Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

  • Czytasz wiadomości wyszukane dla frazy: Agencji Rozwoju Miasta Krakowa
  • Reforma Gdańskiej komunikacji miejskiej

    Cytat:W skład konsorcjum oprócz paryskiej SYSTRY wchodzą Agencja Rozwoju Miasta
    z
    Krakowa, Biuro Inżynierii Komunikacyjnej z Gdańska i CIE Consult z
    Dublina.
    Wybrana w przetargu francuska firma brała wcześniej udział w
    przedsięwzięciach komunikacyjnych m.in. w Warszawie, [...]



    No to zycze powodzenia. Jesli sa to ci sami co doradzili wlodarzom naszego
    pieknego miasta likwidacje trolejbusow do Piaseczna to zycze powodzenia.
    Gdanszczanie, mozeczie juz skladac na samochody i fotografowac tramwaje,
    poki je jeszcze macie.

    Rece precz od Gdynskich trolejbusow !

    Piottr (z Warszawy)

     

    [pr] Tramwaje Śląskie chcą inwestować w nowy sprzęt

    Cytat:

    za: http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3592831.html?skad=rss

    Tramwaje Śląskie chcą inwestować w nowy sprzęt
    by Tomasz Głogowski

    Tramwaje Śląskie SA dostaną z Agencji Rozwoju Przemysłu ok. 45 mln zł
    pomocy publicznej. Te pieniądze pozwolą firmie stanąć wreszcie na nogi i
    pozbyć się starego zadłużenia.

    Tramwaje zamierzają za te pieniądze wyremontować 90 z 360 wozów, kupić
    sprzęt do odśnieżania torowisk i zainwestować w pogotowie techniczne.



    Jaki remont wagonów da się zrobić za te pieniądze (tzn. (45 mln - sprzęt do
    odśnieżania - pogot) : 90)? Jakaś modernizacja, czy tylko naprawa? Ile
    kosztuje remont a la Kraków, Łódź (ew. "Gdańsk"), Wrocław?

    Promocja miasta - propozycje

    Przypadkiem natrafiłem na fragment artykuły na temat promocji miast, oto jego treść:

    Cytat:Jak promują się miasta

    Gazeta Wyborcza zamieszcza artykuł Jakuba Głaza na temat działań promocyjnych polskich miast. „Wrocław, Poznań, Kraków, Łódź i Gdańsk walczą o turystów, inwestorów, połączenia lotnicze, polują na młodych zdolnych” - czytamy w tekście. Wrocław buduje wizerunek miasta kultury, a dzięki dobremu PR-owi potrafi przyciągać zagranicznych inwestorów. Działa tam Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, samofinansująca się spółka założona przez władze miasta, zajmująca się promocją aglomeracji.
    Kraków przyciąga tradycyjnie (...), Poznań stawia na organizowanie konferencji i kongresów” - pisze Głaz. Natomiast władze Łodzi skoncentrowały się na pozyskaniu inwestorów z branż logistycznej, AGD oraz BPO (business process outsourcing). Grzegorz Kiszluk, specjalista od marketingu miejsc, zauważa: „władze samorządowe zaczynają działać, ale często dość chaotycznie i bez rozeznania sytuacji. Zanim stworzy się kampanię reklamową, trzeba bowiem dobrze przygotować miasto, określić jego unikatową charakterystykę”. Ekspert podkreśla, że ważny jest również pomiar efektywności przeprowadzonych działań promocyjnych.
    Źródło: Gazeta Wyborcza, Miasta kuszą inwestorów, Jakub Głaz, 21.08.06, s. 22

    [Wrocław] Kępa Mieszczańska

    Najdroższa w Polsce nieruchomość - wrocławska Kępa Mieszczańska - idzie pod młotek

    Ta, otoczona wodami Odry, wyspa już w XIII wieku zainteresowała Mikołaja Wierzynka, słynnego krakowskiego kupca i bankiera, który sfinansował na Kępie Mieszczańskiej budowę dużych młynów zbożowych. Przez całe wieki realizowano w tym miejscu istotne dla rozwoju miasta inwestycje gospodarcze, a od XVII stulecia także instalacje obronne, miedzy innymi: koszary dla pułku artylerii, lazaret oraz strzelnice i wojskowe place ćwiczeń. Najstarsze zachowane budynki pochodzą z XIX wieku. Jeden z nich, dawna stajnia, wpisany jest do rejestru zabytków. Po II wojnie światowej zlokalizowano tu m. in.: warsztaty łączności i samochodowe, drukarnię map, różne instytucje wojskowe, magazyny, archiwa i obiekty sportowe WKS Śląsk Wrocław. Wojsko ostatecznie opuściło Kępę Mieszczańską niespełna trzy lata temu.
    Wystawione na przetarg działki, należące do Agencji Mienia Wojskowego, wyposażone są w media (z wyjątkiem gazu) i mają doskonałe połączenie komunikacyjne z resztą miasta. Zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, nieruchomości przewidziane są głównie pod zabudowę mieszkaniową oraz usługi.
    Kępa Mieszczańska to kluczowa nieruchomość z zasobu AMW. Jej sprzedaż w drodze przetargu pozwoli zrealizować ambitny plan finansowy Agencji (627 milionów złotych), a uzyskane pieniądze tradycyjnie zasilą Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych.

    http://www.amw.com.pl/news_info.php?news_id=105

     

    hucuły-zawody,pokazy i wszystko inne

    Cytat:A jeszcze co do DH, to różnie to mówią... coś słyszałam, że w SO Klikowa odbędzie się czempionat... Wrzesień tuż tuż, a tu hodowcy nic nie wiedzą...



    wczoraj byłam w Gładyszowie. Z tego co usłyszałam to ktoś rozsiewa plotki na temat Dni Huculskich. Nikt tam nie słyszy o tym że miałyby się nie odbyc. Czempionat też ma być jak zawsze. Wszystkie aktualności są cały czas na stronie SKH Gładyszów:

    Polski Związek Hodowców Koni, Związek Hodowców Konia Huculskiego, Okręgowy Związek Hodowców Koni w Krakowie,
    Agencja Nieruchomości Rolnych Warszawa, Stadnina Koni Huculskich „Gładyszów”
    oraz
    Gmina Uście Gorlickie,Miasto Gorlice i Starostwo Powiatowe w Gorlicach

    Zapraszają na:

    OGÓLNOPOLSKI CZEMPIONAT UŻYTKOWY KONI RASY HUCULSKIEJ

    XII DNI HUCULSKIE
    REGIETÓW 2006

    Pod Honorowym Patronatem - Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi

    Już wkrótce

    Czytam sobie rozporządzenie ministra gospodarki z 17 stycznia 2006 r. w sprawie przewodników turystycznych i pilotów wycieczek i wychodzi mi na to, że wycieczki po Złocieńcu, nawet zorganizowane, nie wymagąją przewodnika. Przewodnik jest konieczny w przypadku wycieczek górskich, po wskazanych w rozporządzeniu miastach ( Gdańsk, Gdynia, Sopot, Katowice, Kraków, Lublin, Łódź, Poznań, Szczecin, Toruń, Warszawa, Wrocław), po parkach narodowych, krajobrazowych i rezerwatach. Nie działa to w drugim kierunku - jeśli ktoś faktycznie wykonuje czynności przewodnika nawet na naszym terenie - to nie może tego robić bez uprawnień. Też znalazłam informację, że kursy przewodników organizuje Zachodniopomorska Agencja Rozwoju Turystyki. Kursy nie są tanie. http://www.zart.com.pl/strona.php?id=4

    Logo Białegostoku vs Logo LGBT - znajdź różnice

    Cytat: Podobieństwo logo Białegostoku i znaku nowojorskiej organizacji homoseksualistów jest "absolutnie przypadkowe i niezamierzone" - napisał w oświadczeniu zarząd krakowskiej firmy Eskadra, która jest autorem znaku promocyjnego Białegostoku.

    W oświadczeniu, które jest reakcją na medialne sugestie dotyczące ogromnego podobieństwa obu znaków napisano, że "motywy graficzne obecne w logotypie promocyjnym Białegostoku występują w różnych znakach graficznych z różnych krajów świata, różnych firm lub instytucji".

    W swoim niedzielnym oświadczeniu Eskadra przytacza "liczne i zasadnicze różnice" między tymi znakami. Wymienia m.in. kolorystykę (logo Białegostoku - żółto-czerwona, logo amerykańskie - tęczowa), różną liczbę promieni w obu znakach oraz motyw wykrzykników w logo Białegostoku.

    Eskadra pisze także, że zostało ono przygotowane w oparciu o wcześniej zaakceptowaną strategię rozwoju miasta, kolorystykę i założenia wskazane agencji (np. motyw i symbolika wschodu słońca). "Wybór takiej metafory siłą rzeczy powoduje, że łatwo jest znaleźć podobne projekty" - napisano w oświadczeniu.
    Źródło - PAP, rp.pl

    Inwestycje w Kielcach - dyskusja

    Cytat: Co to za różnica, czy te inwestycje będą w granicach administracyjnych samych Kielc, czy w gminach będących częścią aglomeracji kieleckiej? To jeden organizm, który powinien się harmonijnie rozwijać przez ścisłą współpracę między gminami. Czy kielczanin budujący sobie dom pod miastem przestaje być - poza statystyką - kielczaninem?


    Dokładnie Ludzie mieszkają pod Kielcami a i tak pracują i wydają pieniądze w mieście. Tak samo z okolicznymi gminami, jeżeli będzie tam kilku dużych inwestorów to zatrudnienie znajdzie wykwalifikowana kadra z Kielc i okolicznych miejscowości co przełoży się na rozwój aglomeracji kieleckiej.

    Według mnie najlepsze tereny pod Kielcami to te, na których miało być lotnisko czyli:
    - Na terenie gminy Piekoszów, w okolicy Rykoszyna, przy linii kolejowej Kielce-Częstochowa. Na branej pod uwagę działce o powierzchni prawie 400 hektarów znajduje się kilka gospodarstw. Zdecydowana większość należy jednak do Agencji Nieruchomości Rolnych. To duży plus, bo ANR mogłaby teren przekazać nieodpłatnie. A podczas budowy obwodnicy Piekoszów, gdyby doszła ona do skutku, można by zaprojektować odnogę prowadzącą do lotniska (nieaktualne ale np.SSE już tak). Trzeba by wtedy dobudować około 2 kilometrów drogi.

    - Na terenie gminy Miedziana Góra. Pod uwagę brana jest działka znajdująca się na granicy z gminą Kielce, blisko trasy Łódź-Kielce i obwodnicy Kraków-Warszawa. Grunt w części należy do Lasów Państwowych (20 hektarów), reszta jest własnością prywatnych właścicieli.

    !!! Kampania Reklamowa z Udziałem Trabantów i Garbusów !!!

    Myśle ze Garbusiarze  takze powinni sie zabrac do roboty i podchwycic
    okazje wiec jesli kogos interesuje niech wysyla zgloszenie i czeka na
    rozwoj sytuacji
    Co nam zalezy sprobowac a moze sie opłacic

    paciek
    Kraków
    http://www.magnus.lama.net.pl/znajome.htm

    Cytat:Proszę o przekazanie tej informacji dalej do osób zainteresowanych
    Jedna z największych w Polsce agencji reklamowych poszukuje Trabantów do
    ogólnopolskiej kampanii reklamowej prowadzonej od 20 listopada do 24
    grudnia. Potrzebne wozy z całej Polski. Część samochodów



    będzie stała w
    Cytat:galeriach handlowych z doklejonym logo klienta, część będzie



    jeĽdziła po
    Cytat:miastach. Za wynajęcie samochodu agencja będzie płaciła



    ok. 100 pln/dzień +
    Cytat:oczywiście koszty związane z użytkowaniem. Do tego wybrane pojazdy
    dostaną
    nowy lakier na koszt agencji. Samochody jeżdżące po mieście



    będzie prowadził
    Cytat:właściciel, lub osoba przez niego polecona - za odpowiednim



    wynagrodzeniem.

    Cytat:Nadzwyczajne spotkanie dla regionu Kujawsko Pomorskiego związane z
    omówieniem tego tematu odbędzie się 5-10-2003 (iedziela)o godzinie
    15 na
    parkingu przed marketem AS przy ul. Chodkiewicza w Bydgoszczy
    Dodatkowe informacje:
    KMT: http://www.trabant.to.pl dzisiaj około godziny 20
    CartoonTrabant: http://www.cartoontrabant.pl
    Forum Trabantowe: http://forum.cartoontrabant.pl
    PozDDRawiam
    Kamil Szczygielski
    Klub Miłośników Trabanta
    GSM/SMS +48 501 426624
    GaduGadu# 59725



    **************************************************
    Wiadomosc wyslana z bramki WWW -NEWS
    znajdujacej sie na stronie www.garbusy.org.pl

    Reforma Gdańskiej komunikacji miejskiej


    Reforma gdańskiej komunikacji miejskiej
    (22 Sierpnia 2002)

    Komunikację miejską w Gdańsku należy przekształcić tak, by była tania,
    funkcjonalna, bezpieczna i wygodna. Trzeba też pozyskać środki na realizację
    projektu. Pomocą w tym zakresie ma służyć Gdańskowi konsorcjum Systra. Firma
    ma zbadać w jakiej kondycji jest gdański ZKM i dać wytyczne jak udoskonalić
    komunikację.

    - Transport zbiorowy musi być sprawny, pojazdy wygodne, tabor nowoczesny,
    dostosowany do wymagań konsumentów, trzeba wymienić szyny, zrealizować
    połączenie tramwajowe z południowymi dzielnicami Gdańska - podkreślał
    prezydent Paweł Adamowicz przed podpisaniem umowy związanej z realizacją
    Gdańskiego Projektu Transportu Miejskiego z konsorcjum SYSTRA .

    W skład konsorcjum oprócz paryskiej SYSTRY wchodzą Agencja Rozwoju Miasta z
    Krakowa, Biuro Inżynierii Komunikacyjnej z Gdańska i CIE Consult z Dublina.
    Wybrana w przetargu francuska firma brała wcześniej udział w
    przedsięwzięciach komunikacyjnych m.in. w Warszawie, Białymstoku,
    Belgradzie, Budapeszcie, rumuńskiej Timisoarze, Bordeaux oraz w
    Tegucigalpie - stolicy Hondurasu.

    - Systra ma pokazać, w jakiej kondycji jest gdańska komunikacja, zwłaszcza w
    porównaniu z innymi miastami Polski i Europy. Zadanie paryskiej firmy ma
    polegać na wypracowaniu przyszłościowego modelu prawidłowego funkcjonowania
    komunikacji miejskiej - wyjaśnił Jerzy Zgliczyński, dyrektor ZKM.

    W efekcie ma dojść do przekształcenia ZKM, tak by zdjąć z budżetu miasta
    obciążenia finansowe i znaleźć inwestora. Systra ma więc przygotować zakład
    budżetowy do ewentualnej przemiany w prywatną firmę. Usługi ekspertó
    kosztować będą około 1 mln euro pochodzącego z unijnego funduszu Phare. Rok
    temu Gdańsk podpisał umowę z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju. Dzięki
    temu miasto ma wieloletni kredyt na modernizację taboru autobusowego i
    tramwajowego oraz remont torowisk. W ramach tej umowy jest też
    zagwarantowanych parę milionów na prace projektowo-wykonawcze.

