Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

  • Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: Agencji Rozwoju Pomorza
  • ATRAKCYJNA PRACA NA STANOWISKU GŁÓWNEGO KSIĘGOWEGO

    Klientem Kujawsko-Pomorskiej Agencji Pracy jest Przedsiębiorstwo Transportowo-Usługowe TRANSCLEAN Sp. z o.o. z Bydgoszczy, wchodzące w skład Grupy Kapitałowej CIECH S.A. Spółka świadczy specjalistyczne usługi w zakresie transportu chemikaliów oraz mycia cystern i zbiorników w oparciu o normy jakości ISO i inne certyfikaty. W związku z rozwojem i realizacją celów strategicznych, polegających na osiągnięciu pozycji głównego operatora logistyczno-transportowego Grupy CIECH, poszukujemy odpowiednich Kandydatów na wyżej wymienione stanowisko.

    Osoba zatrudniona na tym stanowisku będzie odpowiedzialna za całokształt spraw księgowych spółki i zarządzanie kilkuosobowym zespołem.

    Wymagania
    - wykształcenie wyższe: rachunkowość, finanse
    - minimum 5-letnie doświadczenie w księgowości, w tym co najmniej 2-letnie na stanowisku głównego księgowego, zastępcy
    - bardzo dobra znajomość przepisów rachunkowych, podatkowych oraz standardów MSR, MSSF
    - odpowiedzialność i samodzielność
    - umiejętności organizacyjne

    Oferta dla kandydata
    - samodzielna praca w dynamicznie rozwijającej się firmie
    - atrakcyjne wynagrodzenie

    Charakter zatrudnienia umowa o pracę

    Osoby zainteresowane prosimy o przesłanie listu motywacyjnego oraz cv wraz ze zdjęciem, zgodą na przetwarzanie danych osobowych oraz numerem referencyjnym na adres mailowy: jacek.jozwiak@apc.biz.pl

    Przepraszamy, ale skontaktujemy się tylko z wybranymi Kandydatami.

     

    1

    Aaaa... Chcesz napisać projekt, złożyć wniosek w ramach programu :-) W takim razie potrzebujesz pomocy, której udzielą Ci w:

    1. Agencja Rozwoju Pomorza S.A.
    ul. Piwna 36/39
    80-831 Gdańsk

    tel. (0-58) 323 31 01
    fax. (0-58) 301 13 41
    e-mail: http://www.arpg.gda.pl

    lub

    2. Fundacja Gospodarcza
    ul. Olimpijska 2
    81-538 Gdynia

    tel. (0-58) 622 60 17, 622 20 52
    fax. (0-58) 622 59 85
    e-mail: http://www.fungo.com.pl

    lub

    3. Stowarzyszenie "Wolna Przedsiębiorczość" Oddział Terenowy w Gdańsku - Centrum Wspierania Biznesu w Gdańsku
    ul. Matejki 6
    80-232 Gdańsk

    tel. (0-58) 347 03 42
    fax. (0-58) 347 03 44
    e-mail: http://www.swp.gda.pl

    Targi Turystyczne MARKET TOUR

    To największe na Pomorzu Zachodnim targi turystyczne, organizowane nieprzerwanie od 1992 roku przez Zachodniopomorską Agencję Rozwoju Turystyki, a od czterech lat wspólnie z Międzynarodowymi Targami Szczecińskimi.

    MARKET TOUR to miejsce prezentacji i promocji atrakcji regionów turystycznych oraz oferty biur podróży i obiektów noclegowych.

    Co roku do prezentacji swojej oferty zapraszamy przedsiębiorców branży turystycznej: biura podróży, hotele, ośrodki wypoczynkowe, rekreacyjne, sanatoryjne a także regiony i miasta turystyczne oraz producentów i dystrybutorów sprzętu żeglarskiego, sportowo-turystycznego i wyposażenia hotelowo-gastronomicznego.

    Impreza jest doskonałą okazją do zapoznania się z ofertą turystyczną na najbliższy sezon, jak również do poznania walorów Pomorza Zachodniego i całej Polski.

    Kolejna edycja targów odbędzie się w dniach 11-13 maja 2007 r. w Szczecinie na Nabrzeżu Odry przy Wałach Chrobrego i podobnie jak w roku ubiegłym będzie jednym z elementów imprezy festynowej pod nazwą PIKNIK NAD ODRĄ.

    Pomorzańskie słownictwo

    Najpierw kategorie forów:
    Informacje główne - Hlavné informaceje
    * Powitania - Dobrodoąlice
    * Nowości - Novinky
    * Pogawędki - Rozhovory
    * Zebrania Obywatelskie - Obivatelské Asemblaźe
    Stany Generalne - Generalné Stany
    * Biuro Wielkiego Regenta - Kancelař Velkogo Réjenta
    * Kancelaria Rządu - Kancelarija Rozradu
    * MSWiA - MOUeA - Mínistrat Ovkrajníh Uspravidaň e Administraceji
    * Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich - Kancelař Poradniha Obivatelskíh Uprav
    * Sala Głosowań Stanów Generalnych - Hala Hlasovaň Generalníh Stanov
    * Sala Głosowań Senatu - Hala Hlasovaň Sénaty
    * Najwyższa Izba Kontroli - Nařadná Kontrolná Isba
    * Konstytucja - Konstituceja
    Sąd Najwyższy - Nařadný Sud
    * Prokuratura - Prokuratura
    * Sąd - Sud
    * Adwokaci z urzędu - Advokaty od urada
    Instytuty Państwowe - Statové Institute
    * Instytut Pamięci Narodowej - Instituta Narodnéj Pamljačy
    * Królewski Instytut Kartograficzny - Kralovská Kartógrafská Instituta
    * Królewska Agencja Kosmiczna - Kralovská Kosmosná Agencija
    * Instytut Rozwoju Języka Pomorskiego - Instituta Dopravy Pomórskogo Jaźika (lepszą nazwą byłoby Instytut Rozwoju Języków Pomorskich - Instituta Dopravy Pomórskíh Jaźikov, w końcu więcej mamy urzędowych)
    Archiwum - Arhivům
    * Archiwum - Arhivům
    * Kosz - Dosmétnik

     

    Inwestycje z unijnych funduszy

    Cytat:
    Razem po kasę do Unii

    Trzy porozumienia dotyczące: rozwoju infrastruktury turystycznej, zwiększenia bezpieczeństwa wodnego wokół zatoki gdańskiej oraz odrestaurowania zabytków i pomników dziedzictwa kultury podpisali 1 lutego w Rewie przedstawiciele miast i gmin powiatów puckiego i wejherowskiego.

    Inicjatorem, tego szczególnego wydarzenia, były władze leżącej w powiecie puckim gminy Kosakowo. Celem porozumienia jest wspólne ubieganie się o środki z funduszy pomocowych Unii Eureopejskiej.

    W spotkaniu udział wzięli pomorscy parlamentarzyści, przedstawiciele Agencji Rozwoju Pomorza, Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, Straży Pożarnej, Zarząd Powiatu Puckiego, wójtowie, burmistrzowie oraz pracownicy merytoryczni urzędów gmin i starostw. Podpisane porozumień to szansa na rozwój Infrastruktury Turystycznej, a w szczególności szlaków i ścieżek rowerowych, zwiększenie Bezpieczeństwa Wodnego wokół Zatoki Gdańskiej i Puckiej oraz rewitalizacja pomników kultury dbanie o ich dobrą kondycję w ramach projektu „Nordowe Dziedzictwo”. Liderem w opracowaniu wymienionych projektów projektów jest Gmina Kosakowo. (...)
    (ajg)

    Czy powstanie kaszubska telewizja?

    Cytat: Spory wokół Kaszubsko-Pomorskiej Telewizji Regionalnej

    Władze Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego nie chcą, by rodzina prezesa Artura Jabłońskiego kontrolowała telewizję kaszubską. Prezes wraz z krewnymi już nadzoruje Radio Kaszëbë

    Rada Naczelna ZKP odrzuciła w sobotę projekt prezesa Artura Jabłońskiego utworzenia fundacji, która ma powołać do życia telewizję kaszubską. Prezes chciał, by kapitał założycielski fundacji wynosił 200 tys. zł, zrzeszenie miało wykupić dwa udziały w sumie za 80 tys. zł, za dwa kolejne, też za 80 tys., zapłaciłaby spółka Agencja Media Kaszëbë - kontrolowana przez rodzinę Jabłońskiego, jeden udział za 40 tys. zł należałby do Kaszubskiego Instytutu Rozwoju nadzorowany przez starostę kościerskiego.

    Prezes zaproponował, by w projekcie "Kaszubsko-Pomorska Telewizja Regionalna" zrzeszenie było mniejszościowym udziałowcem, nie miałoby więc decydującego wpływu na to medium.

    Jeden z członków rady - senator PO Kazimierz Kleina - zgłosił kontruchwałę zobowiązującą zrzeszenie do przejęcia ponad połowy udziałów. (...)
    Działacze poparli ją zdecydowaną większością głosów, orzekli też, że chcą utworzyć telewizję. Odrzucili natomiast koncepcję prezesa Jabłońskiego, aby to on został prezesem fundacji, a do rady fundacji weszli obok dwóch przedstawicieli ZKP także jego żona Anna Jabłońska-Kościukiewicz, szwagier Michał Kościukiewicz z Media Kaszëbë oraz znajomy prezesa - Grzegorz Świtała z KIR.
    (...)
    Krzysztof Katka

    Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

    Inkubator przedsiębiorczości w Wejherowie

    Cytat: Wejherowo. Powstaje inkubator przedsiębiorczości

    Młodzi mieszkańcy miasta i okolic, chcący założyć własny biznes, mogą już niedługo liczyć na duże ułatwienia. W Wejherowie powstanie akademicki inkubator przedsiębiorczości. Wnioski o prowadzenie działalności w ramach inkubatora mogą składać osoby z całego Pomorza, w wieku do 30 lat.

    W ramach tej inicjatywy młodzi ludzie mogą liczyć na nieodpłatne porady prawne, prowadzenie ksiąg rachunkowych swej nowej firmy, inkubator zapewnia biuro, a co najważniejsze - młodzi przedsiębiorcy będą zupełnie zwolnieni z płacenia składek ZUS. Od roku AIP funkcjonuje z powodzeniem na Uniwersytecie Gdańskim, w tym roku drugi uruchomi Kaszubsko-Pomorska Szkoła Wyższa w Wejherowie, w ramach funkcjonującego tutaj Punktu Konsultacyjnego Agencji Rozwoju Pomorza S.A.
    (...)
    JOANNA KIELAS - Dziennik Bałtycki

    Powiat. Pożyczki dla przedsiębiorców

    Cytat: Powiat. Pożyczki dla przedsiębiorców bardziej dostępne

    Władze powiatu wejherowskiego zwiększyły swój udział w kapitale Pomorskiego Funduszu Pożyczkowego. Oznacza to, że kredyty, udzielane na preferencyjnych zasadach dla przedsiębiorców, będą bardziej dostępne.

    - Zainteresowanie pożyczkami jest dość duże, do końca czerwca nasi przedsiębiorcy otrzymali prawie 500 tys. zł pożyczek z funduszu - mówi Józef Reszke, starosta wejherowski. - Zwiększenie udziału z 20 do 30 tys. zł poprawi małym i średnim przedsiębiorstwom rozpoczęcie lub rozwój działalności gospodarczej.

    Informacji o pożyczkach udziela punkt konsultacyjny Agencji Rozwoju Pomorza w Wejherowie, działający przy Kaszubsko-Pomorskiej Szkole Wyższej, przy ul. Dworcowej 7.
    (JK) - Dziennik Bałtycki

    (pr) Wobec Arrivy wykazaliśmy dużo zrozumienia

    http://www.nowosci.com.pl/look/nowosci/article.tpl?IdLanguage=17&IdPu...

    Dlaczego duński szynobus wyjechał na tory województwa kujawsko-
    pomorskiego dopiero w lutym?

    Małgorzata Oberlan, Sobota, 23 Lutego 2008

    Z WIESŁAWEM JAROSIEWICZEM, prezesem Urzędu Transportu Kolejowego w
    Warszawie, rozmawia Małgorzata Oberlan.

    Bez świadectwa z UTK żaden pojazd nie wyjedzie na tory. Duński
    szynobus zbadano dopiero w lutym, choć PCC Rail od miesięcy się o to
    starało. Dlaczego homologocja w przypadku prywatnej kolei pasażerskiej
    Arriva PCC trwała tak długo? Pojawiły się opinie, że "prywatnemu rzuca
    się kłody pod nogi".

    To wcale nie był długi okres. PCC Rail, bo to ono składało wniosek,
    uczyniło to 12 września 2007 roku. Ale był to wniosek bezprzedmiotowy,
    bo bez wyników badań szynobusu. Zgodnie z przepisami, mogliśmy odmówić
    jego przyjęcia i czekać na komplet dokumentów. Wykazaliśmy jednak
    zrozumienie. Przyjęliśmy niekompletny wniosek i zgodziliśmy się na
    sukcesywne dostarczanie wyników badań, które duński pojazd przechodził
    w Instytucie Pojazdów Szynowych w Poznaniu. Urzędnicy analizowali
    cząstkowe dokumenty, a firma na bieżąco było informowana, czego
    jeszcze brakuje.

    Ostatecznie wydał Pan pozytywną decyzję 7 lutego.

    Tak. Na drugi dzień po tym, jak przewoźnik dostarczył ostatni z
    brakujących dokumentów, dotyczący układu hamowania. Duński szynobus
    otrzymał świadectwo dopuszczenia do eksploatacji - na razie na okres
    próbny. Po jego pozytywnym przejściu będzie mógł ubiegać się o
    bezterminowe dopuszczenie do użytku.

    Biorąc pod uwagę otwieranie się polskiego rynku kolejowego na
    prywatnych przewoźników, jakie wyzwania stają w najbliższym czasie
    przed Urzędem Transportu Kolejowego?

    Urząd Transportu Kolejowego od dawna dostosowuje się do wymagań
    stawianych przez Europejską Agencję Kolejową (ERA), także w zakresie
    dopuszczania taboru kolejowego i bezpieczeństwa systemu kolejowego. W
    żadnym kraju unijnym nie są dopuszczane do użytku pojazdy kolejowe bez
    zbadania, jak współpracują z krajowymi systemami sterowania ruchem. A
    te bywają różne w różnych państwach. Polska jest jednym z najbardziej
    otwartych krajów, jeśli chodzi o certyfikację kolejnictwa.
    Jednocześnie posiada jednak jeden z najwyższych wskaźników
    bezpieczeństwa. Wskaźnik ten, co prawda, w 2004 roku zaczął się
    stopniowo pogarszać, ale już dwa lata później nastąpiła istotna
    poprawa. Popieramy i będziemy popierać rozwój kolejnictwa, ale pod
    warunkiem bezwzględnego zachowania norm bezpieczeństwa.

    !!! Kampania Reklamowa z Udziałem Trabantów i Garbusów !!!

    Myśle ze Garbusiarze  takze powinni sie zabrac do roboty i podchwycic
    okazje wiec jesli kogos interesuje niech wysyla zgloszenie i czeka na
    rozwoj sytuacji
    Co nam zalezy sprobowac a moze sie opłacic

    paciek
    Kraków
    http://www.magnus.lama.net.pl/znajome.htm

    Cytat:Proszę o przekazanie tej informacji dalej do osób zainteresowanych
    Jedna z największych w Polsce agencji reklamowych poszukuje Trabantów do
    ogólnopolskiej kampanii reklamowej prowadzonej od 20 listopada do 24
    grudnia. Potrzebne wozy z całej Polski. Część samochodów



    będzie stała w
    Cytat:galeriach handlowych z doklejonym logo klienta, część będzie



    jeĽdziła po
    Cytat:miastach. Za wynajęcie samochodu agencja będzie płaciła



    ok. 100 pln/dzień +
    Cytat:oczywiście koszty związane z użytkowaniem. Do tego wybrane pojazdy
    dostaną
    nowy lakier na koszt agencji. Samochody jeżdżące po mieście



    będzie prowadził
    Cytat:właściciel, lub osoba przez niego polecona - za odpowiednim



    wynagrodzeniem.

