Szukając
sukni ślubnej znalazłam śliczną w
salonie w Gliwicach. Kiedy chodziłam ją oglądać przez kilka kolejnych dni jej cena systematycznie rosła... ostatniego dnia była 600zł wyższa niż pierwszego. Dowiedziałam się, że to
suknia z
Agory, więc postanowiłam pojechać do Wrocławia. Wybrałam sie co prawda w sobotę ale byłam już o 9 rano (
salon otwarty od 10). Dostałam pierwszy numer, wybrałam 3
suknie i poszłam mierzyć. Pomimo, że powiedziałam Pani, która pomagała mi ją założyć, że przyjechałam z daleka i że w ten dzień chcę zamówić którąś z wybranych przeze mnie
sukni miałam je na sobie może z minutę każdą...Pani z
salonu po prostu kazała mi je ściągać... trudno zdecydować się na najważniejszą
suknię w minutę, więc po ok 30 minutach (odczekawszy swoje w kolejce) wróciłam do przymierzalni już tylko z dwoma i zamiarem zamówienia jednej z nich. Niestety było jeszcze gorzej, tym razem zdążyłam jedną założyć, nawet nie oglądając się z tyłu zostałam zmuszona do jej zdjęcia bo w drzwiach pojawiła się druga Pani z obsługi i oznajmiła, że jakaś Pani na dole chce mierzyć właśnie tę
suknię.
Dziewczyny, nie wiem jak Wy ale ja potrzebowałam więcej czasu na wybór... ze łzami w oczach wyszłam z
salonu.
W ramach pocieszenia trafiłam na wrocławski rynek. Przeszłam obok kilku
salonów i sama nie wiem dlaczego postanowiłam wejść do jednego z nich. Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Obsługa bardzo miła, kompetentna, Pani najpierw wysłuchała moich "zachcianek" a następnie przyniosła
suknię dokładnie ta jaka opisałam: ten materiał, ten krój nawet te ozdoby, które wymyśliłam. Na dodatek miała też "hiszpański welon" którego nie mogłam znaleźć w innych
salonach. Okazała się również, że moja
suknia będzie dużo tańsza niż ta z
Agory pomimo, że welon sprowadzony z Hiszpanii,
suknia obszyta kamieniami Svarowskiego i przede wszystkim miła obsługa W
salonie, w którym zamówiłam
suknię, mam ok 4-5 przymiarek podczas gdy zamawiając ją w
Agorze, po zmierzeniu moich wymiarów i jednej przymiarce musiałabym ją odebrać. Boję się trochę, że jednak z racji stresu poprawki przed samym ślubem będą konieczne.
W piątek jadę na pierwszą przymiarkę. Mimo, że mam do przejechania prawie 300km nie żałuję (w między czasie przeprowadziłam się dość daleko )
Dziewczyny, jeżeli chcecie zamówić swoją wymarzoną
suknię w
salonie Agory zastanówcie się jeszcze raz. Czy to nie powinien być wasz dzień? Wasz! i wszystko powinno być takie jakie chcecie a nie takie jakie chce Pani w sklepie...