     Autor: am (Głos Wybrzeża)

    ---
    Outgoing mail is certified Virus Free.
    Checked by AVG anti-virus system (http://www.grisoft.com).
    Version: 6.0.384 / Virus Database: 216 - Release Date: 2002-08-21

    Falubaz

    Cytat:...nie czujecie, że RD właśnie uroczyście odpalił wielki banner z napisem "sezon ogórkowy"? A Wy się wkręcacie jak żarówy Jak Wy na przykład wyobrażacie sobie rekrutowanie kierowcy do takiego auta? W Gorzowie? W ZG? A może gdzieś w Suwałkach?

    Chyba, że jakiś gorliwy wyznawca Przenajświętszego na zasadzie kamikadze: czarka sake, modlitwa w stronę W69 - i wsiadamy - i jedziemy. I pewnie jeszcze taranujemy tramwaj i wybuchamy w środku... Aaaaaa...

    Osobiście wierzę w te auta - ale w Gorzowie już niekoniecznie... Jest tyle innych, pięknych miast

    Uważajcie, bo przestajecie odróżniać ogórki od derbów. Przyjdą prawdziwe derby to znowu nie zauważycie, że trzeba coś wygrać



    teraz to oczywiście żarty, poczucia humoru tu na północy nie mamy, a jak rok temu Władek Komarnicki powiedział "dwa razy wpieprz sąsiadom z południa i oczko wyżej" to tego poczucia wam zabrakło, wielkie oburzenia, że jak tak można. Czyż nie powiedział tego w sezonie ogórkowym? Gdy prezes D**a podsyca do śpiewania obraźliwych tekstów na prezesa Stali poczucie humoru wam wraca i teraz pewnie też wygodnie wam siedzieć i czekać na rozwój wydarzeń. "Ciekawe czy gorzowianie rozpiepszą te auta czy nie". Jak zwykle posypią się komentarze że w GW hołota siedzi itp. Czy podobnym poczuciem humoru byś się wykazał, gdyby Władek wysłał reklame na W69 z napisem sugerującym że dumnym można być tylko z klubu STALi? wątpię, więc daruj sobie obracanie wszystkiego w żart, bo tak nie jest, chyba ze na prawdę was prezes to pajac i klaun w jednej osobie. Każdy wyczuwa, że inicjatywa prezesa D***a ma tylko i wyłacznie na celu wkurzyć gorzowian i tyle. Dlaczego Wisła Kraków nie udowadnia kibicom Cracovii, że jest dumą Krakowa zdobywając pod rząd majstry?? A Może są tam poważni ludzie? Na koniec płacę podatki i jeżeli taka reklama przyjedzie to chce żeby była ochraniana przez prywatną agencję ochrony opłaconą przez klub ZKŻ, ewentualnie przez prezesa D**a, w żadnym wypadku nie zgadzam się, aby prywatną inicjatywę, wywołującą wzrost napięcia opłacano z publicznych, czytaj moich pieniędzy i żeby to coś obstawiane było przez patrol policji!! Chcecie w Gorzowie wywoływać napięcia to za swoje pieniądze, nie za publiczne!!! A czy pomysł dojdzie do skutku czy nie to inna sprawa, dla mnie najważniejsze jest, że swoją propozycją prezes klubu ZKŻ udowodnił, że jest burakiem i prostakiem, co w jakimś stopniu zawsze przekłada się na klub, który reprezentuje (niestety)

    Z Żółto - Niebieskim pozdrowieniem

    [Wałbrzych] Wabienie turystów

    Wałbrzych wyróżniony za wkład w rozwój turystyki

    Gmina Wałbrzych została wyróżniona za wkład w rozwój turystyki i otwartość na współpracę międzynarodową podczas Jubileuszowej 25. Gali European Awards For Tourism. Nagrodę z rąk przewodniczącego Kapituły EAFT dr Antoniego Conte z Włoch odebrała szefowa Działu Promocji i Integracji Europejskiej UM w Wałbrzychu, Bożena Dróżdż. Uroczystość odbyła się w Historycznej Sali Obrad Pałacu Wielopolskich - siedzibie Prezydenta Miasta Krakowa przy Placu Wszystkich Świętych w Krakowie.
    Oprócz Wałbrzycha wyróżnione zostały Sosnowiec i Nowy Targ. Nagrody trafiły także do HE Ms FC Potgieter-Gqubule, ambasadora nadzwyczajnego Republiki Południowej Afryki i Jana Korsaka, prezesa Polskiej Izby Turystyki. Nagrody specjalne za całokształt pracy dziennikarskiej na rzecz komunikacji turystycznej, a więc produkcję programów telewizyjnych, audycji radiowych i pisanie artykułów prasowych o szeroko pojętej turystyce zostały przyznane kilku dziennikarzom Europy i Ameryki Południowej dr Iwanowi Kozłowskiemu, redaktorowi „Głosu Ukrainy”, red. Leopoldowi Buderacky’iemu, dziennikarzowi z Argentyny, red. Ilianowi Marynković’owi, dziennikarzowi z Serbii i Słowenii, a także dwóm dziennikarzom z Polski red. Piotrowi Owczarskiemu i Robertowi Wiącek, autorom i producentom programu turystycznego pt. „Instynkt Tropiciela”- przewodnik po Polsce, który jest emitowany na antenie telewizji TV4.

    Nagrody turystyczne wręczane są tzw. ambasadorom turystycznym Europy, czyli osobom i instytucjom, które w sposób szczególny działają na rzecz szeroko rozumianej turystyki. Przyznawane są każdego roku, z inicjatywy Europejskiej Federacji Prasy Turystycznej. Ich nazwy w oryginale to „Benemerito del Turismo e dell’Ospitalita” i „Una Vita per il Turismo”. Ich twórca, dr Antonio Conte, już od dwudziestu pięciu lat dążył i dąży do tego, aby narody o różnej historii i kulturze umiały w harmonii korzystać z dziedzictwa europejskiego oraz potrafiły ze sobą współpracować w dziedzinie szeroko rozumianej turystyki.

    Zjednoczenie Europy Prezes Federacji przewidział już w latach 80-tych, traktując Europę jako nasz jeden wspólny dom od Atlantyku po Ural. Na uroczystą Galę wybierał zawsze najpiękniejsze pod względem turystycznym miejsca, takie jak: Montecatini Terme, Varese, Todi, Ostuni, Wiedeń, Karlowe Wary, Praga, Kraków, Warszawa, Bratysława, Bukareszt, Split.

    Nagrody przyznawane są w różnych kategoriach eko-turystyki, gastronomii, tradycji, agroturystyki, hotelarstwa, turystyki religijnej. Otrzymują je więc różne podmioty - agencje turystyczne, hotele, restauracje, miasta, prowincje, całe regiony, osobistości świata turystycznego.

    twoje-sudety.pl | UM Wałbrzych

    newsy 2007

    Wrocław bardzo wiarygodny dla inwestorów

    Maciej Nowaczyk 2007-06-11, ostatnia aktualizacja 2007-06-11 17:42

    Wrocław znalazł się w gronie trzech polskich miast, które uzyskały najwyższe oceny ratingowe, określające wiarygodność kredytową.
    W wysoko rozwiniętych krajach ratingi wykonywane są dla miast, instytucji finansowych, banków czy koncernów już od przeszło 80 lat. Oceny agencji pomagają miastom m.in. przy zdobywaniu inwestorów, zaciąganiu kredytów na preferencyjnych zasadach czy emisji obligacji, bo świadczą o ich sytuacji finansowej i perspektywach rozwoju. Dla zagranicznego inwestora czy komercyjnego banku oceny ratingowe są czytelne jak dla ucznia stopień w dzienniczku.

    Wrocław w tym roku kolejny raz został oceniony przez agencję ratingową Fitch, jedną z trzech najbardziej renomowanych na świecie. Przez kilka tygodni jej eksperci analizowali wyniki finansowe miasta, jego budżet, dochody, wydatki inwestycyjne, strukturę długów. Przeglądali dokumenty dotyczące m.in. oświaty, służby zdrowia, ale także bezrobocia, zarobków, wykształcenia i wieku mieszkańców. Prześwietlili przychody i wydatki miasta, majątek gminy, jej udział w gminnych i komunalnych spółkach. Ocenili strategiczne plany rozwoju miasta. Na koniec konsultanci z Fitcha przepytali prezydenta, wiceprezydentów, skarbnika i szefów miejskich departamentów.

    Wrocław został oceniony na A-. Wyższej noty dostać nie mógł, bo miasto nie może mieć lepszej oceny niż cały kraj. A Polska została również oceniona na A-.

    Zarówno Wrocław, jak i cały kraj zostali ocenieni oczko wyżej niż w zeszłym roku. W porównaniu z 2006 roku Wrocław zwiększył swój budżet, a tym samym i wydatki inwestycyjne. Zmniejszył natomiast zadłużenie.

    Obok Wrocławia najwyższą ocenę w kraju dostały jeszcze tylko Katowice i Poznań (stolicę Wielkopolski oceniał nie Fitch, a Moody's, inna renomowana agencja ratingowa). Warszawa natomiast w ogóle nie ma ratingu, Kraków został oceniony na BBB+, Gdańsk i Szczecin na BBB.

    Renata Dobrzyńska z agencji Fitch: - Tak wysoka ocena Wrocławia, odzwierciedla bardzo dobre i poprawiające się wyniki budżetowe miasta, dobrze rozwiniętą lokalną gospodarkę, silną bazę podatkową oraz bardzo dobre zarządzanie. Atrakcyjność miasta potwierdza ilość inwestujących we Wrocławiu zagranicznych koncernów, które w latach 1998-2005 zainwestowały 3,5 mld dolarów. Euro 2012 da dodatkowy impuls dla rozwoju lokalnej gospodarki.

    Maciej Nowaczyk

    Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

    Newsy 2008

    CB RICHARD ELLIS OTWIERA BIURO WE WROCŁAWIU

    W zwiazku z rosnącym zainteresowaniem międzynarodowych firm rynkiem nieruchomości we Wrocławiu firma CB Richard Ellis Polska otworzyła tam swoje nowe biuro.

    Dyrektorem nowego biura został Paweł Boczar (stanowisko Associate Director), posiadający bogate doświadczenie na dolnośląskim rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Paweł Boczar pracował przez 5 lat w lokalnej agencji nieruchomości, specjalizującej się w obrocie nieruchomościami mieszkaniowymi i komercyjnymi. Ukończył Uniwersytet Wrocławski – Wydział Prawa i Administracji oraz Wydział Geografii. Ukończył także podyplomowe studia wyceny nieruchomości, posiada licencję pośrednika.

    Badania firmy CB Richard Ellis pokazują, że Wrocław jest jednym najbardziej atrakcyjnych rynków w Polsce pod względem inwestycji w nieruchomości mieszkaniowe, biurowe, handlowe i w centra logistyczne.

    Nigel Wade, dyrektor CB Richard Ellis Polska, powiedział: ‘Otwarcie biura we Wrocławiu jest kolejnym krokiem w rozwoju firmy CBRE na polskim rynku i pozwala nam na rozszerzenie oferty naszych usług w tym regionie. Obecnie obserwujemy silny wzrost zainteresowania rynkiem dolnośląskim, szczególnie jako lokalizacji dla działań typu outsourcing i offshoring. Wiele firm wybrało Wrocław na swoją główną siedzibę w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.’

    ‘W ostatnich latach doradzaliśmy we Wrocławiu w wielu transakcjach – m.in. wynajęcie biur dla GE/Genpact (2,200 m kw) czy Credit Suisse (6,000 m kw). Prowadziliśmy też badania rynku i opracowaliśmy studia opłacalności inwestycji dla wielu firm polskich i międzynarowdowych zaiteresowanych powierzchniami biurowymi, handlowymi oraz mieszkaniowymi. Obecnie wynajmujemy także Centrum Handlowe Marino.’ – dodał Nigel Wade.

    Otwarcie biura we Wrocławiu wzmacnia pozycje firmy CB Richard Ellis, która obecnie przeprowadza również restrukturyzację swoich biur w Krakowie i Poznaniu.

    Paweł Boczar, Associate Director oraz szef biura we Wrocławiu powiedział: ‘Wrocław posiada duży potencjacł inwestycyjny, jest miastem o bogatej tradycji inwestycji międzynarowdowych, dobrze zarządzanym, gdzie przyjemnie prowadzi się biznes. Mamy nadzieję, że w najbliższych latach będzie rozwijał się równie dynamicznie i będziemy mogli doradzać przy największych transakcjach na tym rynku.’

    Źródło: CB Richard Ellis Polska Sp. z o.o

    Newsy 2008

    [WROCŁAW]

    13.05.2008

    Polsko-Brytyjska Izba Handlowa przyznała Wrocławiowi nagrodę za przyjazną atmosferę dla inwestorów.

    Stolica Dolnego Śląska jest postrzegana przez przedsiębiorstwa – zwłaszcza zagraniczne – jako jedno z najlepszych miejsc do lokowania inwestycji w Polsce. Zainwestowało tu już 2340 firm spoza Polski (dane GUS z III kwartału 2007 r.). Według opinii przedsiębiorców, które zostały zebrane przez Agencję Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej w 2007 roku, inwestorzy, argumentując wybór Wrocławia, wskazują przede wszystkim na strategiczną lokalizację, dostępność wykształconych kadr, dynamiczny rozwój miasta i korzystny klimat inwestycyjny.

    Wrocław otrzymał nagrodę Business Award 2008 przyznawaną przez Polsko-Brytyjską Izbę Handlową w kategorii Most Business Friendly Region. – Wrocław jest doskonale przygotowany do zagranicznych inwestycji. Wiemy, czego trzeba przedsiębiorcom – mówi Tomasz Gondek, dyrektor w Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej – Tym bardziej cieszy nas fakt, że firmy, które zdecydowały się na ulokowanie u nas, odnoszą sukcesy w skali Polski. To wrocławski wkład nie tylko w rozwój regionu, ale i kraju – dodaje.

    Nagroda Izby w kategorii Business Development również powędrowała do Wrocławia. Otrzymała ją PM Group Polska, która na swoją siedzibę wybrała właśnie to miasto. Firma działa na rynku polskim ponad dziesięć lat. Jednym z jej kluczowych planów jest budowa we Wrocławiu centrum architektoniczno-inżynieryjnego na Europę Środkowo-Wschodnią. PBIH brała pod uwagę takie kryteria jak: wzrost liczby klientów, obrotu i wartości kontraktów, a także czas funkcjonowanie firmy na rynku. – Ta nagroda pokazuje, że PM Group dokonało dwóch świetnych wyborów. Po pierwsze zdecydowaliśmy się na kraj, w którym możemy się prężnie rozwijać. Po drugie wybraliśmy miasto, które podnosi te możliwości do kwadratu – podkreślił Con Murphy, dyrektor zarządzający PM Group Polska.

    PM Group już wielokrotnie współpracowało z firmami zrzeszonymi w Polsko-Brytyjskiej Izby Handlowej – Unilever (przy budowie fabryki konfekcjonowania herbaty w Katowicach), Cadbury Wedel (przy rozbudowie fabryki w Bielanach Wrocławskich) i Philip Morris (zarządzanie inwestycją w Krakowie). (PM Group)

    http://www.paiz.gov.pl/nowosci/?id_news=1818&lang_id=

    Newsy 2008

    Za inwestycje chwalą Wrocław, ganią stolicę

    Małgorzata Grzegorczyk
    05.06.2008 07:26

    Każde miasto w Polsce chce ściągnąć znane firmy. Poddaliśmy je ocenie ekspertów. Na piątkę zasłużyła stolica... Dolnego Śląska, którą kieruje Rafał Dutkiewicz.
    Bank Współpracy Europejskiej (BWE) przenosi siedzibę z Wrocławia do Gdańska. Dwa lata wcześniej przeniósł ją z Warszawy do Wrocławia. Google otworzył w Krakowie centrum inżynieryjne, ale we Wrocławiu ruszył z drugim — operacyjnym. Acxiom, który ma globalne centrum usług w Warszawie, będzie mieć drugi, większy oddział w Gdańsku. Przykłady takich zmian można by mnożyć. Miasta, którym dziś zależy na centrach usług, badawczo-rozwojowych lub lokalizacji siedzib firm, walczą ostro. Ankietowani przez ‼PB” eksperci najlepiej oceniają Wrocław, a najgorzej Warszawę (ich opinie zamieszczamy obok). Zdaniem analityków, Kraków zachłysnął się sukcesem (MAN, Motorola), Poznań najlepsze lata ma już za sobą, Katowice nie potrafią współpracować ze stolicą Małopolski, Gdańsk z Sopotem i Gdynią, a Łódź — wykorzystać bliskości Warszawy.