    Cytat:Nadzwyczajne spotkanie dla regionu Kujawsko Pomorskiego związane z
    omówieniem tego tematu odbędzie się 5-10-2003 (iedziela)o godzinie
    15 na
    parkingu przed marketem AS przy ul. Chodkiewicza w Bydgoszczy
    Dodatkowe informacje:
    KMT: http://www.trabant.to.pl dzisiaj około godziny 20
    CartoonTrabant: http://www.cartoontrabant.pl
    Forum Trabantowe: http://forum.cartoontrabant.pl
    PozDDRawiam
    Kamil Szczygielski
    Klub Miłośników Trabanta
    GSM/SMS +48 501 426624
    GaduGadu# 59725



    **************************************************
    Wiadomosc wyslana z bramki WWW -NEWS
    znajdujacej sie na stronie www.garbusy.org.pl

    Zalesią Jurę ?

    obawiam się, że trzeba szybko brać aparat w rękę i robić zdjęcia pamiątkowe, ziemia na Jurze jest najczęściej słaba i leży odłogiem, chyba ludzie na to pójdą
    Gazeta Prawna

    "Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zmieniła termin składania wniosków o dotacje na zalesianie. Dopiero od 1 sierpnia, a nie od czerwca, będzie można składać wnioski o dopłaty na zalesienie gruntów rolnych. Po raz pierwszy pod zalesienie będzie można przeznaczyć grunty do tej pory leżące odłogiem. Na podstawie ubiegłorocznych wniosków zalesionych ma być prawie 6,2 tys. hektarów. Według szacunków Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa do 2013 roku z dopłat na zalesienie skorzysta 52 tys. osób. Chętnych nie brakuje.

    Jedna osoba może się podjąć zalesienia minimalnie 0,5 ha, a maksymalnie 20 ha powierzchni.

    Nie trzeba jednak wykładać własnych pieniędzy, bo można otrzymać wsparcie na zalesianie. Zdaniem specjalistów obsadzenie 1 hektara kosztuje ok. 7 tys. zł. Najwięcej pieniędzy można uzyskać obsiewając tereny wyżynne, gdzie nachylenie stoku przekracza 12 proc. Warto też zasadzić drzewa iglaste i całą uprawę ogrodzić. Przez kolejne pięć lat będzie można otrzymywać premię pielęgnacyjną za opiekę nad uprawą, a także pobierać premię zalesieniową jako równoważność utraconych dochodów z powodu przekształcenia gruntów rolnych w leśne. Po tym okresie właściciel może w zasadzie zrobić z lasem co chce. Sprzedaż lasu może przynieść średnio pół miliona złotych. Opłaca się też sprzedaż drewna.

    Wnioski o dopłaty zalesieniowe w tym roku należy składać w regionalnych oddziałach ARMiR. Od 1 sierpnia do końca września. W 2007 roku wnioski o dopłaty na zalesianie złożyło ponad 2,5 tys. osób. Na lata 2007-2013 Unia Europejska przeznaczyła na zalesianie w Polsce 522 mln euro. Budżet państwa dopłaci kolejne 130 mln.

    Najtańsze grunty rolne słabej klasy są do kupienia w woj. świętokrzyskim i podkarpackim - średnio do odpowiednio: 5,1 tys. zł za hektar oraz 5,2 tys. zł za ha.

    Najdrożej jest w kujawsko- -pomorskim - 16,2 tys. za ha. W Wielkopolsce za hektar średnio zapłacimy 14,9 tys. zł, na Pomorzu 13,3 tys. zł, na Podlasiu prawie 12 tys. zł, a na Mazowszu 10,2 tys. zł (ceny za IV kwartał 2007 r.).

    SZERSZA PERSPEKTYWA - RYNEK

    Do tej pory najwięcej ziemi udało się zalesić na Warmii i Mazurach. O dopłaty na zalesianie może starać się tylko rolnik. Grunty muszą być gorszej klasy, a miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego musi przewidywać ich zalesienie. Jeśli takiego planu nie ma, to zalesianie jest możliwe, nie może być tylko sprzeczne z innymi gminnymi planami rozwoju."

    Komfortowe pociągi Arriva wchodzą do eksploatacji

    Wobec Arrivy wykazaliśmy dużo zrozumienia

    Dlaczego duński szynobus wyjechał na tory województwa kujawsko-pomorskiego dopiero w lutym? Z Wiesławem Jarosiewiczem prezesem Urzędu Transportu Kolejowego w Warszawie, rozmawia Małgorzata Oberlan.

    Bez świadectwa z UTK żaden pojazd nie wyjedzie na tory. Duński szynobus zbadano dopiero w lutym, choć PCC Rail od miesięcy się o to starało. Dlaczego homologocja w przypadku prywatnej kolei pasażerskiej Arriva PCC trwała tak długo? Pojawiły się opinie, że „prywatnemu rzuca się kłody pod nogi”.
    Reklama

    To wcale nie był długi okres. PCC Rail, bo to ono składało wniosek, uczyniło to 12 września 2007 roku. Ale był to wniosek bezprzedmiotowy, bo bez wyników badań szynobusu. Zgodnie z przepisami, mogliśmy odmówić jego przyjęcia i czekać na komplet dokumentów. Wykazaliśmy jednak zrozumienie. Przyjęliśmy niekompletny wniosek i zgodziliśmy się na sukcesywne dostarczanie wyników badań, które duński pojazd przechodził w Instytucie Pojazdów Szynowych w Poznaniu. Urzędnicy analizowali cząstkowe dokumenty, a firma na bieżąco było informowana, czego jeszcze brakuje.

    Ostatecznie wydał Pan pozytywną decyzję 7 lutego.

    Tak. Na drugi dzień po tym, jak przewoźnik dostarczył ostatni z brakujących dokumentów, dotyczący układu hamowania. Duński szynobus otrzymał świadectwo dopuszczenia do eksploatacji - na razie na okres próbny. Po jego pozytywnym przejściu będzie mógł ubiegać się o bezterminowe dopuszczenie do użytku.

    Biorąc pod uwagę otwieranie się polskiego rynku kolejowego na prywatnych przewoźników, jakie wyzwania stają w najbliższym czasie przed Urzędem Transportu Kolejowego?

    Urząd Transportu Kolejowego od dawna dostosowuje się do wymagań stawianych przez Europejską Agencję Kolejową (ERA), także w zakresie dopuszczania taboru kolejowego i bezpieczeństwa systemu kolejowego. W żadnym kraju unijnym nie są dopuszczane do użytku pojazdy kolejowe bez zbadania, jak współpracują z krajowymi systemami sterowania ruchem. A te bywają różne w różnych państwach. Polska jest jednym z najbardziej otwartych krajów, jeśli chodzi o certyfikację kolejnictwa. Jednocześnie posiada jednak jeden z najwyższych wskaźników bezpieczeństwa. Wskaźnik ten, co prawda, w 2004 roku zaczął się stopniowo pogarszać, ale już dwa lata później nastąpiła istotna poprawa. Popieramy i będziemy popierać rozwój kolejnictwa, ale pod warunkiem bezwzględnego zachowania norm bezpieczeństwa.

    Źródło: Nowości

    Jak się sprzedaje kamienice w Gdańsku

    Pewnie jakiś urzędnik odsprzedał za grosze (jak było w przypadku kamienic sprzedanych Agencji Rozwoju Pomorza).

    Jak się sprzedaje kamienice w Gdańsku

    Cytat:Pewnie jakiś urzędnik odsprzedał za grosze (jak było w przypadku kamienic sprzedanych Agencji Rozwoju Pomorza).



    Czyż jednak nie sa te bucynki w posiadaniu SAP od czasów dawniejszych, kiedy ojczyzna ludowa rozdawała budynki za darmo?

    FON [FON]

    Data sporządzenia: 2007-04-15
    Skrócona nazwa emitenta
    FON
    Temat
    Informacja o rozpoczęciu tworzenia spółki zależnej
    Podstawa prawna
    Art. 56 ust. 1 pkt 2 Ustawy o ofercie - informacje bieżące i okresowe

    Treść raportu:
    Zarząd Fon S.A(Emitent) informuje o rozpoczęciu procesu tworzenia spółki zależnej pod nazwą Fon Przedsiębiorstwo Robót Drogowych spółka z ograniczoną odpowiedzialnością.Przedmiotem działalności spółki będzie budowa,modernizacja i remont dróg,ulic i placów oraz budowa infrastruktury drogowej.W początkowej fazie spółka zamierza prowadzić roboty drogowe na terenie województwa kujawsko-pomorskiego,mazowieckiego i łódzkiego.Prowadzone są obecnie finalne rozmowy mających na celu pozyskanie kontraktów drogowych.Spółka będzie kierowana przez osoby,które przez ostatnie lata były członkami kadry zarządzającej w spółkach drogowych.

    Poza tworzeniem własnej spółki drogowej Zarząd prowadzi szereg rozmów mających na celu przejęcie renomowanych spółek drogowych na terenie RP.Po zdjęciu klauzuli tajności z negocjacji dotyczących przejęć i wyborze firm przejmowanych przez Emitenta akcjonariusze zostaną niezwłocznie poinformowani.

    Jednocześnie Zarząd Emitenta wyjaśnia,że działalność drogową i developerską jest priorytetem rozwoju firmy Fon,z jedoczesnym rozwijaniem branży stalowej i realizowaniem produkcji pieców centralnego ogrzewania związanej z kontraktem z Regionalną Agencją Poszanowania Energii Sp.z.o.o z siedzibą w Opolu.Inne kierunki rozwoju(recykling,paliwa alternatywne oraz nowe technologie) z uwagą badane są przez Zarząd Emitenta i mogą być wdrażane wyłącznie po zrealizowaniu celów głównych przedstawionych powyżej.Jednocześnie Zarząd informuje,iż strategia rozwoju firmy jest w ostatecznej fazie przygotowań i po przedstawieniu jej Radzie Nadzorczej zostanie przekazana do publicznej wiadomości.

    FON

    KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
    Raport bieżący nr 20 / 2007
    Data sporządzenia: 2007-04-15
    Skrócona nazwa emitenta
    FON
    Temat
    Informacja o rozpoczęciu tworzenia spółki zależnej
    Podstawa prawna
    Art. 56 ust. 1 pkt 2 Ustawy o ofercie - informacje bieżące i okresowe

    Treść raportu:
    Zarząd Fon S.A(Emitent) informuje o rozpoczęciu procesu tworzenia spółki zależnej pod nazwą Fon Przedsiębiorstwo Robót Drogowych spółka z ograniczoną odpowiedzialnością.Przedmiotem działalności spółki będzie budowa,modernizacja i remont dróg,ulic i placów oraz budowa infrastruktury drogowej.W początkowej fazie spółka zamierza prowadzić roboty drogowe na terenie województwa kujawsko-pomorskiego,mazowieckiego i łódzkiego.Prowadzone są obecnie finalne rozmowy mających na celu pozyskanie kontraktów drogowych.Spółka będzie kierowana przez osoby,które przez ostatnie lata były członkami kadry zarządzającej w spółkach drogowych.

    Poza tworzeniem własnej spółki drogowej Zarząd prowadzi szereg rozmów mających na celu przejęcie renomowanych spółek drogowych na terenie RP.Po zdjęciu klauzuli tajności z negocjacji dotyczących przejęć i wyborze firm przejmowanych przez Emitenta akcjonariusze zostaną niezwłocznie poinformowani.

    Jednocześnie Zarząd Emitenta wyjaśnia,że działalność drogową i developerską jest priorytetem rozwoju firmy Fon,z jedoczesnym rozwijaniem branży stalowej i realizowaniem produkcji pieców centralnego ogrzewania związanej z kontraktem z Regionalną Agencją Poszanowania Energii Sp.z.o.o z siedzibą w Opolu.Inne kierunki rozwoju(recykling,paliwa alternatywne oraz nowe technologie) z uwagą badane są przez Zarząd Emitenta i mogą być wdrażane wyłącznie po zrealizowaniu celów głównych przedstawionych powyżej.Jednocześnie Zarząd informuje,iż strategia rozwoju firmy jest w ostatecznej fazie przygotowań i po przedstawieniu jej Radzie Nadzorczej zostanie przekazana do publicznej wiadomości.

    Koszalin zapełnia Strefę!!!

    Dzisiejszy artykuł z Dziennika Bałtyckiego...

    Słupska Specjalna Strefa Ekonomiczna jest coraz mniej słupska. Co prawda powstała nad Słupią gdzie ma siedzibę, to jednak bardziej znana jest z inwestycji… w Koszalinie. W ciągu dwóch lat od powstania podstrefy w Koszalinie (październik 2003),okazało się inwestorzy wykorzystali już pełne 22 ha. W maju produkcję uruchomia dwie firmy (producent szyb samochodowych i producent flag). Przygotowywane są następne dwie. Wczoraj radni Koszalina na nadzwyczajnej sesji (w godzinach wieczornych) mieli przegłosować rozszerzenie strefy o kolejne 9 ha. Co takiego sprawia, że inwestorzy chętniej wybierają Koszalin, a nie Słupsk? - Każdy inwestor, który się do nas zgłasza jest ważny - mówi Grzegorz Śliżewski, rzecznik prezydenta Koszalina.
    - Przez ostatnie lata nauczyliśmy się rozmawiać z inwestorami. Wiemy czego od nas oczekują. Prezydent osobiście się angażuje. Efekty? W koszalińskiej podstrefie znalazło zatrudnienie
    800 osób. Mimo że kompleks we Włynkowku istnieje pięć lat dłużej, jest prawie dziesięć razy większy i funkcjonuje w nim więcej firm niż w Koszalinie, na koniec ubiegłego roku, firmy z Włynkowka zatrudniły niecałe dwa razy więcej osób (1400). - Koszalin ma komfortowa
    sytuację´ - mówi Mirosław Kamiński, prezes Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnegow Słupsku, zarządzającej SSSE. - Determinacja firm do lokalizowania produkcji w strefach jest teraz większa niż kilka lat temu. Poza tym w Słupsku duże znaczenie odgrywa jakość gruntów. Ze względu na niekorzystne warunki geologiczne we Włynkowku część obszaru strefy nie nadaje się na inwestycje. Uważam też, że aby porównanie było trafne, w przypadku Słupska należy przytoczyć dane z dwóch pierwszych lat działalności. Władze Słupska nie dramatyzują. - Nie jest tak źle jak się powszechnie sądzi – mówi Ryszard Kwiatkowski, wiceprezydent Słupska. - Myrównież prowadzimy rozmowy z inwestorami. Niestety, nie mogę zdradzić więcej szczegółów. Nie mogę również przewidzieć terminu konkretnych decyzji oraz efektów negocjacji.

    STRATEGIA ROZWOJU WOJEWÓDZTWA POMORSKIEGO

    STRATEGIA ROZWOJU WOJEWÓDZTWA POMORSKIEGO
    przyjęta uchwałą nr 587 / XXXV / 05
    Sejmiku Województwa Pomorskiego
    z dnia 18 lipca 2005 r.

    18 lipca 2005 roku pomorscy radni jednogłośnie przyjęli zaktualizowaną Strategię Rozwoju Województwa Pomorskiego. Jest to podstawowy dokument strategiczny wytyczający kierunki rozwoju województwa pomorskiego aż do roku 2020.

