Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

  • Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: Agroturystyka na Dolnym Śląsku
  • gdzie pojechac na dolnym slasku :)


    Cytat:Sluchajcie
    szykuje wycieczke po dolnym slasku głownie w okolicach Doliny Klodzkiej na
    dlugi weekend, macie jakies propozycje co mozna zwiedzic ? - chodzi mi
    zamki, palacyki, sztolnie, jaskienie itp.



    Klodzko - twierdza z podziemiami
    Srebrna Gora - to samo, choc inne ;)
    Gluszyca i Walim - sztolnie
    Jaskinia Niedzwiedzia, Kletno - ale nie wiem czy sie bedzie dalo wejsc. Jak
    mala grupa to warto byc tam przed otwarciem, zawsze ktos rezygnuje z
    rezerwacji i po godzinie wejdziecie
    Szczeliniec i Bledne Skaly - okolice Kudowy, Radkowa
    ze skal warto jeszcze Skalne Mesto w Czechach (Adrspach, Teplice nad
    Metuji) - duzo ladniejsze wg mnie niz nasze skaly
    Nowa Ruda - kopalnie
    Zagorze - zamek
    wiecej nie chce mi sie do glowy przypaletac, ale starczy juz na jeden
    weekend ;)

    Cytat:Podeslijcie tez jakies propozycje gdzie mozna zanocowac - dobrze i tanio.



    wzdluz granicy, pod Zielencem mnostwo osrodkow agroturystycznych - nie
    polece zadnego, nigdy nie bylem w zadnym z nich
    z miejsc godnych polecenia - choc kawalek drogi od Kotliny Klodzkiej -
    wyguglaj szczesliwa siodemka jarkowice
    warto tez poszukac w Czechach - ceny moze juz nie tak atrakcyjne jak kiedys
    ale na piwie odbijecie ;)

     

    wakacje pod wrocławiem

    Witam,

    Wybieramy się z mężem i córeczką (11 miesięcy) pod Wrocław, gdzie
    chcielibyśmy spędzić ok 4 dni.

    Zatem, mam pytanie: Czy znacie jakieś gospodarstwa agroturystyczne,
    pensjonaty w odległości do 50 km od Wrocławia? Jakieś internetowe strony
    tychże? ew. miejscowości, w których istnieje prawdopodobieństwo, że coś
    takiego może się tam znajdować.
    Nie znam okolic i nie mam punktu zaczepienia do poszukiwań internetowych.
    Wszystko, co znalazłam to owszem Dolny Śląsk, ale góry a to za daleko [(no i
    drogo :)]...

    pozdrawiam, z góry dziękując za pomoc
    żona alberta

    wakacje pod wrocławiem

    Cytat:Zatem, mam pytanie: Czy znacie jakieś gospodarstwa agroturystyczne,
    pensjonaty w odległości do 50 km od Wrocławia? Jakieś internetowe strony
    tychże? ew. miejscowości, w których istnieje prawdopodobieństwo, że coś
    takiego może się tam znajdować.
    Nie znam okolic i nie mam punktu zaczepienia do poszukiwań internetowych.
    Wszystko, co znalazłam to owszem Dolny Śląsk, ale góry a to za daleko [(no
    i
    drogo :)]...



    proponuję zajrzeć do autogiełdy, tam jesd duzo takich ogłoszeń

    ZIMOWE MAMUSIE cz.2

    ziutka, witaj!!

    Uff, mam chwilkę wolną.. Kończyliśmy remont i nie mialam czasu śledzić forum...

    Chciałam się pochwalić, że już dwa dni z rzędu Kuba po kąpieli i karmieniu odkładany do łóżeczka zasypia sam Ok 23 wskakuje nadal do nas na karmienie i tak zostaje ale to i tak krok do przodu
    Chrzciny planuję na wiosnę, kwiecień/maj... Bez imprezy w lokalu, z kawą i ciastem tylko...
    Wniosek o becikowe złożyłam, teraz tylko czekać :)
    Kupiliśmy Kubie taki leżaczek młody jest zachwycony!

    Szukam w necie ofert agroturystyki na dolnym śląsku... chcemy pojechać z dziećmi i zaprzyjaźnioną rodziną w sierpniu.. Już sobie wyobrażam naszą ilość bagażu z dwójką dzieciaków

    [ Dodano: Sro Lut 13, 2008 08:58 ]

     

    mój film

    A co do części, to chodzi głównie o mniejsze wioski/miasteczka, gdzie przez rajd przewalają się po sklepach tłumy ludzi... Swoje też dorobią pensjonaty i agroturystyki, ludzie grilla stawiają i grochówkę też można spożyć Przy zabezpieczaniu rajdu też biorą udział miejscowi. Promocja regionu też jest...

    Rajdy (w sensie możliwości zarobienia) to niezły biznes, tylko nie wszyscy to wiedzą. Na pewno o wiele lepszy niż kolarstwo

    Cytat:ale przecież nikt nie atakuje twojej pasji.


    Mówiąc, że nie znosisz - atakujesz Nie lubię jak ktoś czegoś nie chce bo... nie chce, nie mając argumentów. Ale bez przesady, dopóki nie działa przeciwko organizacji zawodów, to mnie tak bardzo nie rusza

    "Niestety" Dolny Śląsk to zagłębie rajdowe, co mnie ogromnie cieszy. W tym roku będą tu trzy rajdy do Mistrzostw Polski, jeden do mistrzostw "drugiej ligi" oraz dwa wyścigi górskie. Wytrzymasz?

    Cytat:...choć swoją drogą kwestia "sportów" okołomotoryzacyjnych


    Przyznaję się, że nie rozumiem tego sformułowania...

    Czy macie już plany na wakacje?

    My też z tych co na wakacje w Polsce 4 tys nie wydadzą. Na dodatek nie potrafimy wytrzymać długo w jednym miejscu, więc typowe wczasy są nie dla nas. Zazwyczaj w wakacje robimy objazdy jakiegoś regionu (byliśmy tak na Dolnym Śląsku, w Białowieży, okolicach Krakowa) śpiąc w różnych gospodarstwach agroturystycznych. Noclegi wychodzą w przedziale 25-35 zł za osobę, łatwo znaleźć takie, które za takie maluchy jak nasze nie biorą kasy.

    W tym roku planujemy majowy spływ i krótki wyjazd albo w góry albo w lubelskie. Pewnie też wyjadę z dzieciakami jak co roku na Kaszuby. Moi rodzice wynajmują tam domek nad jeziorem na cały lipiec, więc mamy za darmo pobyt i jeszcze pomoc przy maluchach A w zeszłym roku Fran był zachwycony, bo tam za płotem wszelkie zwierzęta gospodarskie i traktor

    Generalnie szaleństwa w te wakacje nie będzie bo zbieramy kasę na egzotyczną podróż w październiku, a że Franek już niestety nie lata za 10% ceny biletu...

    Ciekawostki turystyczne

    Dolny Śląsk

    http://www.zamki.pl/ Opisy, zdjęcia, adresy polskich zamków
    http://ws.sonik.pl/zamki Zamki Śląska
    http://www.sudety.info.pl/ Atrakcje, baza noclegowa, pogoda i inne
    http://www.gorysowie.agro.pl/ Agroturystyka i nie tylko
    http://www.gorysowie.pl/ Góry Sowie on-line

    Białe czy czerwone ??!

    Cytat: Dla mnie jest jasne, że "polskie winiarstwo" z oczywistych przyczyn będzie się rozwijać w kilku kierunkach. Te oczywiste przyczyny to przede wszystkim zróżnicowany klimat: nie można przecież porównywać Dolnego Śląska czy Lubuskiego (to właśnie stąd te CS i PN, o których wspominałem) z Pomorzem czy Podlasiem. We Wrocławiu -30 było ostatnio w 1990 roku, w Suwałkach bywa praktycznie co roku. Poza tym długość okresu wegetacyjnego, różnice w SAT, czas ostatnich zimowych przymrozków powodują, że cała Polska nie może rozwjac się jedną drogą. Dla mnie w pełni uzasadnione jest poszukiwanie odpornych odmian mieszańcowych na północy, wschodzie i innych "trudnych" lokalizacjach, dokładnie tak samo uzasadnione są nasadzenia vinifer na pd.-zachodzie.




    Tu się Macieju absolutnie z Tobą zgadzam. Teraz pytanie, jakim rodzajem win zająć się w wymienionych regionach?.Czy czerwone wina z podlaskiego będą skutecznie konkurować z takimi samymi z lubuskiego?. Zakładam, że i jedne i drugie stworzone są przez fachowców. Myślę, że mamy warunki do produkcji win lodowych, musujących i to dobrych, i takimi można by się zająć w większości regionów Polski. Pd.- zachód niech się specjalizuje w produkcji win czerwonych. Mowa oczywiście jest o produkcji na szeroką skalę, bo w gospodarstwach agroturystycznych było by dobrze mieć szerszy asortyment, ale i wiadomo że w mniejszych ilościach.
    Wojtek

    Gdzie zrobić wesele? Wałbrzych i okolice

    "zacisze Trzech Gór"-Agroturystyka w Jedlinie-Zdroju.
    Organizujemy niezapomniane wesela wśród malowniczej, górskiej scenerii. Dysponujemy salą bankietową na wesela do 80 osób. Nasza kuchnia rozsławiła gosopdarstwoa na całą Ploskę. Uzyskaliśmy pierwsze miejsce za najlepsze gospodarstwo na Dolnym Ślasku , a II w Polsce w 2007r.
    Oferujemy bogate i dowolne menu. Cena za os. od 110 zł. wszystko do ustalania. Przy czym służymy Państwu naszą radą i doswiadczeniem.
    Telefon 074 8855238, 0/798670687
    Zapraszamy:)

    Rajd w Góry Kaczawskie

    A byłem, byłem... na nartach na Łysej Górze, a spaliśmy w agroturystyce w Dziwiszowie za jakieś 25 zł od osoby. Fajnie się jeździło i widoki na Kotlinę Jeleniogórską i okolice ładne, do miasta blisko, jeśli komuś brakuje

    Poza nartami, objechaliśmy je z Ewą samochodem i wraz z Pogórzem Kaczawskim jest to dosyć rozległy obszar, rozcięty dolinami, w których są całkiem spore miasteczka.

    Góry Kaczawskie są dosyć interesujące i może nawet trochę tajmnicze, jak z resztą cały Dolny Śląsk - wąwozy, stare, rozsypujące się chaty sudeckie, wygasłe wulkany, rycerze, złoto itd.
    Polecam http://www.kaczawskie.pl/ a także http://www.kaczawskie.prv.pl/
    Cytat:KRAINA WULKANÓW
    Pęknięciom skorupy ziemskiej towarzyszyły procesy wulkaniczne. Rejon dzisiejszej Złotoryi należał do najaktywniejszych obszarów wulkanicznych w tej części Europy.
    O ogromie zjawisk wulkanicznych świadczą takie wzgórza - relikty jak: Ostrzyca, Grodziec, Czerwony Kamień, Czartowska Skała, Kozia Góra, Kostrza i Wilcza Góra. M.in. na przykładzie geolodzy określają dziś przebieg, rozwój i zamieranie dawnych procesów wulkanicznych.


    Ogólnie fajne górki, niewysokie, lecz urocze. Jest tylko jedno ale... Brak w nich schronisk, poza klikoma PTSM (pewnie w likwidacji). Pozostaje agroturystyka lub namiot.

    po co Lwówkowi Sl. turysta?

    no i co?
    czy coś sie zmieniło? w temacie moich uwag?
    czy chocby plany miasta ustawione w kilku miejscach zostały uaktualnione?
    czy zdjęto tabliczkę kierującą do kartonowo/tekturowego hotelu - reliktu z czasów PRL?
    a moze lepiej ją zmienić na "do skansenu hotelowego Olimp" ?
    czy wieża widokowa jest czynna?
    czy ożywiono "trupa" pod nazwą Informacja Turystyczna?
    czy znana jest baza hotelowa - typu agroturystyka?
    czy tabliczki opisujące zabytki - powrócily na swoje miejsca?
    czy rozwinięto sieć tabliczek (miejskiej informacji) kierujących do ciekawych miejsc np. do krzyży pokutnych, do pałacu...
    czy opisane platany przy cmentarzu - ale być moze jest ich wiecej - zostały jakoś zauważone przez zarząd drog? (aby nie było wątpliwości - w Drzewicy, na dolnym śląsku rośnie platan który ma w obwodzie 12,5 m! - jeśli tych lwowieckich wiatr nie połamie to moze też dotrwają do "słusznej" wielkości

    czyli: czy jest po co przyjeżdżać? jeszcze raz w tym roku?
    bo w zeszłym to ja we Lwówku byłem parę godzin. Aż.
    Ale moze przyjechałbym na dłużej?

    Pamiątka turystyczna z Dolnego Śląska 2007

    Dolnośląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego we Wrocławiu ogłasza konkurs pn. „Pamiątka Turystyczna z Dolnego Śląska 2007”. Konkurs adresowany jest do twórców ludowych i osób zajmujących się wytwarzaniem rękodzieła.

    Celem konkursu jest wskazanie dodatkowego źródła dochodu dla gospodarstw domowych, promocja osób zajmujących się wytwarzaniem rękodzieła, reklama Regionu Dolnośląskiego, a także nawiązanie kontaktów twórców z oferentami usług agroturystycznych. Warunkiem przystąpienia do konkursu jest zgłoszenie udziału poprzez wypełnienie karty zgłoszenia w terenowym oddziale Dolnośląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w terminie do 28.09.2007 r. W naszym powiecie DODR ma swoją siedzibę w budynku Starostwa Powiatowego w Wołowie - pl. Piastowski 2 III p. Uczestnicy konkursu przekazują od 3 do 5 prac do dyspozycji DODR O/Świdnica celem promowania na targach turystycznych i imprezach rolniczych oraz udostępniają je do prezentacji w ramach stałej ekspozycji w Ośrodku Szkoleniowo-Wypoczynkowym w Paszkowie. Oceny zgłoszonych prac dokona Wojewódzka Komisja Konkursowa powołana zarządzeniem Dyrektora DODR.
    Uroczyste podsumowanie oraz wręczenie nagród i wyróżnień dla laureatów konkursu nastąpi w listopadzie 2007 r. Przebieg konkursu i jego wyniki będą opublikowane w miesięczniku "Twój Doradca – Rolniczy Rynek" oraz w Internecie.
    źródło: powiatwolowski.pl

    Turystyka w wersji agro

    Pełnia sezonu w gospodarstwach agroturystycznych. W ubiegłym roku z tej formy wypoczynku skorzystało 120 tysięcy turystów.

    „Łatwo nie jest” – mówią właściciele takich gospodarstw, bo konkurencja coraz większa. Każdy głowi się więc jak tu przyciągnąć turystę właśnie do siebie. A chętnych do takiej formy wypoczynku jest coraz więcej. Początki agroturystyki były skromne. W latach 90. na Dolnym Śląsku istniało zaledwie kilkanaście takich gospodarstw, dziś jest ponad pół tysiący – w sumie około 7 tysięcy miejsc noclegowych.

    Ale samo gospodarstwo i pokoje gościnne, już nie wystarczą. Strzałem w dziesiątkę okazał się pomysł z regionalnymi produktami.

    Pani Aniela Pańczak smakołyki własnej roboty przygotowywała tylko dla rodziny. Teraz głównie jej klienci to wrocławianie.

    Jeszcze w tym roku na Dolnym Śląsku przybędzie 100 gospodarstw agroturystycznych. Z przeprowadzonych badań wynika, że aż 90% rolników chce rozwijać swoją działalność i uważa to opłacalne.

    Reporterka: Dorota Kaczor TVP3

    Sprzedam OBIEKT USŁUGOWO-MIESZKALNY

    Lokalizacja- Dolny Sląsk, około 40km od Wrocławia i 1km od Dzierżoniowa. 200m od głównej trasy Dzierżoniów- Ząbkowice Śl. Cena 260 tys. zł. Nadaje się pod agroturystykę, zajazd, hotel, dom opieki, gospodarstwo rolne, inne rodzaje działalności, kilka domów czy kilkanaście mieszkań. Dokładny opis wraz ze zdjęciami na wroclaw.gumtree(kropka)pl

    Ostatnia impreza przed IV Zlotem.Dolny Śląsk

    Zgodnie z umową na forumowym grillowaniu we Wrocławiu zapraszam wszystkich chętnych na rodzinne spotkanie w Czerwonej Wodzie koło Węglińca(25 km od Zgorzelca). Mamy dwie daty do wyboru 6-7 wrzesień lub 13-14 wrzesień. Termin jest dwudniowy po to aby można było pogrillować, popiwkować oraz potańczyć jak będą chętni. Terenem spotkania jest gospodarstwo agroturystyczne Jagoda. Na terenie ośrodka posiadam domek gdzie mogę przenocować 10 osób, reszta niestety pod namiotem. W programie grill, ognisko, zabawa taneczna a na kaca dla chętnych wycieczka do lasu na grzyby. Wszystko zależy od was. Może to być spotkanie jednodniowe. Oczekuję propozycji!

    Zaproszenie na 8. Wielką Gonitwę Chłopską!

    Jak co roku w ostatnią niedziele sierpnia KJ Jedenastka Izerska organizuje Wielką Gonitwę Chłopską. W tym roku będzie to już ósma edycja. Impreza podzielona jest klasami. Osobno startują konie małe (do 148cm), konie rasy śląskiej i konie rasy Szlachetnej Pół Krwi , jest też gonitwa dla młodych jeźdźców (do 18 roku życia) . W tym roku po raz pierwszy i miejmy nadzieje ostatni nie planuje się rozegrania gonitwy dla koni Pełnej Krwi . Powodem rezygnacji jest znikoma frekwencja tych koni (co roku zapisywane są 1-2 konie) Dystans wyścigu to 3km(skrócony od zeszłego roku dla koni małych i rasy śląskiej do 2 km).

    Podłoże trawiaste, a trasa przebiega w kształcie dwóch przewróconych prostokątów przylegających do siebie jednym rogiem. Na trasie są przeszkody crossowe o szerokich frontach 6-10 metrów wys . od 0.50m do 1m (6szt), suchy rów szer 1.80 m dwie przeszkody wodne (gł 0.5m) i jedna hyrda , cześć toru przebiega przez las .

    Co roku zwycięzcy poszczególnych gonitw biorą udział w losowaniu głównej nagrody jaką jest tradycyjnie źrebak . Na jednej z pierwszych Gonitw nagrodą był wał. Menuet (Tik Tak wlkp po Grand As han. od Mideta xx SK Jaroszówka)na którym A. Społowicz do niedawna w****WKKW odnosił sukcesy, a który po zdobyciu minimum olimpijskiego został sprzedany do Kanady .

    Imprezie od zawsze towarzyszą konkursy dla dzieci specjalnej troski, a od dwóch lat rozgrywany celem urozmaicenia jest konkurs skoków w/g kalendarza PZJ w klasach L,LL,P i N. W tym roku bierzemy też pod uwagę możliwość rozegrania konkursu, Derby (50% to przeszkody crossowe).

    Zachęcam wszystkich miłośników wyścigów konnych do wsparcia naszej imprezy poprzez uczestnictwo i doping. Nagrody nie są takie jak na WTWK ale składają, się na nie okoliczni mieszkańcy ,samorząd ,okoliczne firmy i my sami .

    Dla koni z daleka oddajemy nasze miejsca w stajniach , a Dżokejom zapewniamy miejsce w okolicznych agroturystykach z widokiem na góry.

    Złoty Potok leży na Dolnym Sląsku u styku granicy Czeskiej i Niemieckiej u podnóża Gór Izerskich . Do rozegrania wyścigu koni Pełnej Krwi wymagane jest wystawienie min. 3 koni.
    Marcin Igielski
    gg 500409
    sakosabo@o2.pl

    Poszukuje ziemi

    Cytat:Jego marzeniem zawsze było otworzenie gospodarstwa agroturystycznego.


    Proponuje rozejrzec sie w ofertach gminnych/powiatowych na Dolnym Slasku/ Sudetach - b. duzo ofert zroznicowanych cenowo, dosc dobry dojazd, czysta przyroda, piekne widoczki...

    Dolny Śląsk dba o promocję

    Zwabimy turystów na Dolny Śląsk

    Jeszcze kilka lat temu barokowy pałac w Brunowie koło Lwówka Śląskiego był zrujnowany. Teraz, otoczony pięknym parkiem w stylu angielskim, został wyróżniony przez Dolnośląską Organizację Turystyczną jako najlepsza baza noclegowa.
    DOT wybrała najciekawsze atrakcje Dolnego Śląska. I doceniła wysiłki właścicieli pałacu, którzy jako nieliczni w regionie pomyśleli o niepełno-sprawnych turystach i przygotowali dla nich dwa pokoje. DOT nagrodził także dwie imprezy: Lwóweckie Lato Agatowe i Dolnośląski Festiwal Zupy w Jedlinie Zdroju. Obie z roku na rok cieszą się większą popularnością.
    Na pierwszym Lecie Agatowym w Lwówku były trzy stoiska z minerałami. W ciągu 10 lat giełda kamieni szlachetnych rozrosła się do ponad 150 wystawców i dziś jest największa w kraju. Odwiedza ją ponad 50 tysięcy turystów.
    Dolnośląskie atrakcje będą reklamowane na międzynarodowych targach turystycznych, m.in. już w lutym na Holiday World w Pradze. Zwycięzcy konkursu mogą liczyć na bezpłatną promocję w folderach i katalogach.
    - Staramy się dostosowywać nagrody do potrzeb samorządów czy prywatnych osób - mówi Wojciech Fedyk, dyrektor DOT we Wrocławiu.
    W kategorii gospodarstwo agroturystyczne wyróżniono Gospodarstwo Pod Srebrną Górą w Jeżowie Sudeckim, a jako przysmak - karpia wędzonego po waliszowsku.
    Dodatkowa reklama się opłaca. Dolny Śląsk w minionym roku odwiedziło ponad 3 mln 42 tys. turystów. To o 7 procent więcej niż rok wcześniej.

    Katarzyna Wilk - POLSKA Gazeta Wrocławska

    http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/810457.html

    Dolny Śląsk dba o promocję

    Turyści lubią Dolny Śląsk

    Agroturystyka i zabytki to nasz sposób na sukces. Turyści coraz chętniej ciągną na Dolny Śląsk
    Świątynia Wang, zamek Książ i wrocławski Rynek - to miejsca najczęściej odwiedzane. Ci, którzy mieszkają w ich pobliżu, coraz lepiej wykorzystują potencjał zabytków - otwierają pensjonaty i gospodarstwa agroturystyczne. Jeszcze w 1993 r. na Dolnym Śląsku działały tylko 23 takie gospodarstwa. Teraz jest ich ponad 550. Najwięcej w Górach Stołowych, Kotlinie Jeleniogórskiej i Karkonoszach.

    Irena Sierżant z Wałbrzycha prowadzi takie gospodarstwo od 10 lat . - Mam turystów z Poznania, Zielonej Góry, a nawet Niemiec - wylicza. Ludzie przyjeżdżają zwykle obejrzeć zabytki w okolicy. Nie chcą nocować w drogich hotelach. Wałbrzyszanka dba o to, by niczego im nie brakowało. Wystartowała w konkursie organizowanym przez Fundację Edukacji Europejskiej i dzięki temu dostała ponad 30 tys. zł dotacji. Za to wyremontowała kolejne pokoje.
    Statystyczny turysta odwiedzający Dolny Śląsk to 31-latek z wykształceniem wyższym, przeważnie mieszkaniec województwa dolnośląskiego, wielkopolskiego, mazowieckiego lub śląskiego. Jest raczej wymagający. Wiedzą o tym Agata i Zbigniew Wolakowie. Ich gospodarstwo "Pod Srebrną Górą" w Jeżowie Sudeckim Dolnośląska Organizacja Turystyczna uznała za najlepsze w 2007 r. Prowadzą je od 7 lat. Turystów raczą ekologicznymi posiłkami. Co roku sadzą własne warzywa.
    Na brak zainteresowania nie może narzekać Hindus Dada Vanditananda. W Głębocku stworzył farmę ekologiczną. To idealne miejsce dla tych, którzy chcą się wyciszyć, odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku. W gospodarstwie produkuje zdrową żywność. Przyjmuje również gości. Najwięcej przyjeżdża ich latem na festiwal ekologiczny.
    Z kolei mieszkańcy Świeradowa-Zdroju, którzy utrzymują się z turystyki, już zacierają ręce. Na ukończeniu jest bowiem budowa pierwszej w regionie kolejki gondolowej - na Stóg Izerski.
    Coraz bardziej popularne stają się Góry i Pogórze Kaczawskie. Choć wciąż ich potencjał nie jest w pełni wykorzystany. W końcu to przecież jedyne w Polsce miejsce, gdzie można wykopać agaty, posiedzieć na wulkanie lub z zaczerpniętego w rzece piasku wypłukać najszczersze złoto.

    Sylwia Królikowska, WIK, JK, PEKA - POLSKA Gazeta Wrocławska

    http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/848568.html

    Newsy 2008

    Bardzo istotne inwestycje dla rozwoju tej części Dolnego Śląska i dla rozwoju tam turystyki i budowy nowych pensjonatów, hoteli, domów:

    Budowa systemu blisko półmetka

    07.04.2008.

    W Wojanowie, Dąbrowicy i innych miejscowościach gminy Mysłakowice, prowadzone są historyczne inwestycje ekologiczne, które podniosą walory turystyczne i wartość nieruchomości w gminie. Od blisko pół roku trwa bowiem I etap robót z funduszów europejskich pod nazwą "Karkonoski System Wodociągów i Kannalizacji" realizowany za pośrednictwem Związku Gmin Karkonoskich.

    Rozpoczęty w listopadzie I etap inwestycji pod nazwą Karkonoski System Wodociągów i Kanalizacji ma być zakończony w październiku przyszłego roku i obejmuje kilka gmin karkonoskich.

    W gminie Mysłakowice przewiduje budowę sieci wodociągowej w Dąbrowicy i Mysłakowicach oraz sieci kanalizacji sanitarnej, z przepompowniami ścieków w Kostrzycy, Bukowcu, Mysłakowicach, Łomnicy, Dąbrowicy i Wojanowie.

    Budowa sieci kanalizacji sanitarnej wraz z przepompownią rozpoczyna się też w pobliskim Miłkowie i Ścięgnach w gminie Podgórzyn wraz z budową kolektora tranzytowego do Mysłakowic, gdzie znajduje się zmodernizowana już oczyszczalnia ścieków.

    Obecnie w siedzibie tej gminy w kilku punktach prowadzona jest budowa kanalizacji, czym zajmują się 4 różne firmy. Poza tym budowany jest obecnie wodociąg w Dąbrowicy i w części Mysłakowic.

    Cały koszt inwestycji wyniesie aż 100 mln złotych, głównie z funduszów europejskich i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, ponieważ dopłata gminy wyniesie od 10 do 15% wartości proekologicznego przedsięwzięcia.

    Zastępca Wójta - Jerzy Wateha przyznaje, iż szeroki front robót zaczyna być uciążliwy, mieszkańcy zdają sobie jednak sprawę z jego znaczenia, ponieważ inwestycja rozwiąże problem wodno-kanalizacyjny prawie w 100 procentach. Znikną obecne szamba i przepływy z nich – do strumieni oraz rzek: Jedlicy, Łomnicy oraz Bobru. Dzięki temu gmina bez przeszkód będzie więc mogła rozwijać, modną ostatnio na pogórzu - agroturystykę.

    JUS

    http://www.nowiny.jgora.pl

    Newsy

    Noclegi na UEFA Euro 2012 już teraz pilnie poszukiwane

    CONVENTION BUREAU - WROCŁAW, które pełni rolę lokalnego eksperta do spraw bazy hotelowej na po­trzeby UEFA EURO 2012, poszukuje informacji z Wro­cławia i regionu Dolnego Śląska o prywatnych inwestycjach hotelowych, luksusowych apartamentach, hotelach o niższym, jak i bardzo wysokim standardzie, hostelach, polach namiotowych, campingach, gospodar­stwach agroturystycznych, pensjonatach, motelach, hotelikach, mieszkaniach do wynajęcia. Powód jest bardzo prosty. Szacuje się, że wraz z EURO 2012 do Wrocławia zawita kilkadziesiąt tysięcy fanów piłki nożnej, którzy potrzebować będą dachu nad głową. Wymagania kibiców są różne. Nierzadko uza­leżnione od zasobności portfela. Rzeszy mniej zamożnych miłośników futbolu zapewnić trzeba niedrogie noclegi z dogodnym dojazdem do stadionu. Choć wcale nic jest wykluczone, że to właśnie w Twoim luksusowym apartamencie gościć będą gwiazdy piłki nożÂ­nej czy też kibicujący im znani aktorzy, piosenkarze i po­litycy. Być może to właśnie Twój hotel podejmować będzie działaczy UEFA, oferując serwis na najwyższym europejskim poziomie. Udział w realizowanym przez CONVENTION BU­REAU - WROCŁAW przedsięwzięciu jest całkowicie bez­płatny. Wystarczy tylko zgłosić akces, dzwoniąc pod podany numer telefonu czy też wysyłając e-maila. Każdy objęty programem obiekt spełniać powinien kryteria wyznaczone przez UEFA. To naprawdę niewiele, by nieodpłatnie promować swój lokal w całej Europie i to nie tylko z okazji fut­bolowych mistrzostw. Kompleksowe informacje o bazie hotelowej na Dolnym Śląsku publikowane będą na stronie internetowej Convention, a im bli­żej mistrzostw - na specjalnym portalu interneto­wym. To szansa, by znalazł Cię także zagraniczny gość, który wybiera się do Wrocławia na urlop, lub biznesmen, którego nad Odrę sprowadzają interesy jego firmy.

    Sudety - Karkonosze

    Jeżeli chcecie pojechać gdziś z pieskiem to polecam pasmo Sudet.
    A konkretnie Karkonosze. Tam po wszystkich szlakach można chodzić z psem :lol:
    WODOSPAD KAMIEńCZYKA



    Ja z Darkiem i z Majkim nocowaliśmy w małej miescowości k/Karpacza w Mysłakowicach.
    (Do Karpacza jest 5 km).

    Cisza, piękne widoki, mało turystów a przede wszystkim tanio.
    Mieszkaliśmy w agroturystyce Dom pod Dobrą Aurą WWW.WCZASYITERAPIE.ABC.PL
    Za dobe od osoby 20 zł.
    W Mysłakowicach do każdej restauracji można wchodzić z psem, polecam
    Hotel "Chata za Wsią" ,w którym dają pyszne jedzonko za przystępną cenę i naprawdę można się najeść.

    W okolicy jest dużo zamków międzyinnymi zamek Czocha i zamek w Bolkowie, tam też bez problemów wchodziłam z Majkim.

    WIDOK Z WIEżY ZAMKU W BOLKOWIE



    "PANIENKA" Z OKIENKA :P


    ZAMEK CZOCHA


    5 kilometrów od Mysłakowic w miejscowości Kowary ul. Zamkowa 9 znajduje się Park Miniatur Zabytków Dolnego śląska

    Międzyinnymi można zobaczyć STARóWKE JELENIEJ GóRY


    PAłAC W BOBROWIE


    Pozdrawiamy Wszystkich i życzymy udanego wypoczynku.
    Czekamy też na fotki i adresy innych ciekawych miejsc w które można jechać z pieskiem

    ODPOCZYNEK NA SZLAKU W DRODZE NA śNIEżKE :D

    Promocja Powiatu

    Przede wszystkim trudno jest mówić o promocji powiatu skierowanej do mieszkańców.
    Promocja jest działaniem, które wychodzi na zewnątrz, czyli poza granice powiatu. Bo przeciez jest chyba logiczne, że nie promuje się powiatu wśród osób, które wiedzą że takowy istnieje.
    Stąd, mieszkańcy powiatu mogą nie wiedzieć jak powiat sie promuje. Jest to całkiem naturalne.
    Promocja powiatu jest skierowana do osób z kraju (bez wzgledu czy jest to Wielkopolska, czy Suwałki, czy Bieszczady, czy tez Dolny Śląsk) oraz zza granicy. Jest ona skierowana przede wszystkim do turystów, do osób odwiedzających powiat (bez względu na cel wizyty), ale i do inwestorów.
    Wyjściową sytuacją jest okreslenie dla kogo jest promocja. I dopiero wówczas są przyjmowane przez Wydział Promocji i Rozwoju narzedzia działania.
    Oprócz w/w czyników niezwykle istotną sprawą jest kwestia posiadanych środków finansowych na realizację zadań z zakresu promocji. Bo to, ze promocja kosztuje to nie trzeba chyba nikogo przekonywać.
    O promocji można by pisać i pisać, a najlepiej to jest dyskutować. Opinie zawsze budzą emocje i powodują często różnicę zdań. Częstym pytaniem jest sprawa skuteczności, efektów itp. No cóż, odpowiedź jest jedna: albo ma się w obecnych czasach świadomość potrzeby promocji, albo sie jej nie ma i już.
    Natomiast co do sposobów promocji to poniżej przedstawiam w telegraficznym skrócie:
    1. Wydawnictwa promocyjne (w przeciągu ostatniego roku wydano: 31 tys. sztuk składanek o tematyce: "Powiat Gnieźnieński zaprasza", "Zielony powiat", "Kilka dni w powiecie", "Szlak Piastowski", "Architektura drewniana". Składanki są dostępne w trzech wersjach jezykowych: polskiej, angielskiej i niemieckiej. Ponadto wydano 4 tys. szt. Informatora Turystycznego (polsko-angielski), 4 tys. szt. Folderu Turystycznego o Powiecie Gnieźnieńskim (polsko-angielko-niemiecki) oraz 3 tys. szt. Folderu Gospodarczego o Powiecie Gnieźnieńskim. Uzupełnieniem powyższych wydawnictw są dwie mapy powiatu: krajoznawczo-turystyczna w ilości 2 tys. szt oraz obrazkowa zawierająca ponad 100 atrakcji powiatu w ilości 2 tys. szt. W przygotowaniu są ponadto dwie składanki: Pałace i dworki oraz Rolnictwo. Ponadto planowane jest wydanie powyższych wydawnictw w dodatkowcyh językach - moze rosyjski.
    2. Udział w targach turystycznych - Berlin, Warszawa, Poznań - osobiście. Ponadto wysyłka materiałów na Targi w Goeteborgu, Katowicach, Łodzi i in. W planach - targi w Kaliningradzie.
    3. Strona internetowa powiatu.
    4. Szkolenia dla gospodarstw agroturystytcznych.
    5. Płatne artykuły w prasie branżowej - ogólnopolskiej i zagranicznej.
    6. Organizacja co dwa lata (naprzemiennie) Konkursu "Orzeł Przedsiębiorczości Powiatu Gnieźnieńskiego" oraz Konkursu "Najlepsze gospodarstwo agroturystyczne"
    7. Wysyłka materiałów do Przedstwicielstwa Województwa Wielkopolskiego w Brukseli, do ośrodków zagranicznych Polskiej Organizacji Turystycznej
    8. Obsługa ruchu turystycznego przez Powiatowe Centrum Informacji Turystycznej przez 7 dni w tygodniu
    9. Podtrzymywanie kontaktów z partnerami zagranicznymi w Niemiec i Włoch
    10. Obecnie - przygotowania organizacyjne do kolejnego VI Zjazdu Gnieźnieńskiego poszerzonego o imprezy dodatkowe w dn. 9-18 wrzesnia 2005 r. (współorganizacja: Kuria, Starostwo i Urząd Miejski)
    11. Organizacja oraz współorganizacj innych imprez o zasięgu ponadlokalnym np. w roku 2003 pomoc przy organizacji XVII Światowego Sejmiku Działaczy Polonijnych PKOL, który również odbywał się w Powiecie Gnieźnieńskim
    12. Udział w "Katalogu Inwestycyjnym Polskich Miast i Gmin" w roku 2002 i 2003
    13. Prace mające na celu utworzenie punktu widokowego w Dusznie, gm. Trzemeszno
    14. Współudział przy utworzeniu Lokalnej Organizacji Turystycznej "Szlak Piastowski"
    15. Na jesieni planujemy organizację Study Tour dla dziennikarzy branzowej prasy turystycznej z Polski.
    Reasumując:
    Promocja powinna obejmować komleksowo pewne działania. Ocena działań promocyjnych powinna się odbywać w okresie długofalowym. Rok czasu to zdecydowanie za mało, aby móc ocenić efekty.

    Dolny Śląsk dba o promocję

    Przepis na promocję: palce lizać

    Sylwia Królikowska 2008-09-07 22:10:06, aktualizacja: 2008-09-07 23:03:40

    Na Dolnym Śląsku królują pierogi, ser i zupa. Imprezy ku czci jedzenia zawsze ściągają tłumy.

    Dobre jedzenie, garść ludowych przyśpiewek, kilka ławek i stolików, a dla pikanterii nagroda za najlepszy przysmak. Okazuje się, że to najlepszy przepis na udaną imprezę w niewielkiej gminie.

    Z powodzeniem korzystają z niego władze miasteczek na Dolnym Śląsku. A poszczególne miejscowości zaczynają się kojarzyć z konkretnymi potrawami.
    - Niewielkie gminy nie mogą sobie pozwolić na imprezy z wielkimi gwiazdami, bo to sporo kosztuje - przyznaje Robert Michałowski, specjalista do spraw promocji z Warszawy. - Ale mogą postawić na lokalnych artystów, którzy dzięki temu mają szansę pokazać, co potrafią.
    Przyznaje, że jeżeli festiwal ku czci jakiejś potrawy przypadnie do gustu, miejscowość ma szansę wypromować się, bo turyści chętni przyjadą np. na wyjątkowe pierogi.

    I tak Jedlina-Zdrój to przede wszystkim festiwal zupy. Właśnie na niego ściągają tłumy turystów z całej Polski, a nawet z zagranicy. Dzięki temu na darmową reklamę mogą liczyć miejscowe gospodarstwa agroturystyczne.
    - Organizujemy festiwal między innymi po to, żeby wypromować lokalnych gospodarzy i atrakcje turystyczne - nie ukrywa Leszek Orpel, burmistrz Jedliny.
    Okazuje się, że z powodzeniem. Tegoroczna, szósta już edycja, jak zwykle ściągnęła tłumy.

    Jawor nieodłącznie kojarzy się z targami chleba. Swoimi wypiekami chwalą się najlepsi piekarze w Polsce. Przy okazji wybierana jest też najładniejsza mieszkanka powiatu jaworskiego.
    Kotlina Kłodzka, a od niedawna również Głuszyca chcą słynąć z pysznych pstrągów. Dlatego organizowane są tam festiwale ku czci tej ryby. Podczas nich popisać mogą się właściciele smażalni. W tych regionach ich nie brakuje.

    W Przemkowie postawili na karpia. Legnica chce słynąć ze specjałów przygotowywanych z ogórka, a Dzierżoniów ze słodkiego miodu.
    Za to w Czarnym Borze pod Wałbrzychem już szykują się do święta pieroga. Odbędzie się ono 21 września.

    Z pysznym serem chce się kojarzyć gmina Walim. Zorganizowany w ostatnią sobotę festiwal w Dziećmorowicach to druga edycja imprezy. Okazuje się jednak, że dzięki niej wiele osób znalazło sposób na życie. Między innymi tegoroczny zwycięzca konkursu na najlepszy ser - Krzysztof Motowilczuk.
    Prowadzi on certyfikowane gospodarstwo ekologiczne w Walimiu. Po jego przysmaki przyjeżdżają nawet goście z Niemiec. Dzięki takiej imprezie mógł pochwalić się setkom ludzi wyjątkowymi serami. I w ten sposób zachęcić do odwiedzania gospodarstwa.

    Taki festiwal to również szansa dla pań, które na co dzień zajmują się domem.
    Na jeden dzień gospodyni staje się gwiazdą. Okazuje się bowiem, że jej naleśniki z serem, które od lat piekła dla rodziny, są hitem festiwalu.
    Jak przyznaje socjolog Przemysław Awdankiewicz, takie festyny mobilizują mieszkańców.
    - Zwykle w organizację angażuje się cała miejscowość. Każdy ma jakieś zadanie - wyjaśnia socjolog.

    http://polskatimes.pl/gazetawroclawska/ ... ,id,t.html

    Dolny Śląsk dba o promocję

    Miliony euro uczynią nasz region turystyczną perełką

    - Jesteśmy bardzo zadowoleni. Na odnowę zabytków, schronisk turystycznych i renowację uzdrowisk nigdy nie mieliśmy taki ogromnej sumy - zachwyca się Jacek Papiernik, dyrektor Wydziału Turystyki w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego.
    Pieniądze mogą zdobyć zarówno duże miasta, jak i maleńkie wsie. W Urzędzie już zbierają konkretne pomysły i projekty. Napłynęło ich sporo.
    Przykłady? We Wrocławiu Okręgowy Związek Żeglarski chce wybudować, tuż obok mostu Milenijnego, pierwszą w mieście przystań z prawdziwego zdarzenia.
    - Mają powstać najpierw pomosty i stanica dla żeglarzy, a potem hotel i całe zaplecze - opowiada Janusz Pełka, wiceprezes Związku, który już przygotowuje wniosek na dotację.
    Wrocław chce też jeszcze bardziej postawić na turystykę biznesową i rozwinąć w Hali Ludowej powstające tam już centrum konferencyjne. Podobny pomysł ma Uniwersytet Przyrodniczy, który planuje swój ośrodek w podwrocławskich Pawłowicach zamienić na centrum wystawiennicze.
    Apetyt na unijną gotówkę ma również zamek Książ. Z myślą o konferencjach i biznesmenach planuje przebudować gruntownie całe jedno piętro zamku.
    - Ale to nie wszystko. Będziemy starać się też o pieniądze na oświetlenia parku i przebudowę amfiteatru - zapowiada Jerzy Tutaj, prezes przedsiębiorstwa Zamek Książ.
    Na ogromne pieniądze może liczyć także 11 uzdrowiskowych gmin na Dolnym Śląsku. Do podziału między siebie na odnawianie zabytków, parków i traktów spacerowych mają około 18 mln euro. Długopole-Zdrój chce za pieniądze z UE odświeżyć zabytki, Lądek-Zdrój zamierza odnowić park, a Szczawno-Zdrój - stworzyć deptak przy ul. Wojska Polskiego.
    Zyskają też na pewno najważniejsze zabytki regionu.
    - Na przykład te w Srebrnej Górze czy Lubiążu - wylicza Jacek Papiernik. Znajdą się pieniądze dla schronisk górskich. Na remont liczą m.in. Szwajcarka w Rudawach Janowickich, Pod Łabskim Szczytem czy Samotnia.
    Za unijne dotacje powstaną u nas również ścieżki rowerowe, zostaną odnowione najpopularniejsze szlaki turystyczne, a w kurortach pojawią się turystyczne kioski multimedialne.

    Tajemnica i podziemia będą haczykiem na turystów z kraju i zagranicy
    Nasze województwo zamierza promować się hasłem: "Dolny Śląsk owiany tajemnicą".
    W maju zarząd województwa dolnośląskiego ma zaakceptować strategię promocyjną całego regionu. Jej autorzy zaproponowali promowanie Dolnego Śląska poprzez tajemniczość. Z wyścigu na hasła promocyjne odpadły pomysły opierające się na naszej europejskości i wypoczynku zdrowotnym w regionie.

    Tajemniczość ma intrygować turystów, promować dolnośląskie podziemia, twierdze, zabytki związane z II wojną światową, ale także historię naszego regionu. Województwo chce koncentrować się też na innych mocnych stronach regionu. Władze zamierzają pomóc ściągać podróżników, którzy kochają aktywnie wypoczywać w górach. Tutaj do zaproponowania mamy Karkonosze czy Góry Stołowe. Ale zaprosimy także takich turystów, którzy lubią zwiedzać pałace, zamki i pomniki dziedzictwa kultury.
    Nastawiamy się też na turystykę biznesową i leczniczą. Chcemy również przyciągać do nas Polaków i gości zagranicznych na sielski wypoczynek w gospodarstwach agroturystycznych. Liczymy na pielgrzymów, których zainteresują np. szlaki cystersów czy zabytki kościelne.

    Janusz Krzeszowski - POLSKA Gazeta Wrocławska
    http://legnica.naszemiasto.pl/wydarzenia/987441.html

    [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2007...

    Krośnice - Lider w wykorzystaniu unijnych środków

    Krośnice żyją za unijne pieniądze. Ta jedna z najmniej- szych gmin Dolnego Śląska jest liderem w pozyskiwaniu unijnych funduszy. W przeliczeniu na jednego mieszkańca władze Krośnic zdobyły ponad 3000zł.

    Pieniądze z funduszy europejskich to dwa razy tyle co budżet gminy, który wynosi niecałe 15 mln zł.

    Wójt Mirosław Drobina z dumą pokazuje Dolnośląski Klucz Sukcesu - prestiżową nagrodę marszałka Dolnego Śląska dla najbardziej gospodarnej gminy wiejskiej - który Krośnice dostały już w 2004 roku. -Potrafiliśmy wykorzystać do maksimum skarby naszej malutkiej gminy, zagubionej wśród lasów i milickich stawów -uśmiecha się wójt.

    Skarby wójta Drobiny

    Rzeczywiście, wójt może być dumny ze swej zapobiegliwości, zwłaszcza że skarby te odkrył odpowiednio wcześnie, bo już rok przed wejściem Polski do UE.

    Kiedy w 2003 roku w Krośnicach zbilansowano atuty i słabe punkty, nie wyglądało to różowo. - Ani przemysłu, ani kanalizacji, a pod ratusz podchodziły sarny - wspomina wójt Drobina.

    - Podczas bilansu atutów i po- trzeb na nadzwyczajnym posiedzeniu władz uznaliśmy, że niemaldziewicza przyroda, brak przemysłu i niewielka odległość od metropolii wrocławskiej są właśnie naszymi największymi skarbami - wyjaśnia swoistą ucieczkę do przodu Dariusz Stasiak, sekretarz gminy i radny wojewódzki.

    Wójt Mirosław Drobina ma w gminie jeszcze jeden skarb. - To nasz specjalista od pozyskiwania funduszy unijnych -mówi z dumą, przedstawiając Annę Wynalek, która na te pomysły potrafiła zdobyć pieniądze.

    Katalog po burzy

    Poburzy mózgów ułożono katalog priorytetów. Kanalizacja, która znalazła się na pierwszym miejscu, pochłonęła już 20 mln zł. -Do jesieni problem gospodarki ściekami będzie rozwiązany w 65 procentach -zapowiada wójt Drobina.

    Nikt jednak nie miał cienia wątpliwości, że ta najbardziej kapitało- chłonna inwestycja będzie czynnikiem, który zapewni Krośnicom rozwój.

    - Szansa dla gminy to turystyka weekendowa - wyjaśnia sekretarz Dariusz Stasiak. - Z Wrocławia nad naszą dolinę Baryczy i stawy milickie jest raptem godzina jazdy.

    Ale i do tej sielanki władze Krośnic postanowiły dodać odrobinę cywilizacji. Ma być nią centrum sportowo-edukacyjno-kulturalne. Kryty basen, hala sportowa, korty tenisowe, boiska, ale przede wszystkim szkoła podstawowa, gimnazjum i ośrodek kultury. - To nie tylko alternatywa dla żon wędkarzy czy grzybiarzy, które nie przepadają za siedzeniem nad wodą czy chodzeniem po lesie -wyjaśnia Mirosław Drobina. -W budynkach podstawówki i gimnazjum będzie 70 miejsc noclegowych na białe i zielone szkoły, bo Krośnice mają ambicję stać się Centrum Edukacji Ekologicznej dla Dolnego Śląska i południowej Wielkopolski.

    To za rok, dwa. Wtedy dokończona będzie budowa szkół, a za cztery lata -basen.

    Przekonać do agroturystyki

    -Wygraliśmy na wejściu do Unii - wójt Drobina pokazuje szafy pełne projektów i wniosków o kolejne dotacje i opowiada o najnowszych pomysłach, które mają przyciągnąć kolejnych turystów. To wypromowanie Święta Sadów na wzór niemieckiego Oktoberfestu czy hiszpańskich fiest, przekonanie okolicznych gospodarzy do agroturystyki. -Na to też można zdobyć pieniądze z Unii -mówi Anna Wynalek.

    A wójt poważnie myśli również o polu golfowym. -W pobliżu mamy 40 hektarów. Jak nie na golfa, to może dla tych, którzy chcieliby sobie postawić dacze - mówi Drobina. - Ziemia na razie u nas niedroga, a perspektywy naprawdę obiecujące .

    Jarosław Kałucki

    "RZECZPOSPOLITA"

    [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2007...

    Budowlany boom w gminie Krośnice

    Na przestrzeni ostatnich lat dużym zainteresowaniem – zwłaszcza wrocławian, cieszą się działki budowlane w gminie Krośnice. W okolicy powstają też nowe gospodarstwa agroturystyczne. – W połączeniu z budującym się w Krośnicach CETS gmina będzie miała świetną infrastrukturę turystyczną – mówi wójt M. Drobina.

    Kupują prywatnie i od gminy

    Gmina Krośnice posiada plany zagospodarowania przestrzennego dla wszystkich miejscowości w swoim obrębie. Jak się okazuje, ma to duże znaczenie dla rozwoju gminy. W ostatnich latach można tu zaobserwować prawdziwy boom wykupu działek budowlanych. Przykładem mogą być niewielkie Łazy, gdzie prywatny inwestor na zakupionej ziemi buduje osiedle domków jednorodzinnych. Obecnie powstało tam już 10 domów całorocznych o pow. 100 mkw każdy, na 20- arowych działkach. Cena domu wynosi od 360 tys. do 400 tys. zł. – Najwięcej działek ludzie kupują w obrocie prywatnym, ale zdarza się też, że nabywcy kupują działki od gminy. Na dzisiaj jednak nie mamy ich zbyt dużo – mówi Halina Słocka z kraśnickiego Urzędu Gminy i dodaje, że gmina jest za to w posiadaniu ok. 20 hektarów ziemi z przeznaczeniem pod inwestycje. Leży ona na obszarze pomiędzy Krośnicami i Policami – po dwóch stronach ulicy. Dwie ze znajdujących się tu działek zostały już sprzedane. Jeden z właścicieli planuje tam budowę przetwórni soków. Kilka lat wcześniej kupił on działkę budowlaną w Czeszycach, gdzie wybudował dom i na 3 ha ziemi i założył winnicę.

    Kupili Gucwińscy, kupił Bicz

    Urocze przyrodniczo zakątki gminy Krośnice upodobali sobie znani mieszkańcy Wrocławia, jak chociażby Hanna i antoni Gucwińscy, którzy kilka lat temu kupili i wyremontowali stary dom w Bukowicach. Także w Bukowicach, w nowo wybudowanym domu, przez kilka lat mieszkał znany z polsatowskiego programu telewizyjnego “Bar” Jacek Koch, a jakiś czas temu działkę kupił tu również wrocławski polityk, Kazimierz Bicz. W przypadku tego ostatniego niektórzy snują przypuszczenia, iż gmina sprzedała mu ziemię po preferencyjnej cenie. Jak się jednak okazuje Bicz nabył działkę nie od gminy, a od osoby prywatnej. Od gminy natomiast, w drodze przetargu, zakupił budynek po szkole w Łazach prezes Gazoprojektu Adam Matkowski. Jak zapewnia wójt Mirosław Drobina, w przypadku tej transakcji wszystko odbyło się zgodnie z procedurą przetargową. A. Matkowski jest wrocławianinem, dawny budynek szkoły zaadaptował na mieszkanie. Na dzisiaj chyba nie ma już miejscowości w gminie, gdzie nie ma migrantów ze stolicy Dolnego Śląska. Znamienne jest to, że mieszkańcy Wrocławia nie tylko przenoszą się na wieś, by wieść spokojniejsze życie bliżej natury, ale także wielu z nich mocno angażuje się w życie społeczne mieszkańców, wnosząc wiele nowego. Ich działalność podoba się miejscowym do tego stopnia, że coraz częściej zdarza się, iż wrocławiacy wybierani są np. do rad sołeckich. Przykładem może być tu Beata Piekarska z Lędziny czy Sylwester Sikora z Wąbnic, którzy są przewodniczącymi tamtejszych rad i wspólnie z mieszkańcami organizują imprezy i spotkania, walczą o interesy wsi w Urzędzie Gminy.

    Zwarta wizja

    Jak podkreśla wójt Krośnic, gmina od kilku lat ma zwartą wizję rozwoju. Budowane właśnie w Krośnicach Centrum Edukacyjno – Turystyczno – Sportowe powstaje na areałach po byłym PGR-ze, które gmina przejęła kilka lat temu od Agencji Nieruchomości Rolnych. Kolejne 37 ha przestrzeni parkowej, znajdującej się obok urzędu i ciągnącej aż do Wierzchowic, gmina także przejęła od agencji i planuje jej dzierżawę pod szeroko pojętą działalność agroturystyczną. - Jest tam nawet miejsce na pole golfowe – mówi włodarz i dodaje - Dysponujemy tą ziemią dopiero od trzech lat, więc nie możemy jej jeszcze sprzedać. Jednak z czasem na pewno to będzie możliwe. Natomiast znajdujący się przy naszej siedzibie stary spichlerz jest przeznaczony pod działalność hotelową. Wszystko to wspólnie z CETS stworzy znakomitą infrastrukturę turystyczno - sportową - stwierdza włodarz. Jak dodaje, gmina czyni starania o przejęcie pozostałych gruntów po PGR-ze w obrębie Krośnic. Dopełnieniem infrastruktury turystycznej gminy niewątpliwie są, już istniejące i powstające obecnie, gospodarstwa agroturystyczne. A takie budują się właśnie w Policach, Wąbnicach czy Grabownicy, gdzie ma powstać pensjonat i ośrodek edukacyjno – wypoczynkowy. Istotnym elementem, zapinającym wizję kraśnickich włodarzy jest powstający przy krośnickim Centrum Kultury Ośrodek Edukacji Ekologicznej.

    Małgorzata Czapczyńska
    panorama-milicka.pl

    [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2007...

    Dolnośląska gmina chce zarobić dwa miliony na wiatrakach

    Elektrownia i lądowisko w Starej Kamienicy. W górach kwitnie nie tylko turystyczny biznes

    Wójt Starej Kamienicy Wojciech Poczynek już zaciera ręce z nadzieją na miliony, które mogą wpłynąć do kasy gminy. Do tej pory stawiał jedynie na agroturystykę. To jednak nie przynosi dużych pieniędzy. A dzięki inwestycji hiszpańskiej firmy Gamesa budżet jednej z najbiedniejszych gmin na Dolnym Śląsku może się wzbogacać o 1 do 2 mln zł rocznie.
    Gamesa chce ustawić w okolicy 30 masztów z wiatrakami wytwarzającymi prąd. Będzie to energia odnawialna, która trafi do ogólnokrajowej sieci.
    - Na razie postawili na naszym polu jeden dwudziestometrowy maszt - mówi Mirosław Kaszkur, prezes Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Starej Kamienicy. - Bardzo chcielibyśmy, aby ta inwestycja wypaliła.
    Na maszcie są trzy małe wiatraczki, które kręcą się na wietrze. Co 10 sekund specjalny przekaźnik przesyła dane o sile wiatru do centrum obliczeniowego pod Koszalinem. Tam są na bieżąco analizowane.
    - Pomiary będziemy robić do wiosny - tłumaczy Janusz Ulfik, menadżer projektu i przedstawiciel Hiszpanów w Polsce. - Jeśli okaże się, że siła wiatru jest w Starej Kamienicy odpowiednio duża, czym prędzej ruszymy z inwestycją.
    Pierwszy etap z piętnastoma wiatrakami będzie kosztował 36 mln euro. Drugi nieco więcej. Każdy z wiatraków musi mieć kilka hektarów wolnej przestrzeni dokoła. Ustawienie jednego kosztuje 2 mln euro.
    - Po uruchomieniu wiatraków do naszej kasy będzie wpływać od 1 do 2 milionów złotych rocznie podatku od nieruchomości - wójt Wojciech Poczynek jest pełen optymizmu.
    Zarobi na tym nie tylko budżet gminy, ale także jej mieszkańcy. Jednym z nich jest Artur Jędrzejewski z Wojcieszyc. Prawdopodobnie wydzierżawi firmie 30 arów swoich gruntów. Mają stanąć tam 3 wiatraki. Za każdy Hiszpanie zapłacą po 1000 zł miesięcznie. Wszystkie zostaną ustawione na styku czterech miejscowości: Starej Kamienicy, Kromnowa, Wojcieszyc i Rybnicy.
    Rolnicy, na których polach staną wiatraki, będą mogli dojeżdżać do swoich pól asfaltowymi drogami. Stanie się tak, jeśli wypalą kolejne plany inwestycyjne. Wrocławski przedsiębiorca Józef Pilch chce na polach w Starej Kamienicy, niedaleko wiatraków, wybudować lądowisko dla lekkich samolotów. Inwestor jest pilotem, ma wypożyczalnię samolotów i lotnisko na Opolszczyźnie. Jest współwłaścicielem osiedla mieszkaniowego w Jeleniej Górze i ujeżdżalni koni w Goduszynie.
    - Tu na razie jest ściernisko, ale będzie lądowisko - zapewnia Mirosław Kaszkur, zataczając ręką półkole.
    Lądowisko miałoby powstać na polach położonych na wysokości nieco ponad 400 m n.p.m. Są tu doskonałe warunki. Mogłyby tu lądować małe samoloty. W hangarach Aeroklubu Jeleniogórskiego stoi sześć takich maszyn. Wszystkie należą do lokalnych przedsiębiorców.
    - Na spotkanie do kontrahenta w Holandii jadę samochodem kilkanaście godzin. Samolot pozwala mi tę trasę pokonać trzy razy szybciej - zapewnia jeden z nich.
    Gdyby to przedsięwzięcie wypaliło, do kasy Starej Kamienicy wpływałoby kilkadziesiąt tys. zł rocznie podatku. Wójt Poczynek zapowiada, że rada gminy wkrótce uchwali nowy plan zagospodarowania, który będzie uwzględniał obie inwestycje. - Stara Kamienica stanie się centrum powietrznym - żartuje.

    Mariusz Junik - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

    http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/782666.html

    [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2008...

    Zjazd z Wielkiej Sowy

    Powstała nowa trasa zjazdowa w Sudetach. Narciarze cieszą się z jej bliskości i niskich cen

    Teraz, by poszusować na nartach, mieszkańcy Świdnicy, Dzierżoniowa czy Ząbkowic Śląskich nie muszą już jechać do Zieleńca, Andrzejówki albo Rzeczki. Na stoku Wielkiej Sowy została otwarta nowa baza narciarska. Jest to najwyżej położony ośrodek w Sudetach. Są tam dwa wyciągi i dwukilometrowa trasa zjazdowa. Jest oświetlona, naśnieżana i bardzo dobrze przygotowana do białego szaleństwa. Wiele osób już skorzystało z tej propozycji i podkreśla zgodnie, że spośród wielu zalet najważniejsza jest jedna - niewielka odległość od ich domów.

    - Ze Świdnicy jedzie się tu 20 minut. To niecałe 15 kilometrów. Do Zieleńca jest trzy razy dalej - wyjaśnia Karolina Jarosz, studentka ze Świdnicy. - Pieniądze zaoszczędzone na dojeździe można więc wydać choćby na obiad w schronisku i cały dzień spędzić na stoku. Zwłaszcza że jest on naprawdę przyzwoicie przygotowany i nie ma na nim tłoku - dodaje.
    Ceny nie są wygórowane. Jeden przejazd kosztuje od 2-3 złotych.
    U podnóża stoku jest schronisko Bacówka. Na miejscu można więc zjeść coś ciepłego i odpocząć. Wyciągi znajdują się we wsi Potoczek, między Pieszycami a Walimiem. Czynne są od godz. 9 do 21. Nad bezpieczeństwem narciarzy czuwają ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
    Z nowej atrakcji w Górach Sowich, które są najstarszym masywem w Europie, cieszą się mieszkańcy okolicznych miejscowości. W tym regionie kwitnie ostatnio agroturystyka i choć latem mieszkańcy nie narzekali na brak turystów, a wyremontowana wieża na Wielkiej Sowie zachęcała do odwiedzania coraz więcej osób, to zimą był tu martwy sezon. Wszyscy mają nadzieję, że nowy ośrodek narciarski to zmieni.
    - Promujemy tę trasę, bo to dla naszej gminy szansa na jeszcze większy rozwój turystyki - wyjaśnia Paweł Brzozowski z Urzędu Miejskiego w Pieszycach. Samorząd wyremontował również nieczynną przez kilka lat zabytkową wieżę widokową.
    Wczoraj na Wielkiej Sowie czynny był jeden wyciąg - Dolny Orczyk. Pokrywa śniegu sięgała na stoku 25 centymetrów. Warunki można na bieżąco sprawdzać na stronie http://www.wielkasowa.com.pl.
    Dzięki kamerom można również kontrolować, czy na stoku panuje tłok. Na stronie dostępne są także informacje na temat dojazdu, wypożyczania sprzętu i zakwaterowania.
    Lepsze warunki narciarskie w tym sezonie są w Łomnicy. Za około 2 miliony złotych została tam wybudowana stacja. Dzięki temu na miejscu można się napić ciepłej herbaty czy zjeść obiad. Do tej pory turyści musieli zabierać prowiant ze sobą. Zdarzało się, że część rezygnowała z przyjazdu, właśnie dlatego, że na miejscu nie było żadnego zaplecza gastronomicznego.
    - Jeździmy na narty z dziećmi. Musimy zadbać, by mogły napić się czegoś ciepłego czy zjeść - tłumaczy Jarosław Krzak z Wrocławia. - Do Łomnicy mamy najbliżej, dlatego cieszymy się, że wreszcie ktoś pomyślał o zapleczu - mówi.

    Małgorzata Moczulska - POLSKA Gazeta Wrocławska

    http://swidnica.naszemiasto.pl/wydarzenia/803608.html

    [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2008...

    Energia popłynie z wiatraków

    Mariusz Junik 2008-10-17 22:38:21, aktualizacja: 2008-10-17 22:38:21

    Wiatraki wyrosną jak grzyby po deszczu. Zielona energia zasili budżety rolników i gmin.

    Podczas gdy w Międzylesiu i Bystrzycy Kłodzkiej ludzie protestują przeciwko budowie wiatraków, to w regionie jeleniogórskim chcą je stawiać jak najszybciej. Radni ze Starej Kamienicy zmienią plan zagospodarowania, aby można było postawić nawet 30 wiatraków. Ich budowę chce rozpocząć hiszpańska spółka Gamesa i wyłożyć na ten cel 35 mln zł.

    - Do tej pory gmina stawiała jedynie na agroturystykę - mówi wójt Starej Kamienicy Wojciech Poczynek. To jednak nie przynosi dużych pieniędzy - przyznaje. Dlatego już zaciera ręce z nadzieją na spore pieniądze, które mogą wpłynąć do kasy gminy, kiedy wiatraki zaczną produkować prąd.
    Dzięki inwestycji budżet tej jednej z najbiedniejszych gmin na Dolnym Śląsku może się wzbogacać nawet o jeden do dwóch milionów złotych rocznie z podatku od nieruchomości. Zarobi na tym nie tylko gmina, ale także jej mieszkańcy.

    Jednym z nich jest Artur Jędrzejewski z Wojcieszyc. Jest zadowolony, bowiem inwestor chciałby wydzierżawić od niego 30 arów. Mają tam stanąć trzy wiatraki. Za każdy Hiszpanie zapłacą mu po 1000 zł miesięcznie. Tak zarobią wszyscy rolnicy, na których polach staną konstrukcje.
    - Na razie postawili na naszej ziemi jeden 20-metrowy maszt i badają siłę wiatru - mówi Mirosław Kaszkur, prezes Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Starej Kamienicy.
    Na maszcie są trzy małe wiatraczki, które kręcą się i co 10 sekund przesyłają dane o sile wiatru do centrum obliczeniowego pod Koszalinem.

    - Pomiary będziemy robić do wiosny. Jeśli okaże się, że siła wiatru jest odpowiednio duża, to czym prędzej ruszamy z inwestycją - zapewnia Janusz Ulfik, menedżer projektu.
    Inwestorzy zapukali również do gabinetów burmistrzów Lubomierza i Gryfowa. Na tamtejszych rozległych łąkach również chcieliby ustawić maszty. Pierwszy inwestor zamierza postawić 37 wiatraków na terenie gminy Lubomierz. Firma wystąpiła już z wnioskiem o ustalenie warunków zabudowy.

    - Na razie projekt jest na etapie urzędowych procedur, które są czasochłonne. Budowa wiatraków może ruszyć w przyszłym roku - mówi inż. Gustaw Brzyszcz, przedstawiciel inwestora.
    Maszty będą wysokie na 105 metrów. Miejsce, w którym staną, utrzymywane jest w tajemnicy. Okazuje się bowiem, że aż trzy firmy zainteresowane są budową na tym terenie elektrowni wiatrowych. Po Pomorzu Dolny Śląsk jest drugim regionem, gdzie są bardzo dogodne warunki meteorologiczne dla elektrowni wiatrowych. Tu bowiem wieją często górskie, silne wiatry.

    Jak mówi profesor Jerzy Zwoździak z Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Wrocławskiej, budowa coraz większej liczby elektrowni wiatrowych ma dobre i złe strony.
    - Wcześniej każda gmina musi rozważyć, czy aspekty ekonomiczne są ważniejsze od przyrodniczych - zauważa prof. Zwoździak. - Zmian w krajobrazie już się nie cofnie - ostrzega profesor.

    Więcej i więcej
    Zgodnie z unijnymi dyrektywami udział energii odnawialnej (wiatrowej, wodnej, termalnej itp.) w bilansie energetycznym kraju musi się z roku na rok zwiększać. W tym roku ma to być 7 procent, jednak już w 2010 - 10,4 procent, a w 2017 - 12,9 procent. Zakłady energetyczne chętnie kupują zieloną energię i będą to robić nadal, bowiem w Polsce wciąż jest jej niewiele.
    Jak podaje Urząd Regulacji Energetyki, na koniec czerwca łączna moc zainstalowana w 188 polskich elektrowniach wiatrowych wynosi 350 MW. W pierwszym półroczu 2008 r. URE wydał wytwórcom energii wiatrowej 540 świadectw pochodzenia na łączną ilość 373 578 MWh energii elektrycznej. W Polsce najwięcej elektrowni wiatrowych jest na Pomorzu.

    Współpraca: PEKA

    POLSKA GAzeta Wrocławska

    Bezrobocie

    W grupie łatwiej pokonać kryzys

    Bezrobotni założyli w Walimiu spółdzielnię. Przekonują, że razem łatwiej się zarabia pieniądze.

    Grzegorz Szwaja jeszcze kilka lat temu nawet nie podejrzewał, że kiedyś będzie zaliczał się do grona bezrobotnych. Dziś wie, że taka sytuacja może dotknąć każdego, bez względu na to, jak pewna wydaje się praca.

    Co więcej, w tym samym czasie zajęcie straciła jego żona. Młodsze dzieci się uczyły, syn studiował.
    - Ale wiedzieliśmy, że najgorsze, co możemy zrobić, to się załamać - mówi Grzegorz Szwaja.
    Zaczęli więc szukać pomysłów na to, jak zarobić pieniądze. I nawet nie podejrzewali, że nie dość, że zarobią, to będą robić to, co lubią.

    Dziś z trzema innymi osobami z Walimia, które też były bezrobotne, prowadzą catering i obsługę gospodarstwa agroturystycznego w Walimiu. I dzięki nim Austeria Krokus zaczęła słynąć z pysznego jedzenia i wyjątkowej atmosfery. Wszystko się udało, bo założyli spółdzielnię socjalną. I dziś wiedzą, że w pojedynkę nie doszliby do tego, co osiągnęli.
    - Uzupełniamy się. Każdy zna swoje obowiązki i wypełnia je świetnie. Bo wiemy, że pracujemy na siebie - mówi pan Grzegorz.

    Joanna Jeżewska, która sprząta pokoje w gospodarstwie, przyznaje, że już powoli traciła nadzieję, że uda się jej znaleźć pracę.
    - Trzy lata temu wprowadziłam się do męża. Okazało się, że w Walimiu znalezienie zajęcia graniczy z cudem - mówi pani Joanna. Dziś zarabia niezłe pieniądze, pensję dostaje na czas i może o sobie mówić, że jest bizneswomen.

    Na Dolnym Śląsku działa około dwudziestu spółdzielni socjalnych. W całej Polsce - 140. Fachowcy od wspierania takich przedsięwzięć przyznają, że mogłoby być dużo lepiej, lecz założenie spółdzielni wcale nie jest proste. Najważniejsze jednak, to dobrze zbadać rynek i współpracować z odpowiednimi ludźmi.

    - Powinni wiedzieć, że pracują dla siebie i zanim zaczną zarabiać, muszą włożyć trochę pracy. A niektórzy chcieliby się nie narobić, a zarobić - komentuje Roman Piasecki z Regionalnego Centrum Wspierania Inicjatyw Pozarządowych. Przyznaje, że trzeba przejść najpierw dosyć długą drogę , by uporać się z formalnościami.

    - Najpierw grupa, minimum pięć osób, musi się spotkać, napisać statut, zarejestrować działalność i starać się o dofinansowanie z Powiatowego Urzędu Pracy - tłumaczy.
    Nie ukrywa, że z tym jest spory problem, bo potrzebni są poręczyciele.
    - Ale kiedy się to wszystko przejdzie i zyska klientów, to interes zaczyna się kręcić - mówi Roman Piasecki. I zaprasza do regionalnego centrum po porady.

    Dzięki unijnemu projektowi, chętni mogą za darmo uzyskać informacje prawne czy związane z prowadzeniem księgowości.
    - Poprowadzimy za rączkę i wyjaśnimy, co zrobić, krok po kroku - tłumaczy Roman Piasecki.

    Spółdzielnię socjalną mogą założyć jedynie osoby z pełną zdolnością do czynności prawnych.
    Muszą jednocześnie spełnić przynajmniej jeden warunek: być bezrobotne, niepełnosprawne, uzależnione od alkoholu, narkotyków lub środków odurzających, chore psychicznie, być byłymi więźniami albo uchodźcami.

    Promują się
    O tym, że warto działać w grupie, przekonują właściciele gospodarstw agroturystycznych z regionu wałbrzyskiego.
    Niedawno utworzyli Stowarzyszenie Kwaterodawców Gór Sowich. Należy do niego piętnastu właścicieli gospodarstw. Jerzy Rodak, prezes stowarzyszenia, przekonuje, że wynikają z tego same korzyści.
    - Gospodarstwa mają różną ofertę, liczbę miejsc, położenie - wyjaśnia Jerzy Rodak. - Dlatego, działając razem, spełniamy oczekiwania nawet najbardziej wymagających turystów. Mamy nie tylko konie, ale także inne zwierzęta. Wielu z nas serwuje smaczne potrawy. Znając swoje oferty, reklamujemy się nawzajem. Ustaliliśmy też normy i jeżeli ktoś ich nie spełnia, nie może należeć do stowarzyszenia. Dzięki temu trzymamy wysoki poziom.

    Sylwia Królikowska - POLSKA Gazeta Wrocławska
    http://walbrzych.naszemiasto.pl/wydarzenia/978254.html

    Newsy

    Euro 2012 mobilizuje bezrobotnych na wsi

    Euro 2012 może być szansą dla osób, które nie są nigdzie zatrudnione. Stowarzyszenie Rozwoju Przedsiębiorczości postanowiło przygotować 210 bezrobotnych z Dolnego Śląska do pracy przy obsłudze piłkarskich mistrzostw Europy.
    Jedną z osób, które zgłosiły się na szkolenie, jest 25-letnia Kalina Wnuczek z Miłkowic, która po powrocie z pracy za granicą nie znalazła zajęcia w Polsce.

    - Skorzystam ze szkoleń, by podnieść swoje kwalifikacje i mam nadzieję, że dzięki temu znajdę pracę jeszcze przed Euro 2012 - przyznaje Kalina Wnuczek. - Interesuje mnie także kurs kierowania zespołem ludzkim.
    Miłkowiczanka ukończyła studia turystyczne i rekreacyjne. Od trzech lat nie może znaleźć pracy. Dlatego ma nadzieję, że podczas mistrzostw, gdy przyjadą do Polski tysiące kibiców, a może i wcześniej, firmy będą poszukiwać ludzi z jej kwalifikacjami i znajdzie zajęcie.
    Szkolenie skierowane jest do osób mieszkających na wsiach i w małych miasteczkach, do 25 tys. mieszkańców.
    Uczestnicy kursu w ciągu dziesięciu miesięcy, od kwietnia do listopada, będą mieli 120 godzin nauki języka angielskiego, po których zdadzą egzamin TOEIC i otrzymają certyfkat (najbardziej popularny) potwierdzający nabyte umiejętności.
    Wezmą też udział w warsztatach przygotowujących do pracy w turystyce, hotelarstwie i gastronomii.
    - Przeszkolimy uczestników programu także w zakresie komunikacji interpersonalnej, radzenia sobie ze stresem, obsługi klienta, także wymagającego - opowiada Małgorzata Kaczmarek ze Stowarzyszenia Rozwoju. - Wskażemy ponadto, gdzie można zdobywać inne kwalifikacje.
    Wszyscy objęci programem skorzystają z indywidualnych porad zawodowych, konsultacji psychologicznych i warsztatów, przygotowujących do poszukiwania pracy. Chodzi o pisanie CV, listu motywacyjnego, przygotowanie do rozmowy kwalifikacyjnej.
    Zajęcia będą prowadzone jednocześnie w siedmiu dolnośląskich miastach: Legnicy, Lubinie, Świdnicy, Wałbrzychu, Głogowie, Jeleniej Górze i Wrocławiu. Uczestnicy otrzymają zwrot kosztów dojazdu (do 10 zł) oraz skromne stypendium - cztery złote za każdą godzinę nauki języka angielskiego.
    - Celem szkolenia jest przede wszystkim przygotowanie regionu na mistrzostwa, ale zakładamy, że wyższe kwalifikacje przydadzą się ludziom także później - mówi Małgorzata Kaczmarek. - Szkolenie zwiększy ich atrakcyjność na rynku pracy.
    Dodaje, że warsztaty są też prowadzone z myślą o osobach, które zamierzają rozpocząć własną działalność gospodarczą.
    Chodzi o pomoc w zakładaniu firm, w takich branżach jak hotelarstwo, turystyka, agroturystyka, gastronomia, przewóz osób, rzemiosło, pamiątkarstwo i rękodzieło.
    Kaczmarek podkreśla, że Euro 2012 ma wypromować region, więc jest spora szansa, że także po mistrzostwach na Dolny Śląsk będzie przyjeżdżało dużo więcej turystów niż teraz.
    Szkolenie finansowane jest ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Dolny Śląsk ma w 2009 roku do dyspozycji 2 mln zł na aktywizację zawodową bezrobotnych, którzy zdobędą zawody w branżach istotnych dla przygotowania regionu do Euro 2012.
    To nie wszystko. Kolejne 6,1 mln zł przeznaczone jest na pomoc w otwieraniu nowych firm. I wreszcie 6,5 mln zł - na podnoszenie kwalifikacji ludzi już zatrudnionych, którzy będą pracować przy obsłudze mistrzostw.

    Agata Grzelińska Współpraca: TOW - POLSKA Gazeta Wrocławska
    http://legnica.naszemiasto.pl/gospodarka/971595.html

    INFO o dinozaurach z pierwszej ręki

    autorem tekstu jest dr Konecki z Uniwersytetu Wrocławskiego, paleontolog. Teks pobrany ze strony gospodarstwa agroturystycznego Uroczysko w Dylakach (ww. urocz. ovh. org):
    "Dinopark w Krasiejowie.
    To sensacja na skalę międzynarodową. Skamieniałe kości sprzed 230 mln lat, odkryte w Krasiejowie na Śląsku Opolskim, są szczątkami dinozaura! Mamy więc pierwszy polski szkielet dinozaura, który okazał się przy tym najstarszy na świecie

    Prof. Jerzy Dzik z Instytutu Paleobiologii PAN nadał już polskiemu dinozaurowi łacińską nazwę: Silesaurus opolensis, czyli "śląski jaszczur spod Opola".
    "Wykopaliska w Krasiejowie prowadzono na dwóch poziomach. Większość szczątków znajdowano w dolnym. Były to jednak wyłącznie zwierzęta wodne. W górnym poziomie trafiały się skamieniałości organizmów lądowych. Wiosną 2000 roku jedna ze studentek znalazła tam kość. - Jaka boska! To niesamowite! - krzyknęła. Był to krąg krzyżowy dinozaura. Obok niego trzy kolejne oraz trójpalczasta stopa. Studenci przenieśli się więc na górny poziom. Teren podzielono na kwadraty metr na metr. Przeszukiwano bardzo dokładnie co drugi. Jeśli znaleziono coś ciekawego, rozszerzano wykopaliska na sąsiadujące skały. - Domagałem się od studentów, żeby bok kwadratu miał przynajmniej 90cm. Często miały mniej i sam musiałem je poszerzać. Najgorzej było, gdy wyjechałem na miesiąc. Po powrocie okazało się, że studenci zakończyli przeszukiwanie górnego poziomu. Tymczasem wiele kwadratów było niedokończonych - opowiada Tomasz Sulej, asystent z Instytutu Paleobiologii

    To wtedy, we wrześniu 2000 roku, padły jego pamiętne słowa: "Proszę państwa, chwileczkę! Tu jest jeszcze 10 cm, których nikt nie przekopał!". - Uderzyłem parę razy młotkiem. Niespodziewanie odsłoniła się miednica jakiegoś dwunożnego gada.

    Szczegółowe badania dowiodły, że są to szczątki dinozaura. W miarę oczyszczania skamieliny z osadu odsłaniały się kolejne kości. W sumie paleontolodzy znaleźli szczątki dwudziestu pragadów. Całe stado! Jeden ze szkieletów zachował się przy tym niemal w komplecie. Brakowało tylko ostatnich kostek długiego ogona oraz palców przednich kończyn.

    Prof. Dzik, kierownik wykopalisk, który zajął się opracowywaniem znaleziska, porównał krasiejowskiego pragada z argentyńskimi dinozaurami, dotychczas uważanymi za najstarsze. -Na podstawie innych szczątków stwierdziliśmy, że krasiejowskie skały są starsze od argentyńskich. Starszy jest więc również nasz dinozaur. Niewątpliwie też bardziej pierwotny - tłumaczy.

    Silezaur był prawdopodobnie jednym z pierwszych gadów z linii wiodącej ku kilkunastometrowym dinozaurom kaczodziobym i iguanodontom. W porównaniu ze swymi późnymi potomkami "śląski jaszczur" był karzełkiem. Rozmiarami przypominał dużego psa (owczarka lub bernardyna). W czasie spokojnego żerowania stał na wszystkich czterech kończynach. Kiedy jednak zrywał się do biegu, cały ciężar ciała opierał na pionowo ustawionych tylnych nogach. Wyrzucał wówczas głowę do przodu, balansując nią na boki, długi ogon trzymał podniesiony, a kończyny przednie przy sobie. Trójpalczaste stopy, których pięta nie sięgała ziemi (podobnie jak u współczesnych ptaków), stąpały niemal w jednej linii.

    Stożkowate, starte od ciągłego żucia zęby polskiego dinozaura świadczą o tym, że był roślinożerny. W skubaniu paproci i widłaków (230mln lat temu nie istniała jeszcze trawa) pomagał mu też prawdopodobnie niewielki dziób (nie jest to jednak pewne - funkcja dzioba wciąż pozostaje zagadką).

    - Jego roślinożerność to przypuszczalnie cecha wtórna - mówi prof. Dzik. - Wspólny przodek wszystkich dinozaurów musiał być drapieżcą. Jak wyglądał, jak żył - powiedzą dopiero przyszłe znaleziska."

    Jak zwalczyc motory i kłady na szlakach?

    Policja zrobi zasadzki na motocyklistów w lesie
    Koniec rajdów w lasach i na szlakach w górach. Będą naloty na miejsca zbiórek quadowców. Jeleniogórscy policjanci i służby leśne wypowiadają wojnę szalejącym quadami i motocrossami w lasach i na górskich szlakach.

    - To prawdziwa plaga - przyznaje Sławomir Orłowski, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Śnieżka, który z trwogą myśli o nadchodzących cieplejszych dniach wiosny i o lecie.

    Wspólne działania leśników i policjantów mają nie tylko zapobiec niszczeniu środowiska naturalnego, ale też sprawić, że turyści poczują się bezpieczniej i nie będą już narzekać na hałasy.

    - Prawo zabrania wjazdu do lasów i na teren Karkonoskiego Parku Narodowego, ale to nie zniechęca żądnych mocnych wrażeń motocrossowców - ubolewa Michał Makowski, rzecznik prasowy Karkonoskiego Parku Narodowego.

    Mundurowi postanowili w końcu ukrócić nielegalny proceder i ostro wziąć się za łamiących przepisy motocyklistów i quadowców. Na szlakach i leśnych ścieżkach pojawią się wspólne patrole policji i strażników leśnych, którzy podpisali specjalne porozumienie w tej sprawie. Dodatkowym atutem jeleniogórskich policjantów będzie także to, że wkrótce dostaną dwa motocykle, które ułatwią ściganie nielegalnych rajdowców.

    Mundurowi pojawią się nie tylko na trasach, po których jeżdżą quadowcy, ale będą też w miejscach ich zbiórek. A takimi są między innymi gospodarstwa agroturystyczne. - Wtedy łatwiej będzie ich złapać - przyznaje Bogdan Kotowski z Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze.

    W Karkonosze, by poszaleć na quadach w terenie, przyjeżdżają turyści nawet z Holandii i Niemiec. Całe grupy są kuszone ofertami lokalnych klubów sportowych i pensjonatów. Zwykle turyści z Zachodu nie zdają sobie sprawy, że łamią polskie prawo, bo nikt ich o tym nie informuje.

    - Będziemy sprawdzać oferty turystyczne. Jeśli okaże się, że reklamodawcy proponują nielegalne jazdy w terenie, wyciągniemy wobec nich konsekwencje - zapowiada Kotowski, który już ostrzega, że kontrolowane będą również wypożyczalnie pojazdów czterokołowych i motocrossów.

    Ale amatorzy rajdów kontratakują i przypominają, że w regionie brakuje legalnych torów. I to mimo rosnącej popularności tych sportów. - Owszem, zdarza się, że urządzamy wyprawy na czterokołowcach po lasach, ale gdzie mamy to robić? - pyta rozgoryczony Łukasz z Wojcieszyc. Zapewnia jednak, że podczas jazdy nikt nie szaleje. - Uważamy też na osoby, które spacerują - dodaje.

    W Wałbrzychu leśnikom w walce z miłośnikami rajdów pomaga miejscowy automobilklub. Nieuprawnione osoby za wjazd do lasu są karane mandatami do 500 zł.

    Na Dolnym Śląsku motocrossowcy upodobali sobie m.in. Góry Kaczawskie i Rudawy Janowickie. Niszczą także rezerwat przyrody na górze Miłek koło Wojcieszowa. Coraz liczniej właściciele quadów pojawiają się również w lasach w regionie wałbrzyskim. Nielegalne rajdy urządzane są Lesie Bukowym niedaleko Trzebnicy.

    Gdzie można

    W regionie jeleniogórskim są tylko dwa legalne tory dla motocrossów. Pierwszy jest w Siedlęcinie koło Jeleniej Góry. Jego długość wynosi około 5 kilometrów. Drugi tor motocrossowy - o długości 3 kilometrów - znajduje się w Olszynie Lubańskiej niedaleko Lubania. Jest dobrze przygotowany i cieszy się sporą popularnością. Miłośnicy sportów ekstremalnych twierdzą, że to za mało, bo amatorów jazdy na quadach i motocrossowców przybywa.

    cytat z www.naszesudety.pl

    "Cztery Pory Roku na Dolnym Śląsku - Wiosna, Lato"

    Autor: Marek Łuszki

    W połowie kwietnia Dolnośląska Organizacja Turystyczna wspólnie z Galerią Dominikańską zorganizowały akcję "Cztery Pory Roku na Dolnym Śląsku - Wiosna, Lato"
    Była to weekendowa prezentacja miast, gmin i subregionów turystycznych Dolnego Śląska. Miejsce ekspozycji wybrano nieprzypadkowo - to właśnie w centrach handlowych w dni wolne od pracy gromadzą się wrocławianie oraz osoby przyjezdne. To tu przychodzą z otwartymi portfelami i oprócz artykułów codziennego użytku mogą się zapoznać z ofertą turystyczną, a jeśli zechcą, to także wykupić noclegi czy inną usługę prezentowaną w ramach imprezy.

    - Od czterech lat robimy taki swego rodzaju festiwal zakupów połączony z promocją miast i gmin naszego regionu, w tym roku zaplanowaliśmy w sumie dwie edycje naszej akcji, ta wiosenna oraz letnio-jesienna, która odbędzie się podczas jednego z wrześniowych weekendów - mówi Wojciech Fedyk, dyrektor biura Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej. Tegoroczne prezentacje są fragmentem szerszej kampanii prowadzonej przez DOT w regionie i na terenie całej Polski. Jej celem jest aktywizacja turystyczna mieszkańców Dolnego Śląska oraz zwiększenie przyjazdów turystów do południowo-zachodniej części kraju. Dzięki tym działaniom liczba turystów odwiedzających region systematycznie rośnie. Średnio o 6 do 8 procent rocznie. - Całe to nasze działanie odpowiada na zapotrzebowanie turystów, którzy szukają wypoczynku weekendowego - mówi dyrektor organizacji. - Z frekwencji na samej imprezie wnioskuję, że jest to dobry pomysł. Przemawia za tym także rosnąca wciąż liczba wystawców, którzy w tego typu formie prezentacji widzą sens oraz szansę na wypromowanie swoich gmin i powiatów, a także hoteli, pensjonatów czy usług agroturystycznych - dodaje Wojciech Fedyk. Oprócz prezentacji oferty stricte turystycznej na wystawie można było obejrzeć między innymi proces rzeźbienia w drewnie, czerpania papieru czy tkania na XIX-wiecznym krośnie. - Dla nas to świetna promocja regionu, ale także samej galerii. Wychodzimy naprzeciw gustom i potrzebom klientów i przedstawiamy im coś nie tylko dla ciała, ale też dla ducha - mówi Monika Pyszkowska, dyrektor obiektu. Warto przy tej okazji dodać, że już w maju galeria wspólnie z wrocławskim Teatrem Polskim przygotuje kolejną akcję promocyjną, której głównym celem i przesłaniem będzie promocja kultury wśród mieszkańców miasta. - Z instytucjami takimi jak Dolnośląska Organizacja Turystyczna czy Teatr Polski współpracujemy już od dłuższego czasu. Korzyści z takiej współpracy wynoszą wszyscy, a szczególnie nasi klienci, którzy - w wypadku akcji teatralnej - stają się równocześnie widzami - dodaje Monika Pyszkowska.

    Turystyka - indeks w górę

    Z danych Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej wynika, że turystyka w Polsce staje się coraz lepiej prosperującą sferą działalności gospodarczej. Szczególnie korzystnie sytuacja przedstawia się na Dolnym Śląsku. Region ma najwyższy w Polsce tak zwany hotelowy indeks terytorialny, który ustalany jest przez Instytut Turystyki. Wartość indeksu wynosi 361, co oznacza, że w ostatnim dziesięcioleciu Dolny Śląsk odnotował najwyższą dynamikę wzrostu liczby miejsc hotelowych w Polsce.

    Obecnie pod tym względem region zajmuje wysoką, trzecią pozycję z ponad 14 tysiącami miejsc hotelowych. Dolny Śląsk wyprzedzają województwa mazowieckie - 19 tysięcy miejsc i małopolskie - ponad 16 tysięcy miejsc hotelowych. W ubiegłym roku na Dolnym Śląsku co najmniej jedną dobę w klasyfikowanym miejscu noclegowym, czyli hotelu, spędziło ponad dwa miliony osób. W całym kraju doliczono się nieco ponad 15 milionów turystów.

    "BIZNES WROCŁAWSKI"

    [Dolny Śląsk] Agroturystyka

    Biznes pod gruszą

    Wydanie 2008/01 (4)

    Moda wróciła z początkiem lat 90. minionego stulecia. Wróciła po przedwojennych czasach, gdy mieszczuchy zwyczajowo jechali na lato na wieś, a przynajmniej wysyłali żony i dzieci. Promowane przez resort rolnictwa, media oraz lobby rolnicze ośrodki agroturystyczne oraz gospodarstwa ekologiczne mnożyły się z roku na rok. Zwłaszcza na terenie Dolnego Śląska, zasobnego w cenne mikroklimaty oraz urokliwe krajobrazy.
    W 1993 roku powstały w regionie 23 gospodarstwa agroturystyczne, w tym 6 ekologicznych. A potem już krzywa pięła się ku górze, bardzo dynamicznie. W 2006 roku gospodarstw agroturystycznych powstało na Dolnym Śląsku 540, dając ostoję 7 tysiącom gości rocznie. W tym względzie trendy są spójne z zagranicznymi – coraz częściej dość mają rodacy kombinatów turystycznych i deptaków, na których spotyka się sąsiada i kolegę z pracy. Zaczyna się liczyć „butikowość” wypoczynku. A temu sprzyja ostoja w środku lasów: 5 pokoików, rowery, konie, szlaki górskie lub relaks nad wodą.
    Najdynamiczniej agroturystyka rozwinęła się w powiecie kłodzkim (185 gospodarstw!), jeleniogórskim, kamiennogórskim oraz lubańskim. Aż dziw, że tak niewiele powstało w pięknej okolicy Trzebnicy, Wołowa czy Milicza.
    Ubiegłe lato w dolnośląskich ośrodkach agroturystycznych spędziło około 120 tysięcy wczasowiczów. Wrocław, Poznań, Warszawa i Górny Śląsk zadbały o chętnych. 15 proc. gości to przybysze z zagranicy, głównie z Niemiec i Holandii. Cenią spokój, przestrzeń, czystość i znakomite jedzenie. No i ceny! Za około 100 zł dobowy koszt, pełny. W ramach promocji – zawsze zniżki dla bardzo małych dzieci i ulgi dla podrostków.
    Piętnastoletnie doświadczenie rolników-agrogospodarzy sprzyja tworzeniu się istnych przyjacielskich turnusów. Raz zadbany i dopieszczony turysta wraca i przywozi znajomych. Takim gospodarzom nie są już potrzebne anonse prasowe i obecność w internecie. Choć przydają się stowarzyszenia agroturystyczne, terenowe, które zrzeszają prawie połowę gospodarstw agroturystycznych i troszczą się o promocję.
    Każde z 13. stowarzyszeń dolnośląskich dąży do uzupełniania swojej oferty wypoczynkowej – wymiennie wspomagają się – jazda konna, wycieczki bryczką, kuligi zimą, wypożyczalnie sprzętu sportowego i rekreacyjnego, przewodnicy… Dla około 30 proc. gospodarstw agroturystycznych to właśnie organizacja wypoczynku dla gości stanowi główne źródło dochodu. Tendencja ma charakter rozwojowy.
    -To paradoksalne, ale czasem w najpiękniejszej okolicy trudno wystartować – mówi właścicielka gospodarstwa agroturystycznego w Regionie Wzgórza Trzebnickie i Dolina Baryczy. – Trudno, bo my jesteśmy po prostu biedni, jest pięknie u nas ale bez pracy i przemysłu, a w takie gospodarstwo trzeba zainwestować. Ja wzięłam kredyt hipoteczny i borykam się od 2004 roku. Jestem przekonana, że potrzebne jest wsparcie – radą, dobrym kredytem. Za mało wiemy o możliwości skorzystania choćby z funduszy unijnych. Ja nie wszystkie dokumenty rozumiem. Bardzo potrzebne są działania Dolnośląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, Izb Rolniczych. Ale, to my chcemy zadawać pytania i nadawać ton tematom obligatoryjnych szkoleń i kursów.
    - Jak wynika z naszych opracowań – mówi mgr inż. Zbigniew Michalewski, dyrektor Dolnośląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego we Wrocławiu ponad 90 proc. dolnośląskich gospodarstw agroturystycznych określa swoją działalność jako dochodową i sukcesywnie chce ją rozwijać, inwestując w modernizacje pomieszczeń, zakup zwierząt sprzętu sportowego, a nawet budowę kortów. Znaczącym działaniem DODR jest także promocja gospodarstw agroturystycznych, wydajemy informator „Dolnośląska wieś zaprasza”, od 1999 roku na bieżąco aktualizowane są dane o gospodarstwach w Internecie. Zresztą, sami gospodarze korzystają z Internetu, sprzętem dysponuje niemal połowa rolników, pozostają z nami w kontakcie we wszystkich sprawach, w których możemy im pomóc.
    Potrzebne są, prócz stale rosnącego zainteresowania wczasowiczów, pozytywne gesty władz samorządowych. Warto spojrzeć na tempo rozwoju agroturystyki w poszczególnych rejonach Dolnego Śląska: na asa wyrosły Góry Stołowe, Karkonosze i Kotlina Jeleniogórska a okolice Wrocławia i Nizina Śląska to raptem 9 gospodarstw agroturystycznych, tyle samo na Wzgórzach Strzelińsko-Niemczańskich.

    Ewa Cieciorko

    http://www.dolnoslaski.com/index.php?me=a&id=159

    [Dolny Śląsk] Agroturystyka

    W parku krajobrazowym nie wybudujesz wszystkiego

    Nowe plany ochrony utrudnią różne inwestycje. Przyrodnicy się cieszą, martwią - żyjący z turystyki.
    To już ostatni dzwonek dla właścicieli gospodarstw, którzy chcą rozbudować swoje pensjonaty. Gdy w pięciu dolnośląskich parkach krajobrazowych: Chełmy, Rudawskim, Ślężańskim, Gór Sowich oraz Jezierzycy, wprowadzą plany ochrony, ogromnie trudno będzie rozwijać istniejącą infrastrukturę. To jednak wcale nie cieszy ludzi żyjących z agroturystyki.



    - Będę miał kłopoty z rozbudową swojego gospodarstwa - martwi się Zbigniew Maj z Bielic w gminie Stronie Śląskie. Planuje powiększyć dom położony na terenie par-ku krajobrazowego, by przyjąć na wypoczynek więcej osób. - Chciałbym również uruchomić nieczynny wyciąg narciarski i przedłużyć go o 150 metrów - wyjaśnia.
    Robert Szmaciński, który prowadzi w Trzcińsku Gościniec Joanna, obawia się, że zaostrzenie przepisów utrudni rozwój gospodarstw agroturystycznych. - A tu trzeba wciąż inwestować - tłumaczy Szmaciński.
    - Plany muszą powstać, nasze parki nie są bowiem odpowiednio chronione - podkreśla Leszek Mazur, zastępca dyrektora Dolnośląskiego Zespołu Parków Krajobrazowych.

    Barbara i Henryk Przewłoccy z Glinna w Górach Sowich, którzy od wielu lat prowadzą gospodarstwo agroturystyczne, cieszą się, że zdążyli z największymi inwestycjami.
    - Mamy duży dom, ogrodzony plac zabaw, idealny dla rodzin - mówi pani Barbara. - Ale inni gospodarze, którzy chcą się teraz rozbudowywać, mogą mieć z tymi surowszymi przepisami utrudnione życie - przypuszcza.
    Nowymi zakazami martwią się także zmotoryzowani turyści, gdyż zabroniony zostanie wjazd do parków samochodami, quadami i motorami. W pobliżu nie będzie można rozpoczynać uciążliwych dla środowiska inwestycji. Łowić ryby i polować będzie można jedynie na wyznaczonych obszarach.
    Z tych zmian cieszą się natomiast przyrodnicy - ich działania dla ochrony fauny i flory będą miały wreszcie podstawy prawne. A ich koncepcje będą musiały brać pod uwagę gminy przy opracowywaniu swoich planów zagospodarowania przestrzennego.
    Sporządzenie nakazała ustawa o ochronie przyrody. Parki miały na to 5 lat. Termin upływa w tym roku. Dolnośląski Zespół Parków Krajobrazowych w ostatniej chwili znalazł pieniądze na sporządzenie planu. Kosztować to będzie 100 tys. złotych i potrwa rok.
    Z założeniami do planów ochrony dolnośląskich parków krajobrazowych można się zapoznać do 6 czerwca w siedzibie Dolnośląskiego Zespołu Parków Krajobrazowych we Wrocławiu przy ul. Puszczykowskiej 10.

    12 parków

    Na terenie Dolnego Śląska znajduje się 12 parków krajobrazowych:
    PK Doliny Jezierzycy, PK Doliny Baryczy, PK Doliny Bystrzycy, Ślężański Park Krajobrazowy, Śnieżnicki Park Krajobrazowy, PK Gór Sowich, PK Sudetów Wałbrzyskich, Książański Park Krajobrazowy, Rudawski PK, Park Doliny Bobru, Park Chełmy, Park Przemkowski.
    Dolnośląskie parki zajmują łącznie 283 711 hektarów. Zostały utworzone, by chronić cenne środowisko naturalne. Każdy ma wiele uroczych i niepowtarzalnych miejsc.
    Mariusz Junik - POLSKA Gazeta Wrocławska

    http://dolnyslask.naszemiasto.pl/turystyka/aktualnosci/984346.html

    wspolnik/wspolnicy pilnie potrzebny/i. zapraszam!

    Pragne Panstwu przedstawic moj pomysl na zycie (godne oraz zdrowe zycie) :)
    Otoz nabyłem dzialke budowlana na dolnym slasku w typowej "poniemieckiej" wsi. Wies ta nie lezy na zadnym zatloczonym szlaku komunikacyjnym. Jest to bardzo cicha ,malownicza i spokojna wies, a zarazem polozona w bardzo korzystnym miejscu, poniewaz dojazd do autostrady A4 zajmuje okolo 15 minut.
    Moim marzeniem jest postawienie na mojej dzialce - domu, w ktorym chcialbym prowadzic mini hotel o charakterze wiejskiej gospody. w "mojej" wsi nie ma zlokalizowanych tego typu uslug, podobnie w dosc sporym promieniu od tejze wsi. Z tego zacisznego miejsca jest bardzo dobry dojazd do sporych aglomeracji. ok 30 minut minut do Jeleniej góry...35min do Legnicy...godzinka drogi do granicy z niemcami (Zgorzelec/Gorlitz)...niecała godzinka drogi do Karpacza (karkonosze)

    Ostatnio spedzilem wiele czasu za granicą, pracując tam oraz obserwujac wszystko co związane z dobrą obsługą turystyczną. Jednym z najwazniejszych wnioskow/porównań jest wedlug mnie to ze najwiekszą barierą w naszym kraju jest sposob postrzegania zalet i dóbr które niewątpliwie w znaczeniu turystycznym posiadamy. na zachodzie najczesciej promowane silnie są cale regiony...zorganizowane turystyczne sieci itd...u nas panuje albo indywidualizm albo bezsesnowne akcje promujace nie wiadomo co :) przyklad to promowanie w naszym kraju miast - a nie obiektow. dlaczego? prosze spojrzec na reszte swiata...jak wiele obiektow z całego swiata jest nam doskonale znanych a niekoniecznie wiemy w jakim miescie one są zlokalizowane ? :) to jest dowodem tego jak powinna byc prowadzona szersza kampania reklamowa :) zagranicznemu jak i krajowemu turyscie niewiele powie nazwa miasta w hasle np "przyjedz do Walimia i zwiedz miasto"....ale juz hasło np: "przyjedz do nas i poczuj klimat II wojny swiatowej-zwiedz kompleks sztolni wydrązonych w czasie wojny na polecenie hitlera " itp..
    Zmierzajac do sedna sprawy :) poznałem w ciagu ostatniego roku szalenie interesujaca metode stawiania naturalnych- tanich domów. Metoda ta polega na postawieniu szkieletu domu np. z drewnianych belek a nawet przy uzyciu żerdzi. Szkielet stanowi podparcie dla calej konstrukcji dachu. Sciany zewnętrzne wypelnione mogą być własnoręcznie wykonanymi ceglami z mieszanki gliny i slomy. Jest to bardzo tania metoda, a zarazem chyba najzdrowsza z możliwych jeśli chodzi o uzytkowanie tak postawionego domu. Obecnie koszt postawienia takiego domu o powierzchni około 120m2, przy wlasnym wkładzie pracy to około 50tys złâ€Ś.brzmi niewiarygodnie? Zainteresowanych i niedowiarków odsyłam do lektury, do stron internetowych szeroko opisujących temat budowy tradycyjnych domów z gliny : ) wystarczy w wyszukiwarce google wpisac : dom z gliny
    Od siebie w tym momencie dodam jeszcze, ze jest to metoda w pelni dozwolona i polskie normy budowlane przewidują budowe domów mieszkalnych tą metodą.

    Moim celem jest zorganizowanie grupy ludzi, chcących zając się stworzeniem czegos co można by nazwac ekologiczną wsią otwartą dla turystów. W ‼mojej” wsi jak i w najbliższej okolicy jest sporo działek dostępnych do zakupu. Dzialki te najczęściej są zabudowane starymi ‼poniemieckimi” domami, które albo wymagają kapitalnego remontu albo rozbiórki. Wykorzystując technologie budowy o której wspomniałem powyżej, można bardzo tanio a zarazem w krótkim okresie czasu stworzyc w pelni funkcjonujący dom-gospode-agroturystyke-hotel…..i to wszystko będzie mialo niepowtarzalny charakter : ) duszę : )
    Ponadto nawiązując do wszystkiego co napisałem powyzej, utworzenie całej grupy takich naturalnych domów sprawi, że projekt będzie miał wieksze szanse przebicia się na rynku, oraz zyska wiekszy rozgłos niż w przypadku budowy pojedynczego domu…

    Ze swojej strony jestem w stanie zapewnic wkład całej mojej wiedzy potrzebnej do realizacji projektu. Posiadam wymagane kontakty w zakresie projektów/budowy/ urząd gminy / sołtys wsi. Zawodowo zajmuję się nowoczesnymi technologiami z dziedziny IT, co za tym idzie wsparcie marketingowe projektu również jestem w stanie zapewnic(profesjonalny serwis WWW itp) Posiadam również wiele koncepcji zorganizowanego działania (utworzenie domu weselnego z bazą noclegową w kilku róznych domkach itp)

    Poszukuję ludzi chętnych do współpracy oraz inwestorów. Zapraszam do współpracy. Kontakt: projekt@polish-cottage.com

    Kamieniołom Gębczyce

    Kamieniołom w Gębczycach.

    Polną drogą wyjeżdżamy na niewielki skalny placyk gdzie można spokojnie zaparkować samochód. Wąską ścieżką wspinamy się na wypiętrzony blok skalny. Po prawo granatowa tafla wody wśród skalnych urwisk. Na lewo, w dole, spokojna toń drugiego zbiornika. Jedyny dostęp jest możliwy poprzez schody klatki schodowej, prowadzącej aż do dna byłego kamieniołomu. Niestety czas nie obszedł się z nimi zbyt łagodnie. Brak wielu szczebli i znaczny stopień korozji nie zachęca do zejścia na dół. Zbiornik jest mniejszy niż bliźniak obok. Strome urwiska nadają uroku. Krajobraz przypomina alpejskie jeziora. Jeżeli jesteś na tyle twardy, by dostać się pod wodę, to masz okazję zobaczyć resztki wagoników, stare liny i zatopione drzewka. Główną atrakcję stanowi nurkowanie w samej klatce schodowej. W najgłębszym miejscu zbiornik osiąga głębokość 17 m, widoczność nie przekracza 5 m.
    Z dostępem do lewego zbiornika nie ma żadnych problemów. Prowadzą do niego dwie drogi zatopione płytką, przeźroczystą, nagrzaną wodą. Na tej płycie głębokość nie przekracza 1 metra. Przed nami krawędź urwiska. Powoli się zanurzamy. Jeszcze przez chwilę mamy przed oczami rozświetloną słońcem płyciznę, gdzie wśród omszałych gałęzi czasem przemykają okonie. Jedynie tutaj występuje roślinność w postaci moczarki kanadyjskiej.
    Rozpoczynamy zanurzenie tuż przy skalnej ścianie. Po chwili przekraczamy głębokość 10 m metrów i od tej chwili nie ma możliwości poruszania się bez latarek. Wygląda to tak, jakby ktoś wyłączył światło. Przeźroczystość wody też pozostawia wiele do życzenia. Na ogół nie przekracza 5 m. Dochodzi do tego zawiesina. Wprawdzie zmniejsza się ona wraz z głębokością, ale towarzyszy nam przez całe nurkowanie. Konieczne jest silne punktowe światło. Bardzo szybko osiągamy dno. Pokryte jest cienką warstwą czarnej zawiesiny, która przy nieostrożnych ruchach płetwami wzbija się wyjątkowo łatwo. Wszędzie spotykamy gałęzie. Cały czas nurkujemy wzdłuż pionowych ścian poprzerywanych czasem uskokami. Napotykamy czerwone kółka wagoników transportujących niegdyś urobek. Dalej jeszcze nieraz natkniemy się na resztki wagoników, jakieś pozostałości rur, kołowrotki . Często światło latarki odsłania ślad otworów strzelniczych. Widomy ślad po dawnym kamieniołomie.
    Granit, który tu był wydobywany, nie ma wyraźnego sytemu spękań. W wielu miejscach jest przemieszany z granitognejsami. Struktura metamorficzna tego granitu to głównie granitgnejsy, gnejsy, amfibolity, łupki łyszczykowe, kwarcytowe i serycytowe, a także wapienie krystaliczne i skały wapienno-krzemianowe. Wydobycie kamienia przerwano ze względu na bliskie sąsiedztwo budynków mieszkalnych, a nieczynne wyrobiska zalane zostały wodą.
    Dzięki kolistości wyrobiska, same ściany prowadzą nas wzdłuż trasy. Z mroku wyłaniają się izolatory osadzone w skale, chwilę później trzy haki. Niestety w chwili obecnej pozostał tylko jeden. Ofiarą podwodnych „eksploratorów” padają też ośki i kółka wagoników a jesienią, w niewyjaśnionych okoliczności zniknęła pompa. Prawdopodobnie zasiliła „zbiory” któregoś z okolicznych złomowisk.
    Płyniemy dalej wzdłuż ściany. Nagle światło latarki natrafia na jaskrawo białą tablicę z logo POGŁĘBIARKA TEAM. Napis na niej głosi GROZA Internet Cafe. Troszkę poniżej czeka przygotowane stanowisko komputerowe. Może chwila relaksu? Może spotkamy kogoś znajomego na czacie? A może uda się wejść na stronę Wielkiego Błękitu? Choć dookoła panuje raczej nieprzenikniona czerń. Pomysł umieszczenia zestawu dla najbardziej zapalonych uczestników internetowych dyskusji o nurkowaniu, przez sympatyków „ducha pogłębiaczy”, był znakomity. Dziś urósł do rangi symbolu kamieniołomu Gębczyce. Dla tej nieformalnej, nieskonfederowanej i niekomercyjnej grupy, nurkowanie to nie tylko hobby, to także sposób na życie. Kolor plastiku jest tu bez znaczenia. Umiejętności weryfikuje woda.
    W tym miejscu znajdują się ruiny przepompowni. Głębokość zbiornika, przy fundamencie, osiąga 32 m.
    W bezpośrednim sąsiedztwie Cafe GROZA, na 30 m, przyjaciele umieścili stalową tablicę upamiętniającą postać, zmarłego tragicznie Wiktora Bolka. Jednego z najwybitniejszych polskich nurków jaskiniowych. Organizatora corocznych Warsztatów Nurkowania Jaskiniowego prowadzonych zarówno w Gębczycach, jak i innych zalanych kamieniołomach i sztolniach Dolnego Śląska.
    Całe nurkowanie w tym zbiorniku przebiega poniżej 20 metrów, na jego zakończenie możesz przekroczyć 30. Jest to zanurzenie dające maksimum wrażeń. Duża głębokość podczas całego nurkowania. Całkowita ciemność panująca nieomal od pierwszej minuty, prawie aż do wynurzenia. Temperatura oscylująca w granicach 4o C. Nie zaszkodzi też suchy skafander nawet w lecie. Wszystkie te czynniki sprawiają, że nie jest to akwen dla początkujących. Ale znaczny stopień trudności jest także magnesem przyciągającym nurków nie tylko z kraju. Coraz częściej pojawiają się koledzy z Czech, Słowacji, Niemiec, Szwecji czy Wielkiej Brytanii. Z uwagi na trudne warunki Podkomisja Nurkowania Jaskiniowego Polskiego Związku Alpinizmu organizuje tu warsztatu nurkowania jaskiniowego
    Utrudnieniem jest brak bazy nurkowej oferującej nabijanie butli. Zerowa jest też infrastruktura nad samym zbiornikiem. Chociaż, patrząc na to z innej strony, zabranie ze sobą grilla może sprzyjać integracji. Jeżeli planujesz drugie nurkowanie koniecznie zaopatrz się w drugą butlę z powietrzem lub zabierz sprężarkę
    Do zobaczenia pod wodą
    Jacek Madejski (jacek.madejski@rafy.pl)

    Dojazd:
    Z Wrocławia jedziemy na Strzelin. W Strzelinie kierujemy się na Ziębice. Za wioską Szczodrowice, po przejechaniu przez przejazd kolejowy, skręcamy w lewo kierując się na Biały Kościół. Przejeżdżamy przez tę miejscowość i tuż za nią skręcamy w lewo na Gębczyce. Tu, po pokonaniu 2 zakrętów skręcamy w prawo (tabliczka na słupie). Droga ta zaprowadzi nas do lasu, gdzie odbijamy w lewo i mijając zabudowania, polną, wyboistą drogą dojeżdżamy nad wodę.

    Bazy: Brak baz

    Noclegi w Gębczycach:
    Gospodarstwo Agroturystyczne Nietoperek
    ul. GĘBCZYCE 28 F
    Miejscowość Biały Kościół
    Poczta 57-100 Strzelin
    tel. kom.0603-917-373 (71) 392-90-18
    fax. (71) 392-90-18
    Miejsc: 20

    Noclegi w Białym Kościele
    Gospodarstwo Agroturystyczne Jadwiga i Edward Dubaniowscy
    57-140 Biały Kościół 55,
    tel. (0-71) 392-67-02 (możliwość rezerwacji telefonicznej).
    Ceny za nocleg: 10-15 zł/osobę (bez wyżywienia).
    Atrakcją gospodarstwa są 3 konie.

    Ośrodek wypoczynkowy
    57-140 Biały Kościół
    Tel.: 392-67-76, dyrekcja: 392-12-67 , miejsc: 200, baza stała: 120, ceny za dobę od osoby: z namiotem [5 zł], z przyczepą [14 zł], domki kempingowe: 3 os. [45 zł], 5 os. [64 zł], obiekt czynny: 1.06 - 15.09, sklepy spożywcze, plac do piłki siatkowej, koszykówki i tenisa, kąpielisko, brodzik, sprzęt wodny.

    Budynki przeznaczone do rozbiórki

    Cytat:
    Zgadza się - Łąkowa 34, ale czy próbujesz w ten sposób coś udowodnić?



    Nic - nic, specjalnego. Doceniam gust konserwatora. I nawiązywałem do twojej wypowiedzi. Ludzie którzy oglądali ten budynek z Gdańska, Wrocławia, Poznania, Łodzi innych miejscowości sikali w majtki, kibicując "kiedy następna transza napraw w tym rejonie?" Nie kiedy wyburzycie co się sypie i Górski do spółki z Hossą wejdą w tę dziurę w ziemi na miękko. Takich rozmów w postaci listownej i twarzą w twarz przeprowadziłem sporo.
    Zresztą, z innej mańki, pewnie znacie - http://kultura.trojmiasto...op=std&strona=5
    Wrażliwość, tym razem artystyczna.

    Pytanie ze Starym Przedmieściem było, nie przeczę, tendencyjne. Tam też piękna waląca się kamienica, w najlepszym rejonie, czeka na karczunek.

    Cytat:
    To prawda, nie przekonasz mnie - uważam, że są to substandardowe rudery i próba zmuszania ich właściciela (czyli gminy miasta Gdańska) do kosztownych prac konserwatorskich i adaptacyjnych napotkałaby bardzo silny opór, więc władze konserwatorskie raczej nie będą działać w tym kierunku.



    - Wiem, ze konserwator ma inne problemy, a zewsząd dostaje po tyłku. Ale taka jest, niestety, jego rola. Bo jaka inna? Zdaję sobie sprawę, że głównym adresatem "petycji" jest magistrat. Ale to że magistrat wyznaczył sobie inne cele na następne dziesięciolecia - Euro2012 - nie zwalnia go od presji społecznej, powiedzmy, pewnych "elit" czy inaczej "entuzjastów". U nas władza ma pełne poparcie, więc trudno przeciw niej występować. Nie skazujmy się jednak na "imposybilizm".

    Cytat:
    I zapewniam cię, że nie ma tu nic do rzeczy, czy są one z muru pruskiego czy w zwykłej konstrukcji masywnej.



    To już sam stwierdziłem, analizując Twój podany przykład ochrony DM.

    Cytat:
    Przypuszczam (choć pewności nie mam) że także w Niemczech ochrona budynków "fachwerkowych" dotyczy jedynie wybranych, najcenniejszych obiektów, a nie całej starej zabudowy.



    Z pewnością. Wyczytałem, że w Niemczech budynków, jest tyle określeń, niech będzie fachwerkowych, zachowało się ok 2,5 miliona. Nie da rady. Poza tym, państwo jedno z najbogatszych na ziemi. Ilość pieniądza centralnie i w budżetach domowych, mimo kryzysu, zawstydzająca. Tym niemniej, docenia się tę architekturę - jak u nas budownictwo drewniane np. w Białymstoku - i można za jej pomocą promować turystycznie swój kraj.

    Mówiłem jednak nie o Niemczech a o Polsce. Wymieńmy szachulce na kamienne zagrody na Dolnym Śląsku czy Pomorzu Zachodnim. Dostaliśmy ich w spadku pewnie z kilkaset tysięcy. Bardzo duża część z nich pochodzi z XIX czy XVIII (choćby powiat Bolesławiec) wieku. Pamiętają Napoleona. Nikt ich specjalnie nie chroni, większość skazana jest na zagładę. Azali, taka czy inna część przetrwa, doczeka uznania i lepszych czasów. Szachulców w Polsce nie zostało 2,5 miliona ani kilkaset tysięcy, a to co zostało, najczęściej jak obaj stwierdziliśmy, w opłakanym stanie. I znajduje się na prowincjach. A w miastach typu gdańskiego, to już naprawdę szczątki. Stąd ochrona ich jest taka ważna. Fajnie by było, żeby turysta w Trójmieście, rodzimy czy zagraniczny, zetknął się z podobną architekturą nie tylko na wyrywki. Może potem sam wyjedzie na Żuławy?, kupi pomenonicką chałupinkę albo widząc gospodarstwo agroturystyczne na swej drodze, wybierze takowe, kosztem nowobogackiego szajsu?
    Gdańsk znalazł się w tej szczególnej sytuacji, że archaicznej wielkomiejskiej zabudowy praktycznie już nie ma. Miasta typu Szczecin, Bydgoszcz czy Świdnica (60tyś) mogą się poszczycić kamieniczkami na poziomie odbiegającym w górę od GD. Ba, nawet wydawałoby się banalnego szeregu kamienic, ciągnących się po dwóch stronach pierzei dłużej niż 150 metrów w Gdańsku prawie się nie uświadczy. Chrońmy co mamy. Zespół "fachwerków" w rejonie Akademii Medycznej. Rejonie, także dzięki nim, nie mniej urokliwym niż Sopot.

    Chciałbym być dobrze zrozumiany - wsteczniactwo nie, stagnacja nie, postęp tak ale z głową. Uważam, trzeba znać swoje atuty i szukać ich nawet w mysiej dziurze. Tam gdzie ktoś widzi problem, ja chciałbym widzieć szansę. Tyle.

    ps. Do Furii - 90%? Zakrawa na rozrzutność, i też, gdybym był złośliwy, ale nie, bo mu kibicuję!, można doszukiwać się „jakiś” układów konserwatora z magistratem. Ważniejsze, że ta kamienica to ewenement, ponieważ nie słyszę, może za mało wytężam słuch, o programach promujących remont fasad. Wiem o takowych w Poznaniu, Wrocławiu, wiem o takowych na dużą skalę w Sopocie. Łąkowa 34 będzie przykładem smutnym, bo efemerycznym. A że nie wyremontowali reszty? A że dach, że konstrukcja, że klatka schodowa się sypie itd.? To przykład, jak niewiele się w Polsce zmieniło - polecam „Amatora” Kieślowskiego z 1979r., tam pewien dyrektor zakładu, na ten temat (fasad), mówi nad wyraz dosadnie…

    Pozdrawiam wszystkich!