    Wrocław, który jest tak chwalony, chce się dalej uczyć. Zareagował natychmiast, gdy ostatnio ‼PB” opisał gdański system zachęt: miasto dofinansowuje koszty szkoleń studentów przygotowywanych przez pracodawców do podjęcia pracy w Gdańsku.

    — Bardzo spodobał nam się pomysł Gdańska. Jest inspiracją dla naszych programów —przyznaje Tomasz Gondek, dyrektor w Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej (ARAW).

    http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleI ... e&open=sec

    Newsy 2008

    Zamierzają produkować tlen pod Wrocławiem

    Katarzyna Lubiniecka 2008-09-14, ostatnia aktualizacja 2008-09-14 18:45

    W Kobierzyckiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej pojawi się wkrótce nowy inwestor. Spółka Linde-Gaz Polska chce do 2010 roku wybudować tu tlenownię.

    To zakład produkujący gazy techniczne: tlen, azot i argon. Kobierzycka instalacja do ich produkcji ma być najnowocześniejsza w Polsce. Wytwarzane gazy będą wykorzystywane w firmach polskich, czeskich i niemieckich. Gazy te znajdują zastosowanie niemal w każdej dziedzinie przemysłu, m.in. w metalurgii i obróbce cieplnej, w przemyśle chemicznym i energetyce, w przemyśle spożywczym, przy produkcji szkła i elektronice, w przetwórstwie tworzyw oraz w medycynie i pracach badawczych.

    Gazy w tlenowni pozyskiwane są z powietrza metodami separacji. Jedna z nich - kriogeniczna - została opracowana i opatentowana przez założyciela firmy Carla von Linde ponad 100 lat temu.

    Jest to produkcja całkowicie bezpieczna - mówi Małgorzata Zawadzka z Linde-Gaz Polska. - Przy produkcji wykorzystujemy tylko powietrze i energię, nie wywiera ona żadnego negatywnego wpływu na środowisko. Przywiązujemy dużą wagę do ekologii.

    Firma wybuduje swój zakład pod Wrocławiem na półtorahektarowej działce na terenie podstrefy Wrocław-Kobierzyce Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej "Wisłosan", czyli w Biskupicach, obok m.in. LG Display, LG Philips i Toshiby. Będzie to druga w Polsce tlenownia tej firmy. Pierwsza działa już w Warszawie. Podwrocławska będzie produkować 600 ton gazu dziennie.

    - Fabryka będzie w pełni zautomatyzowana, więc zatrudnimy najwyżej kilkanaście osób - mówi Łukasz Czajkowski z wrocławskiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu zarządzającej strefą.

    Linde-Gaz Polska działa od 1993 roku. Centrala firmy mieści się w Krakowie, a sprzedaż gazów prowadzona jest w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Wrocławiu.

    To polska spółka niemieckiego koncernu Linde AG istniejącego od 1902 roku. W 2001 roku połączył się on ze szwedzką firmą AGA, a w 2006 roku z brytyjskim BOC, tworząc największą firmę gazową na świecie - The Linde Group. Łączne obroty tej grupy wynoszą 12,7 mld euro, a zysk netto 1,6 mld euro. Firma jest obecna w 70 krajach świata i zatrudnia 53 tys. pracowników.

    Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

    http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751 ... awiem.html

    Newsy 2008

    Wrocław ma plan na kryzys finansowy

    PAP 25.11.2008 16:12

    Inwestycje publicznie, wspieranie małych i średnich firm, przyciąganie inwestycji oraz polityka osłonowa rynku pracy - to podstawy ogłoszonego we wtorek przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza planu walki z kryzysem finansowym.
    Dutkiewicz spotkał się we wtorek m.in. z przedstawicielami Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej (ARAW), izb gospodarczych i Powiatowego Urzędu Pracy (PUP). Celem spotkania było omówienie gospodarczej sytuacji Polski i Wrocławia oraz opracowanie planu reakcji na kryzys finansowy.

    W efekcie przedstawiono "Program dla Wrocławia", który ma na celu wsparcie gospodarcze miasta i tworzenie nowych miejsc pracy oraz aktywną politykę osłonową na rynku pracy.

    W przyszłym roku Wrocław wyda na inwestycje ponad 1,6 mld zł, w kolejnych latach - jak zapowiedział prezydent miasta - inwestycje mają być na podobnym poziomie. Wg danych przedstawionych na wtorkowej konferencji, inwestycje te mają wygenerować około 4-5 tys. miejsc pracy.

    W ramach wspierania małych i średnich przedsiębiorstw m.in. wspólnie z izbami gospodarczymi i rzemieślniczymi opracowywany jest profil szkoleń dla osób poszukujących pracę. W urzędach miejskich ma też działać uproszczona rejestracja firm - w 24 godziny od momentu złożenia dokumentów.

    Pakiet osłonowy dla osób, które już straciły bądź stracą pracę, polegać ma na "budowie ścieżki zawodowego prowadzenia", aby możliwie krótko pozostawały one bez pracy. Mają pomóc w tym m.in. finansowane przez PUP szkolenia dostosowane do wymogów rynku pracy i rejestrowanie już na terenie zakładu planującego zwolnienia grupowe osób jako poszukujących pracę, a nie jako bezrobotnych.

    Wg najnowszych danych GUS, dotyczących polskich miast, wzrost gospodarczy (PKB) we Wrocławiu w 2006 r. wynosił 12,2 proc. i był wyższy od wzrostu PKB w Krakowie (11,3 proc.), Warszawie (9,4 proc.) czy Łodzi (7,8 proc.).

    Stopa bezrobocia w stolicy Dolnego Śląska we wrześniu 2008 r. wyniosła 3,4 proc.

    PAP

    [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2008...

    Komunikat prasowy

    Nowy klient PM Group Polska w Oławie

    PM Group Polska, międzynarodowa firma architektoniczno - inżynieryjna pracuje przy rozbudowie zakładu produkcyjnego SCA Hygiene w Oławie.

    PM Group Polska odpowiada za opracowanie projektu koncepcyjnego, budowlanego i przetargowego zakładu produkcji pieluch jednorazowych SCA Hygiene w Oławie, a także przeprowadzenie przetargu na roboty budowlane. Wartość inwestycji SCA Hygiene w Oławie wynosi 55 mln złotych. Prace mają się zakończyć w lipcu 2008 roku.
    To kolejne zlecenie PM w Oławie. Niedawno firma zakończyła prace przy budowie fabryki MCC UWE. Wśród klientów PM na terenach Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej są m.in. Colgate-Palmolive, Electrolux, NSK Steering Systems, Lincoln Electric Company i AAM. - Polskie specjalne strefy ekonomiczne to doskonałe miejsce do inwestowania dla zagranicznych firm – wyjaśnia Con Murphy, dyrektor zarządzający PM Group Polska. - Dostępne tereny są właściwie przygotowane, a dodatkowo inwestorzy zyskują bardzo korzystne warunki do prowadzenia swoich działalności.

    Informacje o PM Group Polska
    PM Group zajmuje się zarządzaniem projektami, usługami projektowymi i architektonicznymi oraz doradztwem technicznym dla sektora prywatnego i publicznego. Firma zatrudnia 1800 osób na całym świecie. W rodzimej Irlandii jest największą firmą inżynierską. Jest także tam liderem w zakresie projektowania
    i realizacji inwestycji farmaceutycznych i biotechnologicznych.
    Swoją działalność w Polsce PM Group prowadzi od 10 lat. Główna siedziba firmy znajduje się we Wrocławiu. Spółka prowadzi także biura w Warszawie, Łodzi, Szczecinie i Krakowie. PM zajmuje się obsługą największych inwestycji zagranicznych w Polsce. Klienci firmy to m.in. DELL, LG, Procter & Gamble, Anpharm, Cargill, Cadbury Poland, Unilever, McCain Poland i Oriflame Cosmetics.
    Istotnym elementem działalności PM Group Polska jest także realizacja projektów finansowanych z funduszy publicznych. Ich budżet wynosi w tej chwili ok. 580 milionów euro i obejmuje trzynaście dużych kontraktów. Do klientów PM Group Polska należą m.in. Uniwersytet Jagielloński, Lotnisko im. Mikołaja Kopernika we Wrocławiu, GDDKiA w Opolu, Urzędy Miasta Wrocławia, Legnicy, Poznania, Szczecina i Jeleniej Góry, MPWiK w Krakowie, PWiK w Brzegu, Związek Miast i Gmin Dorzecza Parsęty w Karlinie oraz Agencja Rozwoju Regionalnego ‼Agroreg”.

    Stacje Radiowe

    Cytat:Radiostacja zmienia nazwę na Planeta FM
    1 marca 2008 roku nazwa Radiostacja zniknie z eteru i zastąpi ją Planeta FM. Ponadregionalna sieć rozgłośni pod nową nazwą będzie obecna w 18 miastach Polski. Planeta FM ma być interaktywnym, nowoczesnym medium młodzieżowym, czerpiącym z tradycji Radiostacji i Radia Planeta.

    Zmiana nazwy Radiostacji i stworzenie nowej ponadregionalnej sieci Planeta FM jest konsekwencją zakupu grupy radiowej Ad.Point przez Grupę Eurozet i połączenia brandów Radiostacja i Planeta. Dotąd obie stacje były obecne w 16 miastach Polski i zdobyły blisko 1 milion słuchaczy. Strategia Grupy przewiduje stworzenie i rozwój nowej, silnej marki dla młodzieży w wieku 15-29, z dużych ośrodków akademickich i miejskich.

    Sieć Planeta FM - 100% Imprezowych Hitów obejmie swoim zasięgiem 18 miast: Warszawę, Gdańsk, Gdynię, Olsztyn, Zieloną Górę, Rzeszów, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Szczecin, Koszalin, Katowice, Opole, Bielsko-Białą i Kielce, a także, zgodnie z grudniową decyzją KRRiT, Konin i Słupcę.

    „Zmiana nazwy jest kolejnym etapem naszego rozwoju. To będzie ewolucja, a nie rewolucja. Chcemy zostawić to, co najlepsze z Radiostacji, ale pod marką Planeta FM, przy większym zasięgu tworzyć jeszcze silniejsze, bardziej nowoczesne i interaktywne medium dla młodych ludzi w największych miastach w całej Polsce. Już od 1 marca zaproponujemy nowe programy oraz ultranowoczesne brzmienie“ – mówi Mateusz Kirstein, Dyrektor programowy Radiostacji-Planety FM.

    Wprowadzenie nazwy Planeta FM - 100% Imprezowych Hitów będzie wsparte kampanią reklamową obejmującą szkoły i uczelnie w miastach nadawania oraz prasę młodzieżową. Media zaplanowała agencja ZenithOptimedia, za kreację odpowiada firma Mobijoy. Logo Planeta FM, utrzymane zielono-pomarańczowej kolorystyce charakterystycznej dla Radiostacji, zostało stworzone przez MAMASTUDIO.

    Od 1 marca ruszy również nowa strona internetowa www.planeta.fm.

    W związku ze zmianą nazwy, w poniedziełek 25 lutego, jeszcze na stronie www.radiostacja.pl pojawi się list pożegnalny i wideoklip powitalny Redakcji Radiostacji-Planety FM.




    http://mediafm.net/radio/...laneta-FM-.html

    Lotnisko Kielce

    Najlepsze linie lotnicze 2008
    6 marca br. w Krakowie Podsekretarz Stanu w MI Zbigniew Rapciak wziął udział w uroczystej gali wręczenia nagród w piątej edycji plebiscytu na „Najlepsze Linie Lotnicze 2008”. - Port lotniczy w Krakowie obsługuje rocznie 3 miliony pasażerów. Kraków jest jednym z miast najczęściej odwiedzanych w Europie, nie tylko przez turystów, ale coraz częściej także w celach biznesowych - powiedział Wiceminister, wręczając nagrodę dla najlepszej biznesowej linii lotniczej.

    Nagrody przyznano na podstawie wyników głosowania niemal 10 tys. pasażerów, którzy wybrali najlepszą tanią linię lotniczą oraz linię tradycyjną, biznesową i czarterową. Plebiscyt został zorganizowany przez Międzynarodowy Port Lotniczy Kraków-Balice oraz portal Pasazer.com.

    Podsekretarz Stanu w MI Zbigniew Rapciak W 2008 roku nagrody dla najlepszych linii lotniczych otrzymali:
    - Najlepsza tania linia lotnicza: Wizz Air,
    - Najlepsza tradycyjna linia lotnicza: Lufthansa,
    - Najlepsza biznesowa linia lotnicza: Lufthansa,
    - Najlepsza czarterowa linia lotnicza: Air Italy Polska.

    Nagrody w poszczególnych kategoriach wręczyli: Wiceminister Infrastruktury Zbigniew Rapciak, Prezydent Miasta Krakowa Jacek Majchrowski, Naczelny Dyrektor Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze" Michał Marzec oraz przedstawiciel Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego Kazimierz Barczyk.

    Gala zgromadziła liczne grono przedstawicieli środowiska lotniczego. W uroczystości uczestniczyli: Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Grzegorz Kruszyński, Prezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej Krzysztof Banaszek oraz prezesi polskich portów lotniczych, przedstawiciele linii lotniczych operujących w Polsce, a także osoby zainteresowane rozwojem transportu lotniczego.
    http://www.mi.gov.pl/2-482be1a920074-1790838-p_1.htm

    Szczecin-Berlin


    (...)

    Cytat:bylbym sceptyczny wobec tanich linii lotniczych, na pewno nie poleca z
    okecia, balic, strachowic, lawicy, rebiechowa, czy innych pyrzowic....



    Jesli sie chce to mozna "obejsc" warszawski centralizm:

    http://www.komunikacja.krakow.pl/prasa/lokalne/?art=20030906

    <cytat

    Powstaje spólka obslugujaca tanie linie lotnicze w Balicach

    Tanie linie lotnicze coraz blizej Krakowa

    Urzad marszalkowski przygotowal juz umowe spólki obslugujacej tanie linie
    lotnicze w Balicach. Obok województwa, wojska i gminy Kraków w jej sklad
    wejsc ma tez Malopolska Agencja Rozwoju Regionalnego.

    O tym, ze urzad marszalkowski przygotowal umowe spólki, dowiedzielismy
    sie nieoficjalnie. - Nie chce jej jeszcze komentowac - ucina rozmowe
    rzecznik marszalka województwa malopolskiego Zdobyslaw Milewski. - Z
    listem intencyjnym i umowa musza sie dokladnie zapoznac wszyscy
    wspólnicy. Potem zaczniemy negocjacje - tlumaczy.

    Wiadomo jednak, ze w projekcie umowy nowa spólke nazwano Terminal
    Lotniczy Kraków. Jej wspólnikami zostac maja Malopolska, gmina Kraków i
    Agencja Mienia Wojskowego - o tych udzialowcach mówilo sie od dawna.
    Nowoscia w projekcie jest dopuszczenie do spólki MARR. - Agencja powinna
    wesprzec przedsiewziecie finansowo i organizacyjnie - uslyszelismy w
    otoczeniu marszalka województwa.

    - Jesli MARR dolozy sie do przedsiewziecia, bedziemy sie tylko cieszyc -
    zaznacza pelnomocnik prezydenta ds. turystyki Grazyna Leja. Zaklada sie,
    ze kazdy ze wspólników otrzyma po 25 proc. udzialów. Nie wiadomo jednak
    jeszcze, jaki kapital wniosa - wszystko zalezy od tego, jak bedzie
    wyceniona dzialka przekazana do spólki aportem przez wojsko.

    Sprawa budowy miejsko-wojewódzkiego terminalu w Balicach nabrala tempa w
    polowie sierpnia. Przypomnijmy - wlasnie wtedy minister obrony narodowej,
    poprzez Agencje Mienia Wojskowego, przekazal naszym samorzadom teren pod
    wspólna inwestycje na lotnisku. - Znika ostatnia przeszkoda w sciagnieciu
    do nas tanich linii - podkreslal prezydent Jacek Majchrowski.

    Województwo, miasto i AWM rozpoczely uzgodnienia w sprawie powolania
    spólki zarzadzajacej "swoim" lotniskiem. Do urzedów zaczely zglaszac sie
    firmy projektowe i budowlane. - Mamy listy intencyjne m.in. od funduszy
    finansowych pragnacych wylozyc pieniadze na nowy terminal - zaznacza
    Grazyna Leja.

    Obiekt ma miec konstrukcje modulowa. - Dlatego mozna go zbudowac nawet w
    trzy miesiace - twierdzi dyrektor departamentu gospodarki i
    infrastruktury w urzedzie marszalkowskim Pawel Jastrzebski. - Robimy
    wstepne analizy kosztów i projekty tego, jak mialby wygladac przyszly
    terminal. Prowadzimy rozmowy z angielska firma Reid Architecture
    specjalizujaca sie w budowie obiektów dla tanich linii. Rozmawiamy tez z
    takimi potentatami jak Hochtief Aiports - dodaje. Budynek ma miec okolo 4
    tys. m kw. - Wedlug szacunków jednej z firm cena budowy metra
    kwadratowego wynosi okolo tysiac euro. Do tego trzeba doliczyc koszty
    wyposazenia - podkresla Pawel Jastrzebski.

    Europejscy tani przewoznicy beda mogli latac do Polski juz od maja. Czy
    Kraków zdazy sie przygotowac? - Jak dotad wspólpraca z wojskiem i
    województwem uklada sie dobrze. Wiecej - w tym tygodniu rozmawialam z
    wladzami urzedu lotnictwa cywilnego. Nie maja nic przeciwko drugiej
    spólce w Balicach - informuje Grazyna Leja. - Chce, zeby na przyszle
    wakacje stal juz nowy terminal i byli w nim odprawiani pasazerowie tanich
    przewozników - dodaje.

    Po co drugi terminal ?

    Kraków stara sie o tanie linie od kilku miesiecy. W "Gazecie"
    wielokrotnie pisalismy o postawie portu lotniczego w Balicach, który w
    negocjacjach sztywno potraktowal irlandzkiego Ryanaira, nie chcac
    negocjowac wysokosci oplat lotniskowych. Stanowisko portu wzburzylo
    hotelarzy oraz radnych wojewódzkich i miejskich. Interpelacje do ministra
    infrastruktury wystosowal posel Bogdan Klich. Wladze lotniska nalezacego
    w wiekszosci do warszawskiej spólki PP "Porty Lotnicze" swojego
    stanowiska jednak nie zmienily. Dlatego dzieki przychylnosci wojska gmina
    i województwo postanowily powolac na lotnisku konkurencyjna spólke. Ma
    obslugiwac samoloty tanich linii i male prywatne awionetki.

    </cytat

    pozdrav,
    tomek

    Transport: Kolej na Sławków?

    [Gazeta Wyborcza]

    Centrum logistyczne przewozów transazjatyckich powstanie w Sławkowie, a nie
    w czeskim Bohuminie - poinformował wicepremier Marek Pol. Terminal w
    Sławkowie może stać się jednym z "suchych portów" przeładunkowych o
    największym potencjale w tej części Europy. Nie wiadomo jednak, czy zostanie
    w pełni wykorzystany

    - Kwestia powstania terminalu przeładunkowego w Sławkowie została pod koniec
    czerwca uzgodniona ze stroną rosyjską. Nasi partnerzy uznają Sławków za
    zdecydowanie najlepsze miejsce na centrum logistyczne przy wielkiej ilości
    przewozów kontenerów przez Azję do Europy - poinformował w sobotę podczas
    konferencji prasowej w Krakowie wicepremier Marek Pol.
    Kontenery z Dalekiego Wschodu po załadowaniu na pociąg byłyby przewożone
    przez obie części Korei i wjeżdżałyby wprost na tory szlaku prowadzącego do
    Kolei Transsyberyjskiej. Według rosyjskich szacunków, omawianych w grudniu
    ub.r. w dzienniku "Izwiestia", teoretycznie przewóz z Azji do Europy
    Zachodniej takim kolejowym szlakiem potrwałby o jedną trzecią czy nawet
    połowę krócej niż transport przez oceany.
    Jak przekonywała na początku roku polska ambasada w Moskwie, w najbliższych
    latach Rosjanie chcieliby przewozić nowym szlakiem ok. 600 tys. kontenerów
    rocznie. To aż 12 razy więcej niż w ubiegłym roku. Obecnie Koleją
    Transsyberyjską Rosjanie przesyłają 50 tys. kontenerów rocznie. Na Zachód
    większość trafia przez Finlandię. Gdyby do Polski trafiło 20 proc. z tych
    przewozów, to po szerokich torach z Ukrainy do Dąbrowy Górniczej przybyłby
    zaledwie jeden pociąg dziennie. Na razie nie ma żadnej pewności, kiedy
    Rosjanom uda się zgromadzić tylu chętnych do przewozu ich szlakiem, by
    spełniły się ich zapowiedzi transportu 600 tys. kontenerów rocznie. A to
    oznacza, że nie wiadomo, czy inwestycja w Sławkowie byłaby opłacalna.
    Alternatywą dla polskiego terminalu było wybudowanie centrum logistycznego w
    Bohuminie w Czechach. Centrum miałoby powstać przy założeniu, że Polska
    zbuduje na swoim terenie odcinek 100 km szerokiego toru, który kończyłby się
    w tym czeskim mieście i mogłyby docierać tam przewozy z Dalekiego Wschodu. W
    tej sprawie toczyły się rozmowy Czechów z Rosjanami. Szeroki tor, czyli
    Linia Hutnicza Szerokotorowa (LHS) przebiega przez południowy-wschód i
    południe Polski, kończy się w Sławkowie (woj. małopolskie), koło Dąbrowy
    Górniczej (woj. śląskie). Ukraiński odcinek, będący przedłużeniem linii, w
    Kowlu włącza się w sieć kolei ukraińskich.
    Wicepremier wyjaśnił, że rozmowy w tej sprawie były prowadzone z partnerami
    rosyjskimi już od grudnia, ale nie nadawano im rozgłosu. - Ostatecznie w
    czasie posiedzenia komisji wspólnej, która odbyła się w pierwszej połowie
    czerwca, uzgodniliśmy, że miejscem, które najlepiej nadaje się na centrum
    logistyczne w przewozach linią transsyberyjską kontenerów do Europy jest
    Sławków - powiedział Marek Pol. Poinformował on również, że trwają już prace
    przygotowujące inwestycję w Sławkowie.
    - Sądzę, że już w przyszłym roku już będziemy mogli powiedzieć o pracach
    rzeczywistych na terenie tego terminalu. Nie ukrywam, że chcemy nadzorować
    proces inwestycyjny. Obawiamy się powierzyć tę inwestycję wyłącznie w ręce
    prywatnych inwestorów - wyjaśnił Pol.
    - Jeżeli zostaną rozwinięte przewozy transsyberyjskie koleją, to Sławków
    będzie jednym z największych suchych portów w Europie. Jeżeli proces
    inwestycyjny będzie się przedłużał, będziemy w Sławkowie tworzyć centrum
    logistyczne regionalne - podkreślił wicepremier. Na początku roku list
    intencyjny w sprawie budowy międzynarodowego centrum logistycznego w
    Sławkowie podpisały PKP Cargo SA, Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) oraz
    Centrala Zaopatrzenia Hutnictwa (CZH), która jest właścicielem terenu i
    istniejącego terminalu przy szerokim torze. W ubiegłym roku CZH
    rozstrzygnęła konkurs na projekt zagospodarowania terenu przy końcu
    szerokiego toru.
    Szacuje się, że budowa terminalu kosztować może ok. 150-200 mln dol. i może
    potrwać nawet pięć lat. Według PKP, ładunki ze wschodu na zachód przy
    wykorzystaniu magistrali transsyberyjskiej można przewozić też m.in. po
    modernizowanej międzynarodowej linii kolejowej E-20 Terespol-
    Warszawa-Poznań-Kunowice. W 2001 roku przez kolejowe przejścia graniczne w
    relacji wschód- zachód przewiezionych zostało 14 mln 242 tys. ton ładunków,
    w tym 4 mln 364,1 tys. przez LHS (import i tranzyt).

    <-------
    Moze wreszcie sie cos ruszy i przewozami intermodalnymi w Polsce

    Pozdr

    Kakish

    [pr] Ruszyła budowa ostatniego odcinka szybkiego tramwaju

    Gazeta Wyborcza, Gazeta w Krakowie, 10 lipca 2003 r.
    za: http://www1.gazeta.pl/krakow/1,35798,1566661.html

    Ruszyła budowa ostatniego odcinka szybkiego tramwaju

     Jerzy Kłeczek 09-07-2003, ostatnia aktualizacja 09-07-2003 22:15

    Dzięki tureckiej firmie Güris w 2006 r. szybki tramwaj połączy
    południowe dzielnice Krakowa z jego centrum. W środę podpisano umowę
    na realizację ostatniego odcinka tej linii.

    Güris był jedną z sześciu firm startujących w przetargu na budowę 3,7
    km torowiska - od ronda Grzegórzeckiego do nowej pętli przy ul.
    Kamiennej.

    - Ich oferta była najtańsza i spełniała wymagania banków EBOiR i EBI,
    które pożyczają na ten cel pieniądze - twierdzi Robert Romanowski,
    prezes Agencji Rozwoju Miasta.

    Turecka firma musi do końca roku zakończyć prace projektowe nowego
    odcinka linii tramwajowej, a od początku 2004 r. ruszyć z budową, by
    zakończyć ją w 33 miesiące. Zakres prac jest ogromny: należy
    zmodernizować torowisko między rondami Grzegórzeckim a Mogilskim, to
    drugie przebudować na dwupoziomowe (tramwaje będą jeździć poniżej
    jezdni, dzięki czemu torowiska nie będą się przecinać z ulicą ani z
    chodnikami), wybudować tunel pod ul. Lubomirskiego i dworcem PKP, a
    następnie stworzyć torowisko i pętlę przy ul. Kamiennej.

    - Mamy doświadczenia w takich inwestycjach - zapewnia Tanrikut Mete
    Teoman, prezes Gürisu. - 15 miesięcy temu zakończyliśmy budowę
    szybkiego tramwaju w Bursie, piątym co do wielkości mieście Turcji -
    wyjaśnia. Jak twierdzi, licząca 46 lat firma jest również wykonawcą
    metra w kilku innych miastach, z Ankarą włącznie.

    Budowa ostatniego odcinka linii szybkiego tramwaju przyniesie również
    inne korzyści: nie będzie dalszych opóźnień przy budowie Krakowskiego
    Centrum Komunikacyjnego, którą Tishman Speyer Properties wstrzymuje
    m.in. z powodu braku tunelów tramwajowych. Po oddaniu linii możliwe
    będzie rozpoczęcie innej ważnej dla Krakowa inwestycji - centralnej
    sygnalizacji świetlnej, sterującej ruchem w mieście.

    ***

    Co to jest szybki tramwaj

     JK 09-07-2003, ostatnia aktualizacja 09-07-2003 22:19

    Linia tramwajowa o długości 11,8 km, mająca połączyć ul. Witosa na
    Kurdwanowie z ul. Kamienną w centrum Krakowa. Tramwaj - naprawie całej
    trasie jadący po wydzielonym torowisku - będzie miał priorytet w ruchu
    na innych ulicach. Pierwszy etap - z Kurdwanowa do ul. Wielickiej -
    wykonano w latach 1999- 2000 i kosztował 52 mln zł. W drugim, wartym
    25 mln zł, zmodernizowano istniejące torowisko pomiędzy ul. Wielicką a
    Grzegórzecką. Trzeci, najbardziej kosztowny (33,6 mln euro), zakłada,
    że w latach 2003-2006 zbudowany zostanie ostatni odcinek do ul.
    Kamiennej.

    ***

    Historia przetargu na szybki tramwaj

     JK 09-07-2003, ostatnia aktualizacja 09-07-2003 22:20

    To już drugie podejście do tego odcinka torowiska. Budowa miała się
    rozpocząć na wiosnę 2002 r., ale prace komisji przetargowej w Agencji
    Rozwoju Miasta przedłużyły się o kilka miesięcy. Powodem było
    zaskarżenie jego wyników przez Dromex, jedną z przegranych firm. W
    spór wmieszał się ówczesny prezydent Krakowa Andrzej Gołaś i wysłał
    zamówioną przez siebie opinię prawną do Londynu. W konsekwencji EBOiR
    nakazał pod koniec zeszłego roku powtórne przeprowadzenie przetargu.
    Wzięło w nim udział sześć tych samych firm, które brały udział w
    pierwszej turze. Zaproponowały też podobne ceny - od 33,65 do 57,18
    mln euro. Szczegółowe rozpatrywanie ofert trwało kilka miesięcy.

    [pr] KZK GOP przeswietli tramwaje

    za: http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3664204.html

    KZK GOP prześwietli Tramwaje Śląskie

    Tomasz Głogowski2006-10-04, ostatnia aktualizacja 2006-10-04 21:40

    Komunikacyjny Związek Komunalny GOP chce powołać specjalną komisję,
    która zbada bezpieczeństwo w śląskich tramwajach. Chodzi o ostatnie
    wypadki, w których rannych zostało 17 osób.

    Tramwaj numer 20 w KatowicachTo był czarny wtorek na śląskich torach:
    26 września wykoleiły się dwa tramwaje. Najpierw w Bytomiu przewrócił
    się tramwaj techniczny, a motorniczy i dwóch pracowników zostało
    rannych. Po południu w Rudzie Śląskiej czołowo zderzyły się ze sobą
    dwa tramwaje linii 18. Kolejnych 14 osób odniosło obrażenia.

    KZK GOP, który zleca Tramwajom Śląskim kursowanie po śląskich torach,
    twierdzi, że te dwa groźne wypadki przelały czarę goryczy. Chce
    powołać specjalną komisję, która zbada bezpieczeństwo w tramwajach.
    Raport ma być gotowy w ciągu kilku tygodni. - Niby wszyscy wiemy, że
    po torach jeżdżą stare maszyny, ale ich rzeczywisty stan techniczny
    pozostaje zagadką. Praktycznie co miesiąc dochodzi do wypadków, w
    których ranni zostają ludzie. Mamy obowiązek zadbać o bezpieczeństwo
    pasażerów i dowiedzieć się, jaki jest naprawdę stan taboru - mówi
    Alodia Ostroch, rzeczniczka KZK GOP.

    Związek chce znaleźć niezależnych ekspertów, którzy nie będą w żaden
    sposób związani z Tramwajami Śląskimi. Już zwrócono się do
    specjalistów z Częstochowy, trwają też rozmowy z pracownikami firm z
    Krakowa i Warszawy. Być może związek zwróci się o pomoc do
    specjalistów z PKP. - Eksperci z zewnątrz zagwarantują nam, że raport
    będzie obiektywny - przekonuje Ostroch.

    Janusz Sikora, zastępca przewodniczącego Regionalnej Sekcji
    Komunikacji Miejskiej "Solidarności" i zarazem pracownik zajezdni w
    Zawodziu, przekonuje, że komisja to zły pomysł i strata pieniędzy. -
    Niektóre tramwaje rzeczywiście mają ponad 30 lat, ale każdy z nich -
    podobnie jak samochód - przechodzi badania techniczne. Wyjeżdża w
    trasę, dopiero jak zostanie dopuszczony do ruchu. Badania techniczne
    przeprowadza niezależna firma z Warszawy - przekonuje Sikora i dodaje,
    że wypadki to nie zawsze wina sprzętu, ale i ludzi.

    Motorniczowie, z którymi rozmawialiśmy, patrzą na sprawę inaczej. -
    Jeździmy gruchotami: tak trzęsie, że bolą nas d... i głowy. Ale każdy
    boi się cokolwiek powiedzieć. W firmie jest teraz prawdziwa rzeźnia:
    zwolnienia albo wysyłanie na emerytury - mówi motorniczy z długoletnim
    stażem.

    - 30-letni maluch też przejdzie badania techniczne, ale jak wyjedzie
    ze stacji, to rozsypie się na drodze. Większość tramwajów jeździ tylko
    dlatego, że łatają je koledzy z warsztatów - dodaje jego kolega.

    Tramwaje Śląskie przekonują, że przygotowały już własny program
    restrukturyzacji. Chcą uzyskać z Agencji Rozwoju Przemysłu pomoc
    publiczną w wysokości 45 mln. W ciągu pięciu lat firma chce
    wyremontować 90 tramwajów, czyli ok. 25 proc. całego taboru. Od 2007
    roku ma zacząć się remont torów.

    Prawdopodobnie jeszcze w tym roku właścicielem Tramwajów Śląskich
    zostanie KZK GOP. Później akcje firmy mają być przekazane 12 śląskim
    gminom, w których jeżdżą tramwaje. - Raport pomoże nam też ustalić
    listę najpilniejszych inwestycji. Tak by gminy, które przejmą firmę,
    wiedziały, na co muszą wydać pieniądze w pierwszej kolejności -
    przekonuje Ostroch.

    [Newsy] Wiadomości o nowych połączeniach


    Cytat:
    Ryanair uruchamia połączenia lotnicze z Dublinem

    Przez najbliższy tydzień będzie można kupić za złotówkę bilety na loty do końca lutego 2007 r.
    Do Rzeszowa przyleciała w środę Caroline Baldwin, dyrektor sprzedaży i marketingu w Ryanair. Ogłosiła, że od 24 stycznia irlandzki przewoźnik uruchamia połączenia Rzeszowa z Dublinem. Ryanair szacuje, że w pierwszym roku ze stolicy województwa podkarpackiego do Dublina przewiezie około 30 tysięcy pasażerów. - To są dane bardzo ostrożne. Średnie obłożenie w naszych samolotach wynosi 84 proc., a w przypadku lotów z Rzeszowa do Dublina zakładamy, że będzie to 75 proc. - mówi Caroline Baldwin.

    Dlaczego Ryanair wybrał Rzeszów? Baldwin twierdzi, że zdecydowały o tym głównie względy finansowe, bo Ryanair uruchamia z Dublina następnych dwanaście połączeń do krajów europejskich i kupił trzy nowe samoloty Boeing 737. - Rzeszów jest dla nas bardzo atrakcyjnym miastem, dlatego zdecydowaliśmy się na taki krok - mówiła Caroline Baldwin. Do Dublina i z powrotem będzie można latać dwa razy w tygodniu - w środy i piątki. Wylot z Rzeszowa zaplanowany jest na godz. 21.20, z Dublina - o godz. 16.50. Podróż trwa niecałe dwie godziny.

    - W Dublinie jest tylko jedno lotnisko. Po wyjściu z samolotu w ciągu trzydziestu minut będzie można dojechać autobusem do centrum miasta - podkreślała Baldwin. Od dzisiaj do przyszłej środy włącznie bilety do Dublina są w promocyjnej cenie - kosztują złotówkę, bez podatków i opłat lotniskowych. Natomiast z Dublina do Rzeszowa bilet w promocji kosztuje 1 euro. Potem średnia cena ma wynosić 41 euro. Bilety można rezerwować na stronie www.ryanair.com.

    Ryanair wierzy w sukces połączeń Rzeszów - Dublin, ale zapewne nie na taką skalę jak z Londynem, gdzie od października ubiegłego roku przewiózł ponad 95 tys. pasażerów, a wcześniej szacował, że może być to najwyżej 40 tys.

    Podczas konferencji dziennikarze pytali, czy irlandzki przewoźnik uruchomi kolejne połączenia z Rzeszowem. Ostatnio mówiło się o angielskim Liverpoolu. - W październiku wprowadzamy nowy rozkład, nie będzie w nim połączenia Rzeszowa z Liverpoolem. Być może w kwietniu 2007, kiedy podsumujemy rok finansowy - stwierdziła Boldwin. - A Rzym, Glasgow, Barcelona? - dopytywaliśmy. - Na razie nie wchodzą w grę - odpowiadała szefowa marketingu w Ryainar.

    Caroline Baldwin mówiła też, że wciąż nie zapadła decyzja o budowie bazy serwisowej Ryanaira. O tę inwestycję walczy Rzeszów i łotewska Ryga. - Rzeszów wciąż jest brany pod uwagę.

    W konferencji brał udział także marszałek województwa podkarpackiego Leszek Deptuła. Ogłosił, że w końcu Państwowe Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze, właściciel portu w Jasionce, mogą przeznaczyć 16 mln zł z budżetu państwa na inwestycje w podrzeszowskim porcie. W tym roku rozpoczną się prace przy budowie dróg dojazdowych do lotniska i parkingu. Deptuła zapewniał, że naprzód posuwają się sprawy związane z powołaniem przez samorząd spółki, która będzie zarządzać lotniskiem. - Jako spółka możemy się starać o unijne pieniądze. Do podziału jest 600 mln zł. Można dostać 75 proc. dofinansowania inwestycji - mówił marszałek.

    Na konferencji nie było przedstawicieli PPL-u. Daniel Kozdęba, wiceprezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, która prowadziła negocjacje z Ryanairem, mówił: - Spokojnie, Podkarpacie się nie wyludni. Jeżeli my nie umożliwimy ludziom dogodnych wyjazdów, będą jeździli z Krakowa. Jestem przekonany, że mieszkańcy wrócą do Rzeszowa. Tu mają przecież rodziny.

    Po oficjalnej części delegacja urzędu marszałkowskiego zaprosiła Caroline Baldwin na obiad. Gościom podawano łososia z kremem tuńczykowym i grillowane mięso.

    [Jasionka]Międzynarodowy Port Lotniczy Rzeszów- Jasionka

    Port Lotniczy w Jasionce w przyszłym roku dostanie potężny zastrzyk finansowy. W poniedziałek został przyjęty nowy budżet PPL. Podrzeszowskie lotnisko otrzyma blisko 60 mln zł. To nie wszystko - będą także pieniądze z Unii Europejskiej, budżetów państwa i województwa
    - Udało się - nie ukrywa zadowolenia Wiesław Mardosz, dyrektor Portu Lotniczego w Jasionce. - Lata 2007-2008 dla lotniska będą najlepsze w całej historii portu - dodaje. Informacje "Gazety" sprzed kilkunastu dni, że właściciel portu - Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, zamierza przeznaczyć w przyszłym roku potężne pieniądze dla lotniska w Jasionce, potwierdziły się. Z budżetu na 2007 r. PPL przekaże blisko 60 mln zł, czyli około dziesięciu procent całego budżetu. - To są niewiarygodnie duże pieniądze. Zarząd PPL przekonał się, jakie perspektywy rozwoju stoją przed lotniskiem. Musimy to wykorzystać - stwierdza dyrektor Mardosz.

    Z kwoty prawie 60 mln zł 20 mln zostanie przeznaczone na budowę nowego terminalu pasażerskiego, kolejne 16 mln na kontynuowanie rozpoczętych już robót (m.in. budowa dróg dojazdowych do terminalu, parkingów, mediów), dalsze 10 mln na rozbudowę płyty postojowej i 13 mln na utrzymanie lotniska. PPL twierdzi, że nowy terminal jest dla niego priorytetem. Na drugim miejscu uruchomienie w połowie czerwca przyszłego roku bezpośrednich połączeń Rzeszowa z Nowym Jorkiem. - Rozmowy z LOT-em są już bardzo zaawansowane. Na przełomie marca i kwietnia sprawa powinna zostać ostatecznie zamknięta - zapowiada Mardosz. Przypomina, że Rzeszów będzie trzecim miastem w Polsce - po Krakowie i Warszawie - które zyska bezpośrednie połączenia transatlantyckie.

    Co to może oznaczać dla Rzeszowa i regionu podkarpackiego? - Ogromny wzrost pasażerów. W górę pójdą także ceny działek wokół lotniska, gdzie będzie usytuowany Park Naukowo-Technologiczny. Inwestorzy już pytają o te grunty. Wiedząc, że stolica Podkarpacia ma połączenia z USA, będziemy poważnie traktowani przez kontrahentów. Wzrośnie prestiż Rzeszowa w kraju i na całym świecie. Prestiż jest bezcenny. Należy się cieszyć, że lotnisko dostanie tak ogromne pieniądze. Zaczynamy się liczyć na arenie międzynarodowej - uważa Daniel Kozdęba, wiceprezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

    Samoloty Boeing 737, które będą kursować na transatlantyckiej trasie, na pokład mogą zabrać ponad 200 pasażerów. Do Nowego Jorku mają latać dwa razy w tygodniu. Dyrektor Mardosz mówi, że do tego czasu lotnisko musi spełnić szereg wymogów bezpieczeństwa. - Przede wszystkim konieczne jest ogrodzenie. Wykonawca lada dzień wchodzi z robotami. Lotnisko musi mieć też pełny monitoring - wylicza Mardosz. Twierdzi, że brak nowego terminalu nie jest przeszkodą w uruchomieniu połączeń transatlantyckich. - W godz. od 14 do 17 możemy odprawiać pasażerów lecących do USA. W tym czasie nie startują ani nie lądują inne samoloty.

    Jeszcze więcej pieniędzy, bo aż 56 mln euro, lotnisko otrzyma z unijnego programu Infrastruktura i Środowisko. Podkarpaccy parlamentarzyści chcą też, by podrzeszowski port w przyszłym roku otrzymał z budżetu państwa kolejne 20 mln zł. Decyzję podejmie Sejm. Trwają też prace nad nowym budżetem województwa podkarpackiego. Dla Jasionki ma się w nim znaleźć 12 mln zł, pod warunkiem że sejmik powoła spółkę, która będzie zarządzać lotniskiem. - W tym roku już na pewno nie zdążymy, ale w pierwszy półroczu 2007 r. jest to realne, o ile po wyborach nowe władze województwa nadal będą zainteresowane rozwojem portu - powiedział Leszek Deptuła, marszałek województwa podkarpackiego.

    http://miasta.gazeta.pl/r...62,3722186.html
    -----------------------
    a jednak ten dyrektor jest za rozwojem lotniska oby tak dalej ... dobrze
    ze daja kase czyli skoro 100 mln jest na 2 lata to po ok 50 jest na
    przyszly rok ?? duzo
    fajnie bedzie jak to polaczenie do usa wypali

    Wieści z miasta

    Cytat:Takiego wydarzenia w Rzeszowie jeszcze nie było. W połowie listopada będą tu gościć przedstawiciele ambasad wszystkich krajów zrzeszonych w UE. - To będzie promocja miasta, regionu i Doliny Lotniczej. Sygnał, że Polska to nie tylko Warszawa i okolice, ale też takie regiony jak Podkarpacie - mówi szef Doliny.
    Pomysłodawcą zorganizowania tej misji jest Ambasada Francji w Polsce. - Wasze województwo rzeczywiście jest postrzegane jako region leżący gdzieś z boku. Kojarzą się z nim piękne krajobrazy i sąsiedztwo Ukrainy. My natomiast patrzymy i pilnujemy tego, co się dzieje w polskiej gospodarce. I już dawno zauważyliśmy waszą Dolinę Lotniczą. Chcemy ją pokazać Europie - mówi Jeromy Baconin, radca finansowy ambasady francuskiej.

    Francja do końca tego roku sprawuje prezydencję w Unii Europejskiej. - Był u mnie około dwóch miesięcy temu konsul generalny Francji z Krakowa. Już wtedy zapowiedział, że ambasada myśli o zorganizowaniu takiego spotkania. To będzie naprawdę duża sprawa. Promocja Rzeszowa i całej Doliny Lotniczej. Dzięki temu możemy mieć nowych inwestorów - mówi prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc.

    Spotkanie zostało zaplanowane na 12 i 13 listopada. W tych dniach w Rzeszowie pojawią się przedstawiciele wszystkich ambasad krajów unijnych. To będą głównie attaché i radcy handlowi. Pierwszy dzień zapowiada się bardziej uroczyście, drugi będzie roboczy. 12 listopada będzie spotkanie w rzeszowskim ratuszu, urząd miasta chciałby oprowadzić delegację po podziemiach, potem konferencja prasowa i uroczysta kolacja w Zamku w Łańcucie. Drugiego dnia dyplomaci odwiedzą firmy zrzeszone w stowarzyszeniu Dolina Lotnicza: rzeszowską WSK i Hispano-Suiza w Sędziszowie, a także Politechnikę Rzeszowską i Zespół Szkół Elektromechanicznych.

    - Ważne, że to nie będzie wizyta kurtuazyjna, tylko przyjadą ludzie świetnie znający się na gospodarce. To będzie promocja miasta, regionu i Doliny Lotniczej. Sygnał, że Polska to nie tylko Warszawa i okolice, ale też takie regiony jak Podkarpacie - mówi Andrzej Rybka, szef stowarzyszenia Dolina Lotnicza. - Przedstawiciele ambasad przekażą informacje o Podkarpaciu, o Dolinie, o Rzeszowie w swoich krajach. Informacje, że Podkarpacie to nowoczesny region, a Rzeszów to stolica Doliny Lotniczej. W ten sposób wyślemy sygnał o marce Rzeszowa poza granice kraju - podkreśla Rybka. Firmy Doliny według niego też mogą zyskać na takiej imprezie, bo będą podczas niej akcentowane jej możliwości kooperacyjne i inwestycyjne.

    - Chcemy przy tej okazji wypromować Podkarpacki Park Naukowo-Technologiczny - zaznacza Waldemar Pijar, prezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Agencja zarządza parkiem, czyli rozległymi terenami, już w części uzbrojonymi, przy lotnisku w podrzeszowskiej Jasionce. To tereny, gdzie zainwestował Borg Warner i MTU. - Przygotowujemy prezentację multimedialną. Powiemy, że mamy jeszcze w parku 10-procentową rezerwę terenów dla dużego inwestora. Może dzięki tej misji uda się go pozyskać? - dodaje Pijar.

    - Podczas listopadowej wizyty chcemy pokazać przedstawicielom ambasad, że w Dolinie Lotniczej przedsiębiorstwa ze sobą znakomicie współpracują. Szczególnie chcemy zwrócić uwagę na to, że są tu już firmy z kapitałem zagranicznym - mówi Andrzej Czarnecki, rzecznik WSK Rzeszów.

    - W przyszłym roku planujemy zorganizować przyjazd do Rzeszowa francuskich przedsiębiorstw z branży lotniczej. To będzie typowe spotkanie biznesowe, które może przynieść Dolinie Lotniczej nowych inwestorów - zapowiada Baconin.

    Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów



    http://miasta.gazeta.pl/r...ospodarczy.html

    Przemysł, SSE, PNT w aglomeracji rzeszowskiej - zapowiedzi

    Wlasnie mowili w Aktualnosciach ze MTU bedzie chcialo rozpoczac produkcje juz w Maju przyszłego roku , czyli niedlugo rozpoczna budowe fabryki.

    a tu z gazety :

    Cytat:MTU: Rozpoczynamy inwestycję w Jasionce

    Producent części do silników samolotów - MTU na wiosnę chce rozpocząć budowę swojej fabryki w podrzeszowskiej Jasionce. - Produkcja powinna ruszyć już w 2009 roku - poinformowali w poniedziałek przedstawiciele niemieckiej firmy.

    Fot. Krzysztof Koch / AG
    - Bardzo cieszy to, że w moim rodzinnym mieście powstaje taka inwestycja - fabryka, w której wykorzystywane będą wysokie technologie i gdzie znajdą zatrudnienie fachowcy. Tych u nas nie brakuje - mówił Jan Bury, wiceminister skarbu (na zdjęciu pierwszy z prawej strony). Obok niego Richard Maier, kierownik projektu w MTU Aero Engines Polska

    - Zdecydowaliśmy się zlokalizować nasz nowy oddział w Rzeszowie, gdyż rejon ten ma do zaoferowania dobrze rozwiniętą bazę przemysłową w postaci znajdujących się tu przedsiębiorstw przemysłu lotniczego oraz duże zaplecze dobrze wykwalifikowanych fachowców - wyjaśniał Richard Maier, kierownik projektu w MTU Aero Engines Polska.

    Poniedziałkowe spotkanie przedstawicieli firmy MTU z wiceministrem skarbu Janem Burym, władzami Rzeszowa, konsulem honorowym Republiki Federalnej Niemiec Adamem Gajdkiem oraz przedstawicielami Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego miało uroczysty charakter.

    - Dzisiaj ogłaszamy oficjalnie rozpoczęcie tej inwestycji - mówili przedstawiciele MTU, którzy zaprezentowali szczegóły swojego przedsięwzięcia oraz podali terminy realizacji.

    - Początek budowy nowego zakładu w Jasionce planowany jest na wiosnę tego roku. Budynek (według projektu niemieckich architektów z monachijskiego biura Henn Architekten oraz krakowskiego biura Perbo Projekt) będzie miał ponad 18 tys. m kw. powierzchni i powstanie na siedmiohektarowym terenie w obrębie Aviation Valley, czyli Doliny Lotniczej - wyjaśnili przedstawiciele niemieckiej firmy. Produkcja ruszyć ma rok później.

    Do zadań polskiej spółki-córki MTU należeć będzie m.in. projektowanie i produkcja łopatek kierowniczych i łopatek wirujących do turbin niskiego ciśnienia, montaż tychże turbin oraz naprawa części. - W polskiej Dolinie Lotniczej stworzymy Center of Excellence (Centrum Doskonałości) w zakresie niechłodzonych łopatek sprężarek i łopatek turbinowych znajdujących zastosowanie we wszystkich przyszłych programach rozwoju zespołów napędowych MTU przeznaczonych dla lotnictwa cywilnego - mówił Maier. - Podkreślenia wymaga fakt, że cały proces, począwszy od projektowania i na naprawie skończywszy, będzie odbywał się w jednym miejscu - wyjaśniali przedstawiciele MTU.

    Na początek w polskim oddziale zatrudnionych będzie około 100 pracowników, a do roku 2012 ich liczba ma wzrosnąć do 400 osób. Rekrutacja fachowego personelu już trwa. W ciągu najbliższych trzech lat MTU zamierza zainwestować ok. 70 mln euro.

    *Światowy potentat

    Firma MTU Aero Engines jest wiodącym niemieckim producentem zespołów napędowych, a na rynku międzynarodowym zalicza się do potentatów w swojej branży. Przedsiębiorstwo projektuje, wytwarza, rozprowadza i serwisuje zespoły napędowe przeznaczone dla lotnictwa cywilnego i wojskowego oraz stacjonarne przemysłowe turbiny gazowe. W roku 2006 obroty firmy wyniosły 2,4 mld euro. Na całym świecie firma zatrudnia ponad 7 tys. pracowników.

    Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów



    Nareszcie , oby kolejne firmy rownie szybko ruszły ze swoimi inwestycjami.

    Euro 2012 kopniakiem w przód dla podkarpacia?

    Debata w "Gazecie". Jak wygrać Euro?

    Cytat: W czwartek w redakcji "Gazety" w Rzeszowie władze wojewódzkie, prezydent miasta i prezes związku piłkarskiego zadeklarowali utworzenie komitetu, który ma opracować ofertę Podkarpacia dla uczestników i kibiców Euro 2012.

    W siedzibie "Gazety" odbyła się debata poświęcona temu, jak Podkarpacie może wykorzystać Euro 2012. Zaprosiliśmy do niej Zygmunta Cholewińskiego, marszałka podkarpackiego, wojewodę Ewę Draus i Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa. W dyskusji brali udział także Maciej Łobos z pracowni architektonicznej MWM, socjolog dr Krzysztof Prendecki, Barbara Kuźniar-Jabłczyńska, szefowa Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, oraz Kazimierz Greń, prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej.

    Wszyscy zbyli zgodni, że Euro 2012 to dla Podkarpacia ogromna szansa na rozwój. Aby zrobić krok do przodu, konieczne są najważniejsze inwestycje: budowa autostrady A4, drogi ekspresowej S19 i rozbudowa lotniska. Rząd obiecuje, że do 2012 r. te inwestycje będą gotowe. - Jeśli ich nie będzie, to cała reszta jest mało istotna - podkreślała Barbara Kuźniar-Jabłczyńska. - Euro 2012 jest dla nas batem, który będzie nas dopingował, by te inwestycje zrealizowano w odpowiednim czasie. Musimy ustalić, co jest dla nas priorytetem - dodawał Zygmunt Cholewiński.

    Na razie różowo nie jest. Inwestycje drogowe są słabo przygotowane, brakuje decyzji środowiskowych, wciąż nie wiadomo, jak ma przebiegać A4 z Rzeszowa do Korczowej. - Jesteśmy w lesie - mówiła Ewa Draus.

    Promocja musi być

    Co oprócz nowych dróg i lotniska zaoferujemy kibicom? - W Regionalnym Programie Operacyjnym są duże kwoty dla przedsiębiorców. Będziemy promować tych, którzy chcą funduszy na inwestycje turystyczne, restauracje, hotele. Planowana jest duża inwestycja Resovia Park, ma być przebudowany Stali Rzeszów. Z Ukrainą będziemy pisać wspólne projekty. Możliwości jest dużo - mówiła szefowa rzeszowskiego RARR.

    Kazimierz Greń zaproponował budowę ośrodka treningowego na Podkarpaciu, z którego mogłyby korzystać drużyny Euro 2012. Pojawiła się koncepcja budowy takiego obiektu w Boguchwale. Marszałek obiecywał, że jeżeli tamtejsze władze przedstawią konkretne propozycje, to je rozpatrzy.

    A Tadeusz Ferenc narzekał, że zostaliśmy po raz kolejny wykołowani. - W żadnym mieście w pobliżu Ukrainy nie będą się odbywały mecze - żałował prezydent. Ferenc nie wierzy, że z Krakowa do Rzeszowa piłkarze przyjadą trenować. - Nawet jak któraś drużyna przyjedzie, to będzie to tylko jedenastu chłopaków, rezerwowi i obsługa - dodał Ferenc. Riposta była natychmiastowa: - Ale przecież za drużyną przyjadą kibicie, dziennikarze, stacje telewizyjne - odpowiadał Kazimierz Greń.

    Tadeusz Ferenc wspomniał, że miasto prowadzi rozmowy z sieciami hotelarskimi i że stadion Stali będzie przebudowany do 2010 r.

    Kolejną bolączka Podkarpacia jest brak promocji. - Mamy zły wizerunek. Na targach w Berlinie Łódź miała trzy duże stoiska, a my małe biurko z trzema książeczkami. Podkarpacie jest jak włoska Pulia. Jest piękna, ale nikt tam nie jeździ - ironizował dr Krzysztof Prendecki. Potem dodał: - Jak się wychodzi z rzeszowskiego dworca PKP, to nie wiadomo, w którym kierunku jest centrum.

    Jego zdaniem Euro 2012 jest doskonałą okazją do polepszenia stosunków polsko-ukraińskich. Sugerował, by przy okazji mistrzostw nawiązać współpracę ze Lwowem, w którym odbywać się będą mecze. - Musimy się nastawić na nowoczesność - zaapelował.

    Nie zrażajmy inwestorów

    Maciej Łobos zachęcał, by miasto skorzystało z usług znanych na całym świecie architektów, którzy mogliby zaprojektować przebudowę stadionu Stali. - Za nazwiskiem znanego architekta idzie ogromna promocja. Wydamy duże pieniądze, ale one dwukrotnie się zwrócą. Bo dobry projekt krąży później po całym świecie, Rzeszów stanie się rozpoznawalny - przekonywał Łobos. Nawiązał też do zamieszania wokół inwestycji Resovia Park. Marszałek nie zgodził się na przekazanie działki inwestorowi, gdzie miał powstać aquapark. - Panie marszałku, jak przychodzi inwestor i mówi, że zbuduje nam stadion, a potrzebuje działki, to mu ją dajcie. Jak inwestorowi się nie uda, to nie nasz problem - mówił Maciej Łobos.

    - Wszystko musi być zgodne z prawem - odparował marszałek Cholewiński.

    Wojewoda Ewa Draus zapowiedziała, że powoła komitet koordynujący przygotowania do Euro 2012.

    Źródło: Gazeta Wyborcza - Rzeszów

    [Promocja] Strategia marki Rzeszów

    andree,
    No właśnie, stolica przemysłu lotniczego bez terminalu na lotnisku, Muzeum Lotnictwa budowane jest w Krakowie itp.

    Cytat:
    Półmetek prac nad marką Rzeszowa. Lotnictwo?
    Artur Gernand
    2008-10-01, ostatnia aktualizacja 2008-10-01 20:03

    Rolnictwo ekologiczne? Raczej nie. Może turystyka, Bieszczady? Też odpada. Strategię marki i promocję Rzeszowa należy oprzeć na lotnictwie, wysokich technologiach, ośrodku akademickim lub na Polonii.

    Do takich wniosków doszli przedstawiciele firmy Public Profits z Poznania, która dla stolicy Podkarpacia opracowuje Strategię Marki Rzeszów i Program Promocji Miasta Rzeszowa na lata 2009-2013. Prace nad tymi dokumentami są właśnie na półmetku. Wczoraj w ratuszu zaprezentowano wstępne rezultaty badań, które firma przeprowadziła w Rzeszowie. Polegały one przede wszystkim na rozmowach z 80 mieszkańcami miasta, a także na wywiadach z tzw. liderami opinii, czyli m.in. przedstawicielami lokalnego biznesu, mediów oraz uczelni. Wywiady z mieszkańcami, którzy byli przepytywani na rynku, targowisku i parkingu przed galerią handlową, złożyły się na blisko piętnastominutowy film o naszym mieście. Wczoraj był pokazywany w ratuszu.

    Na podstawie zebranych opinii firma nakreśliła wizerunek miasta, z jego mocnymi i słabymi stronami. Do tych pierwszych zaliczono m.in. centrum przemysłu lotniczego, relatywnie silny ośrodek akademicki, czystość i ład estetyczny, a także autorytet i popularność prezydenta miasta.

    Do słabych stron naszego miasta ankietowani zaliczyli m.in. brak spójnej, długofalowej polityki rozwoju Rzeszowa, brak ładu przestrzennego oraz niedostateczną liczbę atrakcji kulturalnych.

    Na podstawie zgromadzonego materiału przedstawiciele firmy Public Profits określili cztery kierunki, w których powinna zmierzać polityka promocyjna miasta, wyznaczyli także te, których miasto powinno się raczej wystrzegać. Do tych ostatnich zaliczyli m.in. produkcję żywności ekologicznej czy turystykę. - M.in. ze względu na niewielką liczbę wyrazistych atrakcji turystycznych, które są w Rzeszowie - uważa prof. Rafał Drozdowski, socjolog, prezes agencji Public Profits.

    Według przedstawicieli agencji, tworząc markę Rzeszowa, należy oprzeć się przede wszystkim na tradycjach lotniczych miasta. Drugi kierunek to wysokie technologie. - Rzeszów, jako stolica polskiej gospodarki innowacyjnej - mówił Drozdowski. Kolejny to ośrodek akademicki. - Z tym że chodzi o ośrodek wyspecjalizowany w unikalnych kierunkach kształcenia. Posłużę się przykładem: na większości uczelni jest kierunek psychologia. Dlaczego w Rzeszowie, mieście z tradycjami lotniczymi, nie można stworzyć np. psychologii lotnictwa? - proponował prof. Drozdowski. Ostatni kierunek wskazany przez firmę z Poznania ma związek z cyklicznie odbywającym się w Rzeszowie festiwalem zespołów polonijnych. - Są tutaj takie tradycje, dlaczego więc Rzeszów nie mógłby stać się centrum badań nad Polonią i migracjami? - zastanawiał się szef Public Profits.

    Wszystkie zaprezentowane wczoraj kierunki są punktem wyjścia do konkretnych rozwiązań związanych z marką i strategią promocji, które firma Public Profits ma przedstawić do końca października. Czy idą w dobrym kierunku? Zdaniem Krzysztofa Kaszuby, rektora rzeszowskiej Wyższej Szkoły Zarządzania, stawianie na lotnictwo to dobry wybór. - Ważne jest jednak to, aby podkreślić, że Rzeszów jest stolicą polskiego lotnictwa. Miast, które mają tradycje związane z tym przemysłem, jest wiele, choćby Świdnik czy Mielec. Na tę stolicę musi być postawiony mocny akcent - radził Kaszuba. Radnemu Jackowi Kiczkowi z kolei w prezentowanych wynikach badań zabrakło opinii o tym, jak postrzegany jest Rzeszów na zewnątrz. - To jak my, mieszkańcy, widzimy nasze miasto, wiadomo. Ciekaw jestem jednak zdania ludzi z innych miast - mówił Kiczek. Dr Tomasz Soliński, specjalista ds. PR z Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania, pytał przedstawicieli Public Profits, jakie konkretnie mają pomysły na wypromowanie akademickości Rzeszowa oraz jego tradycji lotniczych. - Konkrety zaprezentujemy do końca października - zapowiedzieli autorzy strategi marki i promocji Rzeszowa.

    Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów



    Niestety, jeśli oferta kulturalna Rzeszowa nie poprawi się, to nie wydaję mi się abym wrócił do miasta po studiach... Trochę mi szkoda, ale coraz częściej o tym myślę. Przeraża mnie wizja polonijno-ludowych imprez co tydzień...

    Moim zdaniem Rzeszów powinien postawić na rozrywkę alternatywną, niszową i na wysokim poziomie, małe ale międzynarodowe festiwale oraz jedną imprezę masową.

    Nie chcę krytykować raportu Public Profits, ale to co teraz wyczytałem to są oczywiste banały. Wydawało mi się, że za 70 000 można znaleźć bardziej subtelne USP.

    [Promocja] Kampania promocyjna - Rzeszów zdaje egzamin

    Ściana wschodnia bije się o wykształciuchów
    Cytat:
    Uniwersytety walczą o studentów billboardami

    Dwa największe ośrodki akademickie ściany wschodniej toczą wojnę podjazdową o studentów. Rzeszów i Lublin wśród oskarżeń o "nieuczciwą konkurencję" zasypały się wzajemnie billboardami zachęcającymi maturzystów do studiowania na ich uczelniach - pisze DZIENNIK. "To walka o odzyskanie miejskiej elity intelektualnej przetrzebionej wielką emigracją do Anglii" - mówią eksperci.

    Uśmiechnięty chłopak z pasją oddaje się grze na skrzypcach. "Bądź wolny - studiuj w Lublinie" - mówi wielki bilboard. Taka reklama miała zachęcić 19-latków ze wschodniej Polski, by za dwa miesiące złożyli swoje świadectwa maturalne na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej albo Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

    "Chcieliśmy pokazać, że nasze miasto to świetne miejsce, gdzie można zdobyć dobre wykształcenie, ale też rozwijać swoje pasje" - mówi DZIENNIKOWI Janusz Babicz z agencji reklamowej, która przygotowała kampanię. "Przyłączyliśmy się, bo ta kampania promuje miasto, ale też i naszą uczelnię" - przekonuje rzeczniczka KUL Beata Górka.

    Wiadomo jednak, że nie chodzi tylko o studiowanie. Ściana wschodnia otrzymała potężny cios, jak wielka emigracja 2005 roku pozbawiła ją znacznej części wykształconych elit. Studenci, z których statystycznie spora część zostaje w mieście, to szansa na wypełnienie luki.

    "Takie miasta jak Lublin czy Rzeszów bardzo dużo straciły, wyjechała z nich cała masa młodych, zaradnych ludzi i żeby tę lukę zapełnić, trzeba na różne sposoby przyciągnąć nowych mieszkańców" - mówi DZIENNIKOWI socjolog Krzysztof Łęcki.

    Problem w tym, że chętnych w kolejce po studentów jest więcej. Niemal równolegle z kampanią Lublina, swoją własną rozpoczął Rzeszów. Aż kilkadziesiąt plakatów z hasłem "Rzeszów zdaje egzamin", zawisło właśnie w Lublinie.

    "Dowiedzieliśmy się, że Lublin planuje taką akcję, i chce swoje plakaty powiesić w Rzeszowie i innych miastach naszego województwa, dlatego stwierdziliśmy, że musimy ich wyprzedzić" - opowiada Mariusz Sidor, odpowiedzialny za promocję we władzach 170-tysięcznego miasta.

    Przyznaje, że miasto Uniwersytetu Rzeszowskiego ma problem z nowymi rocznikami. Rzeszowskie uczelnie z roku na rok pozyskują coraz mniej studentów. To rodzi poważne zagrożenie nie tylko dla tych uczelni, ale dla przyszłości Rzeszowa.

    "Nasze miasto potrzebuje młodych ludzi, którzy zwiążą z nim swoją przyszłość, będą profesjonalnym, wykształconym zapleczem, którzy pozwolą mu się szybko rozwijać" - twierdzi Sidor.

    W reklamowo-billboardowej wojnie na razie udziału nie biorą dwa inne miasta z sąsiednich województw. Białystok dał się bez walki oplakatować Lublinowi, zaś Kielce uznały, że przekonywanie kogokolwiek do wybrania innego miasta na prowincji jest chybione.

    "Kampania Lublina i Rzeszowa to źle wydane pieniądze, bo nasi maturzyści wybierają na studia Kraków, Warszawę albo rodzinne miasto" - powiedział DZ prezydent Kielc Wojciech Lubawski.

    Innego zdania są jednak przedstawiciele studentów. Piotr Janeczka z portalu studentnews.pl twierdzi, że bilboardowy atak to zapowiedź całej fali podobnych starć.

    "Mniejsze miasta akademickie zaczynają rozumieć, że od napływu młodych ludzi zależy ich przyszłość" - mówi DZIENNIK. Podobnie uważa Dawid Rogasik ze Stowarzyszenia Studenckiego Wiggor. "Warszawa, Kraków czy Wrocław sobie poradzą, bo tu i bez reklamy ciągnie ambitna, zdolna młodzież z całej Polski. Mniejsze, mniej prestiżowe ośrodki muszą się więc mocno starać, żeby młodych zdobyć" - mówi.

    Łęcki dodaje z kolei, że w epoce wysokich technologii i rozwoju edukacji, każdy student jest skarbem. Jeżeli Rzeszów, Kielce czy Białystok zdobędą sobie etykietkę miasta, w którym dobrze jest skończyć studia, zapewnią sobie tłuste lata.

    "Większość studentów decyduje się studiować tam, gdzie chce w przyszłości pracować" - mówi Łęcki. "Władze miast rozumieją, że od siły przyciągania młodych zależy to, czy czeka je rozwój, czy zastój" - dodaje.


    Dziennik.pl

    newsy 2007

    Budujemy nowy dom - W ubiegłym roku we Wrocławiu powstały ponad cztery tysiące mieszkań

    To już pewne. Kryzys wrocławskiego budownictwa się skończył. W ubiegłym roku budowlańcy oddali do użytku ponad 4300 mieszkań, czyli dwa razy więcej niż rok wcześniej

    Najważniejsze pytanie brzmi jednak, jak przełoży się to na koszt zakupu własnych czterech kątów. – Widać już wyraźnie, że wzrost cen mieszkań nie jest tak gwałtowny jak w ubiegłym roku. Jeśli w ubiegłym roku zdrożały one prawie o osiemdziesiąt, a w ciągu dwóch lat nawet o sto procent, to do lutego tylko o osiem procent – tłumaczy Leszek Michniak, prezes Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości.

    Więcej czterech kątów

    Oznacza to, że szaleńczy wzrost cen się kończy. Pod koniec roku średnia cena mieszkania na wtórnym rynku to 6 tys. zł, teraz jest tylko o 250-300 zł wyższa. Dlaczego? Pierwszym z powodów jest coraz więcej oddawanych do użytku lokali. I nie będzie to krótki przyrost. Wskazuje na to liczba wydanych pozwoleń na budowę. Inwestorzy dostali ich tyle, żeby postawić budynki, w których znajdzie się ponad 7700 mieszkań. Czyli dwa razy więcej, niż oddano do użytku w ubiegłym roku.
    Na tle innych dużych miast nasze budownictwo wygląda lepiej niż dwa lata temu, kiedy Wrocław był jedynym dużym miastem w kraju, w którym powstało mniej mieszkań niż rok wcześniej. Wtedy jedynie w Krakowie nie zanotowano wzrostu o jedną trzecią. Dziś wrocławscy deweloperzy nadrabiają dystans. W ubiegłym roku wybudowali 4379 mieszkań. Więcej niż w Poznaniu (2734) i Gdańsku (3293). Wciąż jednak jesteśmy w tyle za Krakowem (6612) i Warszawą (13686).

    Dużo drożej nie będzie

    – To skutki programu pomocy dla budownictwa mieszkaniowego – cieszy się Grzegorz Roman, dyrektor departamentu architektury i rozwoju we wrocławskim magistracie. – Więcej jest terenów objętych planami zagospodarowania, na których można budować – dodaje.
    Jest jeszcze jeden powód, dla którego wzrost cen nie jest już tak gwałtowny: mniejsze zainteresowanie kupnem. – Chciałbym kupić własne mieszkanie, ale mnie na nie nie stać. Teoretycznie razem z narzeczoną zarabiamy tyle, że bank dałby nam kredyt. Ale jeśli miałbym płacić miesięcznie prawie 800 zł raty, to nie miałbym za co kupić jedzenia – żali się Marek Nowakowski, młody wrocławianin.
    Agencje nieruchomości zauważyły, że od 3-4 tygodni znacznie mniej lokali zmienia właścicieli. – Z moich obserwacji wynika, że od połowy lutego klienci obserwują rynek. Nie kupuje się tak dużo mieszkań, jak na przełomie roku. Do transakcji dochodzi najczęściej tylko wtedy, gdy właściciele muszą sprzedać i spuszczają cenę – potwierdza Helena Dębska z Cel Nieruchomości.
    – Większość tych, których stać było na mieszkanie, kupowało je w ciągu ubiegłych dwunastu miesięcy. W obawie przed tym, że będzie jeszcze drożej. Dlatego przewiduję, że ceny się zatrzymają. A gdy dojdziemy do momentu, że własne M kupią wszyscy, których na to stać, a oddawanych będzie coraz więcej mieszkań, zaczną one tanieć. Możemy tego doczekać jeszcze latem tego roku – dodaje Leszek Michniak.

    Najgorzej dwa lata temu

    Ile mieszkań oddano we Wrocławiu:

    2001 r. – 5576
    2002 r. – 3548
    2003 r. – 3902
    2004 r. – 2096
    2005 r. – 1979
    2006 r. – 4379

    źródło: Knight Franck



    http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/710403.html

    newsy 2007

    Google inwestuje we Wrocławiu

    Tomasz Grynkiewicz, Maciej Nowaczyk, Wrocław, jad

    Po centrum badawczo-rozwojowym w Krakowie internetowy gigant zainwestuje we Wrocławiu. Wczoraj przedstawiciele Google oficjalnie potwierdzili informacje "Gazety"
    We Wrocławiu powstanie drugie - po Dublinie - centrum operacyjne Google w Europie. - Zaczynamy właśnie rekrutację. Działalność chcemy zacząć w maju - mówi nam Colm Long, szef europejskiego oddziału sprzedaży Google. Spółka zamierza na starcie zatrudnić od 50 do 100 osób. Z naszych informacji wynika, że docelowo może zatrudnić 260 osób.

    Ile Google zainwestuje we Wrocławiu, nie wiadomo. Ale z reguły przy tego typu inwestycjach nie są to duże kwoty.

    - To nie są inwestycje kapitałochłonne. W tego typu przypadkach to zresztą sprawa drugorzędna - mówi Paweł Panczyj, prezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. - Liczy się ogromny prestiż dla miasta. Google pomoże ściągnąć nam do Wrocławia inne znane firmy tego segmentu gospodarki - Microsoft, Oracle czy SAP.

    Działalność wrocławskiego centrum ma rozkręcić Irlandka z centrum w Dublinie. Poszukiwania nowego szefa już trwają.

    Pracownicy centrum będą zajmowali się głównie obsługą klientów Google korzystających z systemu reklamowego AdWords. - Plany dotyczą zatrudnienia ludzi do obsługi klientów polsko- i niemieckojęzycznych - mówi Long (dotąd obsługiwała ich grupa Polaków zatrudnionych w centrum w Dublinie).

    W systemie AdWords reklamodawca sam ustala, na jakie słowo wpisane przez internautę do wyszukiwarki ma się wyświetlić jego reklama. Płaci tylko wtedy, kiedy internauta kliknie na reklamę.

    - Poza USA Polska to pierwszy kraj, w którym będziemy mieli centrum wsparcia klientów i centrum badawczo-rozwojowe. Pracownicy we Wrocławiu, którzy mają kontakt z klientami i wiedzą, jak reagują oni na usługi Google, będą mieli ogromny wpływ na kształt naszych produktów i będą mogli sugerować w nich ulepszenia i zmiany. Liczymy na ciekawe efekty tego połączenia - mówi Long.

    Co przesądziło o wyborze Wrocławia? Long - już standardowo - podkreślał sukcesy polskich informatyków w konkursach dla programistów. Wrocław jest też silnym ośrodkiem akademickim, łatwo tu znaleźć znających języki absolwentów szkół wyższych.

    Ale osoby, z którymi rozmawialiśmy, przekonują, że największe wrażenie zrobiła na przedstawicielach Google grupa młodych matematyków z Politechniki Wrocławskiej. Na jednym ze spotkań przedstawiciele Google zobaczyli ich program - Populus, który w ciągu minuty potrafi pokazać najnowsze prognozy dotyczące rynku pracy we Wrocławiu w najbliższych latach (to nowatorski program, żadne inne miasto w Polsce nie może się pochwalić podobnym).

    W Krakowie Google zainwestował już w centrum badawczo-rozwojowe - kieruje nim Wojciech Burkot, były szef ośrodka badań Motoroli. Stolica Małopolski zabiegała też o drugą inwestycję e-giganta, ale przegrała z Wrocławiem.

    Według naszych informacji wpływ na wynik rozmów miało m.in. to, że krakowscy urzędnicy byli słabiej przygotowani niż samorządowcy z Dolnego Śląska.

    - Zdajemy sobie sprawę, że krakowscy urzędnicy nie popisali się przy okazji inwestycji Google - usłyszeliśmy od wysoko postawionej osoby w krakowskim magistracie. Colm Long nie chciał komentować tych doniesień. - Oba miasta były świetnie przygotowane i świetnie nam się współpracowało zarówno z przedstawicielami PAIiIZ, jak i lokalnych władz - twierdzi.

    newsy 2007

    Walka o miliony bez widzimisię

    Małgorzata Grzegorczyk
    22.08.2007 07:14

    Koniec z dawaniem dużym inwestorom pieniędzy według uznania. Powstały szczegółowe kryteria. Nie wszystkim przypadły do gustu.

    Na grancie wspierającym inwestycję rząd zarabia średnio siedmiokrotnie więcej, niż daje. Można by pomyśleć: trzeba dawać. Zwłaszcza takim tuzom, jak LG Philips LCD, MAN, Sharp, Toyota czy Google. Ale to nie jest takie proste. W 2006 r. rząd miał do rozdania 100 mln zł, w tym ma 200 mln zł. Międzyresortowy zespół ds. wspierania inwestycji dotąd kierował się zdrowym rozsądkiem, choć w przypadku przedstawicieli Ministerstwa Finansów sprowadzało się to do przeciwstawiania się wszystkim projektom, nawet Google. Ale to już historia. W ubiegłym tygodniu zespół przyjął kryteria pozwalające ocenić, czy projekt kwalifikuje się do wsparcia czy nie.

    — Postanowiliśmy usystematyzować praktykę stosowaną od dwóch lat. System nie zastąpi jednak zespołu, będzie tylko pomocą — mówi Wojciech Szelągowski, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ), której pracownicy przygotowali kryteria.

    Grunt, że są

    Wsparcie mają dostać projekty, które otrzymają co najmniej 51 punktów na 100. Powstały osobne kryteria dla projektów usługowych i produkcyjnych. Wszyscy zainteresowani bardzo chwalą pomysł.
    — Jest on dobry, bo systematyzuje proces, który dotąd odbywał się dość arbitralnie. Inwestycje o podobnym profilu czasem dostawały wsparcie, a czasem nie. Warto byłoby przy okazji pomyśleć o procedurze odwoławczej i terminach zobowiązujących zespół do rozpatrywania wniosków w odpowiednich terminach — sugeruje Adam Żołnowski z PricewaterhouseCoopers.
    — Cenne jest wspieranie inwestycji w wiedzę, bo Wrocław ma nadzieję opierać swój rozwój na wysokich technologiach — komentuje Tomasz Gondek z Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.
    — To nie wygląda źle, ale pod warunkiem że taka pomoc będzie oferowana także polskim przedsiębiorstwom — podkreśla Małgorzata Krzysztoszek z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.
    — Podoba mi się, że stawia się na dobre miejsca pracy i wspiera tworzenie centrów badawczo-rozwojowych, bo pod tym względem Polska odstaje od reszty Europy. Zasada gwarantująca najwyższe wsparcie na jedno miejsce pracy dla największych projektów (ponad 1 tys. zatrudnionych) pozwoli Polsce skutecznie konkurować z Węgrami czy Czechami — uważa Sebastian Bedekier, szef poznańskiego Biura Obsługi Inwestorów i Promocji Inwestycji.

    Wojna miast

    Ale kryteria budzą też kontrowersje.
    — Dlaczego lokalizacja inwestycji w Poznaniu ma być gorzej dofinansowywana przez rząd niż w Gdańsku czy we Wrocławiu? Wynikałoby stąd, że nasycenie inwestycji w Poznaniu jest o ponad połowę większe niż we wspomnianych miastach, z czego wypadałby się tylko cieszyć. 6 punktów różnicy to za dużo — sądzi Sebastian Bedekier.
    Podobno PAIIZ oparł się na danych GUS dotyczących PKB na jednego mieszkańca. GUS, jak to GUS, miał dane z 2004 r., i tam Poznań (49 tys. zł) i Kraków (37 tys. zł) faktycznie wypadają lepiej od Wrocławia i Trójmiasta (po 34 tys. zł).
    — Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław i Trójmiasto w ogóle nie powinny być wspierane — konkluduje Małgorzata Krzysztoszek.

    Jeszcze ostrzej

    Sugeruje też, żeby nieco zaostrzyć kryteria.
    — W przypadku inwestycji w centra usług firma może dostać punkty za stworzenie centrum przetwarzania danych, w którym skanuje się dokumenty i wprowadza dane do komputera. Nie wiem, czy to ma sens. Poza tym czynniki deklaratywne (w kryteriach dotyczących usług nazywane „inne”) mają zbyt duże znaczenie. W końcu firmy dopiero obiecują np. współpracę ze szkołami wyższymi — twierdzi ekspertka PKPP Lewiatan.
    Jej zdaniem, w tym przypadku rozwiązaniem byłby zapis pozwalający na wycofanie grantu, jeśli firma nie wywiąże się z deklaracji.
    W ubiegłym roku inwestycje zagraniczne były rekordowe i przekroczyły 42 mld zł. Według raportu Ernst & Young, powstało dzięki nim 31 tys. miejsc pracy. Rok temu Ministerstwo Gospodarki policzyło, że 42 programy wieloletnie (w tym 25 zatwierdzonych i 17 w toku), na które rząd wyda 900 mln zł, da 38 tys. miejsc pracy i ponad 12 mld zł inwestycji. Do tego dochodzą wpływy z PIT, CIT i VAT. Gra warta świeczki.

    Inwestycje zagraniczne w liczbach:

    200 mln zł - Tyle rząd wyda na programy wieloletnie w tym roku.

    11,093 mld EUR - Tyle wyniosły, według NBP, inwestycje zagraniczne w Polsce w 2006 r.

    31 tys. - Tyle miejsc pracy, według Ernst & Young, stworzyli w 2006 r. zagraniczni inwestorzy

    Małgorzata Grzegorczyk

    http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleI ... 9dcff5291c

    newsy 2007

    Miliardy na hotele

    W latach 2008 - 2012 w Polsce będzie przybywało po 100 hoteli rocznie. W tym czasie inwestorzy wydadzą na budowę nowych obiektów ponad 4 mld złotych

    W tym roku wartość inwestycji w nowe obiekty zakwaterowania (czyli hotele, motele, pensjonaty, schroniska) powinna przekroczyć pół miliarda złotych, czyli będzie o 16,5 proc. większa niż rok wcześniej -ocenia w swym najnowszym raporcie firma PMR. O nadchodzącym boomie na rynku hotelarskim pisaliśmy w "Rz" już kilkakrotnie. Teraz potwierdzają to branżowe raporty, jak też informacje inwestorów i agencji nieruchomości.

    - Jesteśmy w ogonie Europy pod względem liczby miejsc w hotelach i pensjonatach na mieszkańca. Sytuacja ta w najbliższych latach musi się zmienić i będzie to zasługa nie tylko Euro2012, ale i wzrostu zamożności Polaków - mówi "Rz" Bartłomiej Sosna z PMR, koordynator raportu o budownictwie hotelowym w Polsce.

    Według raportu w 2012 r. wartość inwestycji w nowe hotele, pensjonaty i schroniska zbliży się do 1,1 mld zł. Do tego czasu przybędzie nam ok. 550 obiektów noclegowych. W większości będą to hotele dwu- i trzygwiazdkowe.

    - Jest duże zapotrzebowanie na hotele tańsze, w których pokój kosztuje 100 - 180 zł. Właśnie na takie teraz stawiamy. Chcemy przyciągnąć klientów, którzy dotąd nie korzystali z hoteli, tylko na przykład z kempingów i schronisk -mówi Jean-Phillipe Savoye, prezes Orbisu. Firma na nowe obiekty i renowację starych wyda do 2012 r. 1,4 mld zł.

    Do największych przyszłych inwestorów, obok Orbisu, PMR zalicza konsorcjum Louvre Hotels i Warimpeksu, sieć InterContinental, Chaber i Comfort Express. Znaczący rozwój planują też Hilton oraz Qubus. Większość sieci chce lokować obiekty w dużych miastach. - W centrum zainteresowania naszej firmy znajdują się m.in. Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań i Gdańsk -wylicza Wolfgang Neuman, prezydent Hilton Europa i Afryka.

    - Chcemy rozwijać hotele pod marką Chaber w całej Polsce, zarówno przy trasach komunikacyjnych, jak i w miejscowościach wypoczynkowych - deklaruje Krzysztof Milski, prezes Polskiej Izby Hotelarstwa. PIH w oparciu o franczyzę może utworzyć w ciągu dziesięciu lat nawet 500 Chabrów.

    Dynamiczny rozwój bazy noclegowej w kurortach potwierdzają też agencje nieruchomości. - Zainteresowanie pensjonatami oraz gruntami podbudowę obiektu turystycznego w Sudetach jest ostatnio ogromne. Gminy w swoich planach zagospodarowania przestrzennego zaplanowały za mało miejsc pod budowę tego typu obiektów -mówi Jerzy Szymański z Krajowej Giełdy Nieruchomości, agencji z Kłodzka. Z jej danych wynika, że grunty podbudowę hoteli i pensjonatów podrożały w Sudetach od ubiegłego roku o 50 - 100 proc., a gotowe pensjonaty o 10 - 20 proc.

    JOANNA CABAJ

    http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wyd ... a_a_8.html

    newsy 2007

    Więcej na reklamę miast

    Katarzyna Ostrowska

    Przez trzy kwartały na promocję i reklamę miasta wydały prawie 110 mln zł. To tyle, ile w całym ubiegłym roku. Coraz bardziej doceniają bowiem ich znaczenie dla rozwoju.

    Z informacji uzyskanych przez „Rz“ od 19 miast (stolice województw oraz Gdynia, Toruń i Zielona Góra) wynika, że przez dziewięć pierwszych miesięcy tego roku wydały one na swoją promocję już prawie 110 mln zł. Zgodnie z planem wydatki na reklamę i promocję mają łącznie wynieść prawie 188 mln zł.

    Samorządy sporo wydają już nie tylko na tradycyjne ulotki czy obecność na targach, ale także na reklamę w mediach. Dobrą okazję do promocji mają w tym roku Gorzów Wlkp. i Kraków. Oba miasta obchodzą jubileusz 750-lecia. Kampanię dla Krakowa opracowała agencja reklamowa. Warto o tym wspomnieć, bo samorządy zwykle nie współpracują ze specjalistami. W trakcie kampanii Kraków, jako pierwsze w Polsce miasto, przeprowadziło pionierską akcję. W wybranych miastach animatorzy w strojach z epoki rozdali ok. 20 tys. ulotek promujących jubileusz.

    Coraz chętniej miasta wychodzą z reklamą także poza Polskę – szczególnie widać je w mediach angielskich, irlandzkich, szwedzkich czy niemieckich (np. Warszawa, Lublin, Gdańsk i Łódź) oraz na stronach www linii lotniczych i ich magazynów pokładowe. Ostatnio Warszawa rozpoczęła taką kampanię we współpracy z liniami easyJet, a Bydgoszcz promowała się na stronie linii Ryanair.

    Metropolie pracują nad wizerunkiem, dofinansowując różne przedsięwzięcia kulturalne i sportowe. Warszawa co rok wykłada ok. pół miliona złotych na Warszawski Międzynarodowy Festiwal Filmowy i kolejne kilkaset tysięcy na Warsaw Summer Jazz Days. Z kolei Gdynia wspiera m.in. letni Open’er Festival i Festiwal Dwa Teatry, a Katowice – np. Rawę Blues Festival. Zdaniem specjalistów festiwale czy koncerty mogą skutecznie promować miasto, ale pod warunkiem że są cykliczne. Przedstawiciele Zielonej Góry przekonują, że organizowane imprezy masowe nie tylko zwiększają liczbę turystów, ale również wzbudzają zainteresowanie mediów. Miasto staje się wówczas na tyle atrakcyjne, że uwzględniane jest przy organizacji kolejnych przedsięwzięć. Do tego Zielona Góra mocno promuje swoje tradycje winiarskie. Miasta coraz częściej przygotowują wieloletnie strategie promocji. Od dawna mają je Wrocław i Kraków, a od ubiegłego roku także Kielce. Teraz chce dołączyć do nich Gdańsk. Agencja Demo wygrała niedawno przetarg na jej opracowanie do 2013 r. W założeniu działania w jej ramach mają zatrzymać mieszkańców, a także przyciągnąć turystów, inwestorów i studentów. – Gdańsk stoi przed tak ważnymi wyzwaniami, jak organizacja Euro 2012, powstanie Europejskiego Centrum Solidarności czy starania o miano Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Stworzenie strategii stało się więc niezbędne do właściwej koordynacji działań związanych z realizacją tych przedsięwzięć – mówi Anna Zbierska, kierownik Referatu Promocji w Gdańsku.



    Polska się bawi. Czas na promocję

    Hubert Salik

    Wydatki polskich miast na promocję powoli zbliżają się do 200 mln zł rocznie. Ale nie kwoty są tu najważniejsze. Najważniejsze jest to, że miasta wreszcie zdały sobie sprawę, że mają co reklamować.
    Wypada się z tego cieszyć, bo przez długi czas polskie metropolie powielały ten sam schemat – najważniejsi są inwestorzy. I to ich szukały za wszelką cenę. Tymczasem okazuje się, że na imprezach kulturalnych czy sportowych można zarobić niewiele gorzej niż na podatkach płynących np. od producentów poduszek powietrznych czy telewizorów. Promocje mogą wykreować coś więcej niż kilkudniowy najazd turystów. Gdańsk chce, by nowa kampania przyciągała także przyszłych studentów. Aktywne ośrodki akademickie to klucz do powodzenia (czyli wyższych przychodów) w przyszłości. W czasach problemów z wykwalifikowaną siłą roboczą może się okazać, że studenci są cenniejszym zasobem niż uzbrojone działki pod inwestycje. Promocyjnym przebojem roku były jednak obchody 750-lecia Krakowa. Tej kampanii nie dało się zauważyć. Hasło „Kraków świętuje. Ciężko wrócić do siebie” naprawdę bawiło. Chyba tylko kolejarze i drogowcy mieli złe skojarzenia – łatwiej dziś wrócić z Krakowa do Londynu niż np. na Wybrzeże. Ale może właśnie w Londynie najłatwiej teraz znaleźć polskich „turystów”.

    [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2007...

    Dolny Śląsk potrafi zatrzymać fachowców

    Puls Biznesu 19.11.2007 05:25

    Przedsiębiorcy obalają mity dotyczące problemów na rynku pracy. Dobre firmy sobie radzą.

    Mit trudnego Dolnego Śląska powtarzają wszyscy: od urzędników, przez doradców, po przedsiębiorców. - Najtrudniej o pracowników jest w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Paradoksalnie, na pewno takiego problemu nie mają pracodawcy z Poznania, choć bezrobocie jest tu najniższe w Polsce - mówi w "Pulsie Biznesu" Sebastian Bedekier, szef działu promocji w Poznaniu.

    - Wszędzie jest trudno o pracowników. Problemy ma np. LG w Kobierzycach - uważa Marcin Kaszuba z Ernst & Young, który brał udział w ściągnięciu tej firmy do Polski.

    - Rynek pracy zmienił się kardynalnie i to pracownik ma teraz najwięcej do powiedzenia. Ta sytuacja występuje szczególnie na Dolnym Śląsku, gdzie w ostatnich dwóch latach powstało około 15 tys. miejsc pracy. Część inwestorów, o ile jest to dla nich możliwe, już dziś koncentruje się na innych regionach Polski, np. ścianie wschodniej czy Pomorzu - wtóruje im Peter Knauer, szef Cadbury Wedel.

    Kierowana przez niego firma myśli jednak o rozbudowie swojej fabryki w Bielanach Wrocławskich. Zresztą Cadbury nie jest wyjątkiem. W ciągu dwóch lat działalności Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej ściągnęła ponad 20 firm, które chcą w najbliższych latach zatrudnić 7,3 tys. osób - czytamy w dzienniku.

    Koncern Hewlett-Packard, który w kwietniu 2005 r. obiecał zatrudnić w centrum usług księgowych we Wrocławiu 1000 osób w ciągu pięciu lat, już na początku przyszłego roku przyjmie tysięcznego pracownika. I zapowiada, że nadal będzie powiększać zespół.

    Jednak mimo tych ocen, inwestorzy znajdują metody na pracowników: trzeba im po prostu więcej zapłacić. Np. w Świdnicy, gdzie jedna z piekarń szuka piekarza i cukiernika, oferując 3 tys. zł netto. Jeden z większych inwestorów w mieście w ostatnim roku najmniej wykwalifikowanym pracownikom przyznał 400 zł podwyżki, a na innych stanowiskach jeszcze więcej.

    Z informacji "PB" wynika, że jeszcze półtora roku temu szwedzka firma Electrolux, która na Dolnym Śląsku, w tym w Świdnicy, ma trzy zakłady, płaciła pracownikom na stanowiskach produkcyjnych 900-1000 zł brutto. Dziś jest to minimum 1200 zł.

    Nie chodzi jednak tylko o pensje. - Trzeba zadbać o swoich pracowników, i to nie tylko płacąc im więcej. Chodzi o stworzenie dobrego klimatu, dobrego zaplecza socjalnego, organizację przedsięwzięć kulturalnych, przywiązanie zespołu do zakładu pracy i do firmy - przekonuje na łamach "PB" Peter Knauer.

    Władze Świdnicy mają pomysł na przyciągnięcie i zatrzymanie fachowców. - Jednym z pomysłów jest budowa mieszkań pracowniczych - wyjaśnia Wojciech Murdzek.

    Do projektu mają przystąpić jeszcze dwa inne samorządy i spółka zarządzająca Wałbrzyską Specjalną Strefą Ekonomiczną. Na przykład po dwóch latach korzystania z mieszkania pracownik mógłby je odkupić.

    http://praca.wnp.pl/dolny-slask-potrafi ... 1_0_0.html