W grupie łatwiej pokonać kryzys
Bezrobotni założyli w Walimiu spółdzielnię. Przekonują, że razem łatwiej się zarabia pieniądze.
Grzegorz Szwaja jeszcze kilka lat temu nawet nie podejrzewał, że kiedyś będzie zaliczał się do grona bezrobotnych. Dziś wie, że taka sytuacja może dotknąć każdego, bez względu na to, jak pewna wydaje się praca.
Co więcej, w tym samym czasie zajęcie straciła jego żona. Młodsze dzieci się uczyły, syn studiował.
- Ale wiedzieliśmy, że najgorsze, co możemy zrobić, to się załamać - mówi Grzegorz Szwaja.
Zaczęli więc szukać pomysłów na to, jak zarobić pieniądze. I nawet nie podejrzewali, że nie dość, że zarobią, to będą robić to, co lubią.
Dziś z trzema innymi osobami z Walimia, które też były bezrobotne, prowadzą catering i obsługę gospodarstwa
agroturystycznego w Walimiu. I dzięki nim Austeria Krokus zaczęła słynąć z pysznego jedzenia i wyjątkowej atmosfery. Wszystko się udało, bo założyli spółdzielnię socjalną. I dziś wiedzą, że w pojedynkę nie doszliby do tego, co osiągnęli.
- Uzupełniamy się. Każdy zna swoje obowiązki i wypełnia je świetnie. Bo wiemy, że pracujemy na siebie - mówi pan Grzegorz.
Joanna Jeżewska, która sprząta pokoje w gospodarstwie, przyznaje, że już powoli traciła nadzieję, że uda się jej znaleźć pracę.
- Trzy lata temu wprowadziłam się do męża. Okazało się, że w Walimiu znalezienie zajęcia graniczy z cudem - mówi pani Joanna. Dziś zarabia niezłe pieniądze, pensję dostaje na czas i może o sobie mówić, że jest bizneswomen.
Na
Dolnym Śląsku działa około dwudziestu spółdzielni socjalnych. W całej Polsce - 140. Fachowcy od wspierania takich przedsięwzięć przyznają, że mogłoby być dużo lepiej, lecz założenie spółdzielni wcale nie jest proste. Najważniejsze jednak, to dobrze zbadać rynek i współpracować z odpowiednimi ludźmi.
- Powinni wiedzieć, że pracują dla siebie i zanim zaczną zarabiać, muszą włożyć trochę pracy. A niektórzy chcieliby się nie narobić, a zarobić - komentuje Roman Piasecki z Regionalnego Centrum Wspierania Inicjatyw Pozarządowych. Przyznaje, że trzeba przejść najpierw dosyć długą drogę , by uporać się z formalnościami.
- Najpierw grupa, minimum pięć osób, musi się spotkać, napisać statut, zarejestrować działalność i starać się o dofinansowanie z Powiatowego Urzędu Pracy - tłumaczy.
Nie ukrywa, że z tym jest spory problem, bo potrzebni są poręczyciele.
- Ale kiedy się to wszystko przejdzie i zyska klientów, to interes zaczyna się kręcić - mówi Roman Piasecki. I zaprasza do regionalnego centrum po porady.
Dzięki unijnemu projektowi, chętni mogą za darmo uzyskać informacje prawne czy związane z prowadzeniem księgowości.
- Poprowadzimy za rączkę i wyjaśnimy, co zrobić, krok po kroku - tłumaczy Roman Piasecki.
Spółdzielnię socjalną mogą założyć jedynie osoby z pełną zdolnością do czynności prawnych.
Muszą jednocześnie spełnić przynajmniej jeden warunek: być bezrobotne, niepełnosprawne, uzależnione od alkoholu, narkotyków lub środków odurzających, chore psychicznie, być byłymi więźniami albo uchodźcami.
Promują się
O tym, że warto działać w grupie, przekonują właściciele gospodarstw
agroturystycznych z regionu wałbrzyskiego.
Niedawno utworzyli Stowarzyszenie Kwaterodawców Gór Sowich. Należy do niego piętnastu właścicieli gospodarstw. Jerzy Rodak, prezes stowarzyszenia, przekonuje, że wynikają z tego same korzyści.
- Gospodarstwa mają różną ofertę, liczbę miejsc, położenie - wyjaśnia Jerzy Rodak. - Dlatego, działając razem, spełniamy oczekiwania nawet najbardziej wymagających turystów. Mamy nie tylko konie, ale także inne zwierzęta. Wielu z nas serwuje smaczne potrawy. Znając swoje oferty, reklamujemy się nawzajem. Ustaliliśmy też normy i jeżeli ktoś ich nie spełnia, nie może należeć do stowarzyszenia. Dzięki temu trzymamy wysoki poziom.
Sylwia Królikowska - POLSKA Gazeta Wrocławska
http://walbrzych.naszemiasto.pl/wydarzenia/978254.html