii. Na dole zas forum – miejsce na wpisy turystow. Najbardziej będą mnie interesowac uwagi krytyczne, bo będą wskazywac, co trzeba poprawic.
    4) Jezyki.
    Docelowo, bo oczywiście na początku trudno będzie o wszystko zadbac. Tu trzeba będzie wykorzystac dane z Polskiej Izby Turystycznej o cudzoziemcach odwiedzających Polske i zaczac od tych jezykow, które wśród nich pojawiaja się najczęściej. Bardzo dobrze bowiem robi to stronie, gdy dostepna jest w wielu jezykach. To, ze ewentualni turyści mogą cos przeczytac w swoim wlasnym jezyku sprawia, ze będą bardziej zadowoleni.
    Dodatkowo dla każdej z wersji językowych chciałbym przygotowac cos związane z Chęcinami i ich krajami. W stylu – Czy wiesz, ze…np. dla Zydow cadyk xxx zyl w Chęcinach w latach xxx i zostawil po sobie grupe współwyznawców.
    a) angielski – ja, ktos ze znajomych z Irlandii. Może jakis student, żeby było taniej.
    b) niemiecki – może Ania Brunn kogos poleci.
    c) rosyjski – ja, siostra Piotrka Ladzinskiego.
    d) francuski –
    e) wloski –
    f) hiszpanski – Abel
    g) japonski –
    h) chinski –
    i) szwedzki -
    j) czeski –
    k) wegierski –
    l) litewski – Goska Andrzeja
    k) hebrajski – ten jezyk powinien być dodany nawet na początku.

    Atrakcje turystyczne.
    1) Zabytki – stare miejsca, które mogą przyciągnąć turystow. Także muzea.
    2) Obiekty krajoznawcze
    3) Ośrodki wypoczynkowe
    4) Lista hoteli, pensjonatow, kwater
    5) Lista lokali gastronomicznych
    6) Trasy turystyczne
    7) Zabytki i obiekty okoliczne – miejsca w okolicy, do których ewentualnie mogliby pojechac turyści przebywający w Chęcinach.
    * Generalnie wydaje mi się, ze:
    a) kazda z atrakcji musi mieć wlasny opis zawierajacy wszelkie dane
    - właściciela
    - historie
    - stan obecny
    - wartość turystyczna
    - liste możliwych ulepszen
    - liste możliwych źródeł finansowania ulepszen
    - sugerowana forma reklamowania ( do kogo ma być kierowana, jakimi srodkami, itp)
    b) trzeba pomyśleć nad sposobem monitorowania liczby turystow. Musimy bowiem wiedziec ilu, jacy i dlaczego do nas przyjeżdżają. Musimy tez wiedziec ( zwłaszcza w początkowym okresie ) czy i jak szybko ich liczba wzrasta. Dlaczego przyjeżdżają i w zależności do tego dostosowywac nasza oferte do ich potrzeb. Musimy to wiedziec również dlatego, by – w razie potrzeby – moc modyfikowac kampanie promocyjna.
    1) Zabytki.
    *Chęciny.
    a) Zamek
    b) Kościół
    c) Klasztor Franciszkanow – z ośrodkiem dla narkomanow
    d) Dwa Rynki
    e) Synagoga
    f) Kirkut
    g) Trasa Krolewska
    h) Zabudowa miasta
    i) Jaszczorowka
    j) Klasztor Bernardynek – z Pana Wolodyjowskiego.
    *Gmina
    a) Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni
    * Generalnie wydaje mi się, ze:
    -
    2) Obiekty krajoznawcze
    a) Park krajobrazowy

    3) Ośrodki wypoczynkowe
    a) Bolmino

    4) Trasy turystyczne
    a) piesze
    b) rowerowe
    c) samochodowe
    * Generalnie wydaje mi się, ze:
    ad a) Najwazniejsza to ta wiodaca przez miasto. Musi biec tak, by nie pomijac zadnej z atrakcji, ale równocześnie zachaczac o centrum miasta – sklepy, bary, restauracje, tak, aby każdy z tego skorzystal.
    To wlasnie uwazam za największy blad, zbrodnie nawet, iż caly ten ruch turystyczny omija miasto. Praktycznie poza oplatami od dzierżawcy zamku miasto nic nie ma z turystow. Matko Boska! To przeciez zyla zlota. Jak ślepym trzeba być żeby tego nie widziec.
    To moja idee-fixe. Szlak. Trasa. I to z dużej litery, bo chciałbym, by szlak zyl wlasnym zyciem, stal się sam w sobie atrakcja – zwłaszcza ta czesc za zamkiem.
    Ja to widze mniej wiecej tak:
    Na dolnym rynku urzadzony bylby parking dla autobusow. ( Ponieważ jest maly, a chciałbym by jak najwięcej ludzi przechodzilo przez miasto nie omijając centrum wiec raczej tylko dla autobusow – zajmuja jedno miejsce postojowe, a wchodzi do nich cala wycieczka – 30-40 osob. No bo chyba lepiej by przez cale miasto przechodzila duza grupa z autokaru niż rodzina z samochodu osobowego, choćby nawet była to liczna rodzina, a osobowy był vanem. Bez dwóch zdan wiecej wyda wycieczka niż rodzina. ) Osobowe na gornym rynku. Może również – po rozmowie z księdzem na parkingu obok kościoła. Oczywiście utrzymac należy ten parking podzamkowy – choc pozostawiajace tam samochody wycieczki, rodziny
    Ad 1)
    Ad e,f) Synagoga i Kirkut
    -) ustalic stan prawny omawianych terenow, obszarow. Właściciele prawni,
    -) dowiedziec się, dlaczego Zydzi przyjeżdżają do Chęcin w maju. Rocznica śmierci, urodzin cadyka czy inny powod? Czy przyjeżdżając odwiedzaja tylko kirkut i synagoge czy również inne miejsca?
    - skontaktowac się z organizatorami tych wycieczek i spróbować sprzedac im pomysl odnowienia zabytkow pożydowskich w Chęcinach.
    - skontaktowac się z ambasada izraelska w Polsce. Może oni pomoga mi skontaktowac się z byłymi, zydowskimi mieszkancami Chęcin mieszkającymi w Izraelu i/lub poza nim – Stany itd. Tu jednak najpierw skonsultowac się z Lucia jakie jest podejście mieszakancow do byłych właścicieli, bo po pierwsze ludzie mogą sobie nie życzyć ( Zydy przyjeżdżają odbierac majatek ), po drugie zas może się okazac, ze stan prawny nie jest do konca jasny i otworze puszke Pandory ściągając uwage byłych właścicieli, którzy mogą chcieć odzyskac ich dawna własność.
    - skontaktowac się z organizacjami żydowskimi w Polsce. Może one pomoga w ustaleniu listy byłych mieszkańców pochodzenia żydowskiego, ich potomkow, historii diaspory żydowskiej w Chęcinach.
    - dowiedziec się, kto ewentualnie ( poza wyzej wymienionymi ) może wesprzec finansowo proces odnowy w/w zabytkow.

    Imprezy plenerowe.
    1) Skontaktowac się z bractwami rycerskimi w Polsce i zagranica. Potrzebne były by minimum 2 turnieje. Może jakis festyn, np. o bitwie z Kamiencem Podolskim ( inscenizacja np. ubrac dzieciaki ze szkoly czy szkol raz czy 2 razy do roku, ubrac w biale prześcieradła – janczarzy i zorganizowac szturm zamku ) Ludzi posadzic w zamku i wokół niego, żeby z gory patrzyli. Zorganizowac swiece dymne, troche ognisk. Można by urządzić oboz tatarsko-turecki, pieczone swinie itp.
    Zorganizowac to na weekend tak by mogli wpaść na piknik z kiełbaskami ludzie z Kielc. Jeden taki dzien na atak na zamek, drugi turniej rycerski, a trzeci ….
    Do tego imprezy towarzyszace – wyklady, wystawy, ermitraze ze zdjęć z okolicy.
    Ze zas atak na Kamieniec Podolski to zaprosic tureckiego ambasadora, kogos z jego ambasady i poprosic o pomoc w organizacji.
    2) Zawody Strong Man. Chęciny sa znakomitym miejscem na ich organizacje… ( u podnóża zamku, a wiec okazja do jakichs średniowiecznych wariacji np. a’la Wyrwidąb ). A coz za okazja do promocji…
    Duza impreza plenerowa, telewizja, duze zainteresowanie, okazja do zarobku dla straganiarzy itd. Poza tym bliziutko do Kielc, wiec organizatorzy z grupy organizującej te zawody tez pewnie byliby zadowoleni, bo mogą liczyc na duza frekwencje.
    3) Zlot taborow cygańskich. Można zaprosic wykonawcow muzyki cygańskiej. Skontaktowac się z centrami kultury cygańskiej. Wytwórców pamiątek rękodzielniczych. Zespoly taneczne.
    Może zas wrzucic to w wiekszy Festiwal Kultur Nieobecnych ( Byłych, Trzech Rzeczpospolitych ).
    Tu można wrzucic:
    a) Kultura cyganska
    b) Kultura zydowska
    c) Kultura bialoruska
    d) Kultura litewska
    e) Kultura ukrainska
    f) Zespoly muzyki dawnej – barokowej, renesansowej…
    g) Wytworcy rękodzielnictwa
    4) Zlot balonowy, paralotniarski.
    5) Zlot rowerzystow.
    6) Zlot starych samochodow, motocykli, bryczek.
    7) Grotołazi – na wzor Lodzkiego Festiwalu Gorskiego.
    8) Turniej szachowy – zamek –wieze.
    9) Projekcja filmow o, związanych, dziejących się, nagrywanych w Chęcinach i okolicach. Zeromski – Silaczka, ….
    10) ) Koncert im. Agnieszki Osieckiej. Z dwóch powodow:
    a) raz, bo lubie Jej piosenki – i sa bardzo fajne.
    b) bo stosunkowo latwo będzie to sprzedac prasie i mediom. W Polsce, zwłaszcza wśród inteligencji ( tego, co z niej jeszcze zostalo ) postac Osieckiej jest bardzo popularna. Jej twórczość jest raczej niszowa, kierowana raczej do ludzi inteligentnych ( a to ci raczej siedza w mediach - stad jest szansa na notki w prasie, radiu i telewizji. Może nawet na obecność na koncercie TVP, zwłaszcza 2. Może regionalnej czy TV Trwam. ( Mogę nienawidząc o. Rydzyka i uważać go za oszołoma, ale w biznesie nie ma wrogow, tylko zysk :). To się wpisuje w jego narodowo – nabozne pienia, wiec może będzie zainteresowany ( tak samo Festiwal Kultur 3 Rzeczypospolitych ). Choc znając Rydzyka to może się nie podobac Jej otwartość.
    Osiecka lubia tez studenci. I to na nich chce oprzec ten koncert.
    Poza tym Jej piosenki naprawde mogę się podobac młodym, nawet mniej wyrobionym ( przynajmniej czesc z nich ).
    Może by ten koncert połączyć tez z festiwalem kultury żydowskiej i cygańskiej ( Osiecka była zydowka ? Chyba ). Ale co wtedy zostanie na festiwal Kultur 3 Rzeczypospolitych ?
    Widze to jako konkurs
    11) Kulig – tez zaczerpniety z Wisly. Oczywiście, nie na początku, ( chyba, ze na zadanie ) dopiero, gdy baza w Chęcinach stanie się na tyle dobra, by grupy turystow zostawaly na dłużej.

    Promocja Chęcin.
    1) Rozbicie na media – internet, prasa, radio, telewizja, gazety, listy, plakaty – bilboardy
    2) Rozbicie na poszczególne grupy klientow – inna będzie bowiem skierowana do młodzieży, inna do starszych
    3) Rozbicie na poszczególne atrakcje
    4) Omówienie sposobu ( sposobow ) promowania calych Chęcin.
    - na pewno musza się tu znaleźć informacje, ze piekno Chęcin i okolicy docenili już filmowcy, którzy krecili tu już w latach 70-tych filmy – cos o Panu Wolodyjowskim. Ostatnia zas produkcja realizowana tutaj był Wiedzmin – film taki sobie, lecz panorama okolic w filmie wyglada slicznie – proszę zwrocic uwage np. na scene walki ze smokiem – nie dosc, ze smok sliczny, bo robiony przez ten sam zespol, który robil efekty w Braveheart to jeszcze zdjęcia okolicy niewiele ustępują tym z filmu z m elem Gibsonem. ( takie smaczki się licza – nawet jeśli nie dla klientow z Polski, to zawsze jest to punkt zaczepienia dla osob z zagranicy. Niewielu z nich pewnie słyszało o Geralcie z Rivii, lecz wielu oglądało Waleczne serce i zachwycalo się ukazanymi tam krajobrazami. Porównanie to wiec, choc może nieco na wyrost może ich skłonić do tego, żeby tu przyjechac. Można by ewentualnie zrobic dwie wersje ( lub wiecej ) strony promującej Chęciny i w tej dla cudzoziemcow zamieszczac takie smaczki )
    5) Zastanowic się, z czyich doświadczeń Chęciny moglyby ewentualnie skorzystac.
    Wilanow, Zakopane, mniejsze miejscowości wypoczynkowo-rekraacyjno-uzdrowiskowe ( przeciez w okolicy jest ich sporo ).
    Przyjrzec się temu w jaki sposób promuja, reklamuja się miejscowości turystyki jednostanowiskowej – tej z jedna tylko atrakcja na zachodzie ( jeśli już korzystac z czyichs doświadczeń najlepiej robic to od najlepszych
    * Generalnie wydaje mi się, ze:
    - początkowo musimy się skupic na promocji w Internecie i w Kielcach. Na wiecej początkowo nie będzie kasy.
    - sprawdzic, dowiedziec czy ktos znany pochodzi z Chęcin. Moze ma tu rodzine?
    Może jakis dziennikarz prasy lokalnej, regionalnej mieszka w okolicach?
    - Po pierwsze musimy sobie odpowiedziec na pytanie – dla kogo sa Chęciny?
    Dla jakiego rodzaju turystow, klientow? I…
    W chwili obecnej jest to miejsce wizyt jednodniowych. Po pierwsze, liczba atrakcji w Chęcinach i okolicy jest zdecydowanie zbyt mala, by na dłużej przyciągnąć uwage turystow. Zamek, jaskinia czy Tokarnia, zwłaszcza te 2 pierwsze – owszem, sliczne i interesujące, ale da się je zobaczyc w jeden dzien. Pozostale zas miejsce lezace bliziutko nie sa na tyle intrygujące, by skupic na sobie uwage na tyle, by szukac tu miejsca do spania i zostawac, by je zobaczyc. No i wlasnie tu pojawia się drugi, kto wie czy nie największy problem – kompletny brak bazy, zaplecza. O ile od biedy daloby się przekonac klienta, żeby zostal w Chęcinach – i traktowal ja jako baze wypadowa do okolicznych atrakcji ( dab Bartek, Gory Świętokrzyskie i gołoborze czy …. ) to … tu nie ma on gdzie tego zrobic. Brak hoteli, pensjonatow, zajazdow, moteli, restauracji, pubow, kafejek, pizzerii… Nic. Pod tym względem to kompletna pustynia. W sumie można by to wykorzystac i sprzedawac turystom z zachodu – 7 dni w realnym socjalizmie ( jeśli chcesz zobaczyc jak odpoczywalo się z realnym socjalizmie w latach 70-tych ). To zart, ale smutny raczej.
    Ze względu na taki, a nie inny charakter Chęcin potrzebna jest dosc specyficzna organizacja wypoczynku i dostosowana do niej reklama. Znacznie wieksza – niż na przykład w takim Zakopanem musi być liczba eventow – wydarzen typu koncerty, zawody, zloty.
    Druga sprawa: ja role Chęcin widze niejako dwojako. Po pierwsze jako miejsce do którego przyjeżdżają turyści z daleka ( czyli odległość powyżej 50 kilometrow ), po drugie zas trzeba by maksymalnie wykorzystac, to ze leza niedaleko od dużego miasta, Kielc. Czy jest w ogole szansa na przekształcenie Chęcin w cos w rodzaju Wilanowa Kielc? Miejsca, gdzie mieszczuchy przyjeżdżałyby na niedzielny, weekendowy wypoczynek. Oczywiście, przy zachowaniu odpowiednich proporcji. Z drugiej jednak strony Chęciny tez maja sporo do zaoferowania. W przeciwieństwie do wielu miejscowości na zachodzie, które poza jednym, slawnym ( czytaj bardzo dobrze wypromowanym ) miejscem nie maja nic wiecej ( poza baza, perfekcyjnie przygotowana, to im trzeba oddac ) do zaoferowania, Chęciny maja takich miejsc kilka, na dodatek sa położone w slicznej okolicy. Turyści mogą tu wiec przyjeżdżać nie tylko, żeby zobaczyc cos ( i potem umrzec J ), lecz również mogą tu zostac i wypoczywac. To bardzo, bardzo duzy plus i znakomita szansa do wykorzystania. Jedynym mankamentem – za to niemalże całkowicie zabijającym ( w tej chwili ) szanse jego rozwoju jest prawie całkowity brak bazy, infrastruktury hotelowo-gastronomicznej. Już choćby stworzenie jednej wspolnej bazy miejsc mysle, ze zwiększyłoby o jakies 20% -40% ruch turystyczny. Naprawde w to wierze.

    Na pewno nie jest to typ takiej miejscowości wypoczynkowej jak Zakopane czy Sopot, gdzie ludzie przyjeżdżają na tydzień, dwa czy nawet dłużej.
    6) Współpraca z gminami stowarzyszonymi.
    Chęciny będą musiały przystąpić do związku gmin turystycznych. Na pewno taki istnieje – po pierwsze, żeby zaczęło być o Chęcinach głośniej, po drugie żeby korzystac z ich doświadczeń. Koniecznym jest tez podpisanie współpracy z gminami – obszarami, z zagranicy. Turystycznymi - dla doświadczeń, miejskimi - takimi, z których mogliby pochodzic ewentualni turyści.

    Ad1) A.Telewizja.
    - To chyba najbardziej nosne w tej chwili medium, lecz ze względu na ograniczone na początku srodki, raczej nie mamy szans na reklame bezposrednia, a już na pewno nie w ogólnopolskiej TV. Jedna z możliwości jest reklama posrednia – tzn tworzenie w Chęcinach eventow, informacje o których moglyby się pojawic w lokalnych wiadomościach.
    *Zastanowic się, co mogloby się dobrze sprzedac. W tej chwili jest mnóstwo gazet, mediow i one musza z czegos zyc, o czyms pisac. Media lokalne, regionalne, ogólnokrajowe. Zastanowic się o czym, co jest w Chęcinach lub ich okolicach jest godne uwagi, o czym można by zrobic reportaż. Rozbijmy to na 3 kategorie:
    ludzie, miejsca, wydarzenia. Trzeba to tylko umiejętnie mediom, dziennikarzom podsuwac.
    Ludzie: znane postacie związane z Chęcinami, artyści ludowi, lokalne rękodzielnictwo. Robiąc o nich reportaż zwłaszcza telewizyjny trudno będzie nie pokazac piekna Chęcin.
    Miejsca: tu podobnie. Przeciez nawet omawiając bardzo dokladnie jedno miejsce można wspomniec inne miejsca. Zreszta nawet skupienie się na jednym nawet miejscu i zrobienie o nim fajnego reportażu to już olbrzymia korzysc dla miasta. Te miejsca zas to te wymienione wśród atrakcji. Przede wszystkim jaskinia Raj i zamek, może muzeum wsi kieleckiej. To na początek. Księdza zas można by namowic, by przez swoje kontakty namowil kogos z radia Maryja i TV trwam na reportaż o kościele, klasztorach, może nawet calych Chęcinach. A to już piekny początek.
    Wydarzenia: oczywiście najpierw musza być. I tu to nagłośnienie spełni podwojna role – raz, ze nagłośni same Chęciny, dwa ze napedzi ludzi na imprezie.
    - Druga jest pojscie droga Krakowa i zapraszanie dziennikarzy do Chęcin, tak by sami mogli zobaczyc jak piekne jest to miasto i okolice. Może o tym potem napisza. Tylko gdzie ich umieścić? I tak kolko się zamyka.
    - Trzecia z możliwości jest stworzenie samemu nagrania, reklamowki Chęcin i okolic. Z tym, ze sa 2 wersje: stworzenie dvd tylko dla celow reklamowych i stworzenie drugiego, nazwijmy je inwestycyjnym. Oczywiście, elementy z jednego spokojnie moglyby się powtarzac w drugim. Pierwszy widze jako nakierowany tylko na turystow – zdjęcia, obrazy pokazujące wszystkie atrakcje Chęcin. Rozbicie na jakby 2 czesci – kilka krotkich 1-2 minutowych spotow ( może roznych twórców, żeby zobaczyc rozne wizje ) i jeden, dwa dłuższe filmy, filmiki. Dodatkowo jeden lub dwa reklamujące nie tylko Chęciny, ale i okolice – Kielce, gory świętokrzyskie, itp. ( miejsca, do których można pojechac majac baze w Chęcinach ). Czy ten gosc, artysta ludowy dziala jeszcze w chęcinach – okolicy? Można by go tu tez umieścić. ( Ba, można by zrobic program o nim samym. Przeciez gdy będą robic program o nim pokaza również okolice. A to już promocja.
    Zastanowic się należy nad jezykami. Fajnie by było, gdyby od razu na plycie można zamieścić wersje po polsku i ( przynajmniej ) po angielsku. To samo z inwestycyjna.
    Inwestycyjna zas plyta: skierowana przede wszystkim do inwestorow branżowych, hotelarskich. Oczywiście, nie tylko, ale przed przyjeciem na tereny Chęcin np. przemyslu ciezkiego trzeba by się długo zastanowic. Najważniejsze, by potencjalnie zainteresowani zrozumieli, ze w Chęcinach zmienil się klimat. Ze nadeszla nowa ekipa, gotowa do zmian, wyzwan, gotowa na przychylenie nieba chcącemu tam zainwestowac. Widze 2 wersje takiej plyty: jedna dla inwestorow polskich, druga dla zagranicznych. Oprocz tego, ze roznic się powinny oczywiście wersja jezykowa ( angielski, niemiecki, francuski, jidysz, rosyjski ), dodatkowo powinno zawierac dwie dodatkowe notki – pierwsza, wspolna dla wszystkich zagranicznych o przemianach w Polsce i latach ostatnich ( wzmianka o wzroście przelotow ) i druga, już specyficzna, uwzgledniajaca już dany kraj, jezyk.
    I tak w jidysz odwolanie do żydowskiej historii miasta, śladów tej kultury.
    Francuski – o ich inwestycjach w Polsce, zwłaszcza o tych w branze hotelarska.
    Niemiecki – cos trzeba wymyslec.
    Rosyjski – o pietnie, jakie odcisnęło się na tych ziemiach w czasach zaborow, ze było czescia zaboru rosyjskiego, ale tylko w pozytywnym kontekście oczywiście J
    Angielski – chmmm, to dosc rozlegle pole i tez trzeba będzie cos wymyslec.
    Co zas powinno się znaleźć na tych plytach: na pewno prezentacja Chęcin z jak najlepszej strony – tu należy wykorzystac materialy z plyty promocyjnej. No i prezentacja już czysto techniczna. Ile ziemi jest do dyspozycji, lokalizacja tych obszarow, lokalizacja samych Chęcin – przy trasie do Krakowa, linia kolejowa, przedstawienie działających w okolicach zakładów, ( żeby pokazac, ze warto tam inwestowac ), wywiad z wojtem i człowiekiem odpowiedzialnym za inwestycje – jeśli będzie takowy, informacje o samej gminie – wielkość, liczba mieszkańców, stopa bezrobocia tak w gminie jak i okolicy ( by pokazac, ze pracownikow nie zabraknie ) srednie zarobki ( podanie tez najniższych i najwyższych ) podane w zlotych, euro, dolarach, funtach, jenach i rublach. Uczulenie, ze tuz pod bokiem jest duzy ośrodek akademicki i duze, wojewodzkie miasto, dominujący przemysl ( jest takowy? J ).
    Ad1) B. Postaranie się o umieszczenie Chęcin w ofercie biur podrozy.
    Trzeba by zaczac od tego, żeby przejrzec wszystkie miejsca do spania jakie oferuja Chęciny i okolice, przejrzec cala baze, infrastrukture – jedzenie, pamiątki, itd. ( wszystko, co turyści uważają za istotne ), skonsultowac to z biurami podrozy ( aby dodac czy skorygowac to, co ewentualnie oni uważają za istotne ) i w oparciu o te wiedze i te wskazówki moc stworzyc portfolio, oferte dla grup czy osob indywidualnych, która to oferte biura podrozy moglyby umieścić w swojej ofercie, w swoich katalogach.
    Sa dwie możliwości – albo ta oferta wyda się biurom na tyle atrakcyjna, ze sami ja umieszcza w swoich katalogach albo ich nie zachwyci ich i wtedy trzeba będzie ich blagac, by choc pozwolili umieścić kilka reklamowek Chęcin w ich biurach.
    Dodatkowo działalność promocyjna w biurach podrozy powinna polegac również na dostarczeniu do każdego z ich biur dużych, kolorowych, nasciennych kalendarzy ze zdjęciami Chęcin, tak by oswoic klientow z nazwa miejscowości. ( siedzi sobie taki klient, czeka na swoja kolej, by być obsłużonym i rozglada się po pomieszczeniu, którego jednym z elementow jest wlasnie duzy, ze slicznymi zdjęciami kalendarz Chęcin. Nawet jeśli jeden na 1000 się zapyta to już plus. Kalendarz z innym zdjęciem co miesiąc, na gorze zdjecie, na dole zdjęcia dużymi literami napis Chęciny z haslem promocyjnym i logiem gminy, nizej małymi literkami opis atrakcji widniejącej na zdjęciu wraz z numerami, adresami pocztowymi i sieciowymi jak skontaktowac się z CIT czy BIT.
    Ad4) Promowanie calych Checin. Inne sposoby
    a)Wymyslenie hasla promującego Chęciny. „Serce skradla mi Kasia, dusze – ( zabraly ) Chęciny”
    b) Wymyslenie loga promocyjnego.
    c) Wymyslenie postaci promującej Chęciny.
    Coz, postacia promujaca caly region świętokrzyski jest Baba Jaga. Można by pojsc ewentualnie w tym kierunku. To naprawde nosna marketingowo postac. Mysle, ze musi to być postac na tyle atrakcyjna, by moc umieścić ja na pomniku, moc tworzyc w oparciu o nia maskotki, odlewy, wykorzystywać do umieszczania na widokówkach, kalendarzach, moc przebierac jako postac w czasie imprez. Ba, choćby nawet jako maskotka druzyny Piast Chęciny. Baba Jaga spelnia te wszystkie warunki idealnie.
    d) Umieszczenie postaci promującej na pomniku.( Baba Jaga jest tu postacia idealna ).
    Mysle o umieszczeniu tego pomnika na przebudowanym gornym rynku, tak by zaraz po wyjsciu z autokaru dzieciarnia mogla sobie moc strzelac fotki. Pomnik musi być na tyle ciekawy, żeby cieszyl dzieciaki, bawil dorosłych, a równocześnie wyglądał na tyle powaznie, by nie stal się przedmiotem nasmiewania się. Dodatkowo musi być tak sprofilowany, by dzieciaki i młodzież mogly na niego wchodzic i robic sobie takie zdjęcia. Dodatkowo, gdyz fotograf jest w pobliżu, można by wykorzystywać pomnik jako miejsce do robienia pamiątkowych zdjęć klasowych, innych grupowych czy rodzinnych.
    ( pojawia się problem z pogodzeniem umieszczenia tam pomnika i przeznaczeniem gornego parku na postoj dla autobusow. Trzeba będzie niezłego architekta, by pogodzic funkcje reprezentacyjne rynku z uzytkowymi: postoj autokarow, pomnik, BIT, deptak, centrum sklepowe, ruch uliczny, przyzwyczajenia mieszkancow? Jak to wszystko pogodzic?
    *
    Ogłosić ogolnogminny pomysl na kazde z tych zadan. Dac w miare atrakcyjne nagrody – np. telewizor czy gotowke, tak by wciągnąć jak najwieksza liczbe mieszkańców ( to tez pozwoli ich rozruszac, wciągnie w idee, obudzi w nich poczucie wspólnoty ).
    Trzeba by prześledzić okoliczne legendy, podania, klechdy.

    Raport otwarcia.
    1) Dane Chęcin i gminy.
    a) liczba mieszkańców – ilu w miescie, a ilu na wsi – lista miejscowości
    b) źródła utrzymania mieszkańców – rolnictwo, lista głównych zakładów w gminie i tych dookoła niej, które daja prace mieszkancom gminy, sredni dochod mieszkańców.
    c) wykształcenie – srednie wykształcenie w gminie, liczba szkol, gdzie się ucza dalej
    d) organy uzy tecznosci publicznej – policja, szpital, oczyszczanie miasta, itd
    e) źródła dochodu gminy – potrzebny dostep do budżetu gminy
    f) stopa bezrobocia
    2) Możliwości rozwoju.
    Omówienie szans rozwoju turystyki. Omówienie alternatyw – np. szans na przyciagniecie jakichs zakladow
    3) Lista i pokrotkie omówienie wszystkich miejsc atrakcyjnych turystycznie

    Moja lista.
    01.02.06 – dzis podjalem decyzje o zarzuceniu przebudowy, przemianowania gornego rynku w parking. Mija się to z celem. Po pierwsze ma on pelnic role wizytowkowa, wiec nawet jeśli na początku mialoby to sens ( bo na początku fajnie by było ), to trzeba by ponieść jakies tam nakłady, a po drugie jak by to wyglądało – rynek, jedna z atrakcji i zastawiony autobusami ).
    Przede wszystkim zas znalazłem alternatywe w postaci

    05.02.06
    Rozmowa z Kasia pokazala mi skale problemow jakie przede mna stoja. Już wiem, ze kilka rzeczy będzie musialo wyglądać inaczej niż zamierzałem. Dalej jednak jestem optymista, bo … to jedyna alternatywa dla Checin. Może się okazac, ze to projekt nie na 3, a na 10 lat, ale on musi być wdrozony w zycie. Bo bez niego Chęciny umra. One – jak cale kieleckie, ( jedno z najwolniej rozwijających się województw w kraju, Europie ) już umieraja. Nie maja wizji, pomysłu, nadzieji. To jedyna jaka mogą mieć Chęciny. Chyba, ze dostana szanse jak Gliwice z Oplem czy Lodz z Moulimexem. Na to się jednak nie zapowiada.

    CIT./ BIT.

    Sposoby na rozruszanie mieszkańców.
    1) Utworzenie Rady Promocji, w sklad której by wchodzily osoby znane w gminie i miescie, znajace okolice, majace pojecie o turystyce, promocji?
    - burmistrz, radni, sołtysi, ksiądz, ksieza, znane w okolicy osoby, dzieciaki ze szkol – 2,3 z Rady Uczniowskiej z każdej podstawowki, gimnazjum i szkol średnich z gminy, powiatu. Tak, dzieciaki, bo raz ze poczuja się wazne, to je dowartosciuje i bardziej zwiaze z Chęcinami, może zobacza w tym jakas szanse dla siebie, to jeszcze nie mysla sztampowo, raczej niestereotypowo i mogą naprawde wnieść cos ciekawe do dyskusji czy wpaść na jakis fajny pomysl.
    Jej zadaniem byłoby wspieranie (m.in poprzez wymyślanie sposobow promocji i kierunkow rozwoju, inwestycji oraz nadzorowanie – z daleka, z dalekaJ ) działalności organu odpowiedzialnego za wdrazanie w zycie Planu Chęciny.
    2) Utworzyc przy każdej (!) szkole Kolo Przyjaciol Chęcin ( nazwa dosc niefortunna i na pewno do dyskusji ) pod opieka najbardziej lubianego przez dzieciaki nauczyciela. Po co? Argumenty jak powyżej plus kilka innych. Będą potrzebni choćby przy organizacji niektórych imprez plenerowych – jak inscenizacja oblezenia Kamienca. Będą zbierac starocie, podpowiadac jak realizowac Plan, animowac go niejako w terenie. Najważniejsze, żeby cos robili – żeby zrozumieli, ze nie musza tkwic tylko z podstawowym wykształceniem, żeby mieli odwage marzyc.
    * Przede wszystkim musze stworzyc liste najbardziej wpływowych osob w gminie, aby zdobyc ich poparcie dla Planu.
    Lucia – bez dwóch zdan osoba dla mnie bezcenna. Raz, ze jest jedna z inteligentniejszych, trzeźwo patrzących na zycie kobiet, dodatkowo ma charyzme i bezcenna wiedze o Chęcinach. Zastanawiam się nawet nad tym czy w pierwszych wyborach to Jej kandydatury nie zgłosić. Gdyby się zgodzila mysle, ze Jej wiedza, znajomości i moje teoretyczne przygotowanie daloby nam sukces. Z drugiej strony ja z Nia za plecami tez mam szanse. Ale to piesn przyszłości. Poki co o Planie. Lucia, będzie pierwsza, po Kasi osoba, która go przeczyta i bardzo, bardzo zalezy mi na Jej opinii. Jeśli bowiem powie, ze się nie da sadze, ze się nie da. Ona najlepiej zna okolice i ludzi. Lucia jest tez kluczem do innych ludzi. Po pierwsze powie mi do kogo warto isc dalej i co najwazniejsze zarekomenduje mnie tym osobom. No i ze względu na swoja wiedze może bardzo, bardzo duzo wnieść do oszlifowania Planu.
    Ksiądz / ksieza – z tego, co Kasia mi o nich opowiadala sadze, ze uda mi się ich przekonac do tego pomysłu. Wydaja się na tyle oddani parafii ( tyle zrobili dla kościoła ) i na tyle otwarci, ze mogą kupic mój pomysl. A to byloby potężne wsparcie. Zwłaszcza w tak małym miasteczku slowo księdza duzo znaczy. Poza tym wyglądają na inteligentnych i zaradnych, a takich wlasnie ludzi będę potrzebowal, jeśli będę chciał naprawde cos zrobic. No i już załatwiali jakies srodki na remonty dla kościoła. Wiec maja i wiedze i doświadczenie.
    Burmistrz – z calej ekipy wydaje mi się najmniej przydatny. Ale reprezentuje wladze, gmine, miasto wiec bez niego się nie obejdzie. Dobrze by było udac się do niego już z poparciem księdza. To byloby mu raczej ciezko zlekceważyć. Obawiam się jednak, ( z tego, co o nim słyszałem ), ze on może nie pojac jak głębokie zmiany dla Chęcin się szykuja.
    Dyrektorzy szkol? Szerzej – przedstawicieli inteligencji. Jakos ciagle tkwi we mnie bałwochwalczy stosunek do elit intelektualnych.
    Ludzie odpowiedzialni za obiekty – zamek, jaskinia, itd.
    Liderzy młodych – tu nieoceniona może okazac się pomoc Adama. Oni mogą zdobyc dla mnie poparcie młodzieży, a jak swiat swiat to zawsze oni maja odwage robic rzeczy, na które inni boja się nawet porwac.
    Liderzy biznesu – oczywiście tego na miare Chęcin J. Chciałbym się spotkac nie tylko z najbogatszymi, ale i ze wszystkimi (!) właścicielami sklepow, lokali, kwater itd.
    Sołtysi – to w sumie lokalni liderzy, bo jednak na wsi sołtys to jednak sołtys ( czytaj wazna figura ).
    Szefowie lokalnych kol partyjnych – sa takie?
    Osoby cos robiące, nie wazne co. Wybijające się ponad szarzyzne, przeciętność. Ci, którzy nie dali się połknąć przeciętności. Oni będą stanowic kręgosłup mojej „armii” J Ci, którzy maja odwage nie być przeciętni. Bo, zwłaszcza na początku zdecydowanie to wariatow będę potrzebowal J

    Infrastruktura. Najważniejsze inwestycje.
    1) Parkingi
    2) Miejsca do spania
    3) Jedzenie
    4) Sklepy
    5) Pamiątki
    6) Tablice informacyjne
    7) Biuro Informacji Turystycznej.
    8) Punkty usługowe – naprawa aut, rowerow.
    9) Przebudowa rynkow.
    10) Przebudowa ulic
    11) Szlak.
    12) Rozklad czasowy.

    Ad7) Przynajmniej na początku powinno się mieścić na gornym rynku. Prawdopodobnie polaczone na początku z CIT-em. Docelowo ma być tylko biurem informacji – przeszklonym z dwiema ( prawdopodobnie ) osobami z obsługi klienta. Zajmowaly by się one tylko udzielaniem informacji turystom, rezerwacja biletow, pokoi, obiadow itp. Polaczenie początkowe z CIT-em ( wiadomo, pieniadze ), który docelowo ma się zajmowac tylko obmyślaniem i realizacja promocji Chęcin, wynikac będzie z braku funduszy no i tego, iż na początku tylko ja ( bo na początku ja się tym będę prawdopodobnie musial zajac ) będę wiedział czego tak chce od tego miejsca. Wiadomo, to wszystko i tak wyjdzie w praniu, w dzialaniu.
    Dwa stanowiska z telefonami i stalym laczem internetowym, gdyz ( mam nadzieje, ze) wiele zapytan będzie pochodzilo z sieci. Chciałbym by pracujące tam dziewczyny ( wydaja mi się bardziej odpowiednie do tej pracy – i seksizm tu nie ma nic do rzeczy:) odpowiadaly na telefony, pomagaly zgłaszającym się turystom, odpisywaly na maile i…mialy wlaczone GG. Wlasnie GG, Skype, OnetKontakt, itd. – wszystkie narzędzia, formy kontaktu oferowane przez net chciałbym wykorzystywać do kontaktow z potencjalnym klientem.
    Powinny być tam dostępne mapy zwykle Checin i mapy atrakcji, adresy i cenniki, ulotki z kalendarium wydarzen odbywających się w gminie, możliwość zamowienia przewodnika, możliwość sprawdzenia dostępności do wszystkich atrakcji ( tu rozumiem tak dostep do zabytkow, jak tez rezerwacje hoteli, posiłków czy busow – z czasem ). Widokowki, znaczki, w srodku skrzynka pocztowa, może komputer podlaczony do sieci dla turystow. Rozpiska autobusow, busow, możliwość zamowienia taksowki. Dobrze by było, by dziewczyny znaly przynajmniej angielski, może jeszcze niemiecki.
    W Wisle widzialem również jak wyglada takie biuro. Wcale nie zajmuje duzo miejsca, może koegzystowac z innymi firmami. Mieściło się w dosc dużym budynku w centrum miasta – było tam m.in. biuro podrozy, restauracja i kino.
    Poza tym podobal mi się pomysl z megafonami, które ogłaszały o roznych atrakcjach. Warto by o tym pomyśleć.

    Ad1) Parkingi. Ze względu na charakter Chęcin, które ( przynajmniej przez kilka początkowych lat, zanim stana się baza wypadowa w cale Gory Świętokrzyskie i w Kieleckie ) sa miejscowością turystyki widokowej, eventowej (a nie wypoczynkowej)
    - czyli miejscem, gdzie turyści przyjeżdżają na 1 dzien, odgrywaja jedna z ważniejszych rol. W zasadzie zaraz po zabytkach najwazniejsza. Stad wazne jest ich strategiczne rozplanowanie, tak by z każdego z nich był latwy dostep do atrakcji, zabytkow, ale równocześnie tak by przepuścić turystow przez miasto i dac im okazje do wydania pieniędzy – i teraz mam 3 koncepcje:
    -) pierwsza, by autokarowy umieścić na dolnym, a osobowy na gornym rynku
    -) druga, by autokary stawaly jednak na gornym
    -) trzecia, by jako parking zaadoptowac tylko dolny i znaleźć gdzies dodatkowe miejsce w okolicach centrum.
    * wszystko wynika z tego, ze przede wszystkim trzeba turystow ściągnąć do miasta ( nie mogą omijac centrum, bo miasto traci na tym olbrzymie!!! pieniadze ), ze rynki – zwłaszcza gorny ma pelnic role deptaku i centrum, a wiec nie będzie tam już miejsca na parking, ze nie ma miejsc, gdzie ewentualnie można by umieścić parking
    ( choc wlasnie przyszedł mi do glowy zieleniak. Może sa jeszcze inne miejsca? )
    Ad 6) Tablice informacyjne z mapa. Stylistycznie musza nawiązywać do świętokrzyskich pamiątek. Wiec na pewno drewniane, z drewnianym daszkiem, ale nie dużym. Na pewno napis Chęciny u gory wypalony / wyrzniety. Trzeba się zastanowic z czego ma być zrobiona tablica informacyjna, jak ma wyglądać, co na niej umieścić. Mysle, ze mapa gminy i miasta z uwzględnieniem tak atrakcji jak i urzędów. Co jeszcze? Rzecz do przemyślenia.
    Drugie pytanie to gdzie je umieścić. Na pewno na wszystkich parkingach, przy wyjsciach z nich, tak by każdy z nich wychodzący mogl sobie ułożyć trase przechadzki, zwiedzania. Jeden przed BIT-em. Po jednym przed kazda atrakcja.
    Tablice informacyjne o zabytkach. Pytanie: wszystkie jednolite ( raczej tak ) czy każdy rodzaj budowli ma wlasna, niepowtarzalna – choc i tak pewne podobieństwo musi być zachowane, gdyz nie może jedna być rozowa, a druga fioletowa. Na pewno musza stac przed budynkiem, atrakcja, tak by każdy mogl sobie o niej przeczytac nawet jeśli nie wejdzie do srodka. Na pewno musza być i po polsku i po angielsku.
    W srodku każdej atrakcji powinny również znajdowac się stoiska z pamiątkami i ulotkami dosc dobrej jakości ( kolorowe zdjecie, sliski papier ) z opisami na jednej stronie Chęcin jako całości, z drugiej danej atrakcji w kilku jezykach. Oczywiście może nie od razu - duzo rzeczy o których tu pisze, to stan docelowy, jak to powinno wyglądać w rozliczeniu koncowym.
    W Wisle zauważyłem bardzo interesujaca propozycje tablic. To tablice z ze zdjęciami, opisem, adresami, telefonami, mailem, kwater, hoteli, przy których w zależności od tego czy sa czy nie ma wolnych miejsc pala się zielone lub czerwone diody.

    Ad 2) Miejsca do spania.
    Tu może być kilka kryteriow:
    a) ze względu na polozenie:
    - położone w gminie
    - położone poza gmina, ale na tyle blisko, ze mogą służyć jako baza dla osob przybyłych do Chęcin
    b) ze względu na rodzaj:
    - kwatery agroturystyczne
    - pensjonaty
    - motele
    - hotele
    - miejsca zaadoptowane ( bursa sluzaca jako baza w czasie wakacji )
    c) ze względu na standard:
    - podzial na gwiazdki ( od 1 do 5 )
    * Chciałbym spotkac się osobiście ze wszystkimi wlascielami, kierownikami, osobami odpowiedzialnymi za te miejsca, porozmawiac o ich planach. Osobiście obejrzec kazde z tych miejsc, by moc sobie samemu wyrobic zdanie na temat tego jaka baza, jakim zapleczem tak naprawde Chęciny

    Ad10) Przebudowa ulic.
    Chciałbym zobaczyc którędy i jak przebiegal trakt królewski. Wydaje mi się, ze on sam w sobie moglby również ciekawa atrakcja. Z czasem – o ile oczywiście, nie bieglby na kompletnym uboczu, widze jego role jako takiego deptaka miejskiego, cos jak sienkiewka w Kielcach, pietrynka w Lodzi czy High Street w Chatham. Być może bledem było ( a być może nie, dlatego musze najpierw to zobaczyc ) zalewaniem tej kostki asfaltem. Być może, ale to na pewno nie od razu, z czasem, trzeba będzie ow asfalt zerwac i przywrócić ulice do dawnego blasku.
    Jeśli bowiem mialby być to deptak, wówczas należałoby pomyśleć o alternatywnym dojezdzie do miejsc, które ta ulica soba odcina. To ewentualne przekształcenie wiązałoby się z powstaniem wzdłuż niej kilku, kilkunastu lokali gastronomicznych ( pizzerii, restauracji, restauracyjek, kafejek, itp. )
    W zasadzie jednak mysle, ze to przekształcenie jest planem dosc odleglej przyszłości. Na początku bowiem takim deptakiem / role deptaka pelnilby / bylby gorny rynek i okolice, a po pierwsze nie sadze, by lokalni biznesmeni byli w stanie udźwignąć budowe dwóch takich centrum w tym samym czasie, po drugie zas na początku naprawde nie będzie takiej potrzeby. Nie będzie takiej liczby turystow, odwiedzających, by byli w stanie dac zarobic obu tym miejscom.
    Będzie to mialo sens, kiedy już Chęciny zaczna ugruntowywac swoja pozycje miejscowości wypoczynkowej – nie tylko wlasnie turystycznej ( gdzie przyjezdza się tylko cos zobaczyc ), ale wlasnie wypoczynkowej ( gdzie przyjezdza się również odpocząć, usiąść w kafejce, pospacerowac, pobyc ).
    Mysle, ze maja na to szanse przynajmniej w odniesieniu do Kielc. To miasto wlasnie bowiem nie ma takiej wlasnej dzielnicy rozrywki. Chęciny maja szanse, by się nia wlasnie stac.

    Ad11) Szlak.
    Wiaze się tak z wytyczeniem tras jak i z przebudowa rynkow i ulic oraz parkingami.
    Szlak sam w sobie to fragment jednej z tras turystycznych biegnących przez miasto –odcinek od kościoła do zamku. Łączyłaby ona parkingi położone w miescie z zamkiem. Chodzi bowiem o to, by jak najwięcej ludzi, turystow, przechodzilo przez centrum, przez miasto. Gdyz – jak to wielokrotnie tu podkreślam, to całkowite szaleństwo, ze miasto dobrowolnie pozbywa się zyskow, kolosalnych zyskow z turystow. Nigdzie, powtarzam, nigdzie, jeszcze nie widziałem takiej sytuacji, by wyrzucac turystow poza miasto i nie dac okazji do zarobku sklepikom.
    Sam szlak zas wyobrażam sobie jako ulozona z drewnianych bali czy tez kamieni ( czy jakikolwiek inny material pozwalający na w miare plynne przemieszczanie się, ale tez nasuwający skojarzenia z historia, staroscia, tak aby ludzie idac nim już wczuwali się w klimat średniowiecza – ale musimy pamiętać tez o inwalidach, ludziach z upośledzeniami ruchu, na wozkach, itp ) droge, przechodzaca obok kościoła ( tak, by mogli do niego wejść i go zobaczyc – może już tam zaczac wydawac pieniadze na pamiątki, zostawiac jakies drobne datki – to może skłonić księży do poparcia takiego, a nie innego przebiegu trasy nr 1, samego szlaku czy w ogole rezygnacji z tego parkingu w polu :), wijaca się malowniczo az do zamku. Wzdłuż niej stalyby stoiska z pamiątkami, czyms do jedzenia może, ze wszystkim, co mogloby ewentualnie zainteresowac turystow i skłonić ich do wydania pieniędzy. Majac je jednak pod kontrola gmina miałaby wpływ na ich wygląd, żeby nie były to jakies budki kempingowe na piwo – kazda w innym stylu i kolorze, ale cos co w miare by ze soba współgrało.
    Oczywiście, to wymaga nakładów – finansowych mam nadzieje mniejszych niż się wydaje, gdyz wiele daloby się zrobic we wlasnym zakresie oraz czasu i pracy. Także przekonania ludzi do przeniesienia ich stoisk, zgody właściciela tych terenow, konserwatora zabytkow, wypelnienia setek, podejrzewam, nikomu niepotrzebnych papierkow.
    Odpowiednio przyozdobiony w dzien, i odpowiednio oświetlony w nocy sam w sobie może stac się jedna z atrakcji i ozdob Checin. Wyobrazmy sobie wijacy się szlak na gorze, oświetlony stojacymi z boku małymi latarenkami. To może być naprawde bomba.
    * w ogole dla każdej zmiany ( przynajmniej tych większych ) w wyglądzie miasta czy atrakcji chciałbym zrobic projekcje komputerowa, tak by każdy – i ja sam również, mogl zobaczyc i ocenic zmiany przed ich wprowadzeniem.

    Ad12) Rozklad czasowy.
    Wlasnie jak tak pisałem, to przyszlo mi do glowy, ze przeciez wszystkiego nie da się zrobic od razu, poza tym miasto będzie ewoluowac i to, co spelnialo swa role na początku przestanie ja spełniać w miare rozwoju miasta i miejsc.
    Ze Projekt musi być rozbity na dwie płaszczyzny – tego, co i jak trzeba zrobi i druga, czasowa, kiedy to będzie robione i jak to wpłynie na inne miejsca. Bo przeciez pomnik nie od razu zostanie postawiony, a na rynku nie od razu powstana knajpki, wiec spokojnie początkowo może on służyć jako parking samochodowy.
    To samo ze Szlakiem, ( choc to absolutny priorytet ) wiec nie będzie sensu od razu zamykac parkingow i straganow z drugiej strony.
    Ruch 1.
    Stworzenie CIT, BIT-u jako samodzielnej jednostki, której zadaniem będzie wdrazanie w zycie wszystkich punktow Projektu.
    Ruch 2.
    Stworzenie planu finansowego, drog pozyskiwania środków.
    Ruch 3.
    Stworzenie komputerowej bazy wszystkich atrakcji, miejsc wypoczynkowych, skatalogowanie wszystkich miejsc w gminie i okolicy, któ

    Szkic "przewodnika" po Karpatach

    Spod Tatr pod Babią Górę - sprawozdanie z wycieczki dokumentacyjnej

    W czasie majowego długiego weekendu wybrałem się wraz z moim jedenastoletnim bratankiem na trzydniową wycieczkę pieszą po Podhalu i Orawie. Celem tego przedsięwzięcia była weryfikacja trasy IIa części zachodniej przewodnika. Planowana trasa miała biec z Kir przez Chochołów i Jabłonkę do Lipnicy Wielkiej na Orawie, i dalej, o ile by pozwoliły warunki, na Babią Górę, albo do skansenu w Zubrzycy Górnej, gdyby z tych czy innych względów wejście na Babią możliwe nie było (w szczególności mama Jędrka zaprzysięgła mnie przed wyjazdem, że nie będę ciągnął dziecka przez głęboki śnieg).

    Podhale przywitało nas wspaniałą, słoneczną pogodą i panoramą zaśnieżonych Tatr.

    Ruszyliśmy z Kir szlakiem zielonym, w odwrotną niż prawie wszyscy (tych celem wszak Dolina Kościeliska!) stronę Butorowego Wierchu, poprzez przysiółki Kościeliska ku porastającemu wierzchowinę pasma Gubałówki lasowi. Na krótkim odcinku porzucając dla leśnej drogi znaki przekroczyliśmy grzbiet i zeszli w przysiółku Słodyczki (wsi Nowe Bystre) na prowadzący do Chochołowa szlak czerwony. Szlak ten biegnie niemal cały czas w osi połogiego grzbietu z jednym tylko wybitniejszym szczytem (Ostrysz nad Dzianiszem 1023) otwartym terenem przez łąki i pastwiska. Ku południowi wspaniała panorama Tatr od Hawrania po Siwy Wierch i, po niejakim odstępie, Chocz, ku północy też niczego sobie panorama Beskidów -- od Pilska po Turbacz, Gorc i Lubań, z wyglądającym zza przełęczy Sieniawskiej Luboniem Wielkim nad Rabką. O zachodzie Słońca zeszliśmy do Chochołowa.
    Trasa pierwszego dnia liczyła ok. 16 km i zajęła nam 6h, z czego ok. 1/4 postoje "na odpoczynek". Wytrawny turysta, nie ciągnący ze sobą nie rozchodzonego jeszcze po zimie dziecka zrobi tę trasę w 3 -- 4h -- nieco mozolne jest podejście na grzbiet pasma Gubałówki (od najbardziej stromej strony, ok. 250 m różnicy poziomów, potem trasa prowadzi głównie w dół, z nielicznymi krótkimi i łagodnymi podejściami (wyjątek -- kopa Ostrysza, dość stroma i umiarkowanie wysoka -- wybija nad poziom grzbietu sto kilkadziesiąt m). Można tę trasę dołączyć jako końcówkę do zejścia z któregoś ze schronisk tatrzańskich, np. Ornaku -- dol. Kościeliską, albo Kondratowej przez przeł. Kondracką i dol. Małej Łąki, Przysłop Miętusi i Nędzówkę. W sumie da to 6 -- 10 godzinną wycieczkę, akurat na cały dzień.

    Trasa drugiego dnia wiodła z Podczerwonego (odcinek Chochołów -- Podczerwone trzeba niestety szosą, można podjechać) przez Bory Orawskie do Jabłonki. Jak na teren położony 700 m n.p.m., mający z jednej strony Tatry, z drugiej najwyższe szczyty Beskidów, i w dodatku stanowiący kontynentalny dział wodny (Bałtyk/Morze Czarne), jest to trasa przedziwna: absolutnie płaska, wiedzie polnymi i leśnymi drogami (bez znaków) wpierw przez rozległe łąki, następnie sosnowym borem.

    Nieco poniżej kościoła w Podczerwonem opuszczamy szosę kierując się w wiodącą ku zachodowi uliczkę, gdy ta się kończy kilkadziesiąt metrów w lewo, wzdłuż nasypu dawnej linii kolejowej, do miejsca z którego rozchodzi się promieniście kilka dróg. Wybieramy tę, która celuje w widoczny na horyzoncie szczyt Babiej Góry.

    Droga początkowo dość porządna, szutrowa, wiedzie przez rozległe łąki ku północnemu zachodowi. Śpiewają skowronki, spod nóg zerwie się spłoszona kuropatwa. Po półtorakilometrowym marszu przekraczamy przepust nad rowem. droga wyraźnie zakręca w lewo. Po prawej w odległości kilkudziesięciu m ok. metrowej wysokości torfowa skarpa, wierzchowina porośnięta karłowatymi sosenkami.

    Po kolejnym kilometrze mostek nad Kałużowym Potokiem. Droga traci "porządność" i skręca na zachód. Teraz jest trawiastym traktem mało co odróżniającym się od otaczających ją łąk. Przed nami linia lasu. Kolejny kilometr. Przeskakujemy Ogrójcowy Potok (nie ma tu żadnego mostu). Kilkaset metrów dalej, przed skrajem lasu trakt się urywa. Idziemy kilkadziesiąt m na południe, aż znajdujemy ścieżkę wkraczającą między drzewa (dość rzadko tu rosnące wierzby i karłowate sosenki) w kierunku południowo-zachodnim. Im dalej tym droga wyraźniejsza. Przekraczamy rów który mylnie biorę za Borowy Potok. Błąd ten będzie nas później kosztować nieco chaszczowania. Z zarośli zrywa się wielkie, czarne ptaszysko. Nie mogę mu się dobrze przyjrzeć, ale wygląda na koguta cietrzewia lub głuszca. Przez drogę przemknie lis. Cały czas śpiewają zięby. Dochodzimy do skraju rozległej polany, i skręcamy w prawo w wyraźną poprzeczną drogę.

    (W istocie należało pójść jeszcze trzysta m dalej w dotychczasowym kierunku i dopiero po przejściu strumienia skręcić w następną drogę!). Po kilkuset m droga którą idziemy przez podmokły sosnowo-wierzbowy las wyraźnie się psuje. Zanikający ślad doprowadza nas do poprzecznej drogi. Skręcamy w lewo. Sto, dwieście metrów, i napotykamy spory strumień (jest to właśnie Borowy Potok, ale stanie się to dla mnie jasne dopiero później). Idziemy w dół strumienia biegnącą wzdłuż niego ścieżką. Po jakimś kilometrze dochodzimy do zakrzaczonej polany na której ścieżka zanika. Skręcamy w lewo. Przeskakujemy potok i idziemy czymś co wygląda na zanikający ślad drogi. Bór jest tu sosnowy, wysokopienny, ponieważ zaś teren jest płaski można by wyobrazić sobie że jesteśmy w którejś z nizinnych puszcz. O tym że jest inaczej świadczy dno lasu: gruby, miękki kożuch mchów świadczący, że znajdujemy się na rozległym torfowisku. Kierując się na północny zachód idziemy bezdrożem. Las znów karleje, pojawiają się wierzby, podłoże staje się kępiaste i wyraźnie podmokłe. Znów skręcamy w lewo i po kolejnych kilkuset metrach z uczuciem ulgi znajdujemy wreszcie wyraźną, biegnącą na północny zachód drogę. Gdyby nie początkowy błąd wyszlibyśmy na nią od razu, przynajmniej tak wynika z mapy. Teraz już pewni, gdzie jesteśmy idziemy drogą. Im dalej, tym porządniejsza. Znów dochodzimy do Borowego Potoku, droga skręca wzdłuż rzeczki, przekracza jej dopływ i dochodzi do budynku stojącego nad przegradzającym potok jazem. Za linią drzew rozległa polana na której kilka zabudowań. Porzucając na chwilę dotychczasową drogę idziemy przez łąkę ku widocznemu domostwu. Za nim droga, bardzo już porządna. Wchodzimy znów w las, kilkaset m dalej rozstaje. Wybieramy drogę w lewo, do Jabłonki -- prawa prowadzi do Piekielnika. Jeszcze kilometr i opuszczamy Bór. Stąd do Jabłonki jeszcze cztery km szutrową szosą. Jędrek jest już dość zmęczony wędrówką, pora robi się dość późna -- czwarta po południu, a nasz cel -- Lipnica Kiczory -- leży jeszcze kilkanaście km dalej. Mija nas wiozący konnym wozem drewno z lasu gazda z Jabłonki. Zaprasza nas na wóz. Chętnie przysiadamy na pniach. Do Jabłonki jedziemy. Gazda pokrzykuje na klacz, która wciąż ściąga w lewo. Rozmowa -- o wilkach, niedźwiedziu który przyszedł ze Słowacji pod samą wieś i na Słowację zawrócił, że Jabłończanie mają swe lasy pod słowacką granicą i Podczerwonianie zimą, gdy mróz zetnie mokradła, podkradają im drewno etc. etc. Gospodarz dowozi nas niemal do samego rynku, przez miasteczko kręcąc bocznymi uliczkami by uniknąć jazdy główną szosą. Z powodu późnej pory i zmęczenia Jędrka rezygnujemy z dalszego marszu, i do Lipnicy jedziemy autobusem.

    Trasa tego dnia liczyła ok. 13 km i zajęła nam 5h marszu (też ok. 1/4 postojów). Rzecz jasna, twardy łazik bez problemu przejdzie całe 28 km do Kiczor. Od Jabłonki prowadzi tam szlak zielony, wpierw przez pola do dolnego końca Lipnicy Małej (4 km), następnie wznosi się działem oddzielającym Lipnicę Małą od Wielkiej (od Lipnicy Małej do Kiczor 7 km). Wg mapy trasa z Jabłonki do Kiczor zajmuje ok. 3 1/2 h. W sumie droga z Chochołowa do Kiczor powinna zająć ok. 8h marszu.

    Trzeci dzień wita nas, niestety, chmurami i deszczem. Babia Góra znika we mgle. Zdobywanie jej w tych warunkach nie ma sensu, zwłaszcza, że według gospodyni w lesie na podejściu zalega jeszcze gruba warstwa śniegu, i jest bardzo ślisko. W tej sytuacji decyduję się na plan awaryjny. Idziemy do skansenu w Zubrzycy Górnej. Nasza trasa liczy 11 km i wiedzie wpierw szlakiem zielonym do leśnej drogi zwanej Rajsztag (wiodącej z Orawskiej Polhory [SK] do Zubrzycy-Ochlipowa) którą osiąga koło leśniczówki Królowa na Zosiakowej Polanie, dalej tą drogą ku wschodowi, do Hali Śmietanowej (leśniczówka Śmietanowa BgPN) i zielonym szlakiem zboczem góry Kamionek do skansenu -- Orawskiego Parku Etnograficznego. Trasa ta zajęła nam ok. 3h (w tym 2 piętnastominutowe odpoczynki przy obu leśniczówkach). Zwiedziwszy skansen, pojechaliśmy okazją do Zawoi, a stąd autobusem do Suchej, gdzie zakończyliśmy wyprawę.

    Turysta, który chciałby zdobyć Babią Górę wejdzie na nią szlakiem zielonym. Koło leśniczówki Królowa szlak skręca w Rajsztag ku zachodowi i po 2km osiąga leśniczówkę Stańcowa w górnym końcu Lipnicy-Przywarówki. Stąd pnie się ku północy, początkowo łagodnie ale między rzędnymi 1200 -- 1300 bardzo stromo!. Wyżej nachylenie stoku znów się zmniejsza. Trasa liczy sobie ok. 10 km i 1000 m różnicy poziomów, wg mapy ok. 4h marszu (od Stańcowej 4 km, 2 1/2 h). Zejście do schroniska na Markowych Szczawinach to dodatkowe 3 km/1h. Nb. od Stańcowej szlak niebieski na Słowację, do Hviezdoslavovej hajovny, skąd również można wejść na Babią Górę (szlakiem żółtym).

    Wnioski praktyczne

    Noclegi:
    Odkryłem doskonały sposób na zapewnienie sobie noclegów: na internetowych stronach gmin w Czarnym Dunajcu i Lipnicy Wielkiej odszukałem adresy gospodarstw agroturystycznych i spisałem sobie ich numery telefonów. Trzeba było tylko obdzwonić je z trasy -- w Chochołowie znaleźliśmy nocleg po 4 telefonach, w Kiczorach po pierwszym.

    Nawigacja:
    Korzystaliśmy z map "Zakopianka, Tatry i Podhale" 1:75000 (Demart) obejmującej pas szerokości ok 50 km (25 w każdą stronę) wokół szosy Kraków-Zakopane od Myślenic po Tatry Polskie, oraz
    "Wokół Babiej Góry" 1:60000 (Compass) -- Pasma Babiogórskie i Jałowieckie po Suchą + cała Orawa Polska i znaczny szmat Słowackiej: w sumie od Korbielowa po Rabkę i od Suchej po Oravice. Obie mapy mają topograficzną siatkę kilometrową co umożliwia współdziałanie z odpowiednim urządzeniem GPS. Mieliśmy też ze sobą kieszonkowy terminal GPS, niestety samochodowego typu, jak się okazało niezbyt przydatny do nawigacji w bezdrożach (zaopatrzony w elektroniczną mapę drogową; natomiast zmuszenie go do pokazywania bieżących współrzędnych geograficznych wymaga sztuczek których nie udało mi się opanować; zaprogramowanie go do topograficznej siatki kilometrowej było niemożliwe). W efekcie nie mogę niestety podać precyzyjnej pozycji miejsca, w którym po wkroczeniu w Bory należy zmienić zasadniczy kierunek marszu. Posiadacz programowanego GPSa może go sobie ustalić sam na podstawie wyżej wskazanych map. Trzymając kierunek na podstawie kompasu i biegu strumieni można uniknąć zasadniczego pobłądzenia, ale kilkusetmetrowy błąd w pozycjonowaniu skutkuje tym, że zamiast w miarę wygodną drogą idzie się przez chaszcz, jak to i nam się przytrafiło. Odcinki górskie nawigacyjnie bezproblemowe -- idzie się szlakami znakowanymi lub bardzo wyraźnymi drogami.

    Specyfika wędrówki z dzieckiem:
    (1) Turysta idący z dzieckiem, nawet dość dużym -- Jędrek właśnie kończy 11 lat -- musi założyć że droga zajmie mu ze dwa razy więcej czasu niż gdyby szedł sam, i nie może zakładać etapów dłuższych niż kilkanaście km; na więcej jego mały towarzysz mu nie pozwoli. Ciekawe, że Jędrek utrzymywał "dorosłe" tempo marszu trzeciego dnia, kiedy padał deszcz; jednak w słoneczne pierwsze dwa wymuszał stosunkowo częste i dość długie postoje. Jeśli idzie o obciążenie, to pierwszego dnia niósł wszystkie swoje rzeczy, drugiego około połowy przepakowałem do swojego plecaka. Trzeciego dnia pakowanie było pod kątem szturmu na Babią (plecak Jędrka po przezbrojeniu uprzęży na mnie miał służyć za wycieczkowy), z którego z powodu załamania pogody zrezygnowaliśmy, stąd w rezultacie Jędrek niósł "ocieplacze" tak swoje jak moje a ja całą resztę.
    (2) Książka jest niewątpliwie przedmiotem nieporęcznym w turystyce pieszej, jednak idąc z dzieckiem warto mieć jedną -- dwie ze sobą. Czytanie jest bardzo efektywnym sposobem na nudę, nieuniknioną np. podczas jazdy pociągiem lub w miejscach noclegów. Jędrek zresztą wymusił na mnie zakup książki jeszcze przed wyjazdem z Warszawy, trzystustronicowa powieść okazała się jednak nie wystarczać na całą wyprawę, w efekcie Jędrek ostatniego dnia zaczął ją czytać od początku po raz drugi -- z braku innej lektury. Książkę można również czytać dziecku na głos -- ma to swoje zalety również i wtedy gdy dziecko jest już duże i czyta samodzielnie.
    (3) Polecana przez Zygmunta "pogryzka" na drogę to rzecz gustu gdy idzie się samodzielnie (ja się doskonale obywam bez niej), jednak w czasie wędrówki z dzieckiem to rzecz obowiązkowa! (na szczęście mama Jędrka zadbała o to by pogryzka - mieszanka suszonych owoców i orzeszków - była w naszym posiadaniu). Zawsze też należy mieć ze sobą coś do picia. Dzieci zwykle reagują na odwodnienie znacznym spadkiem tak formy jak nastroju, i parę łyków herbaty, wody mineralnej czy soku czyni wtedy cuda.