    Nowy dokument "Strategii Rozwoju Województwa Pomorskiego" zawiera:

    * przesłanki aktualizacji Strategii Rozwoju Województwa Pomorskiego,
    * opis otoczenia województwa pomorskiego,
    * województwo pomorskie w roku 2005
    * Wizja województwa pomorskiego w roku 2020, która został zdefiniowana następująco:
    "Województwo pomorskie 2020 roku to znaczący partner w Regionie Morza Bałtyckiego - region czystego środowiska; wysokiej jakości życia; rozwoju opartego na wiedzy, umiejętnościach, aktywności i otwartości mieszkańców; silnej i zróżnicowanej gospodarki; partnerskiej współpracy; atrakcyjnej i spójnej przestrzeni, a także kultywowania wielokulturowego dziedzictwa oraz tradycji morskich i solidarnościowych.",
    * trzy nowe Priorytety, cele strategiczne i ich kierunki działań, które obejmują następujące tematy:

    a tutaj o turystyce

    UWARUNKOWANIA I KIERUNKI ROZWOJU
    TURYSTYKI W WOJEWÓDZTWIE POMORSKIM

    Ekspertyza "Uwarunkowania i kierunki rozwoju turystyki w województwie pomorskim" przygotowana pod kierownictwem Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki S.A. przez zespół ekspertów

    http://www.woj-pomorskie.pl/downloads/ekspertyza.pdf

    ciekawe rzeczy tu opisują ....

    Inwestycje i remonty w Słupsku

    Oby to nie była plotka, ta inwestycja może przyciągnąć do miasta fachowców informatyki i dać prace naszym fizykom, przy okazji inwestycji zarobią hotelarze i taksiarze, jak ma to miejsce w innych miastach, przy tego typu inwestycjach.

    25 milionów od marszałka województwa dostanie Pomorska Agencja Rozwoju Regionalnego na sfinansowanie budowy w Słupsku Inkubatora Technologicznego. Już w lipcu przyszłego roku ma się rozpocząć jego budowa.

    Cytat:Słupski Inkubator Technologiczny ma powstać na terenie Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, na gruntach po wysypisku śmieci, na wysokości ulicy Bałtyckiej. Zajmie ponad 6 hektarów powierzchni.

    - Naszym celem jest rozwijanie przedsiębiorczości, przyciąganie inwestorów innowacyjnych branż, tworzenie nowych miejsc pracy poprzez zapewnienie przedsiębiorcom korzystnych warunków do prowadzenia działalności gospodarczej oraz rozwijanie współpracy środowiska naukowego i lokalnego biznesu
    - mówi Mirosław Kamiński, prezes PARR.

    Podstawą inkubatora będzie obiekt biuro-technologiczny o powierzchni całkowitej 6 500 metrów kw. oraz powierzchni użytkowej 4 580 metrów kw. W nim udostępnione zostaną najemcom powierzchnie biurowe, laboratoryjne, konferencyjne oraz technologiczne wraz z z przyłączami teleinformatycznymi.

    W rezultacie będą tam mogły działać różnorodne firmy: informatyczne, metalowo-spawalnicze, związane z fizyką w przemyśle oraz energią odnawialną.

    W budynku będą się mieścić: powierzchnia wystawowa, bardzo dobrze wyposażona sala konferencyjna, atrakcyjne cenowo lokale przystosowane do rozwoju działalności gospodarczej. Najemcy będą mogli korzystać z obsługi administracyjno-biurowej firm, doradztwa biznesowego, promocji firm, dostępu do laboratoriów i biblioteki lokalnej instytucji naukowej o profilu technicznym. Ma też zawierać zaprojektowane przez naukowców z Akademii Pomorskiej centrum popularyzacji nauki, które zgodnie z założeniami będzie stanowić dużą atrakcję turystyczną.

    Przewidziano także otwarcie pracowni warsztatowej z ofertą szkoleń zawodowych dla pracowników w kierunkach, na które jest największe zapotrzebowanie, np. spawaczy.
    Już teraz szefowie PARR uważają, że inkubator będzie przyciągał uwagę małymi kosztami i preferencyjnymi cenami za wynajem.

    Przedsiębiorcy uzyskają również zwolnienia i ulgi od podatku od nieruchomości oraz obsługę administracyjno-biurową. Przewiduje się także doradztwo biznesowe, pomoc w pozyskiwaniu środków z różnych źródeł, wsparcie radcy prawnego i biura podatkowego.



    Głos Pomorza

    Wojskowe lotniska trafią w ręce gmin

    Cytat:
    Weszła w życie ustawa, która pomoże przekształcać lotniska wojskowe na potrzeby lotnictwa cywilnego. To znaczący krok do rozwoju kilku lotnisk w woj. pomorski. Władze województwa apelują jednak o cierpliwość. Zapowiadają, że w ciągu kilku tygodni przeprowadzą konsultacje z samorządowcami i mieszkańcami. Wówczas będzie można rozmawiać o szczegółach.

    "Ustawa o zmianie ustawy o gospodarowaniu niektórymi składnikami mienia Skarbu Państwa oraz o Agencji Mienia Wojskowego" obowiązuje od minionego piątku.

    - Nowelizacja ustawy stanowi ogromną szansę na zaadaptowanie istniejącej infrastruktury lotnisk wojskowych, niewykorzystywanych do realizacji ich zadań, lotnisk współużytkowanych ze stroną cywilną, a także lotnisk przekazanych do Agencji Mienia Wojskowego, na cele cywilnego transportu lotniczego - informuje Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury.
    Dodaje on, iż nad nowelizacją ustawy resorty infrastruktury oraz obrony narodowej pracowały dwa lata.

    Lotniska wojskowe, które mają stać się obiektami cywilnymi, wojewodowie przekazywać będą samorządowcom "w drodze darowizny w celu rozbudowy lub założenia lotniska użytku publicznego."

    - Nieruchomości częściowo lub czasowo niewykorzystywane przez jednostki MON wojewoda będzie przekazywać jednostkom samorządu terytorialnego w drodze użyczenia co najmniej na 30 lat - dodaje Karpiński.

    Co ta decyzja oznacza w przypadku województwa pomorskiego?

    W ślad za rządowym Programem Rozwoju Sieci Lotnisk i Lotniczych Urządzeń Naziemnych, Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego zlecił zewnętrznej firmie analizę dotyczącą rozwoju sieci lotnisk cywilnych na Pomorzu.

    Wynika z niej, że wojskowe lotniska w Gdyni-Kosakowie, Słupsku (dwa), Kornem, Jastarni i Borsku mają szanse w przyszłości stać się obiektami cywilnymi. W dalszym ciągu tylko do celów wojskowych przeznaczone będą lotniska w Malborku i Cewicach.




    Co powiecie na to? Szczególnie Panowie z EPOK. Ciekaw jestem co dalej bo rzeczywiście na spotkaniu Pana Premiera i Ministra Obrony Narodowej ze społecznością Redzikowa w sprawie Tarczy ten ostatni wymienił jako lotniska wojskowe w woj. pomorskim tylko EPMB i EPCE. A co w województwie zachodniopomorskim i pozostałymi? Co np z EPDA?

    Marek Nowak: stoczniowców jest za dużo

    http://niezalezna.pl/article/show/id/8037

    OKRADZIONA STOCZNIA

    Dorota Kania, 15-09-2008 14:15

    Członkowie zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding mieli działać na szkodę spółki i doprowadzić do jej upadłości. Zostali jednak uniewinnieni, zaś akcjonariusze zamierzają upomnieć się o zwrot majątku przejętego za rządów SLD.

    Według nich rząd to SLD poprzez Agencji Rozwoju Przemysłu przejął majątek stoczni i 30-stu spółek stoczniowych, które należały do 8000 akcjonariuszy Grupy Przemysłowej S.A.

    - Stocznia Szczecińska została doprowadzona do upadłości, bo jej zyski nie podobały się SLD-owskiemu establishmentowi - uważa były prezes stoczni Krzysztof Piotrowski.

    Proces członków zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding należał na najbardziej spektakularnych spraw polskiego sądownictwa. Do zatrzymania prezesów przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego doszło lipcu 2002 roku, w czasie ich podróży służbowej do Warszawy. Zatrzymani trafili do aresztu, który opuścili po kilku miesiącach, w 2003 roku.

    Zdaniem prokuratury Krzysztof Piotrowski. Ryszard Kwidziński, Grzegorz Huszcz, Zbigniew Gąsior, Andrzej Żarnoch, Arkadiusz Goj i Marek Tałasiewicz, członkowie zarządu stoczni szczecińskiej, przekroczyli swoje uprawnienia i działali na szkodę firmy. Ich proces rozpoczął się w 2004 roku i zakończył się miażdżącym dla prokuratury wyrokiem sądu.

    - W działaniach zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding SA brak jest znamion przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków wobec firmy. Zdaniem sądu, było wprost przeciwnie - wszystkie działania podejmowane były w jej interesie – napisano w uzasadnieniu wyroku uniewinniającym wszystkich oskarżonych.

    Wyrok został ogłoszony w kwietniu, ale dopiero teraz jest gotowe pisemne, liczące ponad 300 stron jego uzasadnienie. Sąd stwierdził, że podejmowane przez zarząd szczecińskiej stoczni wszystkie działania były w pełni uzasadnione i zgodne z prawem.

    - W roku 2002 doszło do upadku dobrze prosperującego giganta przemysłu okrętowego. Stało się tak na skutek rzekomej afery w zarządzie szczecińskiej stoczni. Dziś już wiadomo, że po prostu chodziło o zagrabienie stoczniowego majątku – uważają szczecińscy stoczniowcy.

    Ich zdaniem wśród "ukradzionych" aktywów znajdował się między innymi terminal paliwowy w Świnoujściu, który ostatecznie trafił do firmy PROLIM należącej do Jerzego Jędykiewicza pomorskiego „barona” z SLD. Co ciekawe, według raportu Najwyższej Izby Kontroli firma ta dostała nieuprawnioną pomoc publiczną w wysokości 800 tys. zł od prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego.

    - Ludzie związani z SLD i PO oddając Jędykiewiczowi terminal paliwowy w Świnoujściu pozbawili Rzeczpospolitą, możliwości dywersyfikacji dostaw ropy naftowej dla naszego Kraju. Terminal w porozumieniu z PKN Orlen, miał obsługiwać 30% dostaw ropy naftowej do Polski, jednak w 2002 roku aresztowano zarząd stoczni, a kilka miesięcy później prezesa PKN Orlenu pana Modrzejewskiego, żeby nie dopuścić do realizacji przedsięwzięcia - wyliczają szczecińscy stoczniowcy.

    Okazało się, że były wiceprezes Korporacji Polskie Stocznie S.A. oraz były doradca prezesa ARP Arkadiusza Krężla poinformował organy ścigania – ABW i prokuraturę - w 2005 roku o zjawiskach patologicznych występujących w stoczniach. Odkryte nieprawidłowości w stoczniach dotyczące głównie procesu restrukturyzacji i zarządzana w marcu 2007 roku potwierdziła NIK. Na podstawie kontroli Izby CBA wszczęło w tej sprawie śledztwo.

    Stoczniowa debata w europarlamencie

    Członkowie zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding mieli działać na szkodę spółki i doprowadzić do jej upadłości. Zostali jednak uniewinnieni, zaś akcjonariusze zamierzają upomnieć się o zwrot majątku przejętego za rządów SLD.

    Według nich rząd to SLD poprzez Agencji Rozwoju Przemysłu przejął majątek stoczni i 30-stu spółek stoczniowych, które należały do 8000 akcjonariuszy Grupy Przemysłowej S.A.

    - Stocznia Szczecińska została doprowadzona do upadłości, bo jej zyski nie podobały się SLD-owskiemu establishmentowi - uważa były prezes stoczni Krzysztof Piotrowski.

    Proces członków zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding należał na najbardziej spektakularnych spraw polskiego sądownictwa. Do zatrzymania prezesów przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego doszło lipcu 2002 roku, w czasie ich podróży służbowej do Warszawy. Zatrzymani trafili do aresztu, który opuścili po kilku miesiącach, w 2003 roku.

    Zdaniem prokuratury Krzysztof Piotrowski. Ryszard Kwidziński, Grzegorz Huszcz, Zbigniew Gąsior, Andrzej Żarnoch, Arkadiusz Goj i Marek Tałasiewicz, członkowie zarządu stoczni szczecińskiej, przekroczyli swoje uprawnienia i działali na szkodę firmy. Ich proces rozpoczął się w 2004 roku i zakończył się miażdżącym dla prokuratury wyrokiem sądu.

    - W działaniach zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding SA brak jest znamion przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków wobec firmy. Zdaniem sądu, było wprost przeciwnie - wszystkie działania podejmowane były w jej interesie – napisano w uzasadnieniu wyroku uniewinniającym wszystkich oskarżonych.

    Wyrok został ogłoszony w kwietniu, ale dopiero teraz jest gotowe pisemne, liczące ponad 300 stron jego uzasadnienie. Sąd stwierdził, że podejmowane przez zarząd szczecińskiej stoczni wszystkie działania były w pełni uzasadnione i zgodne z prawem.

    - W roku 2002 doszło do upadku dobrze prosperującego giganta przemysłu okrętowego. Stało się tak na skutek rzekomej afery w zarządzie szczecińskiej stoczni. Dziś już wiadomo, że po prostu chodziło o zagrabienie stoczniowego majątku – uważają szczecińscy stoczniowcy.

    Ich zdaniem wśród "ukradzionych" aktywów znajdował się między innymi terminal paliwowy w Świnoujściu, który ostatecznie trafił do firmy PROLIM należącej do Jerzego Jędykiewicza pomorskiego „barona” z SLD. Co ciekawe, według raportu Najwyższej Izby Kontroli firma ta dostała nieuprawnioną pomoc publiczną w wysokości 800 tys. zł od prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego.

    - Ludzie związani z SLD i PO oddając Jędykiewiczowi terminal paliwowy w Świnoujściu pozbawili Rzeczpospolitą, możliwości dywersyfikacji dostaw ropy naftowej dla naszego Kraju. Terminal w porozumieniu z PKN Orlen, miał obsługiwać 30% dostaw ropy naftowej do Polski, jednak w 2002 roku aresztowano zarząd stoczni, a kilka miesięcy później prezesa PKN Orlenu pana Modrzejewskiego, żeby nie dopuścić do realizacji przedsięwzięcia - wyliczają szczecińscy stoczniowcy.

    Okazało się, że były wiceprezes Korporacji Polskie Stocznie S.A. oraz były doradca prezesa ARP Arkadiusza Krężla poinformował organy ścigania – ABW i prokuraturę - w 2005 roku o zjawiskach patologicznych występujących w stoczniach. Odkryte nieprawidłowości w stoczniach dotyczące głównie procesu restrukturyzacji i zarządzana w marcu 2007 roku potwierdziła NIK. Na podstawie kontroli Izby CBA wszczęło w tej sprawie śledztwo.

    Prezes stoczni odwołany

    http://www.niezalezna.pl/artic le/show/id/8037

    Członkowie zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding mieli działać na szkodę spółki i doprowadzić do jej upadłości. Zostali jednak uniewinnieni, zaś akcjonariusze zamierzają upomnieć się o zwrot majątku przejętego za rządów SLD.

    Według nich rząd to SLD poprzez Agencji Rozwoju Przemysłu przejął majątek stoczni i 30-stu spółek stoczniowych, które należały do 8000 akcjonariuszy Grupy Przemysłowej S.A.

    - Stocznia Szczecińska została doprowadzona do upadłości, bo jej zyski nie podobały się SLD-owskiemu establishmentowi - uważa były prezes stoczni Krzysztof Piotrowski.

    Proces członków zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding należał na najbardziej spektakularnych spraw polskiego sądownictwa. Do zatrzymania prezesów przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego doszło lipcu 2002 roku, w czasie ich podróży służbowej do Warszawy. Zatrzymani trafili do aresztu, który opuścili po kilku miesiącach, w 2003 roku.

    Zdaniem prokuratury Krzysztof Piotrowski. Ryszard Kwidziński, Grzegorz Huszcz, Zbigniew Gąsior, Andrzej Żarnoch, Arkadiusz Goj i Marek Tałasiewicz, członkowie zarządu stoczni szczecińskiej, przekroczyli swoje uprawnienia i działali na szkodę firmy. Ich proces rozpoczął się w 2004 roku i zakończył się miażdżącym dla prokuratury wyrokiem sądu.

    - W działaniach zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding SA brak jest znamion przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków wobec firmy. Zdaniem sądu, było wprost przeciwnie - wszystkie działania podejmowane były w jej interesie – napisano w uzasadnieniu wyroku uniewinniającym wszystkich oskarżonych.

    Wyrok został ogłoszony w kwietniu, ale dopiero teraz jest gotowe pisemne, liczące ponad 300 stron jego uzasadnienie. Sąd stwierdził, że podejmowane przez zarząd szczecińskiej stoczni wszystkie działania były w pełni uzasadnione i zgodne z prawem.

    - W roku 2002 doszło do upadku dobrze prosperującego giganta przemysłu okrętowego. Stało się tak na skutek rzekomej afery w zarządzie szczecińskiej stoczni. Dziś już wiadomo, że po prostu chodziło o zagrabienie stoczniowego majątku – uważają szczecińscy stoczniowcy.

    Ich zdaniem wśród "ukradzionych" aktywów znajdował się między innymi terminal paliwowy w Świnoujściu, który ostatecznie trafił do firmy PROLIM należącej do Jerzego Jędykiewicza pomorskiego „barona” z SLD. Co ciekawe, według raportu Najwyższej Izby Kontroli firma ta dostała nieuprawnioną pomoc publiczną w wysokości 800 tys. zł od prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego.

    - Ludzie związani z SLD i PO oddając Jędykiewiczowi terminal paliwowy w Świnoujściu pozbawili Rzeczpospolitą, możliwości dywersyfikacji dostaw ropy naftowej dla naszego Kraju. Terminal w porozumieniu z PKN Orlen, miał obsługiwać 30% dostaw ropy naftowej do Polski, jednak w 2002 roku aresztowano zarząd stoczni, a kilka miesięcy później prezesa PKN Orlenu pana Modrzejewskiego, żeby nie dopuścić do realizacji przedsięwzięcia - wyliczają szczecińscy stoczniowcy.

    Okazało się, że były wiceprezes Korporacji Polskie Stocznie S.A. oraz były doradca prezesa ARP Arkadiusza Krężla poinformował organy ścigania – ABW i prokuraturę - w 2005 roku o zjawiskach patologicznych występujących w stoczniach. Odkryte nieprawidłowości w stoczniach dotyczące głównie procesu restrukturyzacji i zarządzana w marcu 2007 roku potwierdziła NIK. Na podstawie kontroli Izby CBA wszczęło w tej sprawie śledztwo.

    Beton PKP 2008 - finał

    Grad - zaspokoję Twoją ciekawość i powiem, że aktualnie należę do jedynie słusznego związku jakim jest związek małżeński. Uprzednio należałem do NSZZ "Solidarność" do czasu, kiedy to na Przewodniczącego w firmie wybrano człowieka, który nie był tego godzien - wówczas odszedłem z "S". Mogę też dodać, że w 1980 r. byłem na wczasach nad morzem wspólnie z Jerzym Prajznerem - pierwszym Przewodniczącym ZR "S" w Białymstoku. Wówczas to trzeba było mieć dużo odwagi, żeby: przywieźć do Białegostoku bibułę - 21 postulatów i ją rozprowadzić, malować hasła, w tym również na powitanie JPII (nie tak jak teraz przy fleszach aparatów fotograficznych i brzęku kamer TVP malować hasła przeciwko rządowi PO-PSL http://video2.v2.tvp.pl/2008/08/28/173936/film.asf ) i wieźć je na sobie (obwiniętym pod płaszczem lub kurtką) a drzewce skręcać na miejscu z kawałków. Trzeba też było mieć odwagę tak głosować podczas wyborów, żeby karty do głosowania posiadać do dnia dzisiejszego i móc je teraz publicznie pokazać na tym forum.
    A teraz łaskawco może Ty napiszesz o sobie?

    Dlaczego głosowałem na Jerzego Grodzkiego uzasadniałem już wielokrotnie na tym forum. Teraz mogę jedynie uzupełnić, że nie jest on tylko skutecznie działającym "kadrowym" (w finale z obawy o utratę pracy wzięło udział jedynie 33 osoby z 69 wpierw głosujących) oraz związkowcem na etacie kierownika pociągu, ale też biznesmenem z koneksjami, co w skrócie przedstawiam poniżej.
    Duże doświadczenie w zarządzaniu firmami ma były członek Rady Nadzorczej "Kresy BO" Sp. z o.o. i aktualny Przewodniczący KM NSZZ "S" na PKP w Białymstoku, Członek Prezydium Zarządu Regionu Podlaskiego NSZZ "Solidarność" Pan Jerzy Grodzki oraz regionalna "S" z Białegostoku - opisałem to tutaj http://infokolej.pl/viewtopic.php?p=55734#55734 Oni to w kwietniu 1991 r. zakupili Gazetę Współczesną wydając 1 miliard 530 milionów zł. i w lutym 2004r. sprzedali ją za 5 mln zł. (nowych złotych) - można powiedzieć, że nieźle żyli przez ten czas (zakupili nowe lokum, ...) i zarobili 4 miliony 847 tysięcy zł. Ale to nie jest wszystko, ponieważ nie wiadomo ile kasy ZR "S" w Białymstoku dostał za 37% udziałów sprzedanych w grudniu 1991 gdańskiej spółce "Przekaz" A kto nią chwilę później zarządzał Jedna z najwybitniejszych Polek od czasów ukończenia II Wojny Światowej i Upadku Komunizmu Pani Minister Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej Anna Elżbieta Fotyga od 1992 do 1994 była wydawcą prasy na Wybrzeżu w wydawnictwie "Przekaz" Sp. z o.o.. Anna Fotyga pracowała tam m.in. z Maciejem Łopińskim (dziś minister w Kancelarii Prezydenta) i Andrzejem Liberadzkim (obecnie prezes Agencji Rozwoju Pomorza i szef rady nadzorczej Presspubliki, wydawcy "Rzeczpospolitej"). Źródło http://www.kprm.gov.pl/s.php?bio=11 oraz http://www.wprost.pl/ar/136780/ Takim to sposobem trop prowadzi również do braci Kaczyńskich, w tym także do Jarosława.
    Jarosław Kaczyński i jego otoczenie od połowy lat 80 pozostawało po ścisłą kontrolą służb specjalnych PRL. Początek tej działalności sięga czasów opozycji i działalności Fundacji "Wola", która była założona przez agenta służby kontrwywiadu PRL, do kontroli działalności opozycyjnej.
    PC (poprzedniczki PiS) też nie ma co bronić, tylko dlatego bo byli w nim oprócz esbeków, Kaczyńscy. A okrzyczany UKŁAD - to nic innego jak Fundacja Prasowa "Solidarność" (FPS), spółka "Telegraf" i jej kontakty z firmami "Budimex", Pol-Kaufring, "Metalexport" oraz bankiem BPH, który stał zarówno za finansowaniem FPS jak i "Telegrafu". Wszystkie te firmy, to agentury polskiego wywiadu i kontrwywiadu z czasów PRL. Kaczyński osobiście położył dwie gazety - Tygodnik Solidarność i Ekspress Wieczorny - pośrednio otwierając tym drogę zachodnim wydawcom do Polski. A jak pokazuje casus Polityki i GW można było zrobić polskimi rękami gazetę bez udziału zagranicy. Kaczyński miał równie duży dostęp do kapitału jak Agora ale jednak nie dał rady.
    Może to uświadomi niektórym, dlaczego lojalka Jarosława Kaczyńskiego, jako jedyna została "sfałszowana", dlaczego teczki w IPN Lecha i Jarosława Kaczyńskich są puste. Zasadne jet również pytanie dlaczego wciąż w firmach pracują kapusie

    Jak to dobrze że najlepsze wywiady i nie tylko wywiady, a wręcz wszystko archiwizują media, dzięki nowinkom w dziedzinie nanotechnologii. Nasi wnukowie będą mieli niezły ubaw gdy będą przeglądać materiały z obecnych czasów, ale niektórym będzie nie do śmiechu, gdy zabiorą im rodzinne majątki, jako pochodzące z przestępstwa. Nawet może się zaczerwienią ze wstydu.

    Panie pośle Piechociński - Pańską działalność na tym forum opisują inni. Ale czy Pana wnuki będą się musiały kiedyś to właśnie Panu będą to zawdzięczać, a nie osobom piszącym na tym forum

    Port + stocznie - watek ogolny

    PERN chce w Gdańsku wybudować dwanaście zbiorników na ropę
    dziś

    Coraz bardziej zmienia się nadmorski pejzaż Gdańska. Między Brzeźnem i Jelitkowem zbudowany zostanie wieżowiec. Niedaleko Stogów powstaje jeden z największych nad Bałtykiem terminal kontenerowy. Największe jednak zmiany w naturalnym środowisku zajdą w wyniku rozwoju przemysłu paliwowego w stolicy województwa pomorskiego.

    Planowane jest zbudowanie co najmniej kilkunastu zbiorników na paliwo i ropę naftową. Magazyny te mają być zainstalowane na obszarze zajmowanym przez Siarkopol, niedaleko Twierdzy Wisłoujście, między ulicami Sucharskiego, Ku Ujściu i Pokładową. Wiąże się to z ingerencją w naturalne środowisko, ale dzięki temu zwiększy się bezpieczeństwo Polski pod względem zaopatrzenia w paliwa płynne.

    Zbiorniki na ropę naftową w obrębie gdańskiego Siarkopolu zamierza zbudować PERN - Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych "Przyjaźń". W tym celu zamierza przejąć majątek wspomnianej firmy. Pierwsza informacja o tym, że Siarkopol zostanie przejęty przez PERN, pojawiła się w grudniu 2006 roku. O uzyskanie tej spółki wraz z jej terminalem przeładunkowym ubiegały się też inne firmy.

    - Wszelkie działania PERN względem Siarkopolu Gdańsk SA prowadzone są za zgodą Ministerstwa Skarbu Państwa - informuje Eugeniusz Góra, rzecznik prasowy PERN Przyjaźń. - To właśnie Ministerstwo Skarbu Państwa podjęło decyzję o przejęciu przez PERN Siarkopolu Gdańsk SA. Na mocy tej decyzji zarządy obu spółek zobowiązane zostały do wypracowania najkorzystniejszej formy połączenia.

    PERN chce w Gdańsku wybudować 12 zbiorników na ropę, o pojemności 50 tysięcy ton każdy - wynika z informacji podanych przez Polską Agencję Prasową. Na teren po Siarkopolu ma też ochotę Grupa Lotos. Jak dowiedzieliśmy się w Biurze Prasowym Lotosu, spółka ta zrezygnowała jednak ze względu na to, że PERN ma konkretne plany wobec Siarkopolu.

    Zanim zbiorniki zaczną powstawać, musi zostać opracowana ocena oddziaływania na środowisko tego przedsięwzięcia. Konieczne będzie zbadanie jego wpływu na życie ludzi (blisko znajdują się dzielnice: Nowy Port, Przeróbka i Stogi), a także na turystykę (niedaleko są morskie kąpieliska). W pobliżu znajdują się niezwykle ważne obiekty historii (Twierdza Wisłoujście, Westerplatte).
    Nowych magazynów paliw będzie więcej. Kilkanaście zbiorników, o pojemności około 400 tysięcy metrów sześciennych, ma też zostać wzniesionych niedaleko pirsu paliwowego Portu Północnego.

    Rozwój bazy paliw, ich produkcji i przesyłu sprawia, że Gdańsk staje się bardzo ważnym miastem na mapie kraju.

    - Dzięki Gdańskowi Polska ma zapewnione bezpieczeństwo pod względem zaopatrzenia w paliwo płynne - mówi dr Andrzej Tyszecki, ekspert, dyrektor Biura Ekokonsult w Gdańsku. - Jesteśmy niezależni od naszego sąsiada ze wschodu. Nawet, gdyby w Rosji zakręcono kurek na rurociągu Przyjaźń i tak kraj nasz by funkcjonował bez przeszkód. Dzięki temu, że zbudowano Port Północny, że mamy Naftoport, należącą do PERN bazę zbiorników (o pojemności kilkuset tysięcy metrów sześciennych) w Gdańsku Krakowcu, a także nowoczesną rafinerię, która się rozbudowuje. Z Płockiem jesteśmy połączeni rurociągiem "Pomorskim", a między rafinerią i portem jest po kilka przewodów do przesyłu paliw i surowca - ropy naftowej.

    Szkoda, że w obrębie Zatoki Gdańskiej zabraknie gazoportu. Ubiegaliśmy się o ulokowanie u nas takiego miejsca przeładunku, rząd jednak zadecydował, by zbudować go w rejonie Świnoujścia.
    Gazoport w pobliżu Trójmiasta byłby dodatkowym obciążeniem dla natury, ale posiadamy dobre warunki do odbioru skroplonego gazu ziemnego. Jego magazyny mają powstać pod ziemią, w pokładach soli, w granicach gminy Kosakowo. Tam też (na północ od Gdyni) planowane są podziemne zbiorniki na paliwa płynne. Zamierza je urządzić kilka firm.

    Rekultywacja

    Maciej Lorek, dyrektor Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego w Gdańsku

    - Inwestor będzie musiał zadbać o rekultywację gruntu, jeżeli okaże się, że jest skażony. Niewykluczone, że ziemię zanieczyszczoną siarką trzeba będzie wybrać i oczyścić. Taki obowiązek nakłada na inwestorów polskie prawo ochrony środowiska, które jest bardziej rygorystyczne niż w innych krajach Unii Europejskiej. Przepisy określają, jakim warunkom powinien odpowiadać grunt dla konkretnej inwestycji, a w przypadku jego skażenia - co należy zrobić, np. do jakiej głębokości zabrudzoną ziemię wybrać i oczyścić.

    za DB

    Turystyka a sprawa pruska ;)

    Wiemy już co promować. Pytanie tylko jak?

    Warmia i Mazury to lasy, jeziora i czyste powietrze. Tak widzą nasz region mieszkańcy innych części Polski - wynika z ostatnich badań. To nie jest rewolucja, bo i bez badań to wiemy. Jak jednak tę wiedzę wykorzystać dla dobra województwa?


    Jeziora to od lat znany atut Mazur
    Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG

    Urząd Marszałkowski postanowił przygotować się do promocji naszego regionu. Za 60 tys. zł Polska Agencja Rozwoju Turystyki z agencją Synovate sprawdziły wśród tysiąca osób, jak Warmię i Mazury widzą mieszkańcy innych części kraju. Jaki obraz turysty wyłonił się z badań? Mieszka w sąsiednim województwie, ma 26-40 lat i choć jest dorosły, wciąż pozostaje "młody duchem". Ma przynajmniej średnie wykształcenie i zwykle przyjeżdża do nas z rodziną. Materialnie jest dobrze sytuowany, najchętniej odpoczywa nad jeziorem, dobrze jeśli blisko jest las, plaża i infrastruktura turystyczna, unika gwaru miast.

    W badaniach wypadamy bardzo dobrze. Zaskakujące, że Warmia i Mazury są na trzeciej pozycji w rankingu najatrakcyjniejszych miejsc turystycznych w Polsce, za Małopolską i Pomorzem. Przyjezdni są zadowoleni z restauracji, chwalą hotele, ale narzekają na drożyznę i trudny dojazd. Cenią przede wszystkim piękną przyrodę, czyste środowisko, jeziora. W ich odczuciu to azyl, ucieczka przed stresem i codziennym pośpiechem.

    Co ciekawe, wiele miejsc, które mieszkańcy regionu uważają za szczególnie atrakcyjne, w ogóle nie znajduje uznania w oczach przyjezdnych. Tak jest z zabytkami. Mało komu nasz region kojarzy się z zamkami. Już więcej osób pamięta poniemieckie bunkry w Gierłoży i Mamerkach. Nawet Grunwald i Kanał Elbląski nie jest ciekawostką, którą pamiętają z wakacji u nas. - Warmia i Mazury to synonim krainy jezior i lasów - mówi Hubert Gonera z PART. - Także wartości takie jak "eko", "natural" czy "organic" [tak się określa zdrową żywność - red.] są coraz ważniejsze dla mieszkańców dużych miast i są kojarzone z waszym regionem.

    W środę na konferencji w Warszawie Urząd Marszałkowski zaprezentował wyniki tych badań dziennikarzom i przedstawicielom branży turystycznej z całej Polski. Przyszły tłumy. - Na pewno takie wyniki podbudowały władze samorządowe, bo usłyszeliśmy same "ohy" i "ahy" na temat województwa - mówi Cezary Rudziński z "Wiadomości Turystycznych". - Dobrze, że te badania zostały przeprowadzone, bo warto sprawdzić, w jaki sposób promować region, zanim zacznie się jakakolwiek kampania reklamowa.

    Co oprócz jezior mogłoby być znakiem firmowym Warmii i Mazur? - Ja sceptycznie patrzę na tematy "bio" i "eko", bo wątpię, czy ktoś, kto przyjeżdża na kajaki czy na plażę, będzie kupował zdrową, ale dwa-trzy razy droższą żywność. Nie widzę też przyszłości dla entuzjastów sportów zimowych w waszym regionie. Zimy raczej nie będą bardziej śnieżne i mroźne. Szybciej uwierzę, że za 20 lat będzie tu można uprawiać oliwki, niż jeździć na nartach.

    Rozczarowana była Anna Tyrakowska z magazynu branży turystycznej "TTG Polska", która pracuje w Warszawie, a pochodzi z Giżycka. - W stwierdzeniu, że Warmia i Mazury są krainą pięknych jezior nie ma nic nowego, to wiadomo od czasów Prus. Usłyszałam dużo słów i dużo cyfr, a konkretów było mało.

    Władze województwa zapewniają, że badania to dopiero przygotowania do wielkiej promocyjnej ofensywy, jaką samorząd Warmii i Mazur przygotowuje na rok 2010. Wtedy przypada 650. rocznica bitwy pod Grunwaldem, 150-lecie funkcjonowania Kanału Elbląskiego i 700-lecie Fromborka. - To takie Euro dla Warmii i Mazur - tłumaczy Jarosław Słoma, członek zarządu województwa.

    KOMENTARZ

    Początek zrobiony, czas na promocję

    Dobrze, że samorząd województwa myśli o promocji regionu. Bo choć wyniki nie są zaskakujące - my i bez nich wiedzieliśmy, że nasz region to jeziora i lasy - dobrze, że najpierw zapytał ludzi, z czym im się kojarzą Warmia i Mazury. Profesjonalna kampania reklamowa tego wymaga.

    Ale badania to dopiero początek. Fachowcy muszą teraz wybrać strategię promocji regionu. Odpowiedzieć na pytanie, czy postawić na jeziora i lasy, czy też na zabytki. Jeśli urzędnicy szybko nie zaczną działać, by te wyniki wykorzystać, narażą się na krytykę, że na nic niewarte badania wydali kilkadziesiąt tysięcy złotych.

    Inna sprawa, że dwa lata to niewiele na wypromowania regionu, tym bardziej że na samej promocji skończyć się nie może. Żeby turyści dalej chcieli do nas przyjeżdżać czarowani mitem nieskalanej przyrody, trzeba sporo zainwestować w infrastrukturę, głównie nad jeziorami. Do poprawienia zostało bardzo dużo, a wymagania turystów wciąż rosną.

    Magda Brzezińska
    Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

    Wszyscy o wszystkim


    news...
    Elektrownia atomowa w Tczewie

    Już niedługo, bo 30 marca, rządowy zespół ds. Polityki energetycznej może podjąć decyzje o tym, jak będą wyglądały prace związane z rozwojem energetyki jądrowej na terenie Polski. Na spotkaniu polityków Unii Europejskiej (22 – 23 marca) - jak poinformował minister ds. Europejskich Jarosław Pietras - zostanie podjęta decyzja o redukcji emisji dwutlenki węgla do atmosfery. Do tej pory produkcja energii w Polsce opierała się głównie na węglu, w związku z czym decyzja, która zostanie podjęta w najbliższym czasie nie wróży najlepiej dla gospodarki naszego kraju. W przyszłości energia nie może być produkowana wyłącznie na bazie węgla, gdyż w taki sposób Polska nie osiągnie planowanej redukcji emisji CO2. Jedynym z branych pod uwagę sposobów zminimalizowania emisji dwutlenku węgla do atmosfery, jest zastąpienie dotychczasowych elektrowni, bazujących głównie na węglu, elektrowniami atomowymi. Polski rząd prawdopodobnie zdecyduje się na budowę elektrowni atomowej na przestrzeni najbliższych 20 lat.

    Takie rozwiązanie może być jednak trudne do przyjęcia dla polskiego społeczeństwa, czego świadectwem jest niedokończona budowa z lat 80 - tych elektrowni w Żarnowcu. W 1990 roku odbyła się demonstracja przeciwko tej budowie i rząd zrezygnował z kontynuacji tego przedsięwzięcia. Obecnie w obrębie tego terenu działa specjalna strefa ekonomiczna. Polacy nadal niechętnie myślą o elektrowniach atomowych, jednak jak wskazują statystyki coraz więcej mieszkańców naszego kraju przekonuje się do takiego sposobu pozyskiwania energii.

    Problem powstaje w momencie wyboru miejsca na budowę takiej elektrowni. Część ekspertów uważa, że powinno się powrócić do budowy na terenie pomorskiego Żarnowca, gdyż spełnia on wymagania stawiane przez Państwową Agencję Atomistyki. Elektrownia powinna być zlokalizowana w regionie, w którym jest zapotrzebowanie na energię elektryczną, musi mieć również dostęp do źródeł wody. Jednak PAA wymienia także inne miejscowości na Pomorzu: Klempicz, Kopań, Korolewo, Nieszawa, Chełmno i Tczew.

    Jeśli chodzi o umiejscowienie elektrowni atomowej na terenie Tczewa lub w jego pobliżu, to taka ewentualność rysowała się już na przełomie lat 70-tych i 80-tych, kiedy rozpoczęto budowę elektrowni w Żarnowcu. Wtedy właśnie Tczew był brany pod uwagę, ze względu na bliskość ujęć wody. Teraz taka perspektywa staje się coraz bardziej prawdopodobna, gdyż w tym rejonie wciąż powiększa się zapotrzebowanie na energię, powstała Specjalna Strefa Ekonomiczna. Argumentem wpływającym na decyzję o umiejscowieniu elektrowni właśnie w naszym mieście będzie też z pewnością położenie Tczewa w pobliżu Trójmiasta.

    by CEZ: Wszystkie fajnie.. byłaby eneria.. wzrost zainteresowania miastem,... wzrost zatrudnienia.. ok.. ale co jesli to .. by wybuchło?????? Moje miasto jest jednym z najstarszych w Polsce.. nie chcę by podzieliło los Pompejow...

    Ciekawsze artykuły z naszemiasto.pl

    Cytat:
    GDAŃSK. Rozpada się Zielona Brama
    To tylko awaria
    DOROTA MIKŁASZEWICZ; N
    GW Trójmiasto (Gdańsk) nr 21, wydanie gdg z dnia 25/01/2002 MIASTO, str. 4
    Runął filar Zielonej Bramy i część sklepienia tej renesansowej budowli, która od XVI wieku jest ozdobą Gdańska. Konserwatorzy, politycy oraz inżynierowie nadzorujący remont nazywają to awarią

    A inspektorzy nadzoru budowlanego ostrzegają przed katastrofą budowlaną. Zalecili wydzielenie wokół budynku dwudziestometrowej strefy zagrożenia i odłączenie wszystkich mediów oprócz elektryczności. Zakazali wszelkich działań doraźnych. Nie może tam przebywać żaden człowiek, dopóki nie zostanie opracowana koncepcja wzmocnienia bramy i wykonane roboty zabezpieczające. Geodeci mają obserwować ewentualne ruchy budynku. Zamknięte jest przejście przez Zielony Most. - Mamy do czynienia z awarią filara, a nie z katastrofą - uspokajał wczoraj dziennikarzy Marcin Gawlicki, pomorski konserwator zabytków.

    - Urząd Marszałkowski zdecydował się na rewitalizację bramy dlatego, że oceniał jej stan jako zły. To, co się stało, jest potwierdzeniem tej oceny - dodawał Bogdan Borusewicz, wicemarszałek województwa pomorskiego.

    Wcześniej nie można było rozpocząć prac, ponieważ użytkownikiem bramy była Agencja Rozwoju Regionalnego. Nie zależało jej na remoncie budowli, ponieważ żyła z wynajmowania tam pomieszczeń. Agencję usunął dopiero marszałek Jan Zarębski. Remont zniszczonej budowli zaczął się pod koniec ubiegłego roku. W poniedziałek pracownicy Polnordu, który prowadzi prace budowlane, odsłonili fundament "pechowego" filara, żeby położyć przy nim izolację. Stwierdzili, że cegły są popękane. Wezwali konstruktora, który po dwóch dniach namysłu zalecił im odpowiedni sposób zabezpieczenia. Nie zdążyli wykonać jego zaleceń. Krótko po jego wizycie filar runął.

    - Oceniłem, że jego stan niczym nie zagraża - tłumaczy inż. Piotr Gołubiewski, który prowadzi nadzór konstrukcyjny nad projektem rewitalizacji. - A o przyczynach awarii nie mogę nic powiedzieć. Trzeba poczekać na ekspertyzę.

    Pomorski konserwator zabytków jest podobnego zdania. Uważa on, że prace budowlane są prowadzone prawidłowo.

    - Elementy, które uległy awarii, miały około 400 lat. Filar posadowiony był na sklepieniu XVI-wiecznej piwnicy - tłumaczył wczoraj. - Pomiędzy nim a sklepieniem istniał słaby, ceglany fundament. Sam filar był kamienny, bardzo solidny i czterystuletnie cegły mogły nie wytrzymać jego ciężaru. Mogło też zawieść jego zamocowanie u stropu. Trudno powiedzieć, co nim zachwiało. Może budowniczowie mieli "szewski poniedziałek" i położyli krzywo cegły? Wykonane przed remontem ekspertyzy nie wykazały zagrożenia w tym miejscu. Prawda, że w budynku były spękania, a filar trzymał elementy konstrukcyjne, jednak eksperci nie zalecili w tym miejscu szczególnej ostrożności.

    Tarcza antyrakietowa w Polsce

    Cytat:

    Słupsk. MON szuka min w lotnisku

    Na byłym wojskowym lotnisku w Redzikowie koło Słupska pojawiły się ekipy saperów i geodetów. Sprawdzają one czy były teren wojskowy nadaje się do ewentualnego rozmieszczenia elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Prace trwają, jak się okazuje od listopada, jednak do tej pory nie pojawił się żaden oficjalny komunikat w tej spawie.

    Lotnisko w Redzikowie znajdowało się do niedawna w rękach Agencji Mienia Wojskowego, która nim zarządzała. Okazuje się, że w ostatnim czasie czasowo przekazała jednak obiekt ponownie Ministerstwu Obrony Narodowej, które zadecydowało o udostępnieniu lotniska do badań amerykańskim ekipom.

    - Faktycznie MON zwrócił się do nas o czasowe udostępnienie obiektu pewnym osobom - informuje Jolanta Plieth-Cholewińska, rzecznik prasowy Agencji Mienia Wojskowego. - Taka zgoda została wyrażona.
    Rzecznik nie chciała jednak zdradzić jakie osoby uzyskały dostęp do lotniska i jakie pełnią funkcje. Okazuje się jednak, że w lakonicznym komunikacie MON powiadomił (choć początkowo miał wątpliwości czy w ogóle może o tej sprawie informować), że strona amerykańska prowadzi na lotnisku badania geotechniczne. Mają one na celu weryfikację tego obiektu pod względem jego przydatności do ewentualnego rozmieszczenia elementów amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej. Pierwsze prace na lotnisku rozpoczęli geotechnicy i geodeci. Ci ostatni dzielili teren lotniska na strefy bezpieczeństwa. Teraz dołączyli do nich saperzy, którzy sprawdzają, czy 400 hektarów lotniska i teren wokół niego jest przydatny do zainstalowania na nim wyrzutni przeciwrakiet. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jest to związane z wojenną historią tego lotniska, na którym stacjonowały samoloty niemieckiego Luftwaffe.

    - Mogą znajdować się tam niewybuchy jeszcze za czasów II wojny światowej - usłyszeliśmy od żołnierzy pilnujących jednostki.
    Nie wiadomo na razie czy w skład amerykańskiej bazy wejdzie również pas startowy z drogami kołowania. Lokalne samorządy chcą wykorzystać nieczynne lotnisko do utworzenia w Redzikowie cywilnego portu lotniczego. Za takim i właściwie tylko takim rozwiązaniem obstaje wójt gminy Słupsk Mariusz Chmiel, który w ostatnim czasie sprzeciwił się budowie amerykańskiego obiektu w Redzikowie. Zdaniem wójta tarcza mogłaby powstać na tym terenie, ale pod warunkiem podjęcia przez rząd działań, które mimo lokalizacji tarczy, mogłyby zagwarantować rozwój regionu. W innym przypadku, jak twierdzi wójt, budowa obiektu to nieporozumienie i pomyłka.

    - Rząd z nami się nie liczy. Poza tym Amerykanie jako najlepszą lokalizację dla swojego obiektu wojskowego wybrali teren Redzikowa dlatego, że jest tu lotnisko, a cały teren posiada dobrą infrastrukturę - dodaje wójt.

    Jednak lokalizacja tarczy antyrakietowej nie jest przeszkodą w uruchomieniu lotniska cywilnego w Redzikowie. Tak uważa senator Platformy Obywatelskiej Kazimierz Kleina.

    - Możliwe współistnienie tych dwóch inwestycji bez szkody dla regionu. Redzikowo to wciąż nieoficjalne miejsce lokalizacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej. To teren około czterystu hektarów z których Amerykanie tak naprawdę potrzebują tylko około połowy - twierdzi.

    Zdaniem parlamentarzysty PO rolą lokalnych samorządów oraz posłów z województwa pomorskiego jest stworzenie lobby, które przekona stronę amerykańską oraz polski rząd do umożliwienia uruchomienia w Redzikowie cywilnego portu lotniczego.

    MARCIN KAMIŃSKI - POLSKA Dziennik Bałtycki



    *************EDIT**************

    Z ostatniej chwili !

    Cytat:

    USA: Redzikowo najlepsze na tarcze

    Amerykańska delegacja gościła dzisiaj w Słupsku. Goście potwierdzili, że USA chce bazy tylko w Redzikowie.

    Generał Ron Kadish, były szef amerykańskiej obrony przeciwrakietowej, Robert Joseph były podsekretarz stanu oraz Riki Ellison z fundacji wspierającej budowę tarczy antyrakietowej spotkali się dziś w ratuszu z radnymi gminy, miasta i powiatu słupskiego.

    Amerykanie zapewniali, że tarcza nie niesie społeczeństwu żadnych zagrożeń.

    Na zarzuty, że rakiety rosyjskie będą wycelowane w Słupsk odpowiadali, że nie należy się tym przejmować, ponieważ Rosjanie swoje rakiety skierowali swego czasu również w Stany Zjednoczone.

    Bagatelizowali zagrożenie terrorystyczne twierdząc, że tarcza będzie doskonale strzeżona i nie powinna być celem ataku.

    O ewentualnych korzyściach dla regionu mówili bardzo mało.

    Przyznali, że amerykańskie miasteczka znajdujące się w pobliżu tarcz antyrakietowych nie dostały od rządu żadnych rekompensat, jednak skorzystały na jej budowie i istnieniu.

    Po spotkaniu w ratuszy goście odwiedzili lotnisko w Redzikowie



    Czy aby Kadish nie jest modlitą za umarłych ....!?
    Jakoś tak nam w Słupsku to nazwisko źle się skojarzyło

    [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2007...

    Dolny Śląsk potrafi zatrzymać fachowców

    Puls Biznesu 19.11.2007 05:25

    Przedsiębiorcy obalają mity dotyczące problemów na rynku pracy. Dobre firmy sobie radzą.

    Mit trudnego Dolnego Śląska powtarzają wszyscy: od urzędników, przez doradców, po przedsiębiorców. - Najtrudniej o pracowników jest w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Paradoksalnie, na pewno takiego problemu nie mają pracodawcy z Poznania, choć bezrobocie jest tu najniższe w Polsce - mówi w "Pulsie Biznesu" Sebastian Bedekier, szef działu promocji w Poznaniu.

    - Wszędzie jest trudno o pracowników. Problemy ma np. LG w Kobierzycach - uważa Marcin Kaszuba z Ernst & Young, który brał udział w ściągnięciu tej firmy do Polski.

    - Rynek pracy zmienił się kardynalnie i to pracownik ma teraz najwięcej do powiedzenia. Ta sytuacja występuje szczególnie na Dolnym Śląsku, gdzie w ostatnich dwóch latach powstało około 15 tys. miejsc pracy. Część inwestorów, o ile jest to dla nich możliwe, już dziś koncentruje się na innych regionach Polski, np. ścianie wschodniej czy Pomorzu - wtóruje im Peter Knauer, szef Cadbury Wedel.

    Kierowana przez niego firma myśli jednak o rozbudowie swojej fabryki w Bielanach Wrocławskich. Zresztą Cadbury nie jest wyjątkiem. W ciągu dwóch lat działalności Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej ściągnęła ponad 20 firm, które chcą w najbliższych latach zatrudnić 7,3 tys. osób - czytamy w dzienniku.

    Koncern Hewlett-Packard, który w kwietniu 2005 r. obiecał zatrudnić w centrum usług księgowych we Wrocławiu 1000 osób w ciągu pięciu lat, już na początku przyszłego roku przyjmie tysięcznego pracownika. I zapowiada, że nadal będzie powiększać zespół.

    Jednak mimo tych ocen, inwestorzy znajdują metody na pracowników: trzeba im po prostu więcej zapłacić. Np. w Świdnicy, gdzie jedna z piekarń szuka piekarza i cukiernika, oferując 3 tys. zł netto. Jeden z większych inwestorów w mieście w ostatnim roku najmniej wykwalifikowanym pracownikom przyznał 400 zł podwyżki, a na innych stanowiskach jeszcze więcej.

    Z informacji "PB" wynika, że jeszcze półtora roku temu szwedzka firma Electrolux, która na Dolnym Śląsku, w tym w Świdnicy, ma trzy zakłady, płaciła pracownikom na stanowiskach produkcyjnych 900-1000 zł brutto. Dziś jest to minimum 1200 zł.

    Nie chodzi jednak tylko o pensje. - Trzeba zadbać o swoich pracowników, i to nie tylko płacąc im więcej. Chodzi o stworzenie dobrego klimatu, dobrego zaplecza socjalnego, organizację przedsięwzięć kulturalnych, przywiązanie zespołu do zakładu pracy i do firmy - przekonuje na łamach "PB" Peter Knauer.

    Władze Świdnicy mają pomysł na przyciągnięcie i zatrzymanie fachowców. - Jednym z pomysłów jest budowa mieszkań pracowniczych - wyjaśnia Wojciech Murdzek.

    Do projektu mają przystąpić jeszcze dwa inne samorządy i spółka zarządzająca Wałbrzyską Specjalną Strefą Ekonomiczną. Na przykład po dwóch latach korzystania z mieszkania pracownik mógłby je odkupić.

    http://praca.wnp.pl/dolny-slask-potrafi ... 1_0_0.html

    [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2007...

    Cytat:Dolny Śląsk potrafi zatrzymać fachowców

    Puls Biznesu 19.11.2007 05:25

    Przedsiębiorcy obalają mity dotyczące problemów na rynku pracy. Dobre firmy sobie radzą.

    Mit trudnego Dolnego Śląska powtarzają wszyscy: od urzędników, przez doradców, po przedsiębiorców. - Najtrudniej o pracowników jest w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Paradoksalnie, na pewno takiego problemu nie mają pracodawcy z Poznania, choć bezrobocie jest tu najniższe w Polsce - mówi w "Pulsie Biznesu" Sebastian Bedekier, szef działu promocji w Poznaniu.

    - Wszędzie jest trudno o pracowników. Problemy ma np. LG w Kobierzycach - uważa Marcin Kaszuba z Ernst & Young, który brał udział w ściągnięciu tej firmy do Polski.

    - Rynek pracy zmienił się kardynalnie i to pracownik ma teraz najwięcej do powiedzenia. Ta sytuacja występuje szczególnie na Dolnym Śląsku, gdzie w ostatnich dwóch latach powstało około 15 tys. miejsc pracy. Część inwestorów, o ile jest to dla nich możliwe, już dziś koncentruje się na innych regionach Polski, np. ścianie wschodniej czy Pomorzu - wtóruje im Peter Knauer, szef Cadbury Wedel.

    Kierowana przez niego firma myśli jednak o rozbudowie swojej fabryki w Bielanach Wrocławskich. Zresztą Cadbury nie jest wyjątkiem. W ciągu dwóch lat działalności Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej ściągnęła ponad 20 firm, które chcą w najbliższych latach zatrudnić 7,3 tys. osób - czytamy w dzienniku.

    Koncern Hewlett-Packard, który w kwietniu 2005 r. obiecał zatrudnić w centrum usług księgowych we Wrocławiu 1000 osób w ciągu pięciu lat, już na początku przyszłego roku przyjmie tysięcznego pracownika. I zapowiada, że nadal będzie powiększać zespół.

    Jednak mimo tych ocen, inwestorzy znajdują metody na pracowników: trzeba im po prostu więcej zapłacić. Np. w Świdnicy, gdzie jedna z piekarń szuka piekarza i cukiernika, oferując 3 tys. zł netto. Jeden z większych inwestorów w mieście w ostatnim roku najmniej wykwalifikowanym pracownikom przyznał 400 zł podwyżki, a na innych stanowiskach jeszcze więcej.

    Z informacji "PB" wynika, że jeszcze półtora roku temu szwedzka firma Electrolux, która na Dolnym Śląsku, w tym w Świdnicy, ma trzy zakłady, płaciła pracownikom na stanowiskach produkcyjnych 900-1000 zł brutto. Dziś jest to minimum 1200 zł.

    Nie chodzi jednak tylko o pensje. - Trzeba zadbać o swoich pracowników, i to nie tylko płacąc im więcej. Chodzi o stworzenie dobrego klimatu, dobrego zaplecza socjalnego, organizację przedsięwzięć kulturalnych, przywiązanie zespołu do zakładu pracy i do firmy - przekonuje na łamach "PB" Peter Knauer.

    Władze Świdnicy mają pomysł na przyciągnięcie i zatrzymanie fachowców. - Jednym z pomysłów jest budowa mieszkań pracowniczych - wyjaśnia Wojciech Murdzek.

    Do projektu mają przystąpić jeszcze dwa inne samorządy i spółka zarządzająca Wałbrzyską Specjalną Strefą Ekonomiczną. Na przykład po dwóch latach korzystania z mieszkania pracownik mógłby je odkupić.

    http://praca.wnp.pl/dolny-slask-potrafi ... 1_0_0.html



    a nie 1500 ??

    Bezrobocie

    Dynamiczny rozwój agencji pracy tymczasowej

    dk 2008-06-05, ostatnia aktualizacja 2008-06-05 15:38

    Ponad 800.000 - tyle osób znalazło w ubiegłym roku pracę w kraju i za granicą za pośrednictwem agencji zatrudnienia - wynika z najnowszego raportu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

    To prawie o 60 proc. więcej, niż rok wcześniej! Z raportu MPiPS wynika, że dzięki agencjom pośrednictwa pracy zatrudnienie w 2007 roku znalazło ponad 350 tys. Polaków, a dzięki pomocy agencji zajmujących się szukaniem pracowników tymczasowych prawie 490 tys. osób. Oznacza to, że łącznie, dzięki usługom takich instytucji, pracę znalazło prawie 850 tys. osób. Jedną czwarta- ponad 200 tys. osób to ludzie, którzy zatrudnili się w krajowych przedsiębiorstwach i firmach.

    Z danych przedstawionych przez agencje pośrednictwa pacy za granicą wynika, że największą popularnością wśród Polaków korzystających z takiego pośrednictwa cieszy się Holandia (jedna trzecia wszystkich zatrudnionych w ten sposób osób, pracuje właśnie w tym państwie). Następną lokatę zajmują: Wielka Brytania, Niemcy i Norwegia. Polacy stosunkowo chętnie korzystają również z ofert pracy w państwach bardziej egzotycznych, takich jak chociażby Cypr, Singapur, czy Wyspy Bahama.

    Młodzi marsz na rynek pracy

    Najwięcej, bo prawie połowę ze wspomnianych 200 tys. osób, stanowią pracownicy "wyłowieni" przez mazowieckie agencje. Znaczny wzrost takiego zatrudnienia w minionym roku odnotowano również w województwach: łódzkim, dolnośląskim i małopolskim. Najmniej, bo zaledwie kilkuset osobom udało się znaleźć pracę za pośrednictwem agencji podlaskich i lubuskich. O prawie jedną piątą zwiększyła się również liczba samych agencji. Działa ich w Polsce już prawie 3,5 tys. Niekwestionowanym liderem jest oczywiście Mazowsze (działa obecnie tu 735 tego typu instytucji). Za "długo, długo nic" jest Śląsk (339) i Pomorze (313). Najmniejszą ich liczbą mogą się pochwalić: Podlasie, województwa: lubuskie i świętokrzyskie. - Te liczby uwidoczniają powszechnie znaną zależność: w regionach, w których życie gospodarcze toczy się intensywnym rytmem przedsiębiorstwa znacznie częściej podejmują współpracę z agencjami zatrudnienia na rozmaitych etapach swojej działalności. Agencje pośrednictwa pracy w kraju wciąż najwięcej osób kierują do wykonywania prac prostych, w przemyśle oraz w sprzedaży. Statystyki wskazują również na fakt: prawie połowę osób zatrudnionych za pośrednictwem agencji pośrednictwa pracy stanowią osoby młode w wieku do 25 lat, co wskazuje na istotną rolę agencji zatrudnienia we wprowadzaniu młodych ludzi na rynek pracy - mówi Andrzej Grudniok z zajmującej się m. in. rekrutacją pracowników firmy Kadry Polskie.

    Szybciej niż w UE

    - To bardzo dynamiczny wzrost. Znacznie wyższy niż średnia europejska. Z jednej strony jest to skutek rosnących potrzeb rynku: bardzo szybko rozwijającej się gospodarki i zwiększającego się zapotrzebowania kadrowego przedsiębiorstw, które zlecają agencjom zatrudnienia coraz bardziej złożone projekty rekrutacyjne. Z drugiej taka sytuacja świadczy to o oswojeniu się przedsiębiorstw z przekazywaniem zadań kadrowych podmiotom wyspecjalizowanym. Agencja zatrudnienia staje się nieodłącznym partnerem w biznesie, gwarantującym dostęp do pracowników pomocniczych, wykwalifikowanej kadry, specjalistów czy menedżerów - mówi Tomasz Szpikowski, prezes Work Service S. A.

    Z przedstawionych w ministerialnym raporcie danych wynika, że z usług agencji doradztwa personalnego korzysta w Polsce ponad 40 tys. przedsiębiorstw, natomiast z instytucjami zajmującymi się wyszukiwaniem i rekrutacją pracowników tymczasowych współpracuje ich niespełna 12 tys. Monika Ulatowska ze Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia Przewiduje, że liczba osób, które w 2008 roku znajdą zatrudnienie dzięki wspomnianym instytucjom będzie jeszcze wyższa, niż w ubiegłym roku, i przekroczy milion osób.

    http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,747 ... sowej.html

    OPAT - Obwodnica Północna Aglomeracji Trójmiejskiej

    Cytat: Samorządy podejmują już pierwsze decyzje związane z tarczą antyrakietową

    Ruszyły już projekty związane z inwestycjami rządowymi w regionie słupskim. Chodzi o inwestycje, które sfinansuje tu rząd, w ramach rekompensaty za instalację w podsłupskim Redzikowie amerykańskiej tarczy antyrakietowej.

    Wczoraj rano do wojewody pomorskiego w Gdańsku trafiły pierwsze projekty dotyczące przekształceń dróg wojewódzkich na drogi krajowe.

    Chodzi m.in. o ulicę Portową, Bałtycką, Mikołaja Kopernika, Henryka Sienkiewicza i Anny Łajming w Słupsku, drogę dojazdową do Ustki oraz ulice Słupską i Westerplatte w Ustce. Po podjęciu uchwał przez rady miejskie poszczególnych miast drogi te znajdą się pod pełną opieką rządu, co oznacza, że ich ewentualne modernizacje i remonty nie będą finansowane z lokalnych funduszy. Zresztą, jak się okazuje, inwestycje drogowe to priorytety, na których skupia się rząd.
    - Rozumiemy, że w momencie kiedy region został pozbawiony pomysłu na lotnisko, potrzebna jest szybka i sprawna komunikacja - mówił podczas piątkowej debaty z mieszkańcami Słupska Donald Tusk, premier RP. - Również Amerykanie sugerowali nam, że sprawy komunikacyjne, zarówno z Trójmiastem, jak i z portem morskim w Ustce, mają dla nich duże znaczenie. Dlatego jak najszybciej będą podejmowane dzałania mające doprowadzić do remontów i modernizacji tych dróg.
    Okazuje się jednak, że samo wpisanie tych dróg do krajowego rejestru nie powoduje, że poprawi się ich standard.

    - Jedyne, co się zmieni, to jakość i częstość zimowego odśnieżania - mówi Artur Mrugasiewicz z biura prasowego Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Warszawie. - Co do samych remontów, to najpierw musimy ocenić, czy stan tych dróg jest na tyle zły, że trzeba je modernizować. Lista takich bieżących modernizacji jest uchwalana raz w roku.

    Ponadto przyspieszona została budowa południowej obwodnicy Słupska (prace zaczną się już 10 września). Szybciej niż pierwotnie planowano powstanie również tzw. trasa kaszubska, łącząca Słupsk z Gdańskiem (pierwotnie budowa drogi była planowana dopiero w 2020 roku, według nowych zapowiedzi - budowa ma się rozpocząć w 2013 roku). To jednak nie koniec prac. Już w czwartek w Pomorskim Urzędzie Marszałkowskim odbędzie się spotkanie, na którym przedstawiciele Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego ze Słupska, zarządzający Słupską Specjalną Strefą Ekonomiczną, przedstawią pomysły związane z uzbrojeniem części strefy znajdującej się właśnie w Redzikowie. Zarządzający strefą chcieliby, aby powstał tu inkubator technologiczny oraz specjalne miejsce dla firm zbrojeniowych.

    Hubert Bierndgarski - POLSKA Dziennik Bałtycki



    No i znowu daliśmy ciała. Wystarczyło dogadać się z Kowbojami, żeby postawili tarczę gdzieś koło Władysławowa, a OPAT byłaby gotowa w parę lat.

    Elektrownia Atomowa w Żarnowcu?

    Cytat: Atomowe plany Pomorza
    Katarzyna Włodkowska

    Władze województwa chcą mieć elektrownię jądrową. Marszałek Jan Kozłowski pisze w tej sprawie do premiera

    - Czas poważnie zająć się w Polsce bezpieczeństwem energetycznym - tłumaczy inicjatywę Małgorzata Pisarewicz, rzecznik marszałka. - Nasza energetyka opiera się przede wszystkim na węglu kamiennym i brunatnym oraz - dostarczanych z zewnątrz - ropie i gazie. Musimy poszukiwać alternatywnych rozwiązań. I to z różnych przyczyn - ekonomicznych, politycznych, związanych z ochroną środowiska. Nasz kraj w ciągu siedmiu lat może zacząć odczuwać brak energii.

    Według danych Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, na świecie eksploatowanych jest 439 reaktorów energetycznych. 35 kolejnych jest w budowie. Kraje, które w nie inwestują, to m.in. Bułgaria, Rumunia, Finlandia i Szwajcaria.

    - Polski rząd również rozważa taką inwestycję, a pomorską lokalizacją zainteresowanych jest wiele międzynarodowych koncernów - dodaje Włodzimierz Szordykowski, szef departamentu rozwoju gospodarczego Urzędu Marszałkowskiego. - Tylko nasze województwo importuje 70 proc. energii, bo nie jesteśmy w stanie wydobyć z własnych źródeł więcej jak 30 proc. A wytwarzanie energii elektrycznej z paliwa jądrowego jest najtańsze i ekologiczne.

    By na Pomorzu powstała elektrownia jądrowa, zgodę musi wyrazić rząd. Dlatego marszałek szykuje list, który trafi na biurko premiera Donalda Tuska w przyszłym tygodniu. Potem samorząd województwa będzie musiał wpisać inwestycję do regionalnej strategii rozwoju energetyki.

    O terminie realizacji Urząd Marszałkowski wypowiada się na razie ostrożnie. Szacuje, że elektrownia byłaby gotowa za 10 lat. Ale już teraz prowadzi konsultacje. W poniedziałek w Pomorskiej Strefie Ekonomicznej marszałek zorganizował debatę z przedsiębiorcami oraz samorządowcami. Potem mają się odbyć konsultacje społeczne, poprzedzone kampanią informacyjną. Wstępny projekt zakłada, że elektrownia powstałaby w rejonie Gniewina, Wejherowa lub Krokowej, a koszt przedsięwzięcia wziąłby na siebie inwestor.

    - Polska musi w końcu włączyć się do rozwoju energetyki jądrowej - uważa prof. Andrzej Reński z wydziału elektrotechniki i automatyki Politechniki Gdańskiej. - Realny termin uruchomienia elektrowni to rok 2021-22, a czas ten powinniśmy wykorzystać na przygotowanie się do realizacji tej inwestycji pod względem technicznym i organizacyjnym oraz wyedukowanie społeczeństwa. Energetyka jądrowa ważna jest też w kontekście ochrony środowiska, czyli nadmiaru dwutlenku węgla w atmosferze i konieczności ograniczenia jego emisji do 2020 r.

    W 1990 r. polski rząd przerwał podobną inwestycję nad Jeziorem Żarnowieckim - przede wszystkim ze względu na przestarzały projekt, kłopoty finansowe i protesty społeczne, nasilające się od czasu awarii reaktora w Czarnobylu.

    - Nie można nawet porównywać technologii wykorzystanej w Czarnobylu do tej stosowanej obecnie - dodaje prof. Reński. - To zupełnie inny poziom techniki - wyższy, a przede wszystkim bezpieczniejszy.

    Przeciw elektrowniom jądrowym od lat jest organizacja ekologiczna Greenpeace. - By klimat się poprawił, na świecie musiałoby ich powstać przynajmniej tysiąc - tłumaczą działacze Greenpeace. - Zatem jest to inwestycja nieefektywna, droga, niebezpieczna. Zamiast tego powinniśmy stawiać na odnawialne źródła energii.

    12 mld euro

    To prawdopodobny koszt budowy elektrowni atomowej



    Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

    OKRADZIONA STOCZNIA.

    OKRADZIONA STOCZNIA
    Dorota Kania, 15-09-2008 14:15
    Członkowie zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding mieli działać na szkodę spółki i doprowadzić do jej upadłości. Zostali jednak uniewinnieni, zaś akcjonariusze zamierzają upomnieć się o zwrot majątku przejętego za rządów SLD.
    Według nich rząd to SLD poprzez Agencji Rozwoju Przemysłu przejął majątek stoczni i 30-stu spółek stoczniowych, które należały do 8000 akcjonariuszy Grupy Przemysłowej S.A.

    - Stocznia Szczecińska została doprowadzona do upadłości, bo jej zyski nie podobały się SLD-owskiemu establishmentowi - uważa były prezes stoczni Krzysztof Piotrowski.

    Proces członków zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding należał na najbardziej spektakularnych spraw polskiego sądownictwa. Do zatrzymania prezesów przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego doszło lipcu 2002 roku, w czasie ich podróży służbowej do Warszawy. Zatrzymani trafili do aresztu, który opuścili po kilku miesiącach, w 2003 roku.

    Zdaniem prokuratury Krzysztof Piotrowski. Ryszard Kwidziński, Grzegorz Huszcz, Zbigniew Gąsior, Andrzej Żarnoch, Arkadiusz Goj i Marek Tałasiewicz, członkowie zarządu stoczni szczecińskiej, przekroczyli swoje uprawnienia i działali na szkodę firmy. Ich proces rozpoczął się w 2004 roku i zakończył się miażdżącym dla prokuratury wyrokiem sądu.

    - W działaniach zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding SA brak jest znamion przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków wobec firmy. Zdaniem sądu, było wprost przeciwnie - wszystkie działania podejmowane były w jej interesie – napisano w uzasadnieniu wyroku uniewinniającym wszystkich oskarżonych.

    Wyrok został ogłoszony w kwietniu, ale dopiero teraz jest gotowe pisemne, liczące ponad 300 stron jego uzasadnienie. Sąd stwierdził, że podejmowane przez zarząd szczecińskiej stoczni wszystkie działania były w pełni uzasadnione i zgodne z prawem.

    - W roku 2002 doszło do upadku dobrze prosperującego giganta przemysłu okrętowego. Stało się tak na skutek rzekomej afery w zarządzie szczecińskiej stoczni. Dziś już wiadomo, że po prostu chodziło o zagrabienie stoczniowego majątku – uważają szczecińscy stoczniowcy.

    Ich zdaniem wśród "ukradzionych" aktywów znajdował się między innymi terminal paliwowy w Świnoujściu, który ostatecznie trafił do firmy PROLIM należącej do Jerzego Jędykiewicza pomorskiego „barona” z SLD. Co ciekawe, według raportu Najwyższej Izby Kontroli firma ta dostała nieuprawnioną pomoc publiczną w wysokości 800 tys. zł od prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego.

    - Ludzie związani z SLD i PO oddając Jędykiewiczowi terminal paliwowy w Świnoujściu pozbawili Rzeczpospolitą, możliwości dywersyfikacji dostaw ropy naftowej dla naszego Kraju. Terminal w porozumieniu z PKN Orlen, miał obsługiwać 30% dostaw ropy naftowej do Polski, jednak w 2002 roku aresztowano zarząd stoczni, a kilka miesięcy później prezesa PKN Orlenu pana Modrzejewskiego, żeby nie dopuścić do realizacji przedsięwzięcia - wyliczają szczecińscy stoczniowcy.

    Okazało się, że były wiceprezes Korporacji Polskie Stocznie S.A. oraz były doradca prezesa ARP Arkadiusza Krężla poinformował organy ścigania – ABW i prokuraturę - w 2005 roku o zjawiskach patologicznych występujących w stoczniach. Odkryte nieprawidłowości w stoczniach dotyczące głównie procesu restrukturyzacji i zarządzana w marcu 2007 roku potwierdziła NIK. Na podstawie kontroli Izby CBA wszczęło w tej sprawie śledztwo.

    Lotnisko Kielce

    http://www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=1879.81.3.2.7.1.0.1.htm

    LOTNICTWO PROGRAM ROZWOJU SIECI TRANSPORTOWEJ
    Ma powstać dziewięć nowych lotnisk

    Bez dziewięciu nowych lotnisk, krajowa sieć lotniskowa nie obsłuży spodziewanego w 2010 roku ruchu lotniczego – stwierdza resort transportu w nowym programie rozwoju sieci lotnisk.

    Przygotowanym dopiero co przez resort transportu programem rozwoju sieci lotnisk w Polsce wkrótce zajmie się Rada Ministrów. Na ten dokument czeka Komisja Europejska, która zgodnie z zawartymi w nim wytycznymi dofinansuje budowę nowych lub modernizację istniejących już portów lotniczych w Polsce.

    – Obecnie nieomal każde województwo chce mieć u siebie port lotniczy. Program z jednej strony studzi lokalne ambicje, a z drugiej, istniejącym portom lotniczym da podstawę do składania wniosków o dofinansowanie zaawansowanych już projektów – mówi Zbigniew Sałek, szef Związku Regionalnych Portów Lotniczych.

    W latach 2007–2013 do wykorzystania ze środków unijnych jest blisko 350 mln euro pochodzących z Funduszu Spójności w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko oraz 372 mln euro z Regionalnych Programów Operacyjnych z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

    Te pieniądze, przy współudziale środków własnych portów, pieniędzy samorządów oraz kredytów bankowych, mają dostosować krajową sieć lotnisk do standardów unijnych.

    Przepaść do UE

    Obecnie sieć lotnisk w Polsce jest sześciokrotnie mniejsza od rozwiniętych krajów europejskich. Jedno krajowe lotnisko obsługuje bowiem 3,1 mln mieszkańców, podczas gdy średnia europejska to 459 tys. osób.

    Według czterostopniowej kategorii Komisji Europejskiej mamy tylko jedno lotnisko kat. B, obsługujące 5–10 mln pasażerów. Jest nim Okęcie. Są też cztery porty lotnicze kat. C, czyli uważane przez UE za duże porty regionalne, obsługujące 1-5 mln pasażerów. Zaliczają się do nich Kraków, Katowice, Gdańsk i Wrocław. Pozostałe osiem lotnisk to, zgodnie z nazewnictwem UE, małe i nieznaczące porty kategorii D.

    W takich warunkach – zdaniem resortu transportu – sieć lotnisk nie jest w stanie sprostać prognozowanemu dla Polski w najbliższych latach wzrostowi ruchu lotniczego.

    Według Instytutu Turystyki i Urzędu Lotnictwa Cywilnego w 2010 roku ruch lotniczy ma wzrosnąć do 25 mln pasażerów, a 10 lat później o kolejne 10 mln pasażerów.
    Dla porównania w 2006 roku krajowe porty obsłużyły 15 mln pasażerów.

    Potrzebne nowe porty

    Autorzy raportu stwierdzają więc, że do 2010 roku należy rozbudować obecną infrastrukturę lotniskową o kilka nowych portów lotniczych.

    – Z analizy funkcjonujących już portów lotniczych wynika, że celowe jest uzupełnienie infrastruktury transportu naziemnego o 2-3 porty regionalne. Mogłyby one być zlokalizowane w województwie warmińsko-mazurskim, podlaskim lub lubelskim – czytamy w programie.

    W programie sugerowane jest również zlokalizowanie portów o charakterze lokalnym lub regionalnych na Pomorzu Zachodnim oraz w województwie świętokrzyskim.

    Dodatkowo, w związku z porzuceniem planów budowy nowego centralnego portu lotniczego dla Polski, autorzy programu wskazują na konieczność budowy tak zwanych lotnisk wspomagających Okęcie. Zdaniem resortu transportu możliwe są cztery lokalizacje takich lotnisk: Modlin, Sochaczew, Mińsk Mazowiecki i Radom.

    Najważniejszy Modlin

    Dla urzędników ważna jest zwłaszcza inwestycja w Modlinie. Ten port, który mógłby już powstać w 2008 roku, ma przejąć z Okęcia ruch niskokosztowy, czartery i uciążliwe ze względu na hałas operacje nocne.

    Do budowy lotniska jeszcze w grudniu 2006 r. zawiązana została spółka. Jej udziałowcami są Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze (PPL), Agencja Mienia Wojskowego, Mazowiecki Sejmik Wojewódzki i gmina Nowy Dwór Mazowiecki; ogłoszą dziś biznesplan przedsięwzięcia.

    – Inwestycja o wartości 180-250 mln zł powinna zostać ukończona w połowie 2008 roku – zapowiada Paweł Łatacz, dyrektor naczelny PPL.

    Ma to być lotnisko, którego przepustowość roczna wyniesie 2 mln pasażerów, a opłaty lotniskowe będą o 40-50 proc. niższe od tych obowiązujących na Okęciu.

    Zdaniem Tomasza Kułakowskiego, dyrektora marketingu na Europę Środkową w Ryanair, to stanowczo za mało.

    – Jeżeli taki jest docelowy plan spółki, to już w drugim roku działania tego portu lotniczego będą tam się działy gorsze sceny niż obecnie w ciasnym terminalu Etiuda – uważa Kułakowski.

    Jego zdaniem roczna przepustowość terminala w Modlinie powinna wynieść 8-10 mln pasażerów rocznie.

    – Tylko Ryanair w ciągu pięciu lat swojej obecności na tanim lotnisku pod Warszawą jest w stanie wygenerować ruch na poziomie 5-6 mln pasażerów! A co z innymi liniami lotniczymi – zastanawia się Kułakowski.

    Dłuższa krótka forma

    Jacek Kijewski pewnego dnia postanowil zajrzec do Urzedu Miasta celem
    uzupelnienia kwitow w wydziale ewidencji dzialalnosci gospodarczej. Oczom
    Jacka rzucil sie plakat o tresci: punkt informacji o UE. Plakat A1, z
    offsetu, na oko naswietlarnia kosztowala kolo 1500 PLN, zas malonakladowy
    druk pewnie ze 4 tys. No kupa kasy poszla. Na plakacie bylo, ze mozna isc
    i zasiegnac informacji, czemu UE jest najlepsza, jaka pomoc przewiduje
    itd.

    Jacek poszedl. Okazalo sie, ze za drzwiami z plakatem jest cos zupelnie
    innego, a ci, co za tym plakatem siedzieli, sa teraz na Legionow 130
    (jakies 5 km dalej). Poniewaz na legionow 130 miesci sie tez
    paszportownia, Jacek postanowil podjechac.

    Podjechanie nie bylo daremne, bo oprocz paszportowni miesci sie tam tez
    statystyczny urzad, niestety, oba czynne do 14, wiec po zaopatrzeniu sie w
    formularze Jacek poszedl sie dowiedziec, dlaczego UE jest najlepsza
    (wzorem skautow piwnych Jacek postanowil nie zadawac pytania _czy_).

    Okazalo sie, ze na Legionow 130 nikt nie wie nic o zadnej informacji. W
    koncu ochroniarz oderwany od kanapki oraz pani w kiosku powiedzialy, ze
    moze w garazach ZKM. Otoz garaze ZKM Gdynia kiedys sie miescily na
    Zwyciestwa, ale przeniosly sie na Kacze Buki. No, autobusy sie przeniosly,
    garaze zostaly. W owych garazach urzad miasta postanowil zrobic inkubator
    nowych technologii. Jak inkubowac nowe technologie w pomieszczeniu 100x25
    i jakies 10 metrow wysokim oraz nieogrzewanym, nikt nie wie, ale tym sie
    na razie nikt nie przejmuje. Pomieszczenia biurowe, gdzie mozna by cos
    inkubowac, zajela oczywiscie administracja i urzednicy.

    Kilka slow wyjasnienia, po co Jacek chcial sie przekonac do zalet UE:
    a) Jacek jest wyjatkowym eurosceptykiem, a to dzis nie wypada
    b) Jacek jest ciekawa bestia
    c) Jacek prowadzi taka firme czarterowa i cierpi na brak kasy na zakup
    kolejnego jachtu, w zwiazku z tym wybral sie dowiedziec, czy nie mozna tej
    kasy skads dostac.

    Jacek prowadzi owa firme w rejonie nawiedzonym przez bezrobocie, Jacek
    poczynil inwestycje proekologiczne (tj. wymienil gumke w Wietieroku i
    wyregulowal gaznik, zeby tyle benzyny nie wychlapywal do wody) i w ogole
    Jacek jest nadzieja UE w rejonie Zalewu Wislanego. No, nawet jak nie jest,
    to zawsze na papierze tak to moze wygladac.

    Po dlugich poszukiwaniach na terenach garazy Jacek znalazl punkt
    informacji europejskiej. Duzy pokoj, 3 komputerki, kupa ulotek. Mily pan,
    ktory na proste pytania odpowiada: to ja zawolam kolezanke, ktora sie
    zna. Kolezanka, rownie mila, wyciaga przedwczorajsza wyborcza i mowi: tu
    byl artykul o pomocy dla przedsiebiorstw. Jacek, po rzuceniu okiem na ow
    artykul stwierdzil, ze tam jest jedynie napisane, ze do 5 kwietnia nalezy
    skladac wnioski. Jakie wnioski, gdzie wnioski, co ma byc w tych wnioskach,
    Jacek nie wiedzial. Przemila kolezanka tez nie wiedziala.

    Jacek maglowal dalej: jakie sa programy pomocy dla przedsiebiorstw.
    Przemila kolezanka dalej nie wiedziala, ale skserowala ulotke Agencji
    Rozwoju Pomorza, ze tam na pewno bedzie ktos, kto bedzie wiedzial.

    Poniewaz ARP miesci sie jakies 25 km dalej, Jacek byl namolny i dalej
    chcial cos wiedziec. Wiadomosci przemilej kolezanki konczyly sie jednak na
    informacji, ze ma ulotke i artykul wybiorczej. Jacek zajrzal do kwitow i
    przeczytal tylko, ze firmy internetowe maja mozliwosc otrzymania 5
    tys. EURO na uslugi doradcze.

    Teraz Jacek siedzi i zastanawia sie, kto mu sprzeda jacht jako usluge
    doradcza i jak to podciagnac pod firmy internetowe. Sadzac po liczbie
    postow na pl.pregierz Jacek jest internetowy.

    Jacek wyszedl z blogim poczuciem idealnie zmarnowanego czasu. Oraz
    pieniedzy podatnikow. Eurosceptycyzm sie powiekszyl do niebezpiecznych
    rozmiarow.

    Wkrotce Jacek odwiedzi Agencje Rozwoju Pomorza i bedzie tam
    mendzil. Zadawal glupie pytania i byl uciazliwy.

    A co przezyl i co widzial, na pregierzu wnet opowie.

    Jacek "Keine grenzen... keine grenzen..." Kijewski

    Hinduski desant inwestycyjny

    Hinduski desant inwestycyjny
    (Puls Biznesu/13.12.2006, godz. 06:47)

    Jeszcze nigdy tak dużo hinduskich firm nie zdecydowało się na inwestycje w Polsce, jak w tym roku. W przyszłym będzie jeszcze lepiej.

    Kto dołączy do Mittal Steel (inwestora dawnych Polskich Hut Stali), firmy Videocon, która przejęła dawną fabrykę Thomson, spółki Escorts, która montuje traktory w Mrągowie, i Bella Hygiene Care, joint venture Toruńskich Zakładów Materiałów Opatrunkowych z hinduskim partnerem? Delegacja Państwowej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) właśnie wróciła z Dalekiego Wschodu. Ma dobre wieści.

    — Zainteresowanie firm hinduskich było bardzo duże. Obejmowało przemysł stoczniowy (zarówno składanie zamówień, jak i przejęcie zakładów) oraz prace eksploatacyjne, np. odwierty. Żałuję, że nie pojechaliśmy tam wcześniej — mówi Andrzej Kanthak, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

    Jedni o tym myślą…

    Inwestycje w Polsce rozważają firmy z sektora usług IT: Wipro i HCL Technologies. To duże spółki. Ich obroty przekraczają 2,4 i 1 mld USD.

    — Wipro myśli o otwarciu w Polsce centrum IT. Jednak rozmowy jeszcze się nie zakończyły — zastrzega Andrzej Kanthak.

    — Firma szuka lokalizacji. Ma biuro w Austrii i dlatego bada Polskę — potwierdza Srikumar Menon, drugi sekretarz ambasady Indii.

    Miesiąc temu Ranjit Narashihan, prezes HCL Technologies BPO Services, spółki zależnej HCL Technologies, zapowiedział, że kolejne centrum IT powstanie w Europie Wschodniej, a Polska wydaje się najbardziej prawdopodobną lokalizacją ze względu na dostępność pracowników i wsparcie rządu. Nie podał szczegółów dotyczących inwestycji. W centrum w Irlandii firma zatrudnia 1600 osób.

    — W tym miesiącu przyjeżdża do Polski trzecia, 10-osobowa tym razem, delegacja HCL. Spółka nie zdecydowała się na żadną lokalizację. Myśli o Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku i Warszawie — wymienia Srikumar Menon.

    Budowę centrum outsourcingowego w Krakowie zapowiedziała już kilka miesięcy temu firma Tata Consultancy Services. Ma tu pracować 1500 osób.

    — Tata Consultancy wciąż się zastanawia. W Polsce najpewniej wybierze Kraków — mówi Srikumar Menon.

    Hindusów kusi nie tylko sektor usług. IPCL, hinduska firma petrochemiczna z obrotami 2 mld USD, szuka w Polsce okazji do akwizycji.

    — Spółka zatrudniła firmę konsultingową. Zdaje się, że szuka w Polsce rafinerii do przejęcia — ujawnia Srikumar Menon.

    Nad przeniesieniem do Polski produkcji telewizorów ze Słowenii wciąż myśli BPL Electronics.

    — Ponad dziesięć firm wyraziło zainteresowanie inwestycją w Polsce — podsumowuje prezes PAIIZ.

    …inni zaraz tu będą…

    Część spółek już podjęła decyzje. ZenSar Technology, firma informatyczna, która obsługuje m.in. Cisco i Fujitsu, zbuduje centrum badawczo-rozwojowe zatrudniające 500-1000 osób. Centrum ma powstać w Gdańsku w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Hindusi czekają tylko na grant.

    — ZenSar zamierza rozpocząć działalność w kwietniu 2007 r. Chce szkolić absolwentów z Gdańska w Indiach. Przedstawiciel spółki mieszka w Gdańsku i monitoruje sytuację. Firma spodziewa się zachęty inwestycyjnej od rządu — mówi Srikumar Menon.

    …niektórzy już są

    Z kolei KPIT Cummins wybrał Wrocław i otworzył już centrum usług outsourcingu procesów biznesowych (BPO) i IT dla przedsiębiorstw.

    — Spółka zatrudnia obecnie 100 osób — twierdzi Paweł Panczyj, prezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

    Ich liczba ma wzrosnąć do 500. W przyszłości centrum chce poszerzyć działalność o usługi z dziedziny zaawansowanych rozwiązań technologicznych dla sektorów motoryzacyjnego i producentów półprzewodników.

    We Wrocławiu ruszyło też centrum spółek GE Money oraz hinduskiej firmy Genpact. Ma ono zatrudniać 300 osób. Łączna liczba nowych miejsc pracy w Polsce może być nawet wyższa, Genpact stale szuka nowych lokalizacji. Nieoficjalnie mówi się nawet o 2 tys. osób. W sierpniu zezwolenie na działalność w Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej dostała Arista Tubes, firma z kapitałem hinduskim, która wybuduje za 15 mln USD zakład produkcji tub laminowanych dla przemysłu kosmetycznego i farmaceutycznego.

    Małgorzata Grzegorczyk, MD, PJ

    Szlaki rowerowe się niepodobają

    - Trasy rowerowe są znaczone w przestarzały sposób - mówią cykliści. Sami wymyślili normy i teraz chcą wprowadzić je w życie. Jako pierwsza w nowy sposób ma zostać oznaczona ponadregionalna ścieżka wiodąca przez pięć województw

    Debatę na temat oznakowania niechcący wywołała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, przy okazji planów budowy trasy rowerowej łączącej wschodnie regiony kraju. Trasa długości ok. 2 tys. km ma biec od Podkarpacia po Warmię i Mazury przez najbardziej atrakcyjne regiony. Wartą 50 mln inwestycję, która ma zostać zakończona do 2012 r., sfinansuje Unia Europejska.

    To największy projekt związany z turystyką rowerową, który dotąd był realizowany. Nic dziwnego, że w jego tworzenie zaangażowały się organizacje pozarządowe zrzeszające cyklistów. Gdy gminy i powiaty kłóciły się, jak trasa ma przebiegać, oni postanowili dopilnować, by została prawidłowo oznakowana. W przygotowaniu projektu nowych standardów dla ścieżek rowerowych duży udział mieli rowerzyści z olsztyńskiego stowarzyszenia Młyn. - Wytyczne, przedstawione nam przez PARP, a które opracował Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, są w dużej mierze archaiczne - uważa Mirosław Arczak z Młyna. - Przygotowując nasze propozycje, korzystaliśmy z doświadczeń skandynawskich i czeskich, bo tam już od dawna się tak znakuje.

    Na czym polegają zmiany opracowane przez rowerzystów? Cykliści proponują wprowadzenie alternatywnych, wobec malowania symboli farbą na drzewach, sposobów znakowania tras. Znaki takie, szczególnie o zbliżonych barwach, np. zielonej i niebieskiej, dla rowerzysty jadącego kilkadziesiąt kilometrów na godzinę są nieczytelne i uniemożliwiają korzystanie z nich bez mocnego przyhamowania czy nawet zatrzymania się. W zamian chcą, by wskazówki były malowane np. na jezdni.

    Krytykują też wytyczne, że szlak rowerowy nie może być zarazem pieszym. - To absurdalne ograniczenie, często zwłaszcza w miastach właśnie najlepsze propozycje traktów pieszych i rowerowych się pokrywają - wyjaśnia Arczak.

    Ale największa zmiana dotyczy wprowadzenia zróżnicowania oznakowania ze względu na jakość trasy. - Ponadregionalna ścieżka będzie liczyła tysiące kilometrów. Już teraz wiadomo, że na wszystkie odcinki nie wystarczy pieniędzy, więc jej jakość będzie bardzo zróżnicowana - tłumaczy Arczak. - Z instrukcji PTTK wynika, że każdy fragment ma być oznakowany tak samo, czy to asfalt, czy ziemna trasa przez las. My wprowadzamy pięć kategorii ścieżek, tak by od razu było wiadomo, czy jest to odcinek tylko dla turystów na rowerach górskich, czy poradzi sobie na nim ktoś na szosowym pojeździe. Trzeba pamiętać, że turyści wyruszają w trasę często obładowani bagażami i powinni być przygotowani na to, co ich po drodze spotka. Stary system nie był czytelny - na mapie wygląda np., że w jeden dzień można pokonać 80 km, tymczasem po pół godzinie okazywało się, że droga jest nieprzejezdna.

    Pomysły organizacji rowerowych przydadzą się nie tylko przy budowie ponadregionalnej ścieżki. Zamierza z nich skorzystać m.in. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Olsztynie, która swoim zasięgiem obejmuje części trzech województw: warmińsko-mazurskiego, mazowieckiego i pomorskiego. - Standardy dotyczące nawierzchni, z których mogą być wykonane ścieżki, i sposób ich oznakowania, przygotowane przez stowarzyszenia, przesłaliśmy do wszystkich nadleśnictw w olsztyńskiej dyrekcji, nawet do tych, przez których teren nie będzie przebiegać ponadregionalna trasa rowerowa. Chodzi o to, by skorzystali z dobrych propozycji przy okazji budowy innych lokalnych szlaków - mówi Jerzy Gorgol z wydziału planowania i analiz RDLP w Olsztynie.

    Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
    Autor: Magda Brzezińska2008-12-15,
    http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,6067718,Rowerzysci_chca_czytelnych_znakow_na_trasach.html

    Czy coś sie zmieniło od 12 lipca?

    Dla Pani Sylwii z wyrazami symoatii.

    ZMIANY PRAWA
    Data wejścia w życie: 12.07.2006
    Dziennik Ustaw Nr 107, Poz.722, z dnia 2006-06-27 TŁUMACZE
    USTAWA z dnia 12 maja 2006 r. o zmianie ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego
    Dziennik Ustaw Nr 107, Poz.724, z dnia 2006-06-27 PRACA
    ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 31 maja 2006 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wykazu prac wzbronionych młodocianym i warunków ich zatrudniania przy niektórych z tych prac
    Dziennik Ustaw Nr 107, Poz.727, z dnia 2006-06-27 OŚWIATA
    ROZPORZĄDZENIE Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 31 maja 2006 r. w sprawie egzaminów eksternistycznych z zakresu szkół artystycznych
    Dziennik Ustaw Nr 107, Poz.730, z dnia 2006-06-27 IZBY MORSKIE
    ROZPORZĄDZENIE Ministra Sprawiedliwości z dnia 23 maja 2006 r. - Regulamin wewnętrznego urzędowania izb morskich
    Dziennik Ustaw Nr 107, Poz.733, z dnia 2006-06-27 STRAŻ GRANICZNA
    ROZPORZĄDZENIE Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 5 czerwca 2006 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie udzielania wyróżnień funkcjonariuszom Straży Granicznej
    Dziennik Ustaw Nr 107, Poz.737, z dnia 2006-06-27 TRANSPORT KOLEJOWY
    ROZPORZĄDZENIE Ministra Transportu z dnia 30 maja 2006 r. w sprawie warunków dostępu i korzystania z infrastruktury kolejowej
    Dziennik Ustaw Nr 118, Poz.810, z dnia 2006-07-04 OCHRONA ROŚLIN
    ROZPORZĄDZENIE Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 23 czerwca 2006 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie zapobiegania wprowadzaniu i rozprzestrzenianiu się organizmów kwarantannowych
    Dziennik Ustaw Nr 124, Poz.859, z dnia 2006-07-12 SPECJALNE STREFY EKONOMICZNE
    ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 11 lipca 2006 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie pomorskiej specjalnej strefy ekonomicznej
    Dziennik Ustaw Nr 124, Poz.860, z dnia 2006-07-12 URZĄD OCHRONY PAŃSTWA
    ROZPORZĄDZENIE PREZESA RADY MINISTRÓW z dnia 7 lipca 2006 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie orzekania o inwalidztwie funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, emerytów i rencistów Urzędu Ochrony Państwa, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu
    Dziennik Ustaw Nr 124, Poz.860, z dnia 2006-07-12 AGENCJA BEZPIECZEŃSTWA WEWNĘTRZNEGO I AGENCJA WYWIADU
    ROZPORZĄDZENIE PREZESA RADY MINISTRÓW z dnia 7 lipca 2006 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie orzekania o inwalidztwie funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, emerytów i rencistów Urzędu Ochrony Państwa, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu
    Dziennik Ustaw Nr 124, Poz.860, z dnia 2006-07-12 ZAOPATRZENIE EMERYTALNE
    ROZPORZĄDZENIE PREZESA RADY MINISTRÓW z dnia 7 lipca 2006 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie orzekania o inwalidztwie funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, emerytów i rencistów Urzędu Ochrony Państwa